Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Wasze najgorsze wizyty w salonach kosmetycznych/fryzjerskich itd.

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
AnnnaPaw98
RóżowePolo
Posty: 10
Rejestracja: sob wrz 13, 2025 4:56 pm

Re: Wasze najgorsze wizyty w salonach kosmetycznych/fryzjerskich itd.

Post autor: AnnnaPaw98 »

u mnie jest problem bo moje włosy trzymają kolor i często zamiast blądu wychodzi pomarańcz lub rudy, szczególnie na przodzie. Teraz mam dobrego fryzjera ale wcześniej bardzo często zdarzało mi się, że przód wychodził rudawy a najgorzej, że fryzjer potrafił powiedzieć, nie to światło, wydaje się Pani... ;)
agrafka00
KlasaBiznes
Posty: 570
Rejestracja: śr lut 19, 2025 11:27 pm

Post autor: agrafka00 »

To ja też trochę takich historii mam i powiem szczerze, że doceniam bardzo gabinety kosmetyczne z miasta rodzinnego, bo tam jest zawsze klasa. Widać, że kosmetolożki i stylistki inwestują nawet w kursy jak traktować klienta. Nie to co w Warszawie, gdzie nie pójdę - to mam jakiś zarzut.
1. Zacznijmy od tego, że zapisałam się na manicure hybrydowy - na booksy miał trwać 2 godziny. Hybryda i tak zazwyczaj trwa krócej. Poprosiłam o zwykły, jednolity lakier - tylko bazę, bo noszę zazwyczaj tylko bazy, lubię bardzo naturalny efekt. Sama stylizacja zaczęła się o 16, a skończyła o...18:30. Nie wiem jak Wy dziewczyny, ale dla mnie to była przesada - nie mam nigdy dużo czasu, pracuję, jestem zmęczona i siedzenie jak na skazaniu, by w 2.5 h zrobić mi hybrydę to była żenada. Przed upływem 2 h zapytałam się stylistki 2-krotnie czy wyrobimy się do 18:00 to powiedziała, że tak, na pewno. Ale jak malować paznokcie zaczęła o 17:50 to już wiedziałam, że na pewno nie. Ruchy jej były bardzo wolne, a zapisałam się do top stylistki, więc serio myślałam, że zrobi to przynajmniej w te 2 godziny...

2. Jeden salon, do którego chodziłam przez kilka lat to pracowały tam już takie babki 40+, którym chyba było wszystko jedno, a mnie traktowały jak gówniarę. Jak przyszłam z pomysłem, że chciałam paznokcie ombre - bo do tego miałam prawo - to baba powiedziała "ale mi skomplikowałaś życie". Cóż...Innego razu jak mi regulowała brwi to powiedziała, że ona by mi poleciła taki i taki zabieg na twarz, bo widać, że mam niedoskonałości. Co z tego, że ja jej nie pytałam, a lustro to mam też w domu i gdybym chciała to bym zrobiła już dawno zabieg na twarz.

3. Ostatnia sytuacja z niedawna - tu akurat powiem, że to super znany wśród influ lokal w warszawie. Stylistka była po prostu dla mnie niemiła, a jak skończyła robienie paznokci to powiedziała "200 zł" zamiast żadnego dziękuję. Nie odpowiedziała ani na dzień dobry ani do widzenia. Także już tam nie wróciłam i nie wrócę.

4. Mam kręcone włosy. W jednym salonie fryzjerskim baba uznała, że skoro przyszłam na podcięcie włosów to ona musi mi je wpierw uwaga: WYPROSTOWAĆ, żeby je podciąć, bo tak trzeba robić z kręconymi włosami. No to był hit.

5. Chodziłam na depilację laserową ud i łydek - po 5 seriach nie było ŻADNEGO efektu. Wtedy to były dla mnie kosztowne zabiegi, bo jeszcze nie pracowałam: 250 zł za zabieg (w sumie teraz to tanio, ale wiadomo o co mi chodzi). Red flagiem było to, że podczas zabiegów nic mnie nie bolało, a baba mówiła, że na drugi dzień normalnie mogę się opalać xddd Po 5 razie, gdy efektu nie było serio żadnego, bo i tak codziennie maszynką musiałam się golić (mnie nawet meszek przeszkadza) to zadzwoniła do mnie, czy się zapisuję na 6 serię. Powiedziałam jej, że nie, bo nie stać mnie na dalsze zabiegi nieprzynoszące efektu. To odburknęła, że może warto zacząć oszczędzać XDDD
Reka.sprswiedliwosci
RoyalBaby
Posty: 18
Rejestracja: pn paź 06, 2025 11:50 am

Post autor: Reka.sprswiedliwosci »

Zamarzyło mi się sombre (wcześniej miałam jasne pasemka na włosach metodą airtouch).
Zamiast sombre wyszłam od fryzjera z ciemnym brązem na całych włosach, a podcięcie końcówek o 2cm zamieniło się w cięcie 20cm
Pilu
Channelka
Posty: 33
Rejestracja: ndz sty 18, 2026 9:23 am

Post autor: Pilu »

Po tradziku zostaly mi blizny wiec zdecydowalam sie na laser. Poszlam do salonu/kliniki w Szwajacrii, ktory jest prowadzony przez lekarke i to wlasnie ona wykonywala mi zabieg. Zdecydowalam sie na serie 3 zabiegow, bo wychodzilo taniej. Po zakonczeniu, pani doktor doradzila mi wykonanie kolejnej serii, czyli w sumie 6 laserow.
Inna kosmetyczka w Polsce, ktora pieknie naprawila cere mojej mamy, byla w szoku, ze tamta chciala mi 6 razy palic skore, i przy moich bliznach 2-3 zabiegi zrobilby by robote. Wiecej mogloby mi zniszczyc cere i po prostu zaszkodzic, a nie pomoc.
Pani doktor chciala po prostu wysepic jak najwiecej kasy.
Po 4 laserze zrezygnowalam i juz wiecej tam nie poszlam.
Efekty sa, ale bez szalu. Blizny nadal mam.
Awatar użytkownika
Anastazja_smietana
Tritonotti
Posty: 185
Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm

Post autor: Anastazja_smietana »

Unikam takich miejsc jak ognia niestety. Mam wrażenie, że jednak fryzjerki starszej daty miały więcej rigczu, może nie dotrzymywały kroku trendom, ale nie były tak aroganckie i nigdy krzywo nie obcięły włosów. Ja jestem z pokolenia millenialsów, nikt o średnim poziomie inteligencji nie szedł do szkół zawodowych. W moim mieście do fryzjerskiej szkoły chodziły typowe karyny (być może gdzieś się pojawiały dziewczyny z powołania, nie wiem).
Smutno się czyta te wpisy i tego jak bardzo pozwalamy sobie na traktowanie bez szacunku. Nie spotkały mnie aż tak skrajne sytuacje, ale staram się uważnie wybierać miejsca, głównie po opiniach bliskich osób. Nigdy nie idę do przehypowanych miejsc. Czasem zdarzały się docinki, że mam cienkie włosy (zawsze obce osoby mi komplementowały włosy). Może miały rację, sam włos jest cienki, ale miałam ich dużo, niskoporowate, więc jak byłam młoda miałam błyszczące, lejące się, długie włosy. Ale fryzjerka która ma 3 kolory na głowie i tak musiała mi doyebac.
Kolejna rzecz która mnie denerwuje. Raz na kilka lat mam przelot pt. "Dawno nie byłam u fryzjera, chcę coś zmienić". Włosy już dawno za pas, umawiam wizytę, na jakieś refleksy, cięcie. Przychodzi co do czego a one nie chcą mi nic zmieniać, bo właśnie tak mi pasuje, może mi podciąć końcówki, nie chce nawet pocieniować, cokolwiek. Muszę naciskać, że ja chcę większą zmianę, mam w nosie podcięcie końcówek. Suma sumarum niezadowolona musi to zrobić bo i tak ma przeznaczony czas na moją koloryzację.
Znowu upłynęło kilka lat, zarezerwowałam wizytę na booksy u randomowej fryzjerki. Aż się boję na kogo trafię.
Awatar użytkownika
glottalstop
Beżowa
Posty: 611
Rejestracja: wt lip 04, 2023 10:16 pm

Post autor: glottalstop »

Popularny w SM i hajpowany swego czasu salon kosmetyczny – zapisałam się na hybrydę do dziewczyny, u której kiedyś byłam i było ok, przyjęła mnie na zastępstwo inna stylistka (dowiedziałam się, kiedy weszłam, ale mi to za bardzo nie przeszkadzało). Dziewczyna na mój widok głośno westchnęła, jakby pracowała tam za karę, odpowiadała jakimiś półsłówkami (jeszcze ok, sama nie lubię sztucznego small talku), na koniec paznokcie u jednej dłoni miałam dłuższe, do tego zapłaciłam więcej niż było w cenniku Booksy. Więcej nie poszłam.

Salon fryzjerski, który pozycjonuje się jako inkluzywny i "friendly" dla wszystkich – dla pierwszej wizycie byłam zachwycona efektem, fryzjerka była przesympatyczna, sporo doradziła co do pięlegnacji. Zadowolona poszłam jeszcze raz – zmiana o 180 stopni, dziewczyna patrzyła spode łba, cięła jak jej się podobało. Jakiś czas później poszłam na cięcie grzywki do osiedlowej fryzjerki, która zauważyła, że część włosów miałam o kilka centymetrów dłuższe i nie, to nie było celowe. Też nie wróciłam.

To co mnie odstrasza to brak komunikacji z klientem (klientka jako zło najgorsze, wtf, to po co tam pracują) i niejasny cennik, niestety więcej takich zachowań zauważyłam w fancy salonach niż takich osiedlowych.