Zgadzam się ze wszystkim, a co do punktu pierwszego dodam historyjkę, że aby wejść do biurowca muszę minąć strefę dla palących - jest ona dobrze wydzielona i wygląda bardzo ładnie, nie mam z nią problemu, dym z niej raczej nie doleciałby do chodnika, jest przemyślana - jednak ludzie wolą stać 2-5 metrów od tej strefy, na chodniku, smrodząc ludziom idącym do/z pracy prosto w twarz, dosłownie pod znakami „zakaz palenia”, jakby były zbuntowanymi nastolatkami. Niepalący przez to muszą chodzić naokoło przez parking, albo wykręcać głowę w dziwne konfiguracje, aby dym nie poleciał im prosto w twarz. Uważam to za straszne chamstwo i okropnie mnie to zniesmacza. Ludzie na stanowiskach powinni reprezentować sobą przynajmniej to niezbędne minimum poziomu 5 cm ponad podłogą, niestety najwyraźniej ich poziom jest jeszcze niższy.agrafka00 pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:52 pm A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
A million times yes!! Nie mieszkam w Polsce, ale tu gdzie mieszkam wszystkie punkty prócz 6 (bo i dziwo akurat pod tym względem jest spoko) mnie tak wkurzają, że głowa mała.agrafka00 pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:52 pm A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
Moja niepopularna opinia jest taka, że tego wszystkiego powinniśmy uczyć się w szkole, i to przez kilka lat żeby się k... utrwaliło! :D
A, i jeszcze jazda rowerem po chodniku, ale to już inna para kaloszy...
Polecam zadzwonić do administracji biurowca, bądź pogadać/zadzwonić na recepcję bidynku. jeśli macie ochronę w budynku to oni powinni się zająć takimi rzeczami.joalla pisze: ↑ndz sty 18, 2026 10:51 pm Zgadzam się ze wszystkim, a co do punktu pierwszego dodam historyjkę, że aby wejść do biurowca muszę minąć strefę dla palących - jest ona dobrze wydzielona i wygląda bardzo ładnie, nie mam z nią problemu, dym z niej raczej nie doleciałby do chodnika, jest przemyślana - jednak ludzie wolą stać 2-5 metrów od tej strefy, na chodniku, smrodząc ludziom idącym do/z pracy prosto w twarz, dosłownie pod znakami „zakaz palenia”, jakby były zbuntowanymi nastolatkami. Niepalący przez to muszą chodzić naokoło przez parking, albo wykręcać głowę w dziwne konfiguracje, aby dym nie poleciał im prosto w twarz. Uważam to za straszne chamstwo i okropnie mnie to zniesmacza. Ludzie na stanowiskach powinni reprezentować sobą przynajmniej to niezbędne minimum poziomu 5 cm ponad podłogą, niestety najwyraźniej ich poziom jest jeszcze niższy.
Oj, może to niepopularna opinia a może popularna, ale według mnie 99% metamorfoz ze ścięciem kobiecie włosów jest na minus. Oczywiście nie mówię o ścięciu 5 cm zniszczonych długich włosów, ale o większym cięciu.
Ostatnio widziałam metamorfozę dziewczyna miała długie, trochę suche włosy, ale wyglądała ślicznie. Miała vibe modelki. Po ścięciu jej włosy wyglądały lepiej (krótki bob, tafla), ale ona NIE. Naturalny kolor też miała lepszy niż farbowany blond.
Moda na "bycie naturalnym" chyba od zawsze istnieje, ale wydaje mi się, że w socjal mediach taki obraz się słabo "sprzedaje". Gdyby faktycznie zapanowała moda na przykładowo naturalnie siwe wlosy - ale takie faktycznie siwe, a nie rozjaśnione i stonowane do sztucznego, szarego odcienia - to producenci farb by się nogami i rękami bronili przed splajtowaniem. Jest nakręcony popyt, to jest podażRzeka.chaosu pisze: ↑ndz sty 18, 2026 10:46 pm Odnośnie stylu. Mnie ciekawi, czy wróci moda na grzeczne kiecki w kwiatki (nie hippie), naturalne włosy, makijaż typu podkład i tusz. Albo a'la uczniowskie "brytyjskie" mundurki. Widzę sporo tego w ciuchach dla dzieci. Ostatnio widziałam też reklamę domu mody w tym stylu. Powrót do europejskich korzeni. Coś czuję, że będziemy się odcinać od wszystkiego, co związane z USA.
Moja chyba niepopularna opinia: mam dosyć wzorców kulturowych z USA i ich problemów społecznych rozdmuchiwanych u nas. Lubię stamtąd tylko naukę i organizację.
+1 za opinię nt. USA. We're all living in America, niestety
U nas tak samo zgłaszaliśmy takie coś - ale ja akurat pracuję w szpitalu. Pracownicy szpitala pod szpitalem zrobili sobie palarnie w każdym możliwym miejscu mimo znaków o zakazie palenia. Sanepid co jakiś czas przyjeżdża i wlepia mandaty tym jednostkom ;)
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 145
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
Ciekawa perspektywa. Hmm jeśli można się utożsamić i to w czymś pomaga , to czemu właśnie nie korzystać w taki sposób z takich trendów. Aczkolwiek mnie osobiście przeraża jeden aspekt tego: każdy wygląda tak sama, zaciera się jakąś indywidualność persony. Jak ty czujesz że się wyróżniasz? Czy nie potrzebujesz być inna niż wszyscy?lalisa pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:38 pm Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).
Mi to pomaga myśleć o sobie dobrze, że jestem tą dziewczyną, która jest taka ładna, zorganizowana, ma ten swój pilates, kremiki i welurową kanapę. Wiem, ze to jest tylko estetyka, ale po prostu mi to pomaga. Mieć harmonogram związany ze sobą i swoim wyglądem. Mieć ładne rzeczy obok siebie, a jednocześnie stawiać na minimalizm. Może dla kogoś to śmieszne, ale mi to pomogło lepiej niż kosztowna terapia. Co więcej, zdarzyło mi się polecić to koleżance i ona również zaobserwowała pozytywne zmiany u siebie, a miała inny problem niż ja (pracoholizm).
Ludzie jak świat światem lubią być jacyś i należeć do jakiejś zbiorowości. Kiedyś były subkultury. Teraz jedna kobieta definiuje się przez to, że jest clean girl, inna przez to, że jest mamą i piecze ciasteczka, a jeszcze inna lubi być korpo girl. Każda lubi się kokosić we własnym sosie i każdej jest jakoś tam "ciepło", że jest w swojej bańce z innymi kobietami, do których jest albo już podobna albo do których aspiruje. Jakby tak nie było, to nie byłoby takiego zawodu jak influencer.
Z moją duszą buntownika zawsze sprzeciwiałam się temu co modne aby nie być jak wszyscy. Jak ty sobie z tym radzisz? Bo przyznam dla mnie to zapora przed tym stylem.
-
retardedpixel
- RoyalBaby
- Posty: 16
- Rejestracja: wt lis 11, 2025 3:22 pm
Bardzo lubię czytać ten wątek i dyskusje tutaj
I czytanie go zainspirowało mnie do wyznania...:
Podoba mi się zapach dymu papierosowego. Nie byłam nigdy nałogową palaczką, zdarza mi się zapalić raz na kilka miesięcy, wiem, jak bardzo papierosy są szkodliwe, bliska osoba z mojej rodziny zmarła na raka płuc i naprawdę wiem jak okropna to jest śmierć, nie postuluje żadnego łagodzenia zakazów wokół palenia i rozumiem osoby które domagają się dalszego zaostrzenia. Tym niemniej, lubię ten zapach (podobnie zresztą jak zapach benzyny, koni i świeżo skoszonego siana), nie przeszkadza mi, jak ktoś przy mnie pali (nawet jak ja nie palę), lubię oglądać stare filmy w których ludzie palą i tak... uważam, że niektóre z tych wizerunków są se** (mimo, że wiem że ten wizerunek to w części lobby przemysłu tytoniowego). Także - wiem, że papierosy to zło, ale dla mnie zło pociągające i kuszące
Podoba mi się zapach dymu papierosowego. Nie byłam nigdy nałogową palaczką, zdarza mi się zapalić raz na kilka miesięcy, wiem, jak bardzo papierosy są szkodliwe, bliska osoba z mojej rodziny zmarła na raka płuc i naprawdę wiem jak okropna to jest śmierć, nie postuluje żadnego łagodzenia zakazów wokół palenia i rozumiem osoby które domagają się dalszego zaostrzenia. Tym niemniej, lubię ten zapach (podobnie zresztą jak zapach benzyny, koni i świeżo skoszonego siana), nie przeszkadza mi, jak ktoś przy mnie pali (nawet jak ja nie palę), lubię oglądać stare filmy w których ludzie palą i tak... uważam, że niektóre z tych wizerunków są se** (mimo, że wiem że ten wizerunek to w części lobby przemysłu tytoniowego). Także - wiem, że papierosy to zło, ale dla mnie zło pociągające i kuszące
Moja chyba niepopularna opinia: mam dosyć wzorców kulturowych z USA i ich problemów społecznych rozdmuchiwanych u nas. Lubię stamtąd tylko naukę i organizację.
[/quote]
Zgadzam się w
%. Bardzo denerwowało mnie przeszczepianie na polski grunt problemów związanych z BLM lub wmuszanie w Polaków poczucie winy za kolonializm czarnych. Polaków, którzy doświadczyli rozbiorów i byli ciemiężeni przez Niemców, Rosjan, Szwedów. Polski, która nigdy nie miała kolonii.
[/quote]
Zgadzam się w
Nie myślę o tym w ten sposób. Ostatni raz, kiedy chciałam się wyróżniać, miał miejsce w gimnazjum i byłam wtedy emo (taka budżetowa wersja of course). W ogóle mi nie przeszkadza, że koleżanka ma takie same leginsy pudrowy róż jak ja.Honoratalo pisze: ↑pn sty 19, 2026 6:50 am Ciekawa perspektywa. Hmm jeśli można się utożsamić i to w czymś pomaga , to czemu właśnie nie korzystać w taki sposób z takich trendów. Aczkolwiek mnie osobiście przeraża jeden aspekt tego: każdy wygląda tak sama, zaciera się jakąś indywidualność persony. Jak ty czujesz że się wyróżniasz? Czy nie potrzebujesz być inna niż wszyscy?
Z moją duszą buntownika zawsze sprzeciwiałam się temu co modne aby nie być jak wszyscy. Jak ty sobie z tym radzisz? Bo przyznam dla mnie to zapora przed tym stylem.
Zgadzam się w
[/quote]
Też się z tym zgadzam, dodatkowo wkurza mnie to jak kopiują wszystko z Europy, zwłaszcza w architekturze, co NIE JEST ICH HISTORIĄ. Oczywiście wiem, że są potomkami Europejczyków, ale czemu nawiązują np, do naszego średniowiecza a nie do historii ziem, które zasiedlili? Jak widzę gotyckie kościoły w USA to mam takie WTF. Taki wspaniały, potężny i niedościgniony naród a musi kopiować
-
Mishka0987
- Channelka
- Posty: 34
- Rejestracja: czw lis 14, 2024 10:02 pm
To ja mam podobnie, tylko z dymem z kominówretardedpixel pisze: ↑pn sty 19, 2026 9:09 am Bardzo lubię czytać ten wątek i dyskusje tutajI czytanie go zainspirowało mnie do wyznania...:
Podoba mi się zapach dymu papierosowego. Nie byłam nigdy nałogową palaczką, zdarza mi się zapalić raz na kilka miesięcy, wiem, jak bardzo papierosy są szkodliwe, bliska osoba z mojej rodziny zmarła na raka płuc i naprawdę wiem jak okropna to jest śmierć, nie postuluje żadnego łagodzenia zakazów wokół palenia i rozumiem osoby które domagają się dalszego zaostrzenia. Tym niemniej, lubię ten zapach (podobnie zresztą jak zapach benzyny, koni i świeżo skoszonego siana), nie przeszkadza mi, jak ktoś przy mnie pali (nawet jak ja nie palę), lubię oglądać stare filmy w których ludzie palą i tak... uważam, że niektóre z tych wizerunków są se** (mimo, że wiem że ten wizerunek to w części lobby przemysłu tytoniowego). Także - wiem, że papierosy to zło, ale dla mnie zło pociągające i kuszące![]()
Jeszcze co do moich niepopularnych opinii (albo może preferencji) to nie cierpię musli, granoli, otrębów, owsianek i innych tego typu rzeczy. Nie lubię ich smaku, tekstury i tego strzelania w zębach podczas jedzenia. Nie lubię też jajecznicy, nawet jej 'zapachu' (chociaż dla mnie to bardziej smród), zawsze miałam po niej odruch wymiotny. Tak samo jajka w wersji z płynnym żółtkiem, nie przemogę się, żeby to zjeść. Dla mnie jedyne jadalne jajka to te na twardo. Z innych rzeczy to jeszcze mam tak z kiełbasą, gołąbkami, mielonymi czy salcesonem i czasami zastanawiam się jak ludzie mogą to jeść, ale każdy ma inny gust. Ogólnie jak trafię w mięsie na jakąś chrząstkę czy żyłkę to już nie jestem w stanie więcej tego jeść
-
astronautka123
- SushiRoll
- Posty: 224
- Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm
Te śmieszne pomiary i wyliczenie wieku na podstawie wagi i zawartości tłuszczu w ciele są mało wiarygodne. Trzeba by zbadać też serce, cholesterol, stan kości , stawów, zębow, kondycję fizyczną, czy się rozciągniesz, mozg, ilość włosow na głowie i pewnie wiele innych rzeczy.
Ostatnio zmieniony pn sty 19, 2026 12:45 pm przez astronautka123, łącznie zmieniany 1 raz.
- gunernialne
- PrinTu
- Posty: 976
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Jaki znowu wiek biologiczny? Czego to ludzie nie wymyślą, żeby uciec od przyjęcia, że są już lekko podstarzali xd
Oczywiście mówię to trochę żartobliwie... a trochę nie xD
Oczywiście mówię to trochę żartobliwie... a trochę nie xD
Też mnie to dziwi. Mam lat 40 a mój wiek biologiczny to 29 lat. Mam lat 50, a biologicznie to 37.gunernialne pisze: ↑pn sty 19, 2026 12:43 pm Jaki znowu wiek biologiczny? Czego to ludzie nie wymyślą, żeby uciec od przyjęcia, że są już lekko podstarzali xd
Oczywiście mówię to trochę żartobliwie... a trochę nie xD
Zamiast powiedzieć - jestem w dobrej kondycji bo regularnie cwicze, odżywiam się zdrowo, wiec nie skacze mi cholesterol i dbam o skóre, nawilżam, natłuszczam, chronie od słońca - więc nie ma,m pryszczy, przebarwień i wielu zmarszczek.
Nie, masz 40 lat to masz 40 lat, ale masz dobrakondycje i stan zdrowia bo cwiczysz i masz zdrową diete, a nie, że tak naprawde masz 25 lat.
- gunernialne
- PrinTu
- Posty: 976
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Dokładnie. Dobrze, że wiek psi nie jest tak łaskawy dla ludzi bo jeszcze bym tu czytała, że któraś ma 40 lat, ale fizycznie to jak jej 5 letni jamnik xdLeopatra pisze: ↑pn sty 19, 2026 12:59 pm Też mnie to dziwi. Mam lat 40 a mój wiek biologiczny to 29 lat. Mam lat 50, a biologicznie to 37.
Zamiast powiedzieć - jestem w dobrej kondycji bo regularnie cwicze, odżywiam się zdrowo, wiec nie skacze mi cholesterol i dbam o skóre, nawilżam, natłuszczam, chronie od słońca - więc nie ma,m pryszczy, przebarwień i wielu zmarszczek.
Nie, masz 40 lat to masz 40 lat, ale masz dobrakondycje i stan zdrowia bo cwiczysz i masz zdrową diete, a nie, że tak naprawde masz 25 lat.
-
Welociraptor1
- Ciastko
- Posty: 6
- Rejestracja: pt sie 01, 2025 11:31 am
Był jakiś czas temu mikeotrend na skromność (modesty chyba się to nazywało), w Polsce najbardziej znana taka marka to Marie Zelie. Obserwuję sobie francuskie marki (np. Sezane i Rouje) i to jest ten styl. Problem jest taki, że trochę nie przystaje do naszego polskiego ducha - te skromne sweterki i bluzki są takie, hm, niewidoczne, skromne, trudno je skomponować, żeby był efekt wow, a w dodatku kosztują krocie, bo stawiają na jakościowe materiały.Rzeka.chaosu pisze: ↑ndz sty 18, 2026 10:46 pm Odnośnie stylu. Mnie ciekawi, czy wróci moda na grzeczne kiecki w kwiatki (nie hippie), naturalne włosy, makijaż typu podkład i tusz. Albo a'la uczniowskie "brytyjskie" mundurki. Widzę sporo tego w ciuchach dla dzieci. Ostatnio widziałam też reklamę domu mody w tym stylu. Powrót do europejskich korzeni. Coś czuję, że będziemy się odcinać od wszystkiego, co związane z USA.
Moja chyba niepopularna opinia: mam dosyć wzorców kulturowych z USA i ich problemów społecznych rozdmuchiwanych u nas. Lubię stamtąd tylko naukę i organizację.
Co do opinii o USA, to oczywiście pełna zgoda.
Wiele patologii dałoby się wyplenić, gdyby ludzie z najbliższego otoczenia byli mniej pobłażliwi. Ktoś siada za kierownicę po pijaku, jeździ na polowania, ma przemocowe usposobienie i co, dla najbliższych to jest ok? Ja nie siadam do stołu z takimi ludźmi i nie chcę mieć z nimi nic wspólnego, nawet jeżeli byłaby to najbliższa rodzina.
-
astronautka123
- SushiRoll
- Posty: 224
- Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm
Moja niepopularna opinia na dziś: aneksy kuchenne są beznadziejne. Chcę oddzielną kuchnię.
To ja jestem calkowitym przeciwienstwem (oprocz ostatniego zdania). Nienawidzę Polski zimą, obrzydza mnie smog i palenie czym popadnie. Po kazdym wyjściu z domu czuje się brudna, szorstka z zapachem wędzonki na ubraniach. Jakbym mogła to bym prała kurtki dzień w dzień xdMishka0987 pisze: ↑pn sty 19, 2026 12:11 pm To ja mam podobnie, tylko z dymem z kominówWiem, że nie jest to dobre dla środowiska i też zależy kto czym pali, bo czasami smród jest nieznośny, ale ogólnie lubię przejść się na wieczorny spacer jesienią lub zimą i wdychać to zadymione powietrze. Chociaż może to dlatego, że mieszkam we wschodniej Polsce i tu jakość powietrza nie jest tragiczna nawet mimo palenia.
Jeszcze co do moich niepopularnych opinii (albo może preferencji) to nie cierpię musli, granoli, otrębów, owsianek i innych tego typu rzeczy. Nie lubię ich smaku, tekstury i tego strzelania w zębach podczas jedzenia. Nie lubię też jajecznicy, nawet jej 'zapachu' (chociaż dla mnie to bardziej smród), zawsze miałam po niej odruch wymiotny. Tak samo jajka w wersji z płynnym żółtkiem, nie przemogę się, żeby to zjeść. Dla mnie jedyne jadalne jajka to te na twardo. Z innych rzeczy to jeszcze mam tak z kiełbasą, gołąbkami, mielonymi czy salcesonem i czasami zastanawiam się jak ludzie mogą to jeść, ale każdy ma inny gust. Ogólnie jak trafię w mięsie na jakąś chrząstkę czy żyłkę to już nie jestem w stanie więcej tego jeść![]()
Po stokroć tak. Koncept otwartych przestrzeni w domu jest chory. Sprawdzi się może ewentualnie w domu minimum 300 mkw powierzchni użytkowej, ale i tak uważam go za poroniony. Osobne pomieszczenia to więcej ścian do zawieszenia półek, lepiej odseparowane dźwięki, zapachy, ewentualny bałagan życia codziennego. Aneksy w salonie to wieczne sprzątanie albo wieczny brud/bajzel, a do tego brak miejsca do przechowywania - za mało ścian na szafki i szuflady. Takie rozwiązania sprawdzają się w tanich apartamentach na wynajem, nie do codziennego życia. Niestety deweloperzy uwielbiają tworzyć jak najmniej przydatne do życia przestrzenie, więc budują jak najmniej ścian i drzwi, okraszając te nietrafione decyzje pseudo mądrościami i zachwytami nad „otwarciem na całą rodzinę” i innymi kocopołami. Strasznie ciężko znaleźć normalne mieszkanie, z pokojami (ścianami i drzwiami), kuchnią, a nie aneksem i normalnej wielkości łazienką z wanną, tak cieżko, że aż ten zwyczajny, 5/10 standard, wydaje się wielkim luksusem.astronautka123 pisze: ↑pn sty 19, 2026 2:34 pm Moja niepopularna opinia na dziś: aneksy kuchenne są beznadziejne. Chcę oddzielną kuchnię.
Tak ten boom na otwarte kuchnie wybuchł jakoś w 2012/2013 i dopiero teraz ludzie się zaczęli opamiętywać, ze te rozwiazanie jest fatalne. W moim domu/mieszkaniu tylko zamknięta. Niestety przez tę głupią modę ogrom ludzi wyburzył ściany w kuchni i przynajmniej w Warszawie (może w innym miastach inaczej) znalezienie mieszkania bez otwartej kuchni w standardzie wyższym niż "kanapa z lat 70 na której się babka rozłożyła" graniczy z cudem.joalla pisze: ↑pn sty 19, 2026 3:11 pm Po stokroć tak. Koncept otwartych przestrzeni w domu jest chory. Sprawdzi się może ewentualnie w domu minimum 300 mkw powierzchni użytkowej, ale i tak uważam go za poroniony. Osobne pomieszczenia to więcej ścian do zawieszenia półek, lepiej odseparowane dźwięki, zapachy, ewentualny bałagan życia codziennego. Aneksy w salonie to wieczne sprzątanie albo wieczny brud/bajzel, a do tego brak miejsca do przechowywania - za mało ścian na szafki i szuflady. Takie rozwiązania sprawdzają się w tanich apartamentach na wynajem, nie do codziennego życia. Niestety deweloperzy uwielbiają tworzyć jak najmniej przydatne do życia przestrzenie, więc budują jak najmniej ścian i drzwi, okraszając te nietrafione decyzje pseudo mądrościami i zachwytami nad „otwarciem na całą rodzinę” i innymi kocopołami. Strasznie ciężko znaleźć normalne mieszkanie, z pokojami (ścianami i drzwiami) i normalnej wielkości łazienką z wanną, tak cieżko, że aż ten zwyczajny, 5/10 standard, wydaje się wielkim luksusem.
Dodam jeszcze, że wkurza mnie to, ze przez ten "standard" otwartej kuchni w ogromie mieszkań nie ma instalacji gazowej (nie możesz mieć gazu według prawa budowlanego jeśli masz otwartą kuchnię) przez co skazany jest człowiek na indukcję lub płytę elektryczną,PEONIA pisze: ↑pn sty 19, 2026 3:14 pm Tak ten boom na otwarte kuchnie wybuchł jakoś w 2012/2013 i dopiero teraz ludzie się zaczęli opamiętywać, ze te rozwiazanie jest fatalne. W moim domu/mieszkaniu tylko zamknięta. Niestety przez tę głupią modę ogrom ludzi wyburzył ściany w kuchni i przynajmniej w Warszawie (może w innym miastach inaczej) znalezienie mieszkania bez otwartej kuchni w standardzie wyższym niż "kanapa z lat 70 na której się babka rozłożyła" graniczy z cudem.
A ja marzę o gazie. Na prądzie tak nie smakuje jedzenie jak z gazu i nie zrobisz lepiej...
Nie wiem czy taka niepopularna. Przynajmniej w moim otoczeniuastronautka123 pisze: ↑pn sty 19, 2026 2:34 pm Moja niepopularna opinia na dziś: aneksy kuchenne są beznadziejne. Chcę oddzielną kuchnię.
Każdy woli kuchnie oddzielnie.
Bo Wiśniewski to nie ja,
Bo to wszystko nie jest moje,
Bo to wszystko wielki pic,
A „Ich Troje” jest kradzione.
Bo to wszystko nie jest moje,
Bo to wszystko wielki pic,
A „Ich Troje” jest kradzione.
-
astronautka123
- SushiRoll
- Posty: 224
- Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm