Przeprowadzka do innego kraju: oczekiwania VS rzeczywistość
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Sangrielle
- BlondDoczep
- Posty: 131
- Rejestracja: pt wrz 27, 2024 7:59 pm
Przeprowadzka do innego kraju: oczekiwania VS rzeczywistość
Podzielcie się swoim doświadczeniem przeprowadzki do innego kraju. Co was zainspirowało? Z jakimi trudnościami się spotkaliście lub spotykacie? Jakie niuanse doświadczyliście, o których zazwyczaj się nie mówi otwarcie? I tak dalej
Nienawidzę blondynek i forów
Niemcy, stolica kraju. Generalnie na plus, nie planuję wyprowadzki. Dobrze mi tu
. Było jednak kilka negatywnych zaskoczeń:
1. Cyfryzacja - daleko w tyle w porównaniu z Polską. Gdy przeprowadziłam się tu 10 lat temu, standardem były płatności gotówką. Potrzebna była światowa pandemia, żeby płatności kartą stały się powszechne. Miny kasjerek, gdy płaciłam zegarkiem - bezcenne. Cały czas funkcjonuje mnóstwo restauracji, gdzie można płacić tylko gotówką albo w najlepszym przypadku kartą, ale od jakiejś minimalnej kwoty typu 10EUR.
2. Internet - centrum miasta i mamy światłowód od niedawna. Generalnie jak kupowałam kartę SIM 10 lat temu, najlepsze na co mogłam liczyć to 1GB internetu. Obecnie mam 15GB, które mi wystarczają. Max jaki oferuje moja sieć to 60GB.
3. To akurat lubię i nie lubię - brak kombinatorstwa. Nie wiem jak jest teraz w PL, ale "za moich czasów" nie lubiłam tego ciągłego uczucia, że każdy czycha, aby mnie oszukać - małe druczki w umowach, problemy przy zwrotach zamówień itp. Tutaj nie ma tego, albo przynajmniej się z tym nie spotkałam. Jest konkretne krok po kroku, algorytmy we wszystkich dziedzinach życia w DE, ale... nie daj Boże coś się zjawi spoza tego algorytmu. Niemcy często nie potrafią myśleć "out of the box". Przykład: zmieniałam adres zameldowania, okazało się, że w ich dokumentach był czeski błąd w mojej dacie urodzenia - zły miesiąc, dzień i rok się zgadzały. Urzędniczka mi o tym mówi, ja wzruszam ramionami "no ok, to proszę poprawić", a ta urzędniczka ma minę jak ze słynnego mema i stoi i widać jak w jej głowie pojawia się "error! alert!". Mijają sekundy, ona dalej stoi bezradna i myśli (albo i nie), a w mojej głowie pojawia się przerażenie, że mnie nie przemelduje (a terminy na meldunki trudno dostać). W końcu zapytała się koleżanki co robić i ta na szczęście wzruszyła tylko ramionami. Generalnie uważam, że Niemcy nie są wcale dokładni a skrupulatni.
4. I to chyba największy szok - usługi kosmetyczne! Wiele nowoczesnych usług kosmetycznych, które w PL są dostępne nawet w najmniejszym mieście, to tutaj albo ich nie ma wcale albo w pojedynczych miejscach i za zaporowe ceny. Fryzjerzy - mają bardzo szczegółowe cenniki, gdzie np. osobno naliczają opłatę, jeśli oni Tobie SUSZĄ WŁOSY (samemu wysuszyć włosy jest za darmo - tak, tak niemiecka skrupulatność) i wiele metod/usług w ogóle nie oferują. Dosłownie Helga otworzyła swój zakład 30 lat temu i oferuje i używa tych samych kosmetyków od 30 lat. Studia masażu - często bardzo zapyziałe i jeszcze nigdy nie spotkałam tutaj jednorazowych majtek do masażu. W jednym studiu, to masażystka zwróciła mi uwagę, żeby następnym razem przynieść własny ręcznik, bo ją nie stać na pranie... Jak chcesz zwyczajną usługę to ją znajdziesz, jak chcesz "treat yourself" to wymaga to długiego researchu a i tak na koniec wyszukuję miejsca, gdzie Polki pracują i to takie, które pracowały wcześniej w Polsce.
1. Cyfryzacja - daleko w tyle w porównaniu z Polską. Gdy przeprowadziłam się tu 10 lat temu, standardem były płatności gotówką. Potrzebna była światowa pandemia, żeby płatności kartą stały się powszechne. Miny kasjerek, gdy płaciłam zegarkiem - bezcenne. Cały czas funkcjonuje mnóstwo restauracji, gdzie można płacić tylko gotówką albo w najlepszym przypadku kartą, ale od jakiejś minimalnej kwoty typu 10EUR.
2. Internet - centrum miasta i mamy światłowód od niedawna. Generalnie jak kupowałam kartę SIM 10 lat temu, najlepsze na co mogłam liczyć to 1GB internetu. Obecnie mam 15GB, które mi wystarczają. Max jaki oferuje moja sieć to 60GB.
3. To akurat lubię i nie lubię - brak kombinatorstwa. Nie wiem jak jest teraz w PL, ale "za moich czasów" nie lubiłam tego ciągłego uczucia, że każdy czycha, aby mnie oszukać - małe druczki w umowach, problemy przy zwrotach zamówień itp. Tutaj nie ma tego, albo przynajmniej się z tym nie spotkałam. Jest konkretne krok po kroku, algorytmy we wszystkich dziedzinach życia w DE, ale... nie daj Boże coś się zjawi spoza tego algorytmu. Niemcy często nie potrafią myśleć "out of the box". Przykład: zmieniałam adres zameldowania, okazało się, że w ich dokumentach był czeski błąd w mojej dacie urodzenia - zły miesiąc, dzień i rok się zgadzały. Urzędniczka mi o tym mówi, ja wzruszam ramionami "no ok, to proszę poprawić", a ta urzędniczka ma minę jak ze słynnego mema i stoi i widać jak w jej głowie pojawia się "error! alert!". Mijają sekundy, ona dalej stoi bezradna i myśli (albo i nie), a w mojej głowie pojawia się przerażenie, że mnie nie przemelduje (a terminy na meldunki trudno dostać). W końcu zapytała się koleżanki co robić i ta na szczęście wzruszyła tylko ramionami. Generalnie uważam, że Niemcy nie są wcale dokładni a skrupulatni.
4. I to chyba największy szok - usługi kosmetyczne! Wiele nowoczesnych usług kosmetycznych, które w PL są dostępne nawet w najmniejszym mieście, to tutaj albo ich nie ma wcale albo w pojedynczych miejscach i za zaporowe ceny. Fryzjerzy - mają bardzo szczegółowe cenniki, gdzie np. osobno naliczają opłatę, jeśli oni Tobie SUSZĄ WŁOSY (samemu wysuszyć włosy jest za darmo - tak, tak niemiecka skrupulatność) i wiele metod/usług w ogóle nie oferują. Dosłownie Helga otworzyła swój zakład 30 lat temu i oferuje i używa tych samych kosmetyków od 30 lat. Studia masażu - często bardzo zapyziałe i jeszcze nigdy nie spotkałam tutaj jednorazowych majtek do masażu. W jednym studiu, to masażystka zwróciła mi uwagę, żeby następnym razem przynieść własny ręcznik, bo ją nie stać na pranie... Jak chcesz zwyczajną usługę to ją znajdziesz, jak chcesz "treat yourself" to wymaga to długiego researchu a i tak na koniec wyszukuję miejsca, gdzie Polki pracują i to takie, które pracowały wcześniej w Polsce.
- Sangrielle
- BlondDoczep
- Posty: 131
- Rejestracja: pt wrz 27, 2024 7:59 pm
Naprawdę mnie to nurtuje. Czy to prawda, że w Niemczech trzeba zawsze segregować śmieci, inaczej grozi kara? To znaczy, czy jakoś się sprawdza, kto to robi, a kto nie? Trochę nie rozumiem, jak to działaladygraza pisze: ↑czw sty 15, 2026 11:20 am Niemcy, stolica kraju. Generalnie na plus, nie planuję wyprowadzki. Dobrze mi tu. Było jednak kilka negatywnych zaskoczeń:
1. Cyfryzacja - daleko w tyle w porównaniu z Polską. Gdy przeprowadziłam się tu 10 lat temu, standardem były płatności gotówką. Potrzebna była światowa pandemia, żeby płatności kartą stały się powszechne. Miny kasjerek, gdy płaciłam zegarkiem - bezcenne. Cały czas funkcjonuje mnóstwo restauracji, gdzie można płacić tylko gotówką albo w najlepszym przypadku kartą, ale od jakiejś minimalnej kwoty typu 10EUR.
2. Internet - centrum miasta i mamy światłowód od niedawna. Generalnie jak kupowałam kartę SIM 10 lat temu, najlepsze na co mogłam liczyć to 1GB internetu. Obecnie mam 15GB, które mi wystarczają. Max jaki oferuje moja sieć to 60GB.
3. To akurat lubię i nie lubię - brak kombinatorstwa. Nie wiem jak jest teraz w PL, ale "za moich czasów" nie lubiłam tego ciągłego uczucia, że każdy czycha, aby mnie oszukać - małe druczki w umowach, problemy przy zwrotach zamówień itp. Tutaj nie ma tego, albo przynajmniej się z tym nie spotkałam. Jest konkretne krok po kroku, algorytmy we wszystkich dziedzinach życia w DE, ale... nie daj Boże coś się zjawi spoza tego algorytmu. Niemcy często nie potrafią myśleć "out of the box". Przykład: zmieniałam adres zameldowania, okazało się, że w ich dokumentach był czeski błąd w mojej dacie urodzenia - zły miesiąc, dzień i rok się zgadzały. Urzędniczka mi o tym mówi, ja wzruszam ramionami "no ok, to proszę poprawić", a ta urzędniczka ma minę jak ze słynnego mema i stoi i widać jak w jej głowie pojawia się "error! alert!". Mijają sekundy, ona dalej stoi bezradna i myśli (albo i nie), a w mojej głowie pojawia się przerażenie, że mnie nie przemelduje (a terminy na meldunki trudno dostać). W końcu zapytała się koleżanki co robić i ta na szczęście wzruszyła tylko ramionami. Generalnie uważam, że Niemcy nie są wcale dokładni a skrupulatni.
4. I to chyba największy szok - usługi kosmetyczne! Wiele nowoczesnych usług kosmetycznych, które w PL są dostępne nawet w najmniejszym mieście, to tutaj albo ich nie ma wcale albo w pojedynczych miejscach i za zaporowe ceny. Fryzjerzy - mają bardzo szczegółowe cenniki, gdzie np. osobno naliczają opłatę, jeśli oni Tobie SUSZĄ WŁOSY (samemu wysuszyć włosy jest za darmo - tak, tak niemiecka skrupulatność) i wiele metod/usług w ogóle nie oferują. Dosłownie Helga otworzyła swój zakład 30 lat temu i oferuje i używa tych samych kosmetyków od 30 lat. Studia masażu - często bardzo zapyziałe i jeszcze nigdy nie spotkałam tutaj jednorazowych majtek do masażu. W jednym studiu, to masażystka zwróciła mi uwagę, żeby następnym razem przynieść własny ręcznik, bo ją nie stać na pranie... Jak chcesz zwyczajną usługę to ją znajdziesz, jak chcesz "treat yourself" to wymaga to długiego researchu a i tak na koniec wyszukuję miejsca, gdzie Polki pracują i to takie, które pracowały wcześniej w Polsce.
Nienawidzę blondynek i forów
Jeśli dobrze pamiętam mamy osobne kosze na papier, bio, opakowania i odpady zmieszane. Patrząc jak szybko i niedbale "śmieciarze" wynoszą kosze do śmieciarek trudno mi wyobrazić sobie, że sprawdzają te kosze, ale... myślę, że sąsiedzi sami siebie nawzajem kontrolująSangrielle pisze: ↑czw sty 15, 2026 2:14 pm Naprawdę mnie to nurtuje. Czy to prawda, że w Niemczech trzeba zawsze segregować śmieci, inaczej grozi kara? To znaczy, czy jakoś się sprawdza, kto to robi, a kto nie? Trochę nie rozumiem, jak to działa![]()
Hej!
Jest to ciekawy temat, bo np. w DE, a przynajmniej w Berlinie nie ma widocznych numerów mieszkań przy domofonie, a są nazwiska. Z drugiej strony monitoring na ulicy nie jest tak powszechny. Na Google street view wiele domów jest zamazanych. Upowszechnienie czyjegoś wizerunku, nagrania bez zgody jest niedopuszczalne (w Polsce pewnie też? Ale tutaj Ciebie wręcz spalą na stosie za to). Co ciekawe, kilka tygodni temu miałam na ten temat dyskusję z kolegą i przesłałam mu, co mi chatGPT wypluł. Sorry, że po niemiecku.
Datenschutzkultur in Deutschland und Polen – ein Vergleich
Historischer Hintergrund
• In der DDR war die Stasi ein allgegenwärtiges Überwachungsinstrument – fast jede sechste Person war in irgendeiner Form beteiligt.
→ Nach 1990 entwickelte sich daraus ein tiefes Misstrauen gegenüber staatlicher Kontrolle und eine starke Sensibilität für Privatsphäre.
• In Polen existierte zwar auch der Geheimdienst (SB), doch die Überwachung war weniger totalitär und weniger effektiv.
→ Nach dem Systemwechsel fehlte eine umfassende Aufarbeitung, und damit blieb das Thema Datenschutz weniger emotional aufgeladen.
⸻
Gesellschaftliche und kulturelle Unterschiede
• In Deutschland gilt Datenschutz als Teil der Menschenwürde und Bürgerfreiheit.
Es gibt starke Institutionen, gesetzliche Grundlagen und eine öffentliche Debatte über Überwachung.
• In Polen wird Privatsphäre eher als individuelle Angelegenheit verstanden, nicht als kollektiver Wert.
Praktische Bequemlichkeit (z. B. bei Apps, Überwachungskameras, Online-Diensten) steht oft über Datenschutz.
⸻
Generationenunterschiede
• Ältere Deutsche (DDR-Generation) sind besonders vorsichtig – sie vermeiden unnötige Datenteilung und misstrauen sozialen Medien.
• Jüngere Deutsche nutzen zwar moderne Technik, sind aber durch Bildung und gesellschaftliche Diskussion bewusst im Umgang mit Daten.
• In Polen sind junge Menschen meist offener und sorgloser – Datenschutz gilt oft als bürokratische Hürde, nicht als Bürgerrecht.
Erst langsam entsteht ein neues Bewusstsein (z. B. durch westliche Vorbilder oder digitale Minimalismusbewegungen).
⸻
Das Beispiel: Namensschilder an Klingeln
• Nach Einführung der DSGVO (RODO) 2018:
• Polen: Die Datenschutzbehörde (UODO) legte die Regeln sehr streng aus – Name = personenbezogenes Datum → viele Hausverwaltungen entfernten die Namen, um Bußgelder zu vermeiden.
• Deutschland: Die Datenschutzbehörden interpretierten die DSGVO pragmatisch – das Anbringen von Namen diene einem legitimen Zweck (Postzustellung, Besucherorientierung) → keine Änderung nötig.
⸻
Mentalitätsunterschiede
Aspekt Polen Deutschland
Rechtsverständnis Formalistisch, ängstlich, übervorsichtig Kontextbezogen, verhältnismäßig
Vertrauen in Behörden Niedrig Relativ hoch
Datenschutzverständnis Bürokratische Pflicht Gesellschaftlicher Wert
Tradition (z. B. Namensschild) Schwach Tief verwurzelt
Praktischer Umgang „Lieber zu streng“ „So viel wie nötig, so wenig wie möglich“
⸻
:jigsaw: Fazit
Deutschland schützt Privatsphäre aus historischer Erfahrung und bewusster Kultur.
Polen schützt sie oft aus formaler Vorsicht, nicht aus gesellschaftlicher Überzeugung.
Darum wirkt der Datenschutz in Deutschland überlegt und proportional, in Polen dagegen übervorsichtig und bürokratisch – obwohl das Ziel dasselbe ist.
5 lat temu przeprowadzilam sie do Francji do malego miasta.
Na poczatku denerwowalo mnie to, ze Fracuzi sa tak bardzo dumni ze wszystkiego co Fracuskie- kuchnia, jezyk, historia, kultura, moda itd.
Teraz to wlasnie mi imponuje. Kochaja swoj kraj i tradycje i absolutnie pod zadnym pozorem nie pozwalaja siebie krytykowac ;) (chyba, ze mowa o sytuacji politycznej, imigrantach i tego typu rzeczach).
Jesli chodzi o jezyk, moze byc ciezko bez znajomosci francuskiego, ale jak tylko zobacza, ze sie starasz to sa bardzo, bardzo pomocni i uznaja cie za przyjaciela
Ale to ty musisz pokazac, ze chcesz. Oni sami nie zrobia pierwszeg kroku. Nie daj boze odezwiesz sie do nich po angielsku...:D Trzeba najpierw po francusku, a potem jak uznaja, ze ci zalezy i sie starasz mimo ze z bledami i to beda chetni na kontynuacje rozmowy po angielsku 
A i jeszcze kultura la bise czyli calowanie sie na przywitanie nawet z osobami dopiero so poznanymi. Tego nie lubie. Na poczatku ciezko bylo mi sie oduczyc podawania reki
Wiele osob, ktore znam ma korzenie polskie. Wydaje mi sie, ze Polacy sa tu lubiani.
Na poczatku denerwowalo mnie to, ze Fracuzi sa tak bardzo dumni ze wszystkiego co Fracuskie- kuchnia, jezyk, historia, kultura, moda itd.
Teraz to wlasnie mi imponuje. Kochaja swoj kraj i tradycje i absolutnie pod zadnym pozorem nie pozwalaja siebie krytykowac ;) (chyba, ze mowa o sytuacji politycznej, imigrantach i tego typu rzeczach).
Jesli chodzi o jezyk, moze byc ciezko bez znajomosci francuskiego, ale jak tylko zobacza, ze sie starasz to sa bardzo, bardzo pomocni i uznaja cie za przyjaciela
A i jeszcze kultura la bise czyli calowanie sie na przywitanie nawet z osobami dopiero so poznanymi. Tego nie lubie. Na poczatku ciezko bylo mi sie oduczyc podawania reki
Wiele osob, ktore znam ma korzenie polskie. Wydaje mi sie, ze Polacy sa tu lubiani.