Moich kilka nowych opinii z ostatnich dni:
1. Denerwuje mnie gdy osoby z ADHD czy inną diagnozą ciągle usprawiedluwiają tym swoje zachowania / potrzeby. Tak jakby inni nie mogli lub nie mieli podobnych potrzeb. Ostatnio dysutowałam o warunkach pracy biuro / dom. Ktoś powiedział, ze ma ADHD i przeszkadza mu, gdy ktoś mu łazi lub gada za plecami. Powiedziałam, że nie mam ADHD ale i mi to przeszkadza (w sensie: rozumiem tę osobę, jest to raczej częste). Ta osoba zareagowała bardzo nerwowo i nawet podnosiła głos tłumacząc, że "JEJ to BAARDZIEJ przeszkadza, a ja nic nie rozumiem".
2. Dużo rad kobiet do kobiet jest bardzo toksycznych i opartych na pozorach lub mitach. Bliska mi osoba miała przejścia randkowe, dużo mężczyzn ją wykorzystało lub oszukało. Jest przez to nieufna. Jakiś czas temu poznała wartościowego faceta, który pod pewnymi względami nie miał ogłady. Miał trochę zacofanych zachowań, do tego wynajmował mieszkanie, miewał problemy z pracą. Dziewczyny z otoczenia tej bliskiej mi osoby radziły natychmiast go rzucić. Ona postawiła na swoim i ma porządnego faceta. Może nie ma obycia i dużej kasy, ale jest troskliwy, gotujący, naprawi wszystko w domu. Dobrali się pod wieloma względami - trzymam za nich kciuki.
3. Nie wiem czy śledzicie losy Daniela Martyniuka. Moim zdaniem to okropny spektakl i media nie powinny o tym pisać. Ale z drugiej strony widzimy jak kobiety są uwikłane w przemocowe związki z osobami uzależnionymi. Jak takie osoby potrafią być raz czułe, raz odklejone. Jak bardzo budzą nadzieję, że kiedyś będzie lepiej. Ile kobiet żyje w czymś takim?
Zobaczcie, że wszyscy to widzą i NIKT im nie pomógł skutecznie. To ilustracja tematu dla osób, które po jakiejś tragedii mówią "A gdzie były służby / mops / psychiatrzy / lekarze". Oni są bogaci, a o tak nie radzą sobie z jednym uzależnionym facetem.
