Oj ja tez nie lubię stania nad kimś. Dlatego juz wolę iść na jakis orbitrek na 5 minut czy wziać hantelki i porobić tricepsy. Sama jak widzę, że ktoś się czai to mówię ile mi zajmie. Najfajniej jest jak naturalnie wychodzi, ze się z kimś zamieniam. Czesto dziewczyny robią serie na zmianę i można się dogadać.PrincessKitty pisze: ↑pt sty 30, 2026 11:20 am O matko, to z kolei jak widzę kogoś stojącego nade mną/przy mnie bądź krążącego wokół mnie, kto ewidentnie czai się cichaczem na maszynę/stanowisko po mnie, to szlag mnie trafia, czemu ta osoba po prostu nie spyta się, ile mi jeszcze zostało :D
Ale to się łączy też z moją opinią, że wielu ludzi sami robią sobie problemy, bo boją się otworzyć buzię by o coś zapytać bądź coś powiedzieć. Znam też ludzi, którzy mają pretensje do osób nie mających problemu z odezwaniem się, dzięki czemu np. szybciej rozwiązują problemy, zamiast robić coś samodzielnie tylko i wyłącznie po to, żeby przypadkiem nie odezwać się do drugiej osoby.
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
- iksde12345
- MoetGlass
- Posty: 265
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Nie wiem, ja może jestem jakaś dziwna, ale jak prowadzący się spytał czy go słychać na końcu sali to normalnie odpowiadałam, nie mam z czymś takim żadnego problemu xd tak samo na jakichś siłowniach, pole dance, itd. choć z zapytaniem kogoś ile jeszcze zostało mu serii do zrobienia to już mam problem, wstydzę się
Co do mówienia "cześć" na siłce...o jezu, dla mnie to był gigantyczny problem i na początku nie odzywałam się wcale. Całe życie ci tłuką do głowy żeby do obcych ludzi mówić "dzień dobry", a tu nagle "cześć" i skracanie dystansu. Było to mega dziwne dla mnie i wolałam się nie odzywać w ogóle, dopiero niedawno się przełamałam
Co do mówienia "cześć" na siłce...o jezu, dla mnie to był gigantyczny problem i na początku nie odzywałam się wcale. Całe życie ci tłuką do głowy żeby do obcych ludzi mówić "dzień dobry", a tu nagle "cześć" i skracanie dystansu. Było to mega dziwne dla mnie i wolałam się nie odzywać w ogóle, dopiero niedawno się przełamałam
Jak chodziłam na siłownie to zawsze mówiłam cześć w szatni i odpowiadałam gdy ktoś mówił. Oczywiście część dziewczyn zjeżdżała od góry do dołu i nie potrafiła odpowiedzieć. Najbardziej chamskie to były te z zajęć grupowych albo te, które robiły same kardio.stonkabiedry pisze: ↑pt sty 30, 2026 12:10 am A z kontrowersyjnych tematów to mam jeszcze jeden i chcę zrobić ankietę, bo jestem ciekawa jak się rozkładają odpowiedzi.
Kto na tak to dawajcie serduszka a na nie tę ostatnią.
Czy mówicie cześć/dzień dobry wchodząc do szatni na siłowni?
Dla mnie to było naturalne aby się przywitać, tak samo z dziewczynami na recepcji. Co kilka dni widziałam tych samych ludzi wiec już naturalnie się ich „znało” z widzenia.
Na samej sali na luzie później podchodzilam do ludzi aby zapytać ile jeszcze serii i czy możemy robić na zmianę. Faceci byli zawsze mili i pomocni.
Wiem, ze nie na wszystkich siłowniach tak jest, ale na tej na która chodziłam czułam się na tyle dobrze i nieoceniana, ze sobie na ławeczce wyciskalam 6 kg hantelek na zmianę z jakimś napakowanym bykiem.
Trenerzy na siłowni tez bardzo uczyli wszystkich kultury i aby być miłym.
Za to jak poszłam na inna siłownie to była taka słaba atmosfera, ze już nigdy nie wróciłam.
Mimo że jestem dość nieśmiała i kontakt z obcymi ograniczam do niezbędnego minimum, to nie wyobrażam sobie nie przywitać się z innymi, gdy wchodzę wlaśnie do miejsca typu siłownia. W swojej pracy poza swoim zespołem średnio kojarzę ludzi, ale kuchnia jest jedna na kilka teamów, więc siłą rzeczy widuję też innych ludzi. Mam czasem wrażenie, że tylko ja jedna mówie "cześć", gdy do niej wchodzę. Nie kupuję tłumaczenia "nie znam tych ludzi, to co się będę witać" - nie bawię się w small talki, a takie przywitanie to jest dla mnie kwestia kultury, tak samo jak wchodzisz do sklepu, do przychodni, do fryzjera. Nie chcę brzmieć jak boomer, ale wydaje mi się, że pandemia sprawiła, że oduczyliśmy się normalnie ze sobą komunikować. Pomijając mówienie "cześć", to zdarza się, że jak prosisz kogoś np. o wstawienie więcej wody, bo akurat trzyma czajnik pod kranem, albo jak pytasz, czy jest jeszcze mleko, to DOROŚLI LUDZIE albo bez słowa patrzą się na ciebie jak na -, albo totalnie cię ignorują. Nikt mi nie wmówi, że coś takiego powinno być normą.
i am a god
Dodam jeszcze kilka moich niepopularnych opinii:
- osoby mówiące do swoich zwierząt per "synek/córka" a o sobie "matka" mają odzwierzakowe zapalenie mózgu i nie kupuję tej teorii, że to dla żartów. Nie, po prostu nie, to jest cringe na maksa, skręca mnie jak to słyszę i wcale nie świadczy o jakiejś wyjątkowej relacji z tym zwierzakiem. Nie wiem w czym uwłacza nazywanie siebie panią/opiekunką zamiast tej żenady
- picie alkoholu jest obecnie traktowane jako największe zło a według mnie wpadamy z jednej skrajności w drugą i napicie się wina nawet co weekend nie jest oznaką żadnej patologii jak niektórzy próbują wmówić
- wiele osób podróżuje nie dlatego że sprawia im to przyjemność tylko po to by dobrze wypaść przed innymi a zamiast tego nieraz woleli by zostać w domu albo pojechać tylko gdzieś pod miasto na urlop zamiast gdzieś daleko. W niektórych środowiskach, bardziej ekskluzywnych jak lekarze, prawnicy jest to wręcz źle widziane jeśli ktoś dwa razy w roku nie wyjedzie zagranicę na wakacje i to jest chore
- sto razy bardziej wolę w przestrzeni publicznej słyszeć płacz czy nawet krzyk dziecka niż stać koło kogoś śmierdzącego - i nie mówię niestety tylko o menelach, to mnie dobija, że nie można takiej osoby wyprosić z jakiegoś miejsca mimo że swoją osobą dręczy innych ludzi
- prawo jazdy jest obecnie traktowane jako "must have" do życia, ludzie są wręcz zmuszani do jeżdżenia samochodem a nie powinno tak być, niektórzy nie powinni jeździć bo się do tego nie nadają, nie czują się na siłach i są zagrożeniem na drodze
- osoby mówiące do swoich zwierząt per "synek/córka" a o sobie "matka" mają odzwierzakowe zapalenie mózgu i nie kupuję tej teorii, że to dla żartów. Nie, po prostu nie, to jest cringe na maksa, skręca mnie jak to słyszę i wcale nie świadczy o jakiejś wyjątkowej relacji z tym zwierzakiem. Nie wiem w czym uwłacza nazywanie siebie panią/opiekunką zamiast tej żenady
- picie alkoholu jest obecnie traktowane jako największe zło a według mnie wpadamy z jednej skrajności w drugą i napicie się wina nawet co weekend nie jest oznaką żadnej patologii jak niektórzy próbują wmówić
- wiele osób podróżuje nie dlatego że sprawia im to przyjemność tylko po to by dobrze wypaść przed innymi a zamiast tego nieraz woleli by zostać w domu albo pojechać tylko gdzieś pod miasto na urlop zamiast gdzieś daleko. W niektórych środowiskach, bardziej ekskluzywnych jak lekarze, prawnicy jest to wręcz źle widziane jeśli ktoś dwa razy w roku nie wyjedzie zagranicę na wakacje i to jest chore
- sto razy bardziej wolę w przestrzeni publicznej słyszeć płacz czy nawet krzyk dziecka niż stać koło kogoś śmierdzącego - i nie mówię niestety tylko o menelach, to mnie dobija, że nie można takiej osoby wyprosić z jakiegoś miejsca mimo że swoją osobą dręczy innych ludzi
- prawo jazdy jest obecnie traktowane jako "must have" do życia, ludzie są wręcz zmuszani do jeżdżenia samochodem a nie powinno tak być, niektórzy nie powinni jeździć bo się do tego nie nadają, nie czują się na siłach i są zagrożeniem na drodze
-
malloryknox
- Gacie z oceanu
- Posty: 49
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Płaczące i rozwrzeszczane dziecko też dręczy innych ludzi. Jak stoi obok ciebie ktoś śmierdzący, możesz się odsunąć, a od płaczu dziecka nie uciekniesz, bo słychać w sąsiednim województwie.Kylie pisze: ↑pt sty 30, 2026 2:19 pm - sto razy bardziej wolę w przestrzeni publicznej słyszeć płacz czy nawet krzyk dziecka niż stać koło kogoś śmierdzącego - i nie mówię niestety tylko o menelach, to mnie dobija, że nie można takiej osoby wyprosić z jakiegoś miejsca mimo że swoją osobą dręczy innych ludzi
- glottalstop
- Beżowa
- Posty: 611
- Rejestracja: wt lip 04, 2023 10:16 pm
Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Nie wyobrażam sobie nie powiedzieć „dzień dobry” kiedy wchodzę do sklepu, windy czy innego miejsca. Ostatnio często zdarza mi się, że na moje przywitanie w windzie mało kto odpowiada - większość na mnie patrzy, czasami centralnie w oczy, i nie odpowiadają. Nie oczekuję pogawędek o pogodzie, ale jest coś takiego jak zasady kultury.Jennifer pisze: ↑pt sty 30, 2026 2:16 pm Mimo że jestem dość nieśmiała i kontakt z obcymi ograniczam do niezbędnego minimum, to nie wyobrażam sobie nie przywitać się z innymi, gdy wchodzę wlaśnie do miejsca typu siłownia. W swojej pracy poza swoim zespołem średnio kojarzę ludzi, ale kuchnia jest jedna na kilka teamów, więc siłą rzeczy widuję też innych ludzi. Mam czasem wrażenie, że tylko ja jedna mówie "cześć", gdy do niej wchodzę. Nie kupuję tłumaczenia "nie znam tych ludzi, to co się będę witać" - nie bawię się w small talki, a takie przywitanie to jest dla mnie kwestia kultury, tak samo jak wchodzisz do sklepu, do przychodni, do fryzjera. Nie chcę brzmieć jak boomer, ale wydaje mi się, że pandemia sprawiła, że oduczyliśmy się normalnie ze sobą komunikować. Pomijając mówienie "cześć", to zdarza się, że jak prosisz kogoś np. o wstawienie więcej wody, bo akurat trzyma czajnik pod kranem, albo jak pytasz, czy jest jeszcze mleko, to DOROŚLI LUDZIE albo bez słowa patrzą się na ciebie jak na -, albo totalnie cię ignorują. Nikt mi nie wmówi, że coś takiego powinno być normą.
W jakiś sposób odsuniesz sie w pociągu kiedy masz miejsce wykupione, w zatłoczonym autobusie lub w kolejce w sklepie czy gdziekolwiek indziej? Tak, hałas irytuje i powoduje ból głowy ale smród sprawia że nie możesz oddychać i bierze Cię na wymioty, dla mnie to jest gorsze.malloryknox pisze: ↑pt sty 30, 2026 2:22 pm Płaczące i rozwrzeszczane dziecko też dręczy innych ludzi. Jak stoi obok ciebie ktoś śmierdzący, możesz się odsunąć, a od płaczu dziecka nie uciekniesz, bo słychać w sąsiednim województwie.
-
malloryknox
- Gacie z oceanu
- Posty: 49
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Ile takich mocno śmierdzących osób spotykasz codziennie na swojej drodze? Ja poza jakimś okazjonalnym menelem raz w roku w centrum miasta praktycznie nie trafiam na takich ludzi. Nie sądzę, żeby było ich stać na podróż pociągiem z wykupionym miejscem. Z kolejki w sklepie zawszee możesz wyjść, zatłoczonym autobusem też nie jedziesz pół dnia. Albo przesadzasz, albo masz jakąś nadwrażliwość zapachową.Kylie pisze: ↑pt sty 30, 2026 2:31 pm W jakiś sposób odsuniesz sie w pociągu kiedy masz miejsce wykupione, w zatłoczonym autobusie lub w kolejce w sklepie czy gdziekolwiek indziej? Tak, hałas irytuje i powoduje ból głowy ale smród sprawia że nie możesz oddychać i bierze Cię na wymioty, dla mnie to jest gorsze.
Ile? Niestety zbyt dużo, na pewno więcej niż rozwrzeszczanych dzieci. Ludzie się nie mają, u starszych osób zwlaszcza są problemy z higieną. Aha, to ja mam uciekać z jakiegoś miejsca albo kombinować (od śmierdzących ludzi a oni niech dalej sobie śmierdzących i to jest niby w porzadku? BTW. To moja niepopularna opinia i mam do niej prawo, krzyk irytuje mniej niż smródmalloryknox pisze: ↑pt sty 30, 2026 2:54 pm Ile takich mocno śmierdzących osób spotykasz codziennie na swojej drodze? Ja poza jakimś okazjonalnym menelem raz w roku w centrum miasta praktycznie nie trafiam na takich ludzi. Nie sądzę, żeby było ich stać na podróż pociągiem z wykupionym miejscem. Z kolejki w sklepie zawszee możesz wyjść, zatłoczonym autobusem też nie jedziesz pół dnia. Albo przesadzasz, albo masz jakąś nadwrażliwość zapachową.
- berry blast
- Currently:Dominicana
- Posty: 1736
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
zacznijmy od tego że środki transportu publicznego mają swój regulamin. ten regulamin zabrania być głośno i zakłócać innym spokojną jazdę (dzieci) oraz zabrania wydzielać nadmierne zapachy mogące przeszkadzać innym (menele).
i do tych wyżej którzy pisali, że nie rozumieją dlaczego mieliby innym ustąpić miejsca - to również jest ujęte w regulaminie - należy ustąpić miejsca starszym i kobietom w ciąży.
i do tych wyżej którzy pisali, że nie rozumieją dlaczego mieliby innym ustąpić miejsca - to również jest ujęte w regulaminie - należy ustąpić miejsca starszym i kobietom w ciąży.
Dodałabym jeszcze jak ktoś nie potrafi wyjść słuchawek z uszu np przy kasie w sklepie. Kasjer pyta takiego o coś, a ten nie słyszy. Brak kultury na maxa.glottalstop pisze: ↑pt sty 30, 2026 2:26 pm Podpisuję się pod każdym Twoim słowem. Nie wyobrażam sobie nie powiedzieć „dzień dobry” kiedy wchodzę do sklepu, windy czy innego miejsca. Ostatnio często zdarza mi się, że na moje przywitanie w windzie mało kto odpowiada - większość na mnie patrzy, czasami centralnie w oczy, i nie odpowiadają. Nie oczekuję pogawędek o pogodzie, ale jest coś takiego jak zasady kultury.
-
ballerinacappuccina
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 76
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
W takim sklepie w kolejce może stać też pracownik fizyczny po 12h w upale, który łatał dziury w drodze, którą poruszasz sie później autobusem/samochodem. Fajnie, że twoim zdaniem nie ma prawa zrobić zakupów, bo księżniczka nie może zatkać na kilka sekund noska.Kylie pisze: ↑pt sty 30, 2026 3:02 pm Ile? Niestety zbyt dużo, na pewno więcej niż rozwrzeszczanych dzieci. Ludzie się nie mają, u starszych osób zwlaszcza są problemy z higieną. Aha, to ja mam uciekać z jakiegoś miejsca albo kombinować (od śmierdzących ludzi a oni niech dalej sobie śmierdzących i to jest niby w porzadku? BTW. To moja niepopularna opinia i mam do niej prawo, krzyk irytuje mniej niż smród
Dobrze wiesz że mnie chodzi o takie osoby i nie o taki smród tylko od osoby która sie nie myła od kilku dni, nie ma upranych ubrań, śmierdzi moczem i qpą. Poza tym idąc porównaniem dlaczego matka ma nie mieć prawa przejechać autobusem z dzieckiem które płacze bo ktoś ma delikatne uszka a dziecko nie robi tego na złość tylko po prostu płacze może zęby mu rosną. Nie zmienię świata, ale widzę że niektórych to strasznie ruszyło, może uderzyłam w czuły punktballerinacappuccina pisze: ↑pt sty 30, 2026 3:12 pm W takim sklepie w kolejce może stać też pracownik fizyczny po 12h w upale, który łatał dziury w drodze, którą poruszasz sie później autobusem/samochodem. Fajnie, że twoim zdaniem nie ma prawa zrobić zakupów, bo księżniczka nie może zatkać na kilka sekund noska.
Też mnie razi to nieokrzesanie u ludzi, a "moda na cześć" przyszła, mam wrażenie, całkiem niedawno i nagle wielkie oburzenie, że ludzie używają najbardziej oklepanego zwrotu, którego uczono nawet w przedszkolu. Całe życie mówiłam dzień dobry i do widzenia, zawsze na wejściu i wyjściu, jak ktoś o coś pytał to się odpowiadało, a od jakiegoś czasu ludzie się zrobili jacyś niedorobieni i zdziwaczali.
Niedawno będąc w obcym mieście zapytałam jakąś dziewczynę o tramwaj, bo aplikacja niedokładnie mi pokazywała i nie wiedziałam gdzie iść. Ta się na mnie spojrzała jak na obłąkaną i zignorowała. Myślałam, że może jest z innego kraju, albo głucha i nie rozumiała o co mi chodzi, więc zaczepiłam jakąś panią po 50., a ta już normalnie przeprowadziła dialog i pomogła. Okazało się, że powinnam była iść na inny przystanek. Przechodząc koło tej pierwszej usłyszałam jak nagrywa głosówkę, więc ani głucha, ani obcojęzyczna. Nie wiem czemu tak zareagowała
Pewnie brzmię jak stara ciotka, trudno, ale dużo młodych osób jest jakichś zlęknionych i jak z innej planety. Mówisz coś, a oni patrzą na ciebie jakby ducha zobaczyli. Powiesz dzień dobry i albo patrzą przerażeni, albo się odwracają.
Co się kurde dzieje
Niedawno będąc w obcym mieście zapytałam jakąś dziewczynę o tramwaj, bo aplikacja niedokładnie mi pokazywała i nie wiedziałam gdzie iść. Ta się na mnie spojrzała jak na obłąkaną i zignorowała. Myślałam, że może jest z innego kraju, albo głucha i nie rozumiała o co mi chodzi, więc zaczepiłam jakąś panią po 50., a ta już normalnie przeprowadziła dialog i pomogła. Okazało się, że powinnam była iść na inny przystanek. Przechodząc koło tej pierwszej usłyszałam jak nagrywa głosówkę, więc ani głucha, ani obcojęzyczna. Nie wiem czemu tak zareagowała
Pewnie brzmię jak stara ciotka, trudno, ale dużo młodych osób jest jakichś zlęknionych i jak z innej planety. Mówisz coś, a oni patrzą na ciebie jakby ducha zobaczyli. Powiesz dzień dobry i albo patrzą przerażeni, albo się odwracają.
Co się kurde dzieje
Też to zauważyłam i również bardziej skłonna jestem prosić o pomoc osoby starsze, bo ludzie przed 30 mam wrażenie że w ogóle nie potrafią rozmawiać. Nie wiem, czy internet i social media tak wyprały im mózgi, że przerasta ich kontakt z żywym człowiekiem. Może jakbym takiej osobie nagrała głosówkę lub napisała jej tekst na messengerze, byłaby bardziej chętna do pomocy.
i am a god
- iksde12345
- MoetGlass
- Posty: 265
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Ja jako 25-latka sama wolę rozmawiać ze starszymi osobamiJennifer pisze: ↑pt sty 30, 2026 4:13 pm Też to zauważyłam i również bardziej skłonna jestem prosić o pomoc osoby starsze, bo ludzie przed 30 mam wrażenie że w ogóle nie potrafią rozmawiać. Nie wiem, czy internet i social media tak wyprały im mózgi, że przerasta ich kontakt z żywym człowiekiem. Może jakbym takiej osobie nagrała głosówkę lub napisała jej tekst na messengerze, byłaby bardziej chętna do pomocy.
Ja nie odpowiadam,bo to jest kwestia kilku sekund,żeby sie przejechać i nie czuje takiej chęci, poza tym uwielbiam swiety spokoj xd. Rozumiem sąsiedzi, bo z nimi sie mijam,ale kwestia mówienia dzien dobry/do widzenia w windzie do osob co zobacze raz w zyciu jest dla mnie absurdalna. Jakoś w wiacie śmietnikowej na przykład nigdy nikt sie nie witaglottalstop pisze: ↑pt sty 30, 2026 2:26 pm Ostatnio często zdarza mi się, że na moje przywitanie w windzie mało kto odpowiada - większość na mnie patrzy, czasami centralnie w oczy, i nie odpowiadają. Nie oczekuję pogawędek o pogodzie, ale jest coś takiego jak zasady kultury.
-
xoseraphina
- Samarka
- Posty: 683
- Rejestracja: pn maja 01, 2023 11:15 pm
Mnóstwo ekstrawertyków to osoby egoistyczne i mające problem z uznaniem czyichś granic. Mowa tu oczywiście o osobach, które mają absolutną potrzebę zagadywania każdej napotkanej osoby, z którą choć przez chwilę mają do czynienia. Szczególnie denerwujące staje się to, gdy taka osoba jest bolciarzem, stylistką paznokci, fryzjerką czy innym usługodawcą. Bo z takiej sytuacji nie jest łatwo wyjść i chcąc nie chcąc człowiek jest wciągnięty w rozmowę. Rozumiem, że ktoś może być otwarty i mieć chęć na rozmowę, ale w dobrym tonie jest wycofanie się, gdy widzi się sygnały wskazujące na to, że druga osoba nie jest chętna na luźne pogaduszki. Skrajni ekstrawertycy nie posiadają w ogóle umiejętności wyłapywania takich sygnałów, albo mają po prostu to w d*pie i kierują się podejściem: mam potrzebę mówić, więc mówię, a reszta świata się dostosuje. Dla mnie idealną sytuacją jest to, gdy jadę boltem czy jestem u kosmetyczki i cała usługa przebiega we względnej ciszy, bez wymuszonego small-talku. Ale czasami źle trafię i staje się to wtedy dla mnie męczarnią. Jeden bolciarz w moim mieście, którego boję się już wylosować, bo nawija jak katarynka nie patrząc na mój brak zainteresowania rozmową, żalił mi się któregoś razu, że niektórych wozi to oni nosy w telefonie i ANI POGADAĆ Z TAKIMI ANI NIC, a ja sobie wtedy pomyślałam "kiedy ekstrawertycy zrozumieją, że nie każdy musi chcieć z nimi gadać i to nie jest nic złego?" Kiedy? 
Na szlakach górskich jest taki fajny zwyczaj mówienia 'cześć’ jak się kogoś mija - wiadomo, że na drodze do MOka się tego nie praktykuje xD ale już na mniej uczęszczanych szlakach i owszem. I o ile millennialsi i starsi nie mają z tym problemu o tyle zetki i młodsi już tak, patrzą na tych, którzy się witają jak na kosmitów
-
chleb_ze_smalcem
- GreckieWakacje
- Posty: 280
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Niecierpie tego zwyczaju. Nie wiem kto to wymyślił i po co, bo nawet na zatłoczonych szlakach jest mnóstwo ludzi mówiących cześć i to nie jest tylko polski zwyczaj. Chce sobie pospacerować w spokoju, posłuchać muzyki albo audiobooka na słuchawkach a co druga obca osoba mówi cześć… komu to potrzebne, nie wiem. Chyba tylko po to żeby przyjezdni poczuli się przez chwilę jak podróżnicy na szlaku.felututa pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:46 pm Na szlakach górskich jest taki fajny zwyczaj mówienia 'cześć’ jak się kogoś mija - wiadomo, że na drodze do MOka się tego nie praktykuje xD ale już na mniej uczęszczanych szlakach i owszem. I o ile millennialsi i starsi nie mają z tym problemu o tyle zetki i młodsi już tak, patrzą na tych, którzy się witają jak na kosmitów![]()
Ludzie narzekają na epidemie samotności i "kurła kiedyś to było a teraz to ni mo tylko każdy w tylefonie" ale jednocześnie sami budują sobie mury do poznawania innych osób i zachowują się jak dziki z puszczy.
Widać to chociażby po waszych reakcjach na posty o mówieniu część na szlaku czy na siłowni. Nie każdy jest gadułą i musi rozprawiać z obcymi ale co was to "Cześć" tak boli?
Widać to chociażby po waszych reakcjach na posty o mówieniu część na szlaku czy na siłowni. Nie każdy jest gadułą i musi rozprawiać z obcymi ale co was to "Cześć" tak boli?
- berry blast
- Currently:Dominicana
- Posty: 1736
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
tak jest na Bawarii, ciągle ktoś do ciebe gada haj haj heloł, a nawet potrafi się przywitać idąc chodnikiem po drugiej stronie ulicychleb_ze_smalcem pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:51 pm Niecierpie tego zwyczaju. Nie wiem kto to wymyślił i po co, bo nawet na zatłoczonych szlakach jest mnóstwo ludzi mówiących cześć i to nie jest tylko polski zwyczaj. Chce sobie pospacerować w spokoju, posłuchać muzyki albo audiobooka na słuchawkach a co druga obca osoba mówi cześć… komu to potrzebne, nie wiem. Chyba tylko po to żeby przyjezdni poczuli się przez chwilę jak podróżnicy na szlaku.
- iksde12345
- MoetGlass
- Posty: 265
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Dokładnie. Sami sobie jako ludzie to robimy. Wiadomo, nie każdy musi chcieć nawijać jak katarynka z nowo poznaną osobą, ale za powiedzenie "cześć" czy "dzień dobry" losowej osobie nie wypalają języków, serio!PEONIA pisze: ↑pt sty 30, 2026 5:52 pm Ludzie narzekają na epidemie samotności i "kurła kiedyś to było a teraz to ni mo tylko każdy w tylefonie" ale jednocześnie sami budują sobie mury do poznawania innych osób i zachowują się jak dziki z puszczy.
Widać to chociażby po waszych reakcjach na posty o mówieniu część na szlaku czy na siłowni. Nie każdy jest gadułą i musi rozprawiać z obcymi ale co was to "Cześć" tak boli?