plotki3030 pisze: ↑czw sty 08, 2026 9:41 pm
Aha dzięki, coś mi umknęło

Ale w tym kontekście tymbardziej stawiam na zorganizowana ucieczkę i życie z nową karta.
Tutaj jest to opisane:
https://www.onet.pl/informacje/kryminal ... r,30bc1058
„ Krzysztof w latach 90. założył firmę. Sprowadzał części do komputerów. Głód technologiczny Polaków w tamtym okresie był ogromny, dlatego działalność szybko się rozwijała. Przez kilka lat firma przynosiła ogromne zyski. Życie Bogdańskich wyglądało jak bajka. Dzieci chodziły do prywatnych szkół, przed domem stał nowy samochód.
Na przełomie wieków zmienił się polski rynek. – Zaczęły płynąć części z Chin – wyjaśnia Dariusz Nowak. – To sprawiło, że firma Krzysztofa zaczęła podupadać. Dlatego zaczął szukać innych źródeł dochodu. Sprzedawał między innymi na giełdzie pirackie nagrania – dodaje prowadzący "Kryminalny Patrol".
Spirala kredytowa
Problemy finansowe rodziny jednak cały czas się nawarstwiały. – Pożyczali coraz więcej pieniędzy. Zarówno u rodziny, jak i znajomych – wspomina Dariusz Nowak. Bożena, Krzysztof i Danuta skorzystali też z tego, że wtedy jeszcze nie istniał Centralny Rejestr Dłużników i każde z nich zaciągnęło osobno kredyt na dom w Starowej Górze. – To były duże pieniądze – ocenia były policjant, który długi rodziny szacuje nawet na milion zł.
— Bogdański był uważany za finansowego cudotwórcę, ludzie pożyczali mu pieniądze, żeby nimi obracał i pomnażał majątek. Liczyli na zysk ze swojej pożyczki – zaznacza Dariusz Nowak. Początkowo tak właśnie było. – W czasie śledztwa wiele osób wycofało się z tych zeznań, prawdopodobnie z obawy przed kontrolą finansową – zauważa były policjant(…)
Dom zastawili, samochód sprzedali, kredyty zaciągnęli
Przed zniknięciem rodzina gromadziła środku. Na swoich kontach bankowych wzięli debety. – Każde z nich miało złote karty, więc te debety były spore — wylicza prowadzący "Kryminalny Patrol". Sprzedali samochód — Volvo, o wartości co najmniej 60 tys. zł. Do tego jeszcze cały czas pobierali pożyczki od znajomych. – Po co gromadzili te pieniądze? Tego do dziś nie wiemy – przyznaje były policjant.„