Jezu, zgadzam się z każdym punktem! Szczególnie 6.Greenmind94 pisze: ↑pn sty 05, 2026 2:25 pm Moje opinie (czy niepopularne, to nie wiem, okaże się xd):
1) Ze względu na nasze własne traumy wychowujemy dzieci niezdolne do samodzielnego życia. Chcemy im dać wszystko, zapewnić to, czego sami nie mieliśmy, zachrzaniamy często gęsto na dwa etaty zamiast posiedzieć w domu, trzęsiemy się nad nimi (tak, też jestem matką), w konsekwencji czego produkujemy masowo bananowe dzieci, które gubią się przy zrobieniu jajecznicy i nie potrafią sobie przyszyć guzika do koszuli. Ale już w przedszkolu potrafią się licytować, które ma bardziej markowe buty i które było na lepszych wakacjach! Za bardzo też wzięliśmy sobie do serca, że "rodzice to mają być przyjaciele", w związku z czym dzieci nie widzą w nas rodziców, tylko jakiś dziwny rodzaj kumpla, którym rodzic nie powinien być. Potem płaczemy przez to na stare lata, ale przecież to nasza własna wina.
2) Prawo w Polsce to wydmuszka, a chronienie sprawców to skandal. Doprowadzimy do tego, że ludzie zaczną robić samosądy, bo nie jest możliwe, żeby to dłużej się utrzymało, że za morderstwa, gw**t, ciężkie pobicia przestępcy dostają parę latek w zawieszeniu. Tak samo - dlaczego nic nie słychać już o Mieszku, który zabił panią na UW? Dlaczego nic nie mówią o dziewczynce z Jeleniej? Dlaczego nie podają do informacji, co wyszło w trakcie śledztwa odnośnie do tej matki, którą znaleźli z dwiema córkami w szambie w zeszłym roku? Skoro sprawa jest podana do wiadomości publicznej, to również przebieg śledztwa oraz wynik powinien taki być. Mnie ta ostatnia wspomniana sprawa ściga czasami w myślach, nie mogę sobie wyobrazić, co się tam zadziało i bardzo chciałabym to wiedzieć, ale oczywiście pewnie nigdy się nie dowiemy, co ustalono, bo po co?
3) Choroby i zaburzenia psychiczne NIE SĄ ŻADNYM usprawiedliwieniem dla zbrodni i mało co wku*wia mnie tak jak "no zabił, ale trzeba sprawdzić, czy był poczytalny, bo brał tabletki na depresję". Nosz ku*wa. Zabić był świadomy, tak? To może i świadomie za to odpowiedzieć, sory. Mówię to jako osoba pochodząca z rodziny z obciążeniami psychicznymi.
4) W Polsce nienawidzi się małych dzieci, czy są one grzeczne, czy nie.
5) Prawicowi politycy to gorsze hipokrytyczne szuje niż lewicowi. Każdy tańczy na zlocie Radia Maryja, a jak się podliczy, który stamtąd siedzi z jedną babą po jednym ślubie, to wychodzi, że może jeden na piętnastuAle będą pierd..., jaka to ważna jest rodzina. Jak słynny pan Schreiber i Martusia K.
6) Ludzie w Warszawie żyją w takiej bańce, że aż wstyd. Jestem stałą bywalczynią grupy "give her a job" na FB i to, co tam się odpiernicza, to jest jakiś hit. Laski z korpo na Rondzie Daszyńskiego, które "za 12 k nie są w stanie przeżyć od 1 do 1" i "nie wiedzą, jak można zarabiać minimalną krajową". Chętnie wsadziłabym takich ludzi do busa, wysłała do Hrubieszowa i zrobiła im Królową Przetrwania wersja PL.
7) NIE MA RÓWNYCH SZANS. Pierd...nie bananowych dzieci i managerów wysokiego szczebla, że sky is the limit, to po prostu pier...enie. Wystarczy, że nie masz wspierających rodziców, i już marnujesz swój talent i zamiast w rozwój, inwestujesz lata i pieniądze w terapię. Oczywiście, że są przykłady "od pucybuta do milionera", ale chrzanienie, że każdy może przecież rzucić wszystko, wyprowadzić się ze swojego Pcimia Dolnego, zatrudnić w korpo i zostać Rafałem Brzoską, jest oderwane od rzeczywistości.
8) Ludzie mający już niepełnosprawne dziecko nie powinni mieć ich więcej. Co innego, jeśli to niepełnosprawne jest np. trzecie w kolei. Ale jeśli jest pierwsze - to jest rodzenie kolejnych po to, żeby zajmowały się rodzeństwem.
9) Dziewczyny nie chcą być matkami przede wszystkim dlatego, że nie mogą już polegać na mężczyznach. Widzą, jak szybko się wszystko dzisiaj rozpada, widzą też, jak simpy wyśmiewają i lżą samotne matki, nie chcą musieć się nigdy mierzyć z taką sytuacją i wybierają komfort psychiczny. Dodać do tego traktowanie matek na rynku pracy, zaporowe ceny mieszkań - no ojej, jakie to dziwne, że przyrost naturalny jest katastrofalny!
10) Każda kobieta, która pozwala dręczyć swoje dziecko, czy to jego ojcu, czy konkubentowi, powinna być natychmiast aresztowana i wysłana do ciężkiego łagru. Nie mogę przeżyć, jak czytam, że jakieś dziecko zostało skrzywdzone, a potem z komentarzy wychodzi, że właśnie była sytuacja pt. bo mamusia nie może bez Misia w domu, pal licho dziecko, ale byle Misio nie odszedł. Nie szanuję kobiet, które dla chłopa zrobią wszystko, bo tak się boją samotności, że wolą stracić godność, a czasem i życie, ale żeby tylko Misio nie odszedł. I żadne pierd*lenie o syndromie sztokholmskim, współuzależnieniu, zależności od toksyka mnie nie przekona. Ciebie może i rozżarzonym prętem po dupsku lać. Jeśli pozwalasz tykać swoje dziecko i przymykasz oko na jego krzywdę - jesteś śmieciem, a nie matką.
To tak na szybko. :D
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Consiglierre
- KlasaBiznes
- Posty: 599
- Rejestracja: wt kwie 30, 2024 7:41 am
Re: Niepopularne opinie o życiu
Reading Plato so I can understand Aristotle, so I can understand Kant, so I can understand Hegel, so I can understand Marx, so I can argue with strangers on the Internet:D
Jako wieloletnia singielka nie mogę się doczekać, aż uznamy, że mówienie singlom „znajdziesz jak przestaniesz szukać” albo „znajdź jakieś hobby!” Jest tak samo szkodliwe jak mówienie osobom z depresją żeby poszły pobiegać.
To jakieś chore założenie, że do tej pory ci ludzie siedzieli w domu i oglądali tv, a jak już wychodzili to krzyczeli „halo, szukam partnera” gdziekolwiek się pojawiali. Do tego to pogłębia te tlące się z tyłu głowy poczucie że „może coś robię nie tak? Może jestem nieciekawa” i wykluczają kompletnie kwestię przypadku spotkania kogoś, tak po prostu. A najwięcej do powiedzenia tutaj mają osoby, ktore poznały swojego partnera w drugiej dekadzie swojego życia :p
To jakieś chore założenie, że do tej pory ci ludzie siedzieli w domu i oglądali tv, a jak już wychodzili to krzyczeli „halo, szukam partnera” gdziekolwiek się pojawiali. Do tego to pogłębia te tlące się z tyłu głowy poczucie że „może coś robię nie tak? Może jestem nieciekawa” i wykluczają kompletnie kwestię przypadku spotkania kogoś, tak po prostu. A najwięcej do powiedzenia tutaj mają osoby, ktore poznały swojego partnera w drugiej dekadzie swojego życia :p
Uważam że przed zrobieniem operacji plastycznej bądź zabiegow ostrzykiwania kwasem/wypełniaczami człowiek powinien być najpierw kwalifikowany do operacji/zabiegu przez psychiatrę. Następnie powinna być komputerowa analiza twarzy celem oceny jej harmonijności (tak, piękno można wyliczyć matematycznie) co powinno pomóc lekarzowi medycyny estetycznej w ocenie, co i na ile u danego pacjenta powinno się robić by nie zrobić z niego monstrum.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
Mieszko był pod obserwacją. Ustalono że był w stanie psychozy czyli był niepoczytalny. Nie będzie żadnego wyroku, został skierowany na leczenie do ośrodka.Greenmind94 pisze: ↑pn sty 05, 2026 2:25 pm Moje opinie (czy niepopularne, to nie wiem, okaże się xd):
2) Prawo w Polsce to wydmuszka, a chronienie sprawców to skandal. Doprowadzimy do tego, że ludzie zaczną robić samosądy, bo nie jest możliwe, żeby to dłużej się utrzymało, że za morderstwa, gw**t, ciężkie pobicia przestępcy dostają parę latek w zawieszeniu. Tak samo - dlaczego nic nie słychać już o Mieszku, który zabił panią na UW? Dlaczego nic nie mówią o dziewczynce z Jeleniej? Dlaczego nie podają do informacji, co wyszło w trakcie śledztwa odnośnie do tej matki, którą znaleźli z dwiema córkami w szambie w zeszłym roku? Skoro sprawa jest podana do wiadomości publicznej, to również przebieg śledztwa oraz wynik powinien taki być. Mnie ta ostatnia wspomniana sprawa ściga czasami w myślach, nie mogę sobie wyobrazić, co się tam zadziało i bardzo chciałabym to wiedzieć, ale oczywiście pewnie nigdy się nie dowiemy, co ustalono, bo po co?
Pewnie niepopularna opinia, ale choroby jak w powyższym przypadku to też tragedia sprawcy i jego rodziny. W żaden sposób to nie umniejsza tragedii ofiary i brutalności jego czynu - dwie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
123wiosna123
- Forma życia
- Posty: 3677
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Tragedia sprawcy i rodziny? Zupełnym zupełnym przypadkiem jego rodzina to prawnicy. To nie jest żadna tragedia tylko ich sukces. Super ze takie osoby idą na leczenie, potem z niego wyjdą i dalej beda robic to co robili. A jeszcze ktos ich broni bo to tragedia sprawcy. Ja pier*oleFjoki pisze: ↑pn lut 23, 2026 9:28 am Mieszko był pod obserwacją. Ustalono że był w stanie psychozy czyli był niepoczytalny. Nie będzie żadnego wyroku, został skierowany na leczenie do ośrodka.
Pewnie niepopularna opinia, ale choroby jak w powyższym przypadku to też tragedia sprawcy i jego rodziny. W żaden sposób to nie umniejsza tragedii ofiary i brutalności jego czynu - dwie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie.
Tragedia to jest dla rodziny ofiary. I nikogo więcej. Rodzice prawnicy zrobili wszystko co sie dało aby synka nie zamknęli. Pewnie wczesniej nic sie nie działo, dobry chlopak byl, dzien dobry mowil a tu nagle zrobil cos takiego. Ale co tam
Lekarze psychiatrzy a nie prawnicy oceniają stan psychiczny pacjenta. Z takiego leczenia się nieczęsto wychodzi więc jeśli myślisz, że kolesia puszczą wolno by sobie mógł siekać maczetą innych to się mylisz.123wiosna123 pisze: ↑pn lut 23, 2026 9:30 am Tragedia sprawcy i rodziny? Zupełnym zupełnym przypadkiem jego rodzina to prawnicy. To nie jest żadna tragedia tylko ich sukces. Super ze takie osoby idą na leczenie, potem z niego wyjdą i dalej beda robic to co robili. A jeszcze ktos ich broni bo to tragedia sprawcy. Ja pier*ole
Tragedia to jest dla rodziny ofiary. I nikogo więcej. Rodzice prawnicy zrobili wszystko co sie dało aby synka nie zamknęli. Pewnie wczesniej nic sie nie działo, dobry chlopak byl, dzien dobry mowil a tu nagle zrobil cos takiego. Ale co tam
Tak, choroba psychiczna to jest tragedia zarówno dla chorego jak i jego rodziny.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
Poza tym musisz pamiętać, że statystycznie osoby w psychozie znacznie częściej są ofiarami przestępstwa niż są jego sprawcą. Jeśli odmawiasz brania pod uwagę tego stanu w ocenie zdarzenia, to wielu ofiarom odmawiasz tym samym sprawiedliwości (bo to by musiało działać w obie strony).123wiosna123 pisze: ↑pn lut 23, 2026 9:30 am Tragedia sprawcy i rodziny? Zupełnym zupełnym przypadkiem jego rodzina to prawnicy. To nie jest żadna tragedia tylko ich sukces. Super ze takie osoby idą na leczenie, potem z niego wyjdą i dalej beda robic to co robili. A jeszcze ktos ich broni bo to tragedia sprawcy. Ja pier*ole
Tragedia to jest dla rodziny ofiary. I nikogo więcej. Rodzice prawnicy zrobili wszystko co sie dało aby synka nie zamknęli. Pewnie wczesniej nic sie nie działo, dobry chlopak byl, dzien dobry mowil a tu nagle zrobil cos takiego. Ale co tam
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
Dla mnie takie gadanie jest równie nietaktowne tak samo jak wypytywanie o dzieci - bo nigdy nie wiesz, ze czy to z wyboru czy ktoś nie może może trafić na drugą połówkę a może się jakaś tragedia się za tym kryje.terrible pisze: ↑pn lut 23, 2026 9:00 am Jako wieloletnia singielka nie mogę się doczekać, aż uznamy, że mówienie singlom „znajdziesz jak przestaniesz szukać” albo „znajdź jakieś hobby!” Jest tak samo szkodliwe jak mówienie osobom z depresją żeby poszły pobiegać.
To jakieś chore założenie, że do tej pory ci ludzie siedzieli w domu i oglądali tv, a jak już wychodzili to krzyczeli „halo, szukam partnera” gdziekolwiek się pojawiali. Do tego to pogłębia te tlące się z tyłu głowy poczucie że „może coś robię nie tak? Może jestem nieciekawa” i wykluczają kompletnie kwestię przypadku spotkania kogoś, tak po prostu. A najwięcej do powiedzenia tutaj mają osoby, ktore poznały swojego partnera w drugiej dekadzie swojego życia :p
Kiedyś chyba na tt , pod postem o wpadkach na weselu ktoś napisał historię, może wymyśloną ale jak znam życie i ludzi co potrafią odwalać to już we wszystko jestem skłonna uwierzyć. Ktoś pisał, że na weselu u niego w rodzinie był zespół i w przerwach i śpiewali jakieś krótkie rymowanki o gościach, które podobno pisała matka panny młodej. Na weselu była kuzynka, która przyjechała sama bo rozstała się z facetem, który zrobił dzieciaka na boku i poszedł do innej. No i słuchacie ta ciotka stwierdziła, ze to, ze ona przyjechała sama jest świetnym tematem na taki wierszyk i poleciała przyśpiewka o "starej pannie, z którą nikt nie wytrzyma i nawet na wesela sama przyjechała". Ta dziewczyna wyszła podobno z płaczem to leciały dalsze żarty, ze się bawić nie umie i dziwna jest i nic dziwnego, ze jest sama...
Mnie osobiście to wkurza, ze takie osoby w ogóle nie biorą pod uwagę, ze singielstwo może być świadomym wyborem. I mówisz to do nich jasno i wyraźnie to jak grochem o ścianę oni dalej swoje.
- agbmrctorakwin
- SushiRoll
- Posty: 234
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Słuchanie o tym, że to "tragedia dwóch stron” jest po prostu niesmaczne. Ta kobieta nie ma już życia, nie ma przyszłości, została jej odebrana w brutalny sposób, jej ciało zostało zbezczeszczone. Mąż stracił żonę, a dzieci matkę. Tymczasem sprawca dostaje darmowe leczenie, dach nad głową i opiekę specjalistów. Gdzie tu jakakolwiek sprawiedliwość? Zasłanianie się niepoczytalnością to w moich oczach jedynie wygodna "dziura" prawna. Nawet jeśli chemia w mózgu zawiodła, to te konkretne ręce dokonały tego czynu. Pisanie o tragedii rodziny sprawcy w tym samym kontekście, co o rodzinie OFIARY, to potężne nadużycie XDD. Rodzina ofiary została z nazwiskiem swojej bliskiej osoby na grobie i z ogromną traumą, a rodzina sprawcy ma chociaż kogo odwiedzać w ośrodku. Nie dajmy się zwariować poprawności politycznej - brutalny mord pozostaje brutalnym mordem, bez względu na to, co działo się w głowie mordercy. To nie jest "nieszczęśliwy zbieg okoliczności", to jest zło, które powinno zostać ukarane, a nie poddawane empatii. Do tego fakt, że rodzice Mieszka to wpływowi prawnicy, tylko potęguje podejrzenia, że mamy do czynienia z dziurawym systemem, w którym biegli i diagnozy są dobierani pod konkretny wynik. Nigdy nie będziemy mieć 100% pewności, czy ta diagnoza o niepoczytalności była szczera, czy może stanowiła jedynie najskuteczniejszą linię obrony, by uchronić syna przed dożywociem i wysłać go do ośrodka zamiast do ciężkiego więzienia. Z resztą ciekawe czy Mieszko cieszyłby się taką wyrozumiałością gdyby miał inny kolor skory, wyznanie lub pochodziłby z marginesu społecznego, a nie z wpływowej, prawniczej rodziny?Fjoki pisze: ↑pn lut 23, 2026 9:28 am Mieszko był pod obserwacją. Ustalono że był w stanie psychozy czyli był niepoczytalny. Nie będzie żadnego wyroku, został skierowany na leczenie do ośrodka.
Pewnie niepopularna opinia, ale choroby jak w powyższym przypadku to też tragedia sprawcy i jego rodziny. W żaden sposób to nie umniejsza tragedii ofiary i brutalności jego czynu - dwie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie.
A nawet jeśli przyjmiemy, że diagnoza jest prawdziwa, to gdzie byli rodzice i bliscy przed tragedią? Nie uwierzę, że tak brutalny mord był absolutnie pierwszym objawem problemów psychicznych. Psychoza nie bierze się " z nikąd" w ciągu jednej sekundy, takie stany poprzedzają tygodnie, jeśli nie miesiące dziwnych zachowań, izolacji czy agresji. Jeśli rodzice widzieli, że z ich synem dzieje się coś złego i nie zareagowali, to nie są ofiarami losu, tylko są moralnie współwinni tej tragedii.
W opinii stwierdzono, że powinien dożywotnio zostać w ośrodku i być odizolowany od społeczeństwa. Jeśli myślisz że na więzienia pieniądze spadają z nieba to cię muszę oświecić - tak samo idą z naszych kieszeni jak na takie ośrodki. I co za różnica czy odizolowany będzie dożywotnio w ośrodku czy w więzieniu? Ano taka, że w ośrodku będzie mniejsze ryzyko dla otoczenia niż w więzieniu.agbmrctorakwin pisze: ↑pn lut 23, 2026 4:30 pm Słuchanie o tym, że to "tragedia dwóch stron” jest po prostu niesmaczne. Ta kobieta nie ma już życia, nie ma przyszłości, została jej odebrana w brutalny sposób, jej ciało zostało zbezczeszczone. Mąż stracił żonę, a dzieci matkę. Tymczasem sprawca dostaje darmowe leczenie, dach nad głową i opiekę specjalistów. Gdzie tu jakakolwiek sprawiedliwość? Zasłanianie się niepoczytalnością to w moich oczach jedynie wygodna "dziura" prawna. Nawet jeśli chemia w mózgu zawiodła, to te konkretne ręce dokonały tego czynu. Pisanie o tragedii rodziny sprawcy w tym samym kontekście, co o rodzinie OFIARY, to potężne nadużycie XDD. Rodzina ofiary została z nazwiskiem swojej bliskiej osoby na grobie i z ogromną traumą, a rodzina sprawcy ma chociaż kogo odwiedzać w ośrodku. Nie dajmy się zwariować poprawności politycznej - brutalny mord pozostaje brutalnym mordem, bez względu na to, co działo się w głowie mordercy. To nie jest "nieszczęśliwy zbieg okoliczności", to jest zło, które powinno zostać ukarane, a nie poddawane empatii. Do tego fakt, że rodzice Mieszka to wpływowi prawnicy, tylko potęguje podejrzenia, że mamy do czynienia z dziurawym systemem, w którym biegli i diagnozy są dobierani pod konkretny wynik. Nigdy nie będziemy mieć 100% pewności, czy ta diagnoza o niepoczytalności była szczera, czy może stanowiła jedynie najskuteczniejszą linię obrony, by uchronić syna przed dożywociem i wysłać go do ośrodka zamiast do ciężkiego więzienia. Z resztą ciekawe czy Mieszko cieszyłby się taką wyrozumiałością gdyby miał inny kolor skory, wyznanie lub pochodziłby z marginesu społecznego, a nie z wpływowej, prawniczej rodziny?
A nawet jeśli przyjmiemy, że diagnoza jest prawdziwa, to gdzie byli rodzice i bliscy przed tragedią? Nie uwierzę, że tak brutalny mord był absolutnie pierwszym objawem problemów psychicznych. Psychoza nie bierze się " z nikąd" w ciągu jednej sekundy, takie stany poprzedzają tygodnie, jeśli nie miesiące dziwnych zachowań, izolacji czy agresji. Jeśli rodzice widzieli, że z ich synem dzieje się coś złego i nie zareagowali, to nie są ofiarami losu, tylko są moralnie współwinni tej tragedii.
A chorobę miał zdiagnozowaną wcześniej, Mieszko jest osobą dorosłą i był dorosły w momencie popełnienia czynu, nie był ubezwłasnowolniony, więc twoje pytanie "gdzie byli rodzice" jest po prostu śmieszne.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
- agbmrctorakwin
- SushiRoll
- Posty: 234
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Skąd ty wywnioskowałaś że uważam, że pieniądze na więzienia spadają z nieba? XDD Argument o "bezpieczeństwie innych więźniów" to szczyt hipokryzji - więzienia o zaostrzonym rygorze są stworzone właśnie po to, by izolować najbardziej niebezpieczne jednostki (od tego są izolatki i specjalne systemy dozoru, żeby nikt nie ucierpiał).Fjoki pisze: ↑pn lut 23, 2026 4:41 pm W opinii stwierdzono, że powinien dożywotnio zostać w ośrodku i być odizolowany od społeczeństwa. Jeśli myślisz że na więzienia pieniądze spadają z nieba to cię muszę oświecić - tak samo idą z naszych kieszeni jak na takie ośrodki. I co za różnica czy odizolowany będzie dożywotnio w ośrodku czy w więzieniu? Ano taka, że w ośrodku będzie mniejsze ryzyko dla otoczenia niż w więzieniu.
A chorobę miał zdiagnozowaną wcześniej, Mieszko jest osobą dorosłą i był dorosły w momencie popełnienia czynu, nie był ubezwłasnowolniony, więc twoje pytanie "gdzie byli rodzice" jest po prostu śmieszne.
Skoro był dorosły i już wcześniej był zdiagnozowany (na co nie mogę znaleźć żadnych dowodów) czyli miał świadomość swojej choroby, to spoczywał na nim obowiązek dbania o własny stan umysłu i bezpieczeństwo otoczenia. Jeśli widział, że traci kontrolę, powinien był natychmiast zgłosić się do specjalistów, a nie czekać, aż dojdzie do tragedii. Psychoza nie uderza nagle, poprzedza ją wielomiesięczna faza prodromalna pełna sygnałów ostrzegawczych, które świadomy pacjent musiał zauważyć, zanim całkowicie stracił kontakt z rzeczywistością. Zasłanianie się chorobą w momencie, gdy ignorowało się jej objawy, to nie tragedia, tylko skrajny egoizm. Pytanie o rolę rodziców wcale nie jest bezsensowne to, że Mieszko mieszkał sam i był dorosły, nie zwalniało bliskich z obowiązku interesowania się jego stanem, zwłaszcza przy tak poważnej, zdiagnozowanej wcześniej chorobie. (Ja sama nie mogę znaleźć info że chorobę zdiagnozowaną miał wcześniej, więc powołuje się na twoje słowa, znalazłam tylko informacje że wcześniej Mieszko nie leczył się psychiatrycznie).
Problem w tym, że mózg, który nie działa, nie jest w stanie stwierdzić że nie działa, bo NIE DZIAŁA. Niewątpliwie stała się ogromna tragedia, natomiast takie zero-jedynkowe podejście do rzeczy, których się nie rozumie, prowadzi tylko do narastającej stygmatyzacji chorób psychicznych. I zgadzam się z Twoją rozmówczynią, że w takich sytuacjach tragedia leży po obu stronach - jasne, każda z tych tragedii jest zupełnie inna i są kompletnie nieporównywalne, ale to nie zmienia faktu, że obie istnieją i są tak samo realne dla rodzin obu stron.agbmrctorakwin pisze: ↑pn lut 23, 2026 5:08 pm Skąd ty wywnioskowałaś że uważam, że pieniądze na więzienia spadają z nieba? XDD Argument o "bezpieczeństwie innych więźniów" to szczyt hipokryzji - więzienia o zaostrzonym rygorze są stworzone właśnie po to, by izolować najbardziej niebezpieczne jednostki (od tego są izolatki i specjalne systemy dozoru, żeby nikt nie ucierpiał).
Skoro był dorosły i już wcześniej był zdiagnozowany (na co nie mogę znaleźć żadnych dowodów) czyli miał świadomość swojej choroby, to spoczywał na nim obowiązek dbania o własny stan umysłu i bezpieczeństwo otoczenia. Jeśli widział, że traci kontrolę, powinien był natychmiast zgłosić się do specjalistów, a nie czekać, aż dojdzie do tragedii. Psychoza nie uderza nagle, poprzedza ją wielomiesięczna faza prodromalna pełna sygnałów ostrzegawczych, które świadomy pacjent musiał zauważyć, zanim całkowicie stracił kontakt z rzeczywistością. Zasłanianie się chorobą w momencie, gdy ignorowało się jej objawy, to nie tragedia, tylko skrajny egoizm. Pytanie o rolę rodziców wcale nie jest bezsensowne to, że Mieszko mieszkał sam i był dorosły, nie zwalniało bliskich z obowiązku interesowania się jego stanem, zwłaszcza przy tak poważnej, zdiagnozowanej wcześniej chorobie. (Ja sama nie mogę znaleźć info że chorobę zdiagnozowaną miał wcześniej, więc powołuje się na twoje słowa, znalazłam tylko informacje że wcześniej Mieszko nie leczył się psychiatrycznie).
Po wyboldowanym zdaniu nie czytam dalej bo totalnie nie wiesz o czym piszesz. Wymagać by człowiek z tak głębokimi zaburzeniami psychicznymi miał w ogóle wgląd w siebie i umiał ocenić swój stan to jest jakiś wyższy poziom absurdu. Nie wiesz o czym piszesz.agbmrctorakwin pisze: ↑pn lut 23, 2026 5:08 pm Skąd ty wywnioskowałaś że uważam, że pieniądze na więzienia spadają z nieba? XDD Argument o "bezpieczeństwie innych więźniów" to szczyt hipokryzji - więzienia o zaostrzonym rygorze są stworzone właśnie po to, by izolować najbardziej niebezpieczne jednostki (od tego są izolatki i specjalne systemy dozoru, żeby nikt nie ucierpiał).
Skoro był dorosły i już wcześniej był zdiagnozowany (na co nie mogę znaleźć żadnych dowodów) czyli miał świadomość swojej choroby, to spoczywał na nim obowiązek dbania o własny stan umysłu i bezpieczeństwo otoczenia. Jeśli widział, że traci kontrolę, powinien był natychmiast zgłosić się do specjalistów, a nie czekać, aż dojdzie do tragedii. Psychoza nie uderza nagle, poprzedza ją wielomiesięczna faza prodromalna pełna sygnałów ostrzegawczych, które świadomy pacjent musiał zauważyć, zanim całkowicie stracił kontakt z rzeczywistością. Zasłanianie się chorobą w momencie, gdy ignorowało się jej objawy, to nie tragedia, tylko skrajny egoizm. Pytanie o rolę rodziców wcale nie jest bezsensowne to, że Mieszko mieszkał sam i był dorosły, nie zwalniało bliskich z obowiązku interesowania się jego stanem, zwłaszcza przy tak poważnej, zdiagnozowanej wcześniej chorobie. (Ja sama nie mogę znaleźć info że chorobę zdiagnozowaną miał wcześniej, więc powołuje się na twoje słowa, znalazłam tylko informacje że wcześniej Mieszko nie leczył się psychiatrycznie).
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
- agbmrctorakwin
- SushiRoll
- Posty: 234
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Moim zdaniem prawdziwa stygmatyzacja osób chorych psychicznie pojawia się właśnie wtedy, gdy próbuje się usprawiedliwiać nimi najbardziej brutalne czyny, takie jak np. zabójstwo. Jeśli każdą nieludzką zbrodnię będziemy podpinać pod diagnozę, to osoba postronna, która nie zna tematu, zacznie automatycznie kojarzyć schizofrenię czy psychozę z "wykolejeńcami” i zagrożeniem. To jest krzywdzące dla ogromnej większości chorych, którzy przez całe swoje życie nawet w najtrudniejszych epizodach nie robią nikomu krzywdy i starają się funkcjonować w społeczeństwie.Malutka84 pisze: ↑pn lut 23, 2026 5:20 pm Problem w tym, że mózg, który nie działa, nie jest w stanie stwierdzić że nie działa, bo NIE DZIAŁA. Niewątpliwie stała się ogromna tragedia, natomiast takie zero-jedynkowe podejście do rzeczy, których się nie rozumie, prowadzi tylko do narastającej stygmatyzacji chorób psychicznych. I zgadzam się z Twoją rozmówczynią, że w takich sytuacjach tragedia leży po obu stronach - jasne, każda z tych tragedii jest zupełnie inna i są kompletnie nieporównywalne, ale to nie zmienia faktu, że obie istnieją i są tak samo realne dla rodzin obu stron.
Uspokoję cię, że niepoczytalność diagnozuje się w mniej niż 1% spraw kryminalnych w Polsce. A stygmatyzujesz właśnie ty, wypisujac takie bzdury jak wyżej, że oczekujesz że osoba w głębokiej psychozie ma mieć krytycyzm wobec sytuacji, w której się znajduje i dbać o stan umysłu. Jak ci już wyjaśniono, właśnie na tym polega problem z psychoza, że człowiek nie jest w stanie mieć wglądu w swój umysł, w to co robi i nie ma jak mieć krytycyzmu wobec swoich urojeń.agbmrctorakwin pisze: ↑pn lut 23, 2026 5:27 pm Moim zdaniem prawdziwa stygmatyzacja osób chorych psychicznie pojawia się właśnie wtedy, gdy próbuje się usprawiedliwiać nimi najbardziej brutalne czyny, takie jak np. zabójstwo. Jeśli każdą nieludzką zbrodnię będziemy podpinać pod diagnozę, to osoba postronna, która nie zna tematu, zacznie automatycznie kojarzyć schizofrenię czy psychozę z "wykolejeńcami” i zagrożeniem. To jest krzywdzące dla ogromnej większości chorych, którzy przez całe swoje życie nawet w najtrudniejszych epizodach nie robią nikomu krzywdy i starają się funkcjonować w społeczeństwie.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
- Anastazja_smietana
- Tritonotti
- Posty: 185
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Zgodzę się. Zwrócę jeszcze uwagę że psychopatię można dziedziczyć albo może powstać na skutek uszkodzeń pewnych obszarów mózgu. Idąc tym tokiem myślenia Z nimi tzn. socjopatami, psychopatami też powinniśmy empatyzować, w sumie nie ich wina że tacy się urodzili, lub pochodzą z patologicznych rodzin, mieli złe wzorce itd. Wypuśćmy wszystkich z więzień, to nieeetyczne leczyć psychozy, wszak to część ich interesującej osobowości. Reszta społeczeństwa niech poprostu kupi kaski i kamizelki nożoodporne.agbmrctorakwin pisze: ↑pn lut 23, 2026 5:27 pm Moim zdaniem prawdziwa stygmatyzacja osób chorych psychicznie pojawia się właśnie wtedy, gdy próbuje się usprawiedliwiać nimi najbardziej brutalne czyny, takie jak np. zabójstwo. Jeśli każdą nieludzką zbrodnię będziemy podpinać pod diagnozę, to osoba postronna, która nie zna tematu, zacznie automatycznie kojarzyć schizofrenię czy psychozę z "wykolejeńcami” i zagrożeniem. To jest krzywdzące dla ogromnej większości chorych, którzy przez całe swoje życie nawet w najtrudniejszych epizodach nie robią nikomu krzywdy i starają się funkcjonować w społeczeństwie.
A opinia, no cóż to tylko opinia, nie wyrok. Za kilka lat może być inna, morderca wyjdzie cały i zdrowy na wolność i zacznie życie na nowo, oczywiście jako przykładny, NIEKARANY obywatel.
Ps. Każdy z tych "niepoczytalnych" dziwnym trafem interesował się od dłuższego czasu białą bronią, maczetami, nożami i całkiem przytomnie rozszerzali swoją kolekcję.
- agbmrctorakwin
- SushiRoll
- Posty: 234
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Do tej dyskusji dodam jeszcze, że w Polsce największym problemem jest system, który jest niestety zero-jedynkowy tzn. albo więzienie, albo szpital. Sprawca uznany za całkowicie niepoczytalnego w świetle prawa jest traktowany jako osoba, która nie popełniła przestępstwa, lecz jedynie "czyn zabroniony” (co moim zdaniem jest okropnym ciosem dla bliskich ofiary). Pod tym względem znacznie lepszy system jest w niektórych stanach USA, gdzie funkcjonuje wyrok "winny, ale chory psychicznie". Sprawca zostaje skazany za zbrodnię i otrzymuje normalny wyrok, ale odbywa go w systemie terapeutycznym. Dzięki temu otrzymuje leczenie, jednak po ewentualnym powrocie do zdrowia nie wychodzi na wolność, lecz trafia do celi by dokończyć karę. Takie rozwiązanie uwzględnia stan psychiczny, ale jednocześnie zapewnia sprawiedliwość ofierze. I proszę nie wyciągać argumentów z dupy o "amerykańskim śnie", nie pochwalam wielu rzeczy z ameryczki ale ten konkretny aspekt mają na pewno lepiej dopracowany niż my.
-
duppajasio
- Koczkodan
- Posty: 107
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Przekonanie, że piękno można wyliczyć matematycznie to jeden z powodów, dla których ludzie robią sobie niepotrzebne operacjeFjoki pisze: ↑pn lut 23, 2026 9:17 am Uważam że przed zrobieniem operacji plastycznej bądź zabiegow ostrzykiwania kwasem/wypełniaczami człowiek powinien być najpierw kwalifikowany do operacji/zabiegu przez psychiatrę. Następnie powinna być komputerowa analiza twarzy celem oceny jej harmonijności (tak, piękno można wyliczyć matematycznie) co powinno pomóc lekarzowi medycyny estetycznej w ocenie, co i na ile u danego pacjenta powinno się robić by nie zrobić z niego monstrum.
-
duppajasio
- Koczkodan
- Posty: 107
- Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm
Ja uważam, że presja, żeby aktywność to była koniecznie siłownia, to działanie jakiegoś lobby sieci siłek i suplementów. Każdy ruch jest dobry, nie potrzeba do tego specjalnych ciuchów i gadżetow z logo ani zmieniania swojego życia w reżim. Możesz biegać (w zwyczajnym ubraniu z szafy), chodzić na długie spacery, jeździć na rowerze, pływać itp., a nie że koniecznie kupować karnet na siłkę z głośną muzyką. Najważniejsze żeby to była normalna część życia, jak jedzenie i spanie.agbmrctorakwin pisze: ↑ndz lut 22, 2026 11:19 pm Męczy mnie nacisk na bycie "fit" i traktowanie sportu jako jedynej słusznej formy spędzania wolnego czasu. Irytuje mnie postawa osób tak zafiksowanych na swoich wynikach, że tracą z oczu fakt, że ludzie mają prawo do innych priorytetów i pasji. Mam wrażenie, że sport stał się jedynym społecznie akceptowalnym dowodem na to, że ktoś "ma pasje". Drażni mnie narracja, że jeśli nie ćwiczysz, to automatycznie jesteś leniwy lub brakuje ci dyscypliny. To bzdura - można mieć niesamowitą dyscyplinę w pracy naukowej, artystycznej czy zawodowej, a w wolnym czasie po prostu chcieć odpocząć w ciszy. Słyszałam już teksty typu "co robią osoby, które nie uprawiają jakiegoś sportu/nie chodzą na siłownie?" - no nie wiem, na przykład czytają, grają na instrumencie, rysują, gotują, po prostu zajmują się swoimi pasjami, które nie muszą się kręcić wokół SPORTU? I wiadomo, ruch i aktywność fizyczna jest ważna, ale aktywność fizyczna to nie zawsze musi być bieganie czy siłka. Dla niektórych może wystarczyć dłuższy spacer z psem, chodzenie po schodach zamiast korzystanie z windy, rozciąganie przy serialu, czy nawet wykonywanie domowych obowiązków
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Dokładnie. Ciuchy wystarczą wygodnie, nie muszą być z metką. W ogóle mam wrażenie, że obecnie te duże siłownie sieciowe to takie imprezownie. Jedna sala muza, gadki motywacyjne, kolorowe światła, wesoło. Druga jakaś zumba, sporo osób już się zna. To samo na głównej sali. Oczywiście zabawa do 23. :D A następnego dnia rano kameralnie przychodzą najsilniejsze jednostki od 6.30.duppajasio pisze: ↑wt lut 24, 2026 12:30 am Ja uważam, że presja, żeby aktywność to była koniecznie siłownia, to działanie jakiegoś lobby sieci siłek i suplementów. Każdy ruch jest dobry, nie potrzeba do tego specjalnych ciuchów i gadżetow z logo ani zmieniania swojego życia w reżim. Możesz biegać (w zwyczajnym ubraniu z szafy), chodzić na długie spacery, jeździć na rowerze, pływać itp., a nie że koniecznie kupować karnet na siłkę z głośną muzyką. Najważniejsze żeby to była normalna część życia, jak jedzenie i spanie.
Nie przeczytałam wszystkich stron tego wątku, więc jeśli moja opinia to powtórka czyjejś to przepraszam
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie
KochamBebok pisze: ↑wt lut 24, 2026 7:32 am Nie przeczytałam wszystkich stron tego wątku, więc jeśli moja opinia to powtórka czyjejś to przepraszam![]()
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie![]()
Jako osoba, której mózg nie umie zasnąć przed północą nie mogę przyznać racji. Kiedyś tak pracowałam, ale wtedy spałam po 3-4 godziny, teraz już nie dałabym rady tak funkcjonować. W ogóle uważam, że pracowanie po 8h to za dużo i powinno się pracować po 6h. Idziesz na 8, wychodzisz o 14 i masz normalne życie. Wyśpisz się, masz czas na korzystanie z życia i nie spędzasz żywota w robocie po której nie masz siły palcem kiwnąć.Bebok pisze: ↑wt lut 24, 2026 7:32 am Nie przeczytałam wszystkich stron tego wątku, więc jeśli moja opinia to powtórka czyjejś to przepraszam![]()
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie![]()
- MissNobody66
- MoetGlass
- Posty: 258
- Rejestracja: pn sty 08, 2024 10:09 pm
To nie jest niepopularna opinia. Niestety. A pisze niestety bo jak pisałam w swojej opinii (której pewnie nie przeczytałaś <żarcik takiBebok pisze: ↑wt lut 24, 2026 7:32 am Nie przeczytałam wszystkich stron tego wątku, więc jeśli moja opinia to powtórka czyjejś to przepraszam![]()
Praca od 6 do 14 to najlepszy możliwy zakres godzinowy i mówię to jako osoba, która lubi sobie pospać. Wstawanie jest ciężkie, ale potem jest cały dzień wolności + wychodzę z roboty i jest jasno!!!! nawet w zimie![]()
Żyjemy w terrorze rannych ptaszków. Raptem około 1/4 społeczeństwa ma taki chronotyp. Kolejna 1/4 to nocny chronotyp a połowa społeczeństwa jest w stanie się dostosować. Rzygać mi się chce jak w ogłoszeniach o pracę widzę teksty w stylu "lubisz pospać - to świetnie bo zaczynamy pracę o 9" i co mi to przepraszam da jak i tak muszę wstać o 7 albo niewiele później żeby się ogarnąć i dostać do biura? 7 to nadal bardzo wczesna pora. Uważam, że chronotyp powinien być uwzględniany w grafikowaniu i w ogóle ustalaniu godzin pracy bo w większości prac dałoby się to zrobić. Tym sposobem pracownicy byliby zdrowsi bo by mogli pracować zgodnie ze swoją naturą.Lkjhgfd pisze: ↑wt lut 24, 2026 11:57 am Jako osoba, której mózg nie umie zasnąć przed północą nie mogę przyznać racji. Kiedyś tak pracowałam, ale wtedy spałam po 3-4 godziny, teraz już nie dałabym rady tak funkcjonować. W ogóle uważam, że pracowanie po 8h to za dużo i powinno się pracować po 6h. Idziesz na 8, wychodzisz o 14 i masz normalne życie. Wyśpisz się, masz czas na korzystanie z życia i nie spędzasz żywota w robocie po której nie masz siły palcem kiwnąć.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje