Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Libido na antydepresentach

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
lalamonia
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: wt mar 11, 2025 2:39 pm

Libido na antydepresentach

Post autor: lalamonia »

Hej, mam pytanie do dziewczyn, które brały lub są w trakcie brania tabletek Zoloft. Mam najniższą dawkę (chyba 50mg?) i biorę 1 tabletkę dziennie. W zupełności wystarczy i bardzo mi pomogło w kwestii zdrowia psychicznego, które siadało. Odkąd biorę Zoloft czuję się naprawdę dobrze, ale jest jedno wielkie ALE. Libido. Nigdy nie mieliśmy z mężem w tej kwestii problemów. Ale odkąd biorę leki to popęd mam wywalony w kosmos (mąż czasem się śmieje, że czuje się molestowany :') ), ale nie mogę osiągnąć orgazmu. Dochodzi do pewnego momentu, gdzie czuję, że się zbliża, no i klops.

Jak sobie z tym radzicie lub radziłyście? Pomogła zmiana leków, a może jakieś zioła naturalne?
Awatar użytkownika
patryktarachon
Mokra Włoszka
Posty: 66
Rejestracja: pt sty 30, 2026 9:49 pm
Instagram: patryktarachon

Post autor: patryktarachon »

Z mojej perspektywy taki efekt bywa związany z wpływem leków na reakcje seksualne, nawet gdy ogólne samopoczucie się poprawia. To dość częste, że pobudzenie pozostaje wysokie, a reakcja organizmu zatrzymuje się na pewnym etapie. Myślę, że ważne jest rozróżnienie między pożądaniem a zdolnością do jego fizycznej realizacji. Sam fakt, że problem pojawił się po rozpoczęciu leczenia, daje logiczne wyjaśnienie i nie oznacza trwałej zmiany. Konsultowałaś się z lekarzem?
Awatar użytkownika
davegahan
ŚpioszkiKenzo
Posty: 4
Rejestracja: czw kwie 10, 2025 6:10 am

Post autor: davegahan »

lalamonia pisze: sob sty 31, 2026 7:22 pm Hej, mam pytanie do dziewczyn, które brały lub są w trakcie brania tabletek Zoloft. Mam najniższą dawkę (chyba 50mg?) i biorę 1 tabletkę dziennie. W zupełności wystarczy i bardzo mi pomogło w kwestii zdrowia psychicznego, które siadało. Odkąd biorę Zoloft czuję się naprawdę dobrze, ale jest jedno wielkie ALE. Libido. Nigdy nie mieliśmy z mężem w tej kwestii problemów. Ale odkąd biorę leki to popęd mam wywalony w kosmos (mąż czasem się śmieje, że czuje się molestowany :') ), ale nie mogę osiągnąć orgazmu. Dochodzi do pewnego momentu, gdzie czuję, że się zbliża, no i klops.

Jak sobie z tym radzicie lub radziłyście? Pomogła zmiana leków, a może jakieś zioła naturalne?
zmiana leków powinna pomóc, powiedz lekarzowi wprost jaki jest problem. ja byłam na stówce zoloftu i miałam tak samo, tyle, że orgazm był możliwy, ale po bardzoooooo długiej stymulacji :d
there's a pain
a famine in your heart
an aching to be free
Awatar użytkownika
Vennehia
RoyalBaby
Posty: 17
Rejestracja: ndz mar 30, 2025 4:51 pm

Post autor: Vennehia »

Przeczekałam i wszystko wróciło do normy :) Na początku identyczna sytuacja, zero orgazmu i ogromna frustracja. Nie pamiętam, ile to trwało, ale raczej kwestia tygodni.

Mam niestety przyjaciół, którym został ten skutek uboczny. Na szczęście leków z grupy SSRI jest sporo, może zmiana okaże się lepszym rozwiązaniem. Ja po większości nie miałam żadnych problemów z libido, ale to zawsze jest kwestia indywidualna - więc najlepiej, jak dobierze Ci lekarz.

A na zioła uważaj, bo niektóre wchodzą w interakcję z lekami - raczej nie grozi Ci zespół serotoninowy, ale warto zachować ostrożność.
Awatar użytkownika
FashFash
Collagen z chlorellą
Posty: 3915
Rejestracja: śr sty 06, 2021 5:02 pm

Post autor: FashFash »

Vennehia pisze: ndz lut 08, 2026 2:12 am A na zioła uważaj, bo niektóre wchodzą w interakcję z lekami - raczej nie grozi Ci zespół serotoninowy, ale warto zachować ostrożność.
Przychylam się do tego. Na czas brania takich leków powinno się odstawić wszelkie ziołowe rzeczy, bo mogą wchodzić w reakcję
lalamonia
Tritonotti
Posty: 176
Rejestracja: wt mar 11, 2025 2:39 pm

Post autor: lalamonia »

Dzięki Wam :) Umówię się do mojej pani psychiatry i obgadamy temat. Ostatnio, kiedy zlecała kontynuowanie leczenia, nie zgłaszałam tego, bo myślałam, że to przejściowe, ale jak widać niestety nie obędzie się bez próby zmiany leków :( Szkoda. Kilka lat temu zażywałam Asertin (depresja poporodowa) i wtedy w tym względzie było ok.