Pilu pisze: ↑czw sty 22, 2026 10:22 am
To w temacie wesel. Uwazam, ze w jakims stopniu powinno sie je robic dla gosci. Zapraszam rodzine i przyjaciol wiec chyba chce zeby sie dobrze bawili, nie? Oczywiscie para mloda tez ma wspominac ten dzien dobrze.
Tak samo, jak zapraszam do siebie do domu na obiad kogos kto jest wege, to co mam mu zaserwowac steka bo to moj dom i moje zasady? No ludzie no....
No tak i zapraszać też powinno się wg tej zasady. Ja dawno nie byłam na obciachowym weselu, bo chodzę tylko do rodziny i bliskich znajomych. Dzięki temu po prostu każdy się w miarę zna / lubi i jest dobra atmosfera. Bardzo lubię ten moment integracji i dystans do całej weselnej otoczki. Ale to trzeba mieć odpowidenich ludzi, takich którzy przyszli świętować, a nie pić czy walić fochy.
Najgorsze wesele, na którym byłam to u pary lekarzy, (wtedy 35-40 -letni - wydawali mi się starzy), ja nastolatka. Prawie nikt się nie bawił, wszyscy z kijem w tyłku, sztywni. Pamiętam jak jakieś sztywne "ciotki" wypychały nas (młodzież

) na parkiet. Muzyka była fajna, DJ, bez oczepin, jezioro, ale ogólna atmosfera jak na stypie. Byłam wtedy na wakacjach u rodziny i poszłam jako doczepka. Mojego wujka zaprosili chyba tylko dlatego, że był kimś ważnym w mieście. Całe towarzystwo "ważnych ludzi" - było drętwawo. Mam z tego wesela zdjęcie z kuzynką i stypowymi stołami w tle.
Już wolę te wesela 20-latków i ogólny wesoły luz.