Jak sobie z tym radzicie lub radziłyście? Pomogła zmiana leków, a może jakieś zioła naturalne?
Libido na antydepresentach
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryLibido na antydepresentach
Hej, mam pytanie do dziewczyn, które brały lub są w trakcie brania tabletek Zoloft. Mam najniższą dawkę (chyba 50mg?) i biorę 1 tabletkę dziennie. W zupełności wystarczy i bardzo mi pomogło w kwestii zdrowia psychicznego, które siadało. Odkąd biorę Zoloft czuję się naprawdę dobrze, ale jest jedno wielkie ALE. Libido. Nigdy nie mieliśmy z mężem w tej kwestii problemów. Ale odkąd biorę leki to popęd mam wywalony w kosmos (mąż czasem się śmieje, że czuje się molestowany
), ale nie mogę osiągnąć orgazmu. Dochodzi do pewnego momentu, gdzie czuję, że się zbliża, no i klops.
Jak sobie z tym radzicie lub radziłyście? Pomogła zmiana leków, a może jakieś zioła naturalne?
Jak sobie z tym radzicie lub radziłyście? Pomogła zmiana leków, a może jakieś zioła naturalne?
- patryktarachon
- Mokra Włoszka
- Posty: 66
- Rejestracja: pt sty 30, 2026 9:49 pm
- Instagram: patryktarachon
Z mojej perspektywy taki efekt bywa związany z wpływem leków na reakcje seksualne, nawet gdy ogólne samopoczucie się poprawia. To dość częste, że pobudzenie pozostaje wysokie, a reakcja organizmu zatrzymuje się na pewnym etapie. Myślę, że ważne jest rozróżnienie między pożądaniem a zdolnością do jego fizycznej realizacji. Sam fakt, że problem pojawił się po rozpoczęciu leczenia, daje logiczne wyjaśnienie i nie oznacza trwałej zmiany. Konsultowałaś się z lekarzem?
zmiana leków powinna pomóc, powiedz lekarzowi wprost jaki jest problem. ja byłam na stówce zoloftu i miałam tak samo, tyle, że orgazm był możliwy, ale po bardzoooooo długiej stymulacji :dlalamonia pisze: ↑sob sty 31, 2026 7:22 pm Hej, mam pytanie do dziewczyn, które brały lub są w trakcie brania tabletek Zoloft. Mam najniższą dawkę (chyba 50mg?) i biorę 1 tabletkę dziennie. W zupełności wystarczy i bardzo mi pomogło w kwestii zdrowia psychicznego, które siadało. Odkąd biorę Zoloft czuję się naprawdę dobrze, ale jest jedno wielkie ALE. Libido. Nigdy nie mieliśmy z mężem w tej kwestii problemów. Ale odkąd biorę leki to popęd mam wywalony w kosmos (mąż czasem się śmieje, że czuje się molestowany), ale nie mogę osiągnąć orgazmu. Dochodzi do pewnego momentu, gdzie czuję, że się zbliża, no i klops.
Jak sobie z tym radzicie lub radziłyście? Pomogła zmiana leków, a może jakieś zioła naturalne?
there's a pain
a famine in your heart
an aching to be free
a famine in your heart
an aching to be free
Przeczekałam i wszystko wróciło do normy
Na początku identyczna sytuacja, zero orgazmu i ogromna frustracja. Nie pamiętam, ile to trwało, ale raczej kwestia tygodni.
Mam niestety przyjaciół, którym został ten skutek uboczny. Na szczęście leków z grupy SSRI jest sporo, może zmiana okaże się lepszym rozwiązaniem. Ja po większości nie miałam żadnych problemów z libido, ale to zawsze jest kwestia indywidualna - więc najlepiej, jak dobierze Ci lekarz.
A na zioła uważaj, bo niektóre wchodzą w interakcję z lekami - raczej nie grozi Ci zespół serotoninowy, ale warto zachować ostrożność.
Mam niestety przyjaciół, którym został ten skutek uboczny. Na szczęście leków z grupy SSRI jest sporo, może zmiana okaże się lepszym rozwiązaniem. Ja po większości nie miałam żadnych problemów z libido, ale to zawsze jest kwestia indywidualna - więc najlepiej, jak dobierze Ci lekarz.
A na zioła uważaj, bo niektóre wchodzą w interakcję z lekami - raczej nie grozi Ci zespół serotoninowy, ale warto zachować ostrożność.
Przychylam się do tego. Na czas brania takich leków powinno się odstawić wszelkie ziołowe rzeczy, bo mogą wchodzić w reakcję
Dzięki Wam
Umówię się do mojej pani psychiatry i obgadamy temat. Ostatnio, kiedy zlecała kontynuowanie leczenia, nie zgłaszałam tego, bo myślałam, że to przejściowe, ale jak widać niestety nie obędzie się bez próby zmiany leków
Szkoda. Kilka lat temu zażywałam Asertin (depresja poporodowa) i wtedy w tym względzie było ok.