Ja lubię świętować, ale ten przesadny konsumpcjonizm niszczy atomosferę. Strojenie domu na tłusty czwartek to jakieś nieporozumienie

2 lata temu ubierając choinkę na początku grudnia zauważyłam, że światełka się przepaliły i musiałam kupić nowe. Objechałam mnóstwo sklepów i nigdzie nie było światełek, dopiero na drugi dzień w kauflandzie zobaczyłam kątem oka, że wciąż mają jakieś rzeczy świąteczne i znalazłam ostatnie opakowanie. To jest dosłownie chore, żeby w grudniu nie można było kupić takich rzeczy.
Dodatkowo nie podoba mi się kupowanie mega drogich prezentów i zdecydowanie wolę postawić na upominki. Kwiaty na walentynki spoko, ale torebka za kilka tysięcy? Po cho-le-rę? Większy prezent można dać raz czy dwa w roku, gwiazdka, urodziny i starczy, a nie w każdym miesiącu obławiać się w rzeczy, że potem ludzie sami nie mają pomysłu co by chcieli dostać. Jeszcze bardziej nie lubię obrzucania milionem zabawek dzieci, które przez to potem nawet nie mają marzeń, nie czekają z wypiekami na twarzy na mikołaja, nie zbierają do skarbonki na jakieś wymarzone zabawki, bo wszystko mają. Dzieci mojej siostry pod choinkę dostają po 15 prezentów, bo każda babcia, dziadek, ciotka, wujek, koleżanka mamy, kolega taty, każdy przychodzi z dużym prezentem. Oni te pokoje mają dosłownie zasrane zabawkami, a i tak bawią się głównie telefonami. Ja za dzieciaka dostawałam prezent od rodziców, od babci czekoladę z pieniążkiem, od tej mniej przy kasie jakieś ładne spinki do włosów, od chrzestnych dosłownie po upominku typu duży mikołaj z czekolady lub raz książkę z bajkami, a od reszty ciotek nic, bo i po co? I zawsze skakałam ze szczęścia dostając jakąś pierdołę czy słoducha. Jak dziecko ma wszystko to nic już go nie cieszy.
Fajny jest zamysł walentynek, dnia kobiet, matki itp., ale to jak bardzo to wszystko jest spłycane do kupowania przedmiotów jest niedorzeczne. Ludzie wolą rzucić jakimś drogim szajsem, wyjść do najdroższej restauracji, zamiast np. spędzić czas wspólnie, razem zrobić kolację i zjeść w domu, potem wyjść na spacer. To są świetne rozrywki i w dodatku cenniejsze, bo wspólny czas robi więcej dla relacji niż kolejne buty czy dyson do włosów. Oczywiście wiem, że można to łączyć, ale nie rozumiem sensu tego

KUPOWANIA

jakby ludzie chcieli coś sobie tym odbić. Szczególnie, że w każdym miesiącu jest coś do świętowania.