polaris_novsarka pisze: ↑śr sty 14, 2026 11:31 am
zakladajac, ze beata jest winna, nic dziwnego, ze anna sie tak zachowuje. kurcze ta sprawa jest tak pogmatwana. bardzo chcialabym, zeby zostala wyjasniona...
Dla mnie ta sprawa nie jest zagmatwana, jest wyjątkowo prosta do wyjaśnienia. Ale to dla mnie ;).
Niepracująca para postanowiła zrobić napad na butik, aby ukraść utarg z 3. sklepów i choć częściowo odegrać się za zwolnienie dysc. Beaty i wyrzucenie Piotra po awanturze z butiku.
Do środka wszedł tylko zamaskowany Piotr, bo jego Anna praktycznie nie znała, a Beatę, nawet zamaskowaną raczej szybko by rozpoznała.
Piotr zabrał swój pistolet, by postraszyć Annę, coby się nie ociągała z oddawaniem kasy.
Ale Daniel-ochroniarz, mysląc, że pistolet napastnika to atrapa, postanowił mu go odebrać... Tyle.
A jeżeli ktoś doszukje się jakichś porachunków właścicieli, Daniela, mafii, czy ufoludków... to jego sprawa.
Podobnie ze strzelaniem. Jeżeli ktoś uważa, że kochający chłopak dał swej dziewczynie, która nigdy nie strzelała, swój pistolet i kazał zabijać Annę, a sam trzymał kciuki za powodzenie akcji, to... moje gratulacje.
Beata jest winna, jest współwinna, bo wspólnie z Piotrem zaplanowali i zorganizowali ten napad. Ale strzelał Piotr.
To dlatego Beata ciągle powatarza: to nie ja strzelałam, to nie ja zabiłam. Nigdy natomiast nie powie: NIE MAM z tą sprawą NIC WSPÓLNEGO.