I co do relacji międzyludzkich - wkurza mnie taka jakby wiktymizacja osób, które zachowały się jak świnie i jeszcze wymaganie od osoby, która dostała po dupie by jej współczuła mimo, ze jest w 100 razy gorszej sytuacji i jeszcze dostała po dupie od bliskiej osoby . O co mi chodzi
Dziś widziałam komentarz pod rolką na tt, że jakaś dziewczyna się żaliła, ze zachorowała na raka a jej przyjaciółka ją zghostowała a potem się tłumaczyła :"ze nie chciała patrzeć jak umiera" - i tłum komentarzy "a może to było dla niej trudne" "może sobie nie dała rady" "a powiedziałaś jej, ze jej potrzebujesz?"
No tak kupmy tej przyjaciółce kwiatki i serniczek na pocieszenie bo nie dała sobie racy a przyjaciółka z rakiem gdzie może umrzeć to już chooooj jak sobie poradzi i chooooj że dla niej trudne , powinna jeszcze wesprzeć przyjaciółkę co sobie nie radzi z jej chorobą i okazać jej zrozumienie i wsparcie bo to jest dopiero tragedia

To teraz współczujemy tej, która zniknęła, bo miała w dupie, a osoba chora ma jeszcze zrozumieć, że została sama, bo komuś było niewygodnie emocjonalnie?
Ja odpukać raka nie mam ale miałam podobną historię po śmierci taty i nawet tu ją opisałam. I oczywiście pytanie - a "powiedziałaś przyjaciółce, ze potrzebujesz wsparcia?" (powiedziałam, żeby nie było) I powiedzcie mi gdzie my żyjemy., ze dorosła baba prawie 30 lat biedna nie wie co należy zrobić w takiej sytuacji i jeszcze "ojojajmy" . Nawet małpy to wiedzą
I to się pojawia regularnie w kontekście takich sytuacji.
I jeszcze takie osoby same jak są w kryzysie to Twoją pomoc i wsparcie chętnie przyjmą całymi rękami ale odwróć sytuację to "dla nich obciążające emocjonalnie". To może nie wyciągaj rączek po pomoc skoro potem sobie nie radzisz jak role się odwrócą?
Mam wrażenie, ze osoby które piszą takie mądrości to:
1. Albo się kompletnie nie szanują i tłumaczą wszystko typu ktoś im napluje w twarz plują a powiedzą, że deszcz pada
2. Albo same wycięły komuś taki numer bądź by to zrobiły w takiej sytuacji i się usprawiedliwiają