Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Co do wesel to myślę, że kiedys ludzie glownei dawali rzeczy materialne w prezencie Sztućce, pościele, porcelanę, wyposażenie domu itd. Co miało sens, bo kiedys o te rzeczy było trudniej i to faktycznie był upominek na nowa drogę zycia, na start. Kiedys ludzie zamieszkiwali ze soba po ślubie. Ale teraz to poszlo w bardzo zła stronę. Niepojęte jest dla mnie, ze niektórzy uważają ile powinno sie dać w kopercie, ze musi sie zwrócić za talerzyk. Kto to ustala? xd I oczekiwanie, ze wesele musi sie zwrócić? Pieniądze i prezenty powinny byc symboliczne, powinna liczyć sie zabawa w gronie przyjaciół i rodziny i zawarta przysięga. A ludzie robią z tego dosłownie cyrk i przedstawienie.
why you care what people think, you don't even like people
- Anastazja_smietana
- Tritonotti
- Posty: 185
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Amerykańska gotująca klasa średnia to inny stan umysłuBrida pisze: ↑czw sty 22, 2026 2:12 pm A ja nie mogę się doczekać, aż zrozumieją, że można jeść normalne jedzenie, a nie wszystko z gotowców. Czasem jak mi się wyświetla jakieś gotowanie warstwy średniej w US to aż mnie oczy bolą. Wszystko mrożone, nieapetyczne, bleee
Kiedyś o tym czytałam, dlaczego tak robią - bo niby drogo, świeże jedzenie słabo dostępne, nie mają czasu ani umiejętności. Ale nie wiem na ile to prawda. Serio, nie można kupić nawet mrożonych, ale po prostu warzyw? A nie już wszystko utaplane w sosach, poprzerabiane. Nie rozumiem tego po prostu![]()
Ja też robię zakupy raz na tydzień, warzywa w lodówce spokojnie wytrzymują, zwłaszcza korzeniowe. A pieczywo zamrażam i wyciągam po kromce/bułce jak mi potrzeba.
Ja bardzo doceniam! Serio. Nie wyobrażam sobie życia w innym miejscu. Do tego mam swój ogródek więc to dodatkowy "luksus" w kwestii żywienia ;) Natomiast jeżeli rzeczywiście nie da się w Stanach kupić taniej mrożonych warzyw po prostu niż takich przetworzonych to jest to bardzo dziwny kraj, bo to się przecież ekonomicznie nawet nie spinaJennifer pisze: ↑czw sty 22, 2026 2:21 pm Sama sobie odpowiedziałaś. Wystarczy obejrzeć filmy europejczyków, którzy odwiedzają amerykańskie supermarkety i są przerażeni, jaki jest stosunek gotowych produktów do tych "zrob to sam". Otyłość w Stanach też nie wzięła się wyłącznie z tego, że ludzie są leniwi i uzależnieni od fast foodów, ale też z tego, że nie każdego stać na zdrowe jedzenie. Niektórzy do najbliższego supermarketu mają bardzo daleko, więc jeżdżą samochodem raz na tydzień, albo i rzadziej, kupując rzeczy mocno przetworzone z długim terminem ważności. Doceniajmy to, że żyjemy w Europie, serio.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Ciężko mi używać słowa przegryw, choć pewnie czasem to robiłam. Moim zdaniem tego słowa można używać samemu do siebie. Po prostu gdy ktoś nie żyje tak jak chce (wg możliwości), nie zrobił nawet minimum tego, co by chciał. Wtedy może uznać się za przegrywa. Wielu młodych chłopaków tak się określa lub swoich kolegów. To takie wewnętrze wyrzuty sumienia.
Nie rozumiem niestety jak osoby, które pracują, mieszkają z rodzicami lub w mieszkaniu od rodziców, nie uczą się - jak takie osoby mogą totalnie nic nie mieć, nie odłożyć, nie zadbać o jakiekolwiek znajomości (nawet koleżeńskie, bo w związku nie każdy chce być). No i jeszcze jak taka osoba mi napisze, że się nie da, to mnie szlag trafia. Ja jestem z tych, co wyszli z domu z zerem, miałam to, co sobie wykombinowałam dorabiając, stypendium, jakąś kasę z urodzin chomikowaną od liceum. Oczywiście - miałam etap wydawania całej pensji na ciuchy czy wyjazdy, ale szybko po prostu mi się to znudziło - nie czułam takiej potrzeby. Postawiłam na rozwój i oszczędzanie. I nie chodzi mi o to, że każdy ma tak robić. Po prostu chociaż minimum zabezpieczenia. Chociaż minimum jakichś znajomości.
Nie rozumiem niestety jak osoby, które pracują, mieszkają z rodzicami lub w mieszkaniu od rodziców, nie uczą się - jak takie osoby mogą totalnie nic nie mieć, nie odłożyć, nie zadbać o jakiekolwiek znajomości (nawet koleżeńskie, bo w związku nie każdy chce być). No i jeszcze jak taka osoba mi napisze, że się nie da, to mnie szlag trafia. Ja jestem z tych, co wyszli z domu z zerem, miałam to, co sobie wykombinowałam dorabiając, stypendium, jakąś kasę z urodzin chomikowaną od liceum. Oczywiście - miałam etap wydawania całej pensji na ciuchy czy wyjazdy, ale szybko po prostu mi się to znudziło - nie czułam takiej potrzeby. Postawiłam na rozwój i oszczędzanie. I nie chodzi mi o to, że każdy ma tak robić. Po prostu chociaż minimum zabezpieczenia. Chociaż minimum jakichś znajomości.
To jak już przy temacie ślubow to ja tak samo nie rozumiem robienia z komunii małego wesela. Kiedyś to bylo wydarzenie duchowe, zawsze pamietam jak moja mama czy wujkowie to wspominali,ze dostawali pamiątki,zegarek i to wszystko. Tymczasem teraz liczy się piniądz... nawet rower to za malo
Lubię jeść płatki bez mleka, bardziej niż z mlekiem. Ogólnie nie lubię mleka krowiego.
Nie lubię kawy ani smaku, ani zapachu, a zwłaszcza mocnej kawy.
Nie lubię zapachu róży
Nie lubię się malować i nie pałam zbytnią sympatią do makijażu (a zwłaszcza mocnego)
Nie lubię wielkich hucznych imprez.
Ogólnie nie lubię sportu. Jedyną chyba dyscypliną sportową, która mi się podoba i nie nudzi mnie to taniec.
Nie lubię kawy ani smaku, ani zapachu, a zwłaszcza mocnej kawy.
Nie lubię zapachu róży
Nie lubię się malować i nie pałam zbytnią sympatią do makijażu (a zwłaszcza mocnego)
Nie lubię wielkich hucznych imprez.
Ogólnie nie lubię sportu. Jedyną chyba dyscypliną sportową, która mi się podoba i nie nudzi mnie to taniec.
Ja ogólnie zatrzymałam się na tym jak chrzciny i komunie wyglądały 20 lat temu. I jak ostatnio znajoma organizowała chrzest, gdzie zaproszonych było 40 osób, inna komunię na chyba 80 to się za głowę złapałam xdArzena pisze: ↑czw sty 22, 2026 6:51 pm To jak już przy temacie ślubow to ja tak samo nie rozumiem robienia z komunii małego wesela. Kiedyś to bylo wydarzenie duchowe, zawsze pamietam jak moja mama czy wujkowie to wspominali,ze dostawali pamiątki,zegarek i to wszystko. Tymczasem teraz liczy się piniądz... nawet rower to za malo
20 lat temu już było ciśnienie na prezenty i już było łapanie się za głowę "kiedyś to było a teraz to nie ma tylko prezenty w głowie". I tak było - dzieciaki już dostawały mp3, telefony, laptopy, wieże stereo itp. Wśród dziewczynek rywalizacja, która będzie mieć najładniejszą sukienkę. Już wtedy dzieciaki wychciewały drogie prezenty, nawet reklama tp była z tym motywem gdzie wujek chce się podpytać co młoda chce na komunię a ta się nie pierniczy w tańcu tylko bez dzień dobry wyjeżdża z pytaniem czy kupi jej kucyka na komunie. Pamietam artykuły w Tinach i innych przyjaciółkach, które podkradałam mamie z biadoleniem dokąd świat zmierza bo teraz dzieci chcą mp3 i jeżdżą limuzynami do komunii.
Ale fakt - przyjecie w restauracji bądź sali było raczej niespotykane. Sale weselne już były ale nikomu nie przyszło do głowy organizować komunii w takim miejscu, no i też koszty były wyższe niż dziś w stosunku do zarobków. Dziś to wesele normalnie - ścianka, tort piętrowy, fotograf.....
-
123wiosna123
- Forma życia
- Posty: 3678
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Tylko to zależy od tego jak duża masz rodzinę. Jeśli kobieta ma np 3 rodzeństwa z którego każde jest w związku czy małżeństwie. Facet ma no 4 rodzeństwa z którego tez każdy jest w związku czy rodzenstwo to zaproś rodzenstwo z zonami/mężami i dzieckiem to juz sie robi 20 czy ponad 20 osób a jeszcze rodzice, chrzestni wiec no nie widzę nic dziwnego
-
stonkabiedry
- Bagietka z szarlott
- Posty: 165
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
Ja kiedyś byłam zaproszona na panieński a na wesele i ślub juz nie. To był dopiero skok na kasę
-
stonkabiedry
- Bagietka z szarlott
- Posty: 165
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
Mnie przeraża ewolucja tych przedszkolnych zwyczajów, że juz nie jest tak jak za naszych czasów tzn jak masz urodziny to przynosisz cuksy i nara tylko jest presja na przygotowywanie dla wszystkich dzieci upominkowych zestawów!!!
Więc niestety jesteśmy w mniejszości skoro takie zwyczaje się przyjmują
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Tylko, że te upominkowe zestawy, to mamba albo lizak i karta pokemon. Nie pamiętam, żeby ktoś dawał coś drogiego. Myślę, że w 50 zł można się zamknąć na grupę. Są pewnie tacy, co wydadzą 100 zł (jakieś zdrowe słodycze). W podstawówce dzieciaki już nic nie przynoszą albo właśnie cukierki. Przynajmniej u mnie.stonkabiedry pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:10 pm Mnie przeraża ewolucja tych przedszkolnych zwyczajów, że juz nie jest tak jak za naszych czasów tzn jak masz urodziny to przynosisz cuksy i nara tylko jest presja na przygotowywanie dla wszystkich dzieci upominkowych zestawów!!!
Więc niestety jesteśmy w mniejszości skoro takie zwyczaje się przyjmują![]()
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
80 osób to jak wesele. Na pewno te komunie teraz inaczej wyglądają. Z plusów - są pod dzieci, sporo atrakcji dla dzieci. Jak ja byłam dzieckiem to było spotkanie dorosłych, a dzieci latały gdzie chciały.
-
astronautka123
Trzeba się nahapać prezentow bo większość dzieci i tak się wypisze z religii za kilka lat, to chociaż tyle z tego zostanie
Nie kupię książki jeśli na okładce jest zdjęcie jej autora. W tym przypadku oceniam książkę po okładce i z góry zakładam, że to będzie gniot, który wyląduje za chwile w koszu w Carrefourze i będzie można go wygrzebać w koszu za 5 zł.
Ogólnie nie kupię żadnej książki/poradnika napisanego przez celebrytę/influ/aktora itd. ale łączy się to z wyżej wspomnianymi okładkami, bo zawsze na tego typu publikacjach musi być ich wizerunek.
Ogólnie nie kupię żadnej książki/poradnika napisanego przez celebrytę/influ/aktora itd. ale łączy się to z wyżej wspomnianymi okładkami, bo zawsze na tego typu publikacjach musi być ich wizerunek.
-
stonkabiedry
- Bagietka z szarlott
- Posty: 165
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
A to spoko, bo to jak te nasze cuksy, a te co ja widuję to 50 zł same opakowania kosztują. Może do szkół jeszcze nie dotało albo to opanowało głównie prywatne przedszkolaRzeka.chaosu pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:37 pm Tylko, że te upominkowe zestawy, to mamba albo lizak i karta pokemon. Nie pamiętam, żeby ktoś dawał coś drogiego. Myślę, że w 50 zł można się zamknąć na grupę. Są pewnie tacy, co wydadzą 100 zł (jakieś zdrowe słodycze). W podstawówce dzieciaki już nic nie przynoszą albo właśnie cukierki. Przynajmniej u mnie.
Tak czy siak dobra wiadomość
Dla mnie to nadal bardzo dziwny zwyczaj, żeby to dziecko w dniu swoich urodzin rozdawało prezenty innymRzeka.chaosu pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:37 pm Tylko, że te upominkowe zestawy, to mamba albo lizak i karta pokemon. Nie pamiętam, żeby ktoś dawał coś drogiego. Myślę, że w 50 zł można się zamknąć na grupę. Są pewnie tacy, co wydadzą 100 zł (jakieś zdrowe słodycze). W podstawówce dzieciaki już nic nie przynoszą albo właśnie cukierki. Przynajmniej u mnie.
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Tak szczerze mówiąc to nie widziałam wyścigu matek. Prezenty są symboliczne i traktowane jako poczęstunek po sto lat i życzeniach. Tak jak dorosły solenizant czestuje gości ciastem (w przedszkolu nie jest to możliwe). Dzieciakom jest miło i tyle.Malutka84 pisze: ↑pt sty 23, 2026 4:36 pm Dla mnie to nadal bardzo dziwny zwyczaj, żeby to dziecko w dniu swoich urodzin rozdawało prezenty innymciesze się, ze moje są w przedszkolu gdzie jest odgórny zakaz takich dziwnych praktyk, urodziny są dniem danego dziecka i skupione są wokół niego, a nie dziwnego wyścigu matek ķtora to zostawi lepsze woreczki w szafkach. Już nie mówiąc o tym, że najczesciej w tych woreczkach są śmieci, ktore prosto z tej szafki mozna wyrzucic do kosza typu opakowanie do puszczania baniek wielkosci kciuka itd.
Myślę, że akurat w tym przypadku zupełnie niepotrzebnie dorabia się jakieś wymysły do zwykłego, miłego gestu. Może ja dobrze trafiłam i gdzie indziej goście dostają jakieś wypasione prezenty i matki się ścigają. U mnie to zawsze było symboliczne.
-
123wiosna123
- Forma życia
- Posty: 3678
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Nawet gdyby to bylo 5 zl to o co w ogole z tym chodzi ze jubilat ma przynosić jakies upominki innym przedszkolakom? Po jaka cholere?Rzeka.chaosu pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:37 pm Tylko, że te upominkowe zestawy, to mamba albo lizak i karta pokemon. Nie pamiętam, żeby ktoś dawał coś drogiego. Myślę, że w 50 zł można się zamknąć na grupę. Są pewnie tacy, co wydadzą 100 zł (jakieś zdrowe słodycze). W podstawówce dzieciaki już nic nie przynoszą albo właśnie cukierki. Przynajmniej u mnie.
-
123wiosna123
- Forma życia
- Posty: 3678
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Ja widzę w tym dużo bardzo dziwnych wymysłów. Solenizant rozdaje prezenty (nie wazne czy duże czy malutkie upominki) z okazji swoich urodzin kiedy to wlasnie on powinien dostać prezent. I nie, to nie jest to samo co częstowanie ciastem tylko dawajie innym jakimś upominków. To jest smieszneRzeka.chaosu pisze: ↑pt sty 23, 2026 5:09 pm Tak szczerze mówiąc to nie widziałam wyścigu matek. Prezenty są symboliczne i traktowane jako poczęstunek po sto lat i życzeniach. Tak jak dorosły solenizant czestuje gości ciastem (w przedszkolu nie jest to możliwe). Dzieciakom jest miło i tyle.
Myślę, że akurat w tym przypadku zupełnie niepotrzebnie dorabia się jakieś wymysły do zwykłego, miłego gestu. Może ja dobrze trafiłam i gdzie indziej goście dostają jakieś wypasione prezenty i matki się ścigają. U mnie to zawsze było symboliczne.
-
malloryknox
- Gacie z oceanu
- Posty: 49
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Jak ja byłam dzieciakiem na przełomie lat 90-00, to gdy ktoś na własne urodziny przyniósł najtańsze cukierki do szkoły/przedszkola, to było święto lasu, a dziś dzieciaki oczekują kart pokemon XDD cyrk123wiosna123 pisze: ↑pt sty 23, 2026 6:19 pm Nawet gdyby to bylo 5 zl to o co w ogole z tym chodzi ze jubilat ma przynosić jakies upominki innym przedszkolakom? Po jaka cholere?
Ale po co zapraszać całą rodzinę? Kiedyś rodziny były jeszcze większe i nikt nie robił komunii, ani chrzcin wielkości wesela. Na takie imprezy zapraszało się dziadków i chrzestnych, a nie całe drzewo genealogiczne.123wiosna123 pisze: ↑czw sty 22, 2026 9:24 pm Tylko to zależy od tego jak duża masz rodzinę. Jeśli kobieta ma np 3 rodzeństwa z którego każde jest w związku czy małżeństwie. Facet ma no 4 rodzeństwa z którego tez każdy jest w związku czy rodzenstwo to zaproś rodzenstwo z zonami/mężami i dzieckiem to juz sie robi 20 czy ponad 20 osób a jeszcze rodzice, chrzestni wiec no nie widzę nic dziwnego
Niepopularna opinia:
wiekszość kobiet z pofarbowanymi włosami nie wygląda tak dobrze jak kobiety z tymi naturalnymi. W pewnym wieku większość z nas już je farbuje, ale jakby to powiedzieć...jeszcze nie widziałam pofarbowanej brunetki, której kolor po farbie wyglądałby naturalnie. Wszystkie te farby w większości wyglądają super sztucznie.
wiekszość kobiet z pofarbowanymi włosami nie wygląda tak dobrze jak kobiety z tymi naturalnymi. W pewnym wieku większość z nas już je farbuje, ale jakby to powiedzieć...jeszcze nie widziałam pofarbowanej brunetki, której kolor po farbie wyglądałby naturalnie. Wszystkie te farby w większości wyglądają super sztucznie.
Raczej się zgadzam, ale jak ktoś ma szarawe/mysie to o ile jeszcze w młodości wyglądają spoko, to z wiekiem coraz gorzej.agrafka00 pisze: ↑pt sty 23, 2026 9:24 pm Niepopularna opinia:
wiekszość kobiet z pofarbowanymi włosami nie wygląda tak dobrze jak kobiety z tymi naturalnymi. W pewnym wieku większość z nas już je farbuje, ale jakby to powiedzieć...jeszcze nie widziałam pofarbowanej brunetki, której kolor po farbie wyglądałby naturalnie. Wszystkie te farby w większości wyglądają super sztucznie.
- iksde12345
- MoetGlass
- Posty: 265
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm