Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Powody zakończenia waszych przyjaźni

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
agrej
RoyalBaby
Posty: 23
Rejestracja: pn sty 22, 2024 3:16 pm

Re: Powody zakończenia waszych przyjaźni

Post autor: agrej »

Rzeka.chaosu pisze: pt sty 23, 2026 6:08 pm Już ci pisałam, że nie pisałam do ciebie, odpisywałam zupełnie innej dziewczynie. I tak naprawdę zupełnie nie o to chodziło. Ja sama mam w rodzinie różne osoby, pisałam nawet na forum o tych trudnościach i jak sobie staram z tym radzić. Szkoda, że to nie jest widziane. Widziane jest jak napiszę, że stam się dobierać otoczenie tak, żeby się ludźmi nie dołować. Swoje doświadczenie mam i z tego to wynika.

Myślę, że 1. Nadinterpretujesz to, co piszę. Serio jak ty jeździsz po matkach czy matkach synów, to ja nie biorę tego do siebie, bo wiem, że to twoja opinia.

To jedno. A 2. to po prostu dziewczyny tu piszą o zawalonych przyjaźniach i żalach. Czasem serio lepiej szczerze napisać, że odrzucenie kogoś, bo x razy przyszedł z dzieckiem, to nie jest przyjacielskie zachowanie. To jest moje zdanie, sama utrzymałam przyjaźń i mogę komuś doradzić, żeby z takich powodów nie kończyć dobrych znajomiści, bo nie warto. A nie oceniem, bo nie znam detali znajomości. Mogę jedynie wypowiedzieć się o stosunku tych dziewczyn do ich dzieciatych koleżanek i tak zrobiłam.


Na pewno robię błąd, że na forum rozmawiam jak z ludźmi z mojego otoczenia. Rozmawiamy szczerze, często prowokacyjnie, żeby się jakoś stymulować do weryfikacji opinii. Ja takie rozmowy lubię i cenię, ale oczywiście zapominam, że są tu ludzie z różną wrażliwością. Psychologiem nie jestem.
A możesz przytoczyć z mojego posta, w którym miejscu prosiłam o radę?
waltherp99
Skarpeta Rakieta
Posty: 82
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:51 am

Post autor: waltherp99 »

Jako ta dzieciata koleżanka marzyłam o tym by wyjść z koleżankami sam na sam, bez dziecka. Życie jest przewrotne xdd
evonla
RealDiamond
Posty: 789
Rejestracja: pt mar 15, 2024 10:37 am

Post autor: evonla »

Rzeka.chaosu pisze: pt sty 23, 2026 8:37 am Jak to czytam, to bardzo się cieszę, że sama dostałam wsparcie od przyjaciólek, kiedy zostałam mamą. Jednej z nich mogę odwdzięczać się tym samym - czasem i poczekam na nią jak trzeba, czasem pojadę do niej pod miasto. Nasza znajomość pomimo macierzyństwa, odległości i nie tak częstych spotkań jest lepsza i mocniejsza niż była. Poznałyśmy się i w sukcesach i w troskach.

Nie krytykuję, ale po prostu doceniam dojrzałość osób, którymi się otaczam. Każdemu tego życzę.
Typowy komentarz madki, oceniającej bezdzietną dziewczynę i jej jednostronną relację z inną roszczeniową mamuśką. Czy wy wszystkie zawsze musicie mieć takie roszczeniowe podejście, w szczególności do tych bezdzietnych? Nikt Ciebie nie zaatakował, a jednak tak się poczułaś, bo musiałaś zawalić kontrę.
Pampuszek
Currently:home
Posty: 1126
Rejestracja: sob paź 09, 2021 1:27 pm

Post autor: Pampuszek »

Zostało to już napisane, ale podpiszę się pod tymi słowami: ja nigdy nie odtrąciłam żadnej mojej koleżanki ze względu na dziecko, problem pojawia się wtedy, kiedy czuję długi czas, że znajomość stała się jednostronna, kiedy mimo tego, że mój stosunek, zaangażowanie się nie zmieniło, to w zamian otrzymuję skrawki uwagi, zdawkowe pytania, nawet nie odnosząc się do moich odpowiedzi, przy czym sama oczekuje, że będę na każde zawołanie, wysłuchiwać monologów o jej codzienności, angażować się w jej sprawy- właśnie przez takie zachowania czuję się takim "workiem na emocje", zapychaczem czasu, o ile go znajdzie.

Mam dla porównania inną koleżankę, która ma dwójkę dzieci, nie ma dziadków do pomocy, pracuje, dom na głowie plus dzieci mają multum zajęć dodatkowych, więc ma trochę więcej obowiązków i z jej strony nigdy nie czułam, że jestem gdzieś na szarym końcu kolejki zadań, mogę jej powiedzieć o wszystkim i zawsze z zaangażowaniem się do tematu odniesie, nigdy mnie nie zbyła. Podczas spotkania, gdzie są dzieci, u nich w domu czy u nas, nigdy nie jest tak, że pełna uwaga jest na dzieciach, a my robimy za tło, więc ja absolutnie nie skreśliłam nigdy nikogo przez to, że ma dziecko czy że trzeba się dopasować do nowej rzeczywistości i spotkania wyglądają inaczej, bo to nie dziecko samo w sobie jest "problemem", a sam stosunek jego mamy do mnie.
mariaow
Currently:Top
Posty: 702
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

waltherp99 pisze: pt sty 23, 2026 8:36 pm Jako ta dzieciata koleżanka marzyłam o tym by wyjść z koleżankami sam na sam, bez dziecka. Życie jest przewrotne xdd
No właśnie ja naiwnie zakładałam, ze większość kobiet tak ma. Że można, wiadomo, kochać swoje dzieci i tak dalej, ale jednak chcieć czasem wyrwać się gdzieś samej. I dlatego jestem w szoku jak teraz bardzo popularne jest to odwrotne podejście, że dziecko się za sobą ciąga dosłownie wszędzie. Nie wiem czy to jakieś pokłosie tego, że w latach 90. nasi rodzice za mało się nami zajmowali, i to znowu jakaś próba „bycia lepszym rodzicem”, czy autentyczna potrzeba bycia ciagle z dzieckiem - a jeśli to drugie, to czy to na pewno zdrowe? 😅 Nie wiem, tak sobie rozważam. No i znów, nie widzę tego samego u mężczyzn. A zaznaczam, że nie mówię o koleżankach samotnych matkach, tylko o dziewczynach w funkcjonujących związkach, gdzie to uwiązanie do dziecka jest ich decyzją.
waltherp99
Skarpeta Rakieta
Posty: 82
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:51 am

Post autor: waltherp99 »

Jest coś w tym nadrabianiu braków ze swojego dzieciństwa. Często się zastanawiam czy aby nie za mało uwagi poświęciłam dziś dzieciom (girl, one pochłaniają całą moją uwagę, to spaczenie mózgu).
Aczkolwiek strasznie brakowało mi, teraz nadal ale już chyba przywykłam, dorosłych interakcji, bez skupiania połowy uwagi na dziecku.
Pamietam sytuację jak już moje pierwsze dziecko było większe i pzyszła w odwiedziny po południu przyjaciółka z ktorą długo się mie widziałam. Rozmawiałyśmy normalnie, szczerze, nawet udało się mi uspic dziecko i faktycznie móc z nią pogadać tak w pełni zaangażowana. Wrócił mąż z pracy i tak pół żartem pół serio mówi "piątek, 17.00, może pójdziecie sobie do XXX jak za starych czasów, ja zostanę z dzieckiem". Ja już iskra nadziei na oddech, patrzę się na tą moją przyjaciółkę i widzę to zakłopotanie, jakoś tam się wymigała. Przykre to było, bo naprawdę mega wtedy tego potrzebowałam. Już nie mamy kontaktu, wyciszył się stopniowo od tamtego momentu ale ja też przestalam wtedy zabiegać.

Także co człowiek to historia xd
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3880
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

waltherp99 pisze: pt sty 30, 2026 7:04 pm Ja już iskra nadziei na oddech, patrzę się na tą moją przyjaciółkę i widzę to zakłopotanie, jakoś tam się wymigała. Przykre to było, bo naprawdę mega wtedy tego potrzebowałam. Już nie mamy kontaktu, wyciszył się stopniowo od tamtego momentu ale ja też przestalam wtedy zabiegać.
Jeju - najgorszy moment, który przeżyła pewnie każda z nas. Widzisz to jedno zachowanie koleżanki czy przyjaciółki czy pada z jej ust to jedno zdanie i nagle orientujesz się, że wcale się już nie kolegujecie/przyjaźnicie albo z jej strony to wyglada już inaczej. :(
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3880
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

Ja Wam powiem, ze u mnie chyba najwięcej w życiu znajomosci kończyło się bo okazywało się, ze jestem sabotowana lub umyślnie ściągana w dół.
Serio, mogłabym książkę napisać o tym. Kilka totalnie na szybko z głowy.

1. Przyjaciółka ze szkoły średniej. Dorabiała sobie na imprezach jako hostessa czy na barze. Zapytałam czy nie szukają bo też bym dorobiła - obie byłyśmy z biednych domów. Nie szukają i nie biorą, ona tam jest tylko dlatego, ze to jakiś kolega ojca, ona pytała ale nie. Ok. Po czasie się okazało, ze szukali i potrzebowali i nawet ona była w to szukanie zaangażowana. Wyszło bo jej ojciec pytał czemu nie chciałam XD
2.. Spodobałam się koledze przyjaciółki i chciał zaprosić mnie na sylwestra na bal wydziałowy. Ona mu powiedziała, ze nie jestem zainteresowana (oczywiście nic mi nie mówiąc słowem) i wepchnęła swojego brata gimnazjalistę "skoro już jest miejsce". Przyjaciółka miała chłopaka i dziś jest jego żoną więc teoria, ze zrobiła to, bo on się jej podobał odpada.
3. Współlokatorka ze studiów. Miałyśmy podobny background życiowy, podobne cele i problemy więc bardzo się zżyłyśmy i rozumiałyśmy. No i pamietam do dziś jak starałam się o posade w firmie X i zwierzyłam się jej, że planuję poprosić o wynagrodzenie x złotych. Zaczęła mnie przekonywać, ze się odkleiłam nikt mi takiej kasy nie da, że zwariowałam. Nie posłuchałam. Pracę dostałam i kasę też. Zapomniałam o tym i ona najwyraźniej też bo inaczej by nie zrobiła tego co zaraz napisze (albo myślała, ze jestem aż tak głupia) . Jakiś rok pózniej ona pojechała do domu i zapomniała dokumentów które miała zabrać i zadzwoniła do mnie czy mogę jej zeskanować. No jasne, ze mogę. No i tam była jej umowa o pracę. I Tu zamarłam - słuchajcie okazało się, że w czasie gdy ona wmawiała mi, ze jestem odklejona i nikt mi tyle ona nie zapłaci zarabiała w podobnej firmie dużo więcej - aż myślałam, że zemdleje. Umyślnie mi wbijała do głowy głupoty bym zarabiała mniej niż ona. nie rozumiem czemu bo przecież ona pensji mi nie płaci.


I wiecie co mnie najbardziej boli - ze to są sytuacje gdzie ta druga osoba nie traciłaby nic i nic nie zyskała na tym. Bo jeszcze jak ktoś tak robi bo chce komuś coś zabrać, ma w tym interes dla siebie to nie popieram ale jakoś to rozumiem ale mam ogrom sytuacji gdzie nie rozumiem właściwie czemu to służyło. I nie jestem w stanie wytłumaczyć tego dlaczego tak jest.
Awatar użytkownika
iksde12345
MoetGlass
Posty: 265
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm

Post autor: iksde12345 »

PEONIA pisze: pt sty 30, 2026 10:01 pm Ja Wam powiem, ze u mnie chyba najwięcej w życiu znajomosci kończyło się bo okazywało się, ze jestem sabotowana lub umyślnie ściągana w dół.
Serio, mogłabym książkę napisać o tym. Kilka totalnie na szybko z głowy.

1. Przyjaciółka ze szkoły średniej. Dorabiała sobie na imprezach jako hostessa czy na barze. Zapytałam czy nie szukają bo też bym dorobiła - obie byłyśmy z biednych domów. Nie szukają i nie biorą, ona tam jest tylko dlatego, ze to jakiś kolega ojca, ona pytała ale nie. Ok. Po czasie się okazało, ze szukali i potrzebowali i nawet ona była w to szukanie zaangażowana. Wyszło bo jej ojciec pytał czemu nie chciałam XD
2.. Spodobałam się koledze przyjaciółki i chciał zaprosić mnie na sylwestra na bal wydziałowy. Ona mu powiedziała, ze nie jestem zainteresowana (oczywiście nic mi nie mówiąc słowem) i wepchnęła swojego brata gimnazjalistę "skoro już jest miejsce". Przyjaciółka miała chłopaka i dziś jest jego żoną więc teoria, ze zrobiła to, bo on się jej podobał odpada.
3. Współlokatorka ze studiów. Miałyśmy podobny background życiowy, podobne cele i problemy więc bardzo się zżyłyśmy i rozumiałyśmy. No i pamietam do dziś jak starałam się o posade w firmie X i zwierzyłam się jej, że planuję poprosić o wynagrodzenie x złotych. Zaczęła mnie przekonywać, ze się odkleiłam nikt mi takiej kasy nie da, że zwariowałam. Nie posłuchałam. Pracę dostałam i kasę też. Zapomniałam o tym i ona najwyraźniej też bo inaczej by nie zrobiła tego co zaraz napisze (albo myślała, ze jestem aż tak głupia) . Jakiś rok pózniej ona pojechała do domu i zapomniała dokumentów które miała zabrać i zadzwoniła do mnie czy mogę jej zeskanować. No jasne, ze mogę. No i tam była jej umowa o pracę. I Tu zamarłam - słuchajcie okazało się, że w czasie gdy ona wmawiała mi, ze jestem odklejona i nikt mi tyle ona nie zapłaci zarabiała w podobnej firmie dużo więcej - aż myślałam, że zemdleje. Umyślnie mi wbijała do głowy głupoty bym zarabiała mniej niż ona. nie rozumiem czemu bo przecież ona pensji mi nie płaci.


I wiecie co mnie najbardziej boli - ze to są sytuacje gdzie ta druga osoba nie traciłaby nic i nic nie zyskała na tym. Bo jeszcze jak ktoś tak robi bo chce komuś coś zabrać, ma w tym interes dla siebie to nie popieram ale jakoś to rozumiem ale mam ogrom sytuacji gdzie nie rozumiem właściwie czemu to służyło. I nie jestem w stanie wytłumaczyć tego dlaczego tak jest.
Bo ludzie w dużej mierze to tępe egoistyczne i złośliwe uje
waltherp99
Skarpeta Rakieta
Posty: 82
Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:51 am

Post autor: waltherp99 »

Dokładnie tak, bo dlaczego mialabyś mieć lepiej niż oni. Jest typ ludzi, którzy nie znoszą jak komuś się powodzi. Gdy sama zaczęłam odnosić sukcesy zawodowe mniejsze lub większe to byłam obiektem docinek w towarzystwie, a nawet własna matka nazwała mnie zwykłą biurwą. Ja się cieszyłam, że wszystko idzie powoli do przodu, a potem słyszałam docinki typu "co tam u Pani Dyrektor?" "jak tam Pani Minister?". W środku aż się we mnie gotowało jak można być tak zgorzkniałym.
Alessa
Koczkodan
Posty: 112
Rejestracja: wt maja 02, 2023 8:07 pm

Post autor: Alessa »

waltherp99 pisze: sob sty 31, 2026 7:51 pm Dokładnie tak, bo dlaczego mialabyś mieć lepiej niż oni. Jest typ ludzi, którzy nie znoszą jak komuś się powodzi. Gdy sama zaczęłam odnosić sukcesy zawodowe mniejsze lub większe to byłam obiektem docinek w towarzystwie, a nawet własna matka nazwała mnie zwykłą biurwą. Ja się cieszyłam, że wszystko idzie powoli do przodu, a potem słyszałam docinki typu "co tam u Pani Dyrektor?" "jak tam Pani Minister?". W środku aż się we mnie gotowało jak można być tak zgorzkniałym.
Oj tak, sukces kończy wiele znajomości i przyjaźni. Nawet takich, wydawałoby się, na całe życie.
Awatar użytkownika
FashFash
Collagen z chlorellą
Posty: 3915
Rejestracja: śr sty 06, 2021 5:02 pm

Post autor: FashFash »

waltherp99 pisze: sob sty 31, 2026 7:51 pm Dokładnie tak, bo dlaczego mialabyś mieć lepiej niż oni. Jest typ ludzi, którzy nie znoszą jak komuś się powodzi. Gdy sama zaczęłam odnosić sukcesy zawodowe mniejsze lub większe to byłam obiektem docinek w towarzystwie, a nawet własna matka nazwała mnie zwykłą biurwą. Ja się cieszyłam, że wszystko idzie powoli do przodu, a potem słyszałam docinki typu "co tam u Pani Dyrektor?" "jak tam Pani Minister?". W środku aż się we mnie gotowało jak można być tak zgorzkniałym.
to ja ze swojej strony pogratuluje Ci budowania kuriery i trzymam za Ciebie kciuki <3 go for it! :fire:
Magda0888
SkrzydełkaZhooters
Posty: 208
Rejestracja: ndz sie 31, 2025 9:50 pm

Post autor: Magda0888 »

Alessa pisze: sob sty 31, 2026 9:55 pm Oj tak, sukces kończy wiele znajomości i przyjaźni. Nawet takich, wydawałoby się, na całe życie.
Bo prawdziwych przyjaciół nie poznaje się w biedzie, ale gdy odnosisz sukces.
Awatar użytkownika
Juliaturczyniak
Dieta 600 kcal
Posty: 2304
Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm

Post autor: Juliaturczyniak »

Coś w tym jest, też myślałam długo, że przyjaciół poznajesz kiedy oboje macie źle i nic się nie udaje, a tak naprawdę ma ludziach poznajesz się dopiero wtedy kiedy rzeczywiście coś ci się uda, czy praca, czy założysz rodzinę, czy kupisz dom i nagle możesz zostać bez nikogo 😁🤷🏻‍♀️
agrej
RoyalBaby
Posty: 23
Rejestracja: pn sty 22, 2024 3:16 pm

Post autor: agrej »

Mały off top…. Czy pomimo tych straconych przyjaźni, udało Wam się poznać prawdziwego przyjaciela/przyjaciółkę? Mam na myśli osobę, z którą naprawdę czujecie się swobodnie, taką osobę na dobre i złe, z którą możecie konie kraść i z którą czujecie ten wyjątkowy vibe? Jestem ciekawa czy takie przyjaźnie zdarzają się w dorosłym życiu, czy raczej macie po prostu dobrych znajomych, którzy nawet jeśli są wspierający, zawsze w tle pozostawiają jakieś „ale” lub jakiś niedosyt.
Alessa
Koczkodan
Posty: 112
Rejestracja: wt maja 02, 2023 8:07 pm

Post autor: Alessa »

Mnie nie. Mam dwie bardzo bliskie koleżanki, takie mądre kobiety, które doradza i wesprą, ale nie ma tej bliskości, co w straconej relacji. Tylko, że ja już chyba tak się przejechałam, że granice w relacjach koleżeńskich uważam za pozytywne. Dla ex-przyjaciólki dość często byłam kołem ratunkowym, teraz moje relacje koleżeńskie są bardziej partnerskie, zrównoważone. Nikt nie oczekuje, że będę go ratować w kolejnych tarapatach. Z drugiej strony ja też nie miałabym takiej śmiałości, żeby te moje koleżanki prosić o pomoc w jakichś bardzo osobistych sprawach.
agrej
RoyalBaby
Posty: 23
Rejestracja: pn sty 22, 2024 3:16 pm

Post autor: agrej »

Alessa pisze: sob sty 31, 2026 10:55 pm Mnie nie. Mam dwie bardzo bliskie koleżanki, takie mądre kobiety, które doradza i wesprą, ale nie ma tej bliskości, co w straconej relacji. Tylko, że ja już chyba tak się przejechałam, że granice w relacjach koleżeńskich uważam za pozytywne. Dla ex-przyjaciólki dość często byłam kołem ratunkowym, teraz moje relacje koleżeńskie są bardziej partnerskie, zrównoważone. Nikt nie oczekuje, że będę go ratować w kolejnych tarapatach. Z drugiej strony ja też nie miałabym takiej śmiałości, żeby te moje koleżanki prosić o pomoc w jakichś bardzo osobistych sprawach.
U mnie podobnie. Generalnie rozmawiamy o osobistych sprawach, ale myślę, że każda zostawia pewne kwestie tylko dla siebie. Ten aspekt nie jest dla mnie problemem, szanuję to i podobnie jak Ty, uważam, że postawienie pewnych granic jest po prostu zdrowe. Bardziej doskwiera mi dystans, który jest wyczuwalny, a którego nie umiem przeskoczyć. Brakuje mi takiego luzu, np. żeby wspólnie pojechać gdzieś na babski wyjazd, dzielić pokój, spędzać czas na luzie, czuć w tym mega swobodę. Niestety w moich relacjach jest swego rodzaju rezerwa, takie hmmm ugrzecznienie… ale może to jeszcze przyjdzie z czasem… a może jednak trzeba trafić na „swojego” człowieka.
Alessa
Koczkodan
Posty: 112
Rejestracja: wt maja 02, 2023 8:07 pm

Post autor: Alessa »

agrej pisze: sob sty 31, 2026 11:36 pm U mnie podobnie. Generalnie rozmawiamy o osobistych sprawach, ale myślę, że każda zostawia pewne kwestie tylko dla siebie. Ten aspekt nie jest dla mnie problemem, szanuję to i podobnie jak Ty, uważam, że postawienie pewnych granic jest po prostu zdrowe. Bardziej doskwiera mi dystans, który jest wyczuwalny, a którego nie umiem przeskoczyć. Brakuje mi takiego luzu, np. żeby wspólnie pojechać gdzieś na babski wyjazd, dzielić pokój, spędzać czas na luzie, czuć w tym mega swobodę. Niestety w moich relacjach jest swego rodzaju rezerwa, takie hmmm ugrzecznienie… ale może to jeszcze przyjdzie z czasem… a może jednak trzeba trafić na „swojego” człowieka.
A to my czasami wyjeżdżamy i jest bardzo super. Powiem więcej, taki wyjazd pomaga przełamać lody. Ten dystans objawia się raczej tym, że np. żadna z nas nie poprosiłaby innej o pożyczkę.
Awatar użytkownika
HeyJude
MiamiBicz
Posty: 378
Rejestracja: ndz gru 08, 2024 3:29 am

Post autor: HeyJude »

Gdy najbliższa mi osoba z rodziny umierała w szpitalu, a ja się bałam i chciałam pogadać, to dostałam odpowiedź, że mój przyjaciel odezwie się "kiedyś tam", bo jakaś dziewczyna poznana przez neta go zablokowała. Nie zainteresował się w żaden sposób później. Nawet nie wie, że ta bliska mi osoba niestety umarła. Po kilkunastu latach znajomości, gdzie to on był priorytetem, a ja byłam osobą, która swoje problemy odkładała na bok, żeby omówić jego, to mi ręce opadły. Już dłużej nie chciałam się czuć ignorowana, dłużej już nie chciałam słuchać tych samych tłumaczeń. Żadne rozmowy nie pomogły, a wręcz upewniłam się w przekonaniu, że ta osoba nie chce pomocy, nie chce logicznego rozwiązania, nie chce być wsparciem dla kogoś innego. Bo jak mam słuchać, że to "za duże wymagania", gdy mówię, że fajnie byłoby, gdyby czasem zapytał co tam u mnie, to chyba nie było warto. 😁 Nie mam dużego żalu, życzę mu dobrze, ale nie chciałabym już dłużej kontynuować tej znajomości. I tak długo się starałam.
agrej
RoyalBaby
Posty: 23
Rejestracja: pn sty 22, 2024 3:16 pm

Post autor: agrej »

HeyJude pisze: śr lut 04, 2026 2:59 pm Gdy najbliższa mi osoba z rodziny umierała w szpitalu, a ja się bałam i chciałam pogadać, to dostałam odpowiedź, że mój przyjaciel odezwie się "kiedyś tam", bo jakaś dziewczyna poznana przez neta go zablokowała. Nie zainteresował się w żaden sposób później. Nawet nie wie, że ta bliska mi osoba niestety umarła. Po kilkunastu latach znajomości, gdzie to on był priorytetem, a ja byłam osobą, która swoje problemy odkładała na bok, żeby omówić jego, to mi ręce opadły. Już dłużej nie chciałam się czuć ignorowana, dłużej już nie chciałam słuchać tych samych tłumaczeń. Żadne rozmowy nie pomogły, a wręcz upewniłam się w przekonaniu, że ta osoba nie chce pomocy, nie chce logicznego rozwiązania, nie chce być wsparciem dla kogoś innego. Bo jak mam słuchać, że to "za duże wymagania", gdy mówię, że fajnie byłoby, gdyby czasem zapytał co tam u mnie, to chyba nie było warto. 😁 Nie mam dużego żalu, życzę mu dobrze, ale nie chciałabym już dłużej kontynuować tej znajomości. I tak długo się starałam.
Współczuję, że w tak trudnym dla Ciebie momencie, nie otrzymałaś wsparcia, na które zasługiwałaś ♥️. Przykra historia. Przynajmniej definitywnie mogłaś zweryfikować tą znajomość.
Awatar użytkownika
HeyJude
MiamiBicz
Posty: 378
Rejestracja: ndz gru 08, 2024 3:29 am

Post autor: HeyJude »

agrej pisze: śr lut 04, 2026 6:21 pm Współczuję, że w tak trudnym dla Ciebie momencie, nie otrzymałaś wsparcia, na które zasługiwałaś ♥️. Przykra historia. Przynajmniej definitywnie mogłaś zweryfikować tą znajomość.
Dziękuję Ci, bardzo doceniam. ❤️ Tak, akurat z tego się cieszę, że już sobie odpuściłam łudzenie, że on się jeszcze ogarnie. Gdyby nie to, to pewnie byśmy nadal mieli kontakt, bo mi naprawdę jest ciężko odpuszczać tych, na których mi zależy. Na szczęście świat jest pełen ludzi i wierzę, że jeszcze na kogoś wartościowego trafię. :D
Rosyjska Miss AI 2026.🔌
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3880
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

HeyJude pisze: śr lut 04, 2026 2:59 pm Gdy najbliższa mi osoba z rodziny umierała w szpitalu, a ja się bałam i chciałam pogadać, to dostałam odpowiedź, że mój przyjaciel odezwie się "kiedyś tam", bo jakaś dziewczyna poznana przez neta go zablokowała. Nie zainteresował się w żaden sposób później. Nawet nie wie, że ta bliska mi osoba niestety umarła. Po kilkunastu latach znajomości, gdzie to on był priorytetem, a ja byłam osobą, która swoje problemy odkładała na bok, żeby omówić jego, to mi ręce opadły. Już dłużej nie chciałam się czuć ignorowana, dłużej już nie chciałam słuchać tych samych tłumaczeń. Żadne rozmowy nie pomogły, a wręcz upewniłam się w przekonaniu, że ta osoba nie chce pomocy, nie chce logicznego rozwiązania, nie chce być wsparciem dla kogoś innego. Bo jak mam słuchać, że to "za duże wymagania", gdy mówię, że fajnie byłoby, gdyby czasem zapytał co tam u mnie, to chyba nie było warto. 😁 Nie mam dużego żalu, życzę mu dobrze, ale nie chciałabym już dłużej kontynuować tej znajomości. I tak długo się starałam.
ja pier....aż się zdenerwowałam.

Jak można być taką świnią i zostawić kogoś w takim momencie. Okropność i nigdy tego nie zrozumiem.

Mam nadzieję, że dziś już wszystko ok i poradziłaś sobie ze stratą. Spotkała Cię taka straszna rzecz i jeszcze zero wsparcia.

Tak w ogóle to jak ostatnio gadam z ludźmi to ogrom ludzi została wystawiona do wiatru przez najlepszych przyjaciół w momencie śmierci kogoś bliskiego. Mnie samą też spotkała podobna syatucja do Twojej, nawet w tym wątku o tym pisałam, tylko ja zostałam całkiem olana, nawet nie uznała za stosowne jakkolwiek to wyjaśnić czy się wykręcić tylko mnie po prostu zghostowała...
Awatar użytkownika
FashFash
Collagen z chlorellą
Posty: 3915
Rejestracja: śr sty 06, 2021 5:02 pm

Post autor: FashFash »

PEONIA pisze: śr lut 04, 2026 7:15 pm Mnie samą też spotkała podobna syatucja do Twojej, nawet w tym wątku o tym pisałam, tylko ja zostałam całkiem olana, nawet nie uznała za stosowne jakkolwiek to wyjaśnić czy się wykręcić tylko mnie po prostu zghostowała...
Chciałam na to dać inną perspektywę: a dałaś tej osobie znać, że potrzebujesz pomocy/uwagi/obecności? Bo może ta osoba nie wie jak się zachować w tej sytuacji i dała Ci przestrzeń oraz przeżycie tego w ciszy?
PEONIA
Collagen z chlorellą
Posty: 3880
Rejestracja: wt sty 18, 2022 6:37 pm

Post autor: PEONIA »

FashFash pisze: śr lut 04, 2026 7:38 pm Chciałam na to dać inną perspektywę: a dałaś tej osobie znać, że potrzebujesz pomocy/uwagi/obecności? Bo może ta osoba nie wie jak się zachować w tej sytuacji i dała Ci przestrzeń oraz przeżycie tego w ciszy?
Tak jak opisałam w poście na drugiej stronie tego wątku - pisałam i dzwoniłam ale moje wiadomości zostały bez odpowiedzi. Co jeszcze powinnam była Twoim zdaniem zrobić by dać znać wystarczajaco?
Awatar użytkownika
FashFash
Collagen z chlorellą
Posty: 3915
Rejestracja: śr sty 06, 2021 5:02 pm

Post autor: FashFash »

PEONIA pisze: śr lut 04, 2026 7:43 pm Tak jak opisałam w poście na drugiej stronie tego wątku - pisałam i dzwoniłam ale moje wiadomości zostały bez odpowiedzi. Co jeszcze powinnam była Twoim zdaniem zrobić by dać znać wystarczajaco?
po prostu zadałam dodatkowe pytanie jak to wyglądało, bo może druga strona to widziała inaczej. Jeśli dałaś wprost do zrozumienia, że potrzebujesz wsparcia to ta osoba w takim razie nie dojrzała to prawdziwej obustronnej przyjaźni.