Mozna wysłac 100 wiązanek pogrzebowych a o morderstwie nawet nie pomysleć. To nie jest żaden dowód.Panna Marianna pisze: ↑czw sty 08, 2026 10:48 am Ja nadal utrzymuje, ze odpowiednia osoba odsiedziala wyrok.
Pamietajcie, ze Beata to osoba msciwa, za mniejsze akcje wysylala ludziom wience pogrzebowe a tu mialaby darowac bylemu chlopakowi, ktory kopnal ja w 4 litery zanim jeszcze zapadl wyrok i ulozyl sobie zycie mimo, ze (teoretycznie) on strzelal? Nie sadzicie, ze stwierdizlaby 'skoro ja ide, to pociagne jego za soba'? Jestem w stanie uwierzyc, ze zostala zastraszona przez policje, zeby go nie wsypywac, oczywiscie nie wiem jakie uklady i ukladziki ci rodzice tego chlopaka mieli. Ale co ja powstrzymuje teraz, zeby wyjawic prawde? Moglaby powiedziec 'Poszlismy do butiku porozmawiac, wywiazala sie klotnia i szarpanina a Piotr wyciagnal bron is trzelil, nie wiedzialam, ze ma bron, nie namawialam go do tego'. Nadal utrzymalaby swoja niewinnosc w dodatku postawilaby sie w roli ofiary jako zastraszona kobieta, ktora odsiedziala kupe lat, swoje najlepsze lata.
No i Anna. Mowi o Beacie ze wstretem ale i strachem - jakby byla zastraszona przez mafie/policje to siedzialaby cicho, raczej komentowalaby to w stylu 'chce zyc spokojnie, ta sprawa jest dla mnie zamknieta'. A ona nadal bierze udzial w wywiadach, odpowiada na wypowiedzi Beaty w ten sam, konsekwentny sposob - ze wstretem ale i ze strachem.
I tak, oczywiscie, ze nadal to przezywa i niektorzy jej zarzucaja, ze minelo tyle czasu, ma nowa rodzine itp. Zastrzelili jej meza na jej oczach, postrzelili ja i ledwo uszla z zyciem, prawie sie wykrwawila na podlodze. No sorry, ja jednak nadal przezywalabym to i po 50 latach.
Beata nie zostala skazana tylko i wylacznie na podstawie sladu zapachowego, ktorego nie bylo. Zostala skazana bo Anna zeznala co zeznala, a ten slad zapachowy zostal sfabrykowany (albo i nie, kto wie), zeby byl jakikolwiek inny dowod.
Piszac to wysztko co powyzej, nadal uwazam, ze z formalnego punkty widzenia, Beata nie powinna zostac skazana bo po prostu nie bylo dowodow. Zadnego. Tzn pewnie byly ale jaka byla policja w latach 90 wszyscy wiemy i pewnie zrypali sprawe jak i wiele innych. Czy ktos sprawdzil, czy ma slady na rekach? Jesli nigdy nie strzelala to mialaby stluczona reke (chociaz zalezy jaki rewolwer), mialaby slady prochu na ubraniach,a skorze twarzy. Jako ktos nigdy nie strzelal to mozliwe ze uderzylaby sie bronia od odrzutu, no po prostu jakies slady by byly. A jedyne co mieli to jakis zapaszek na kasetce.
Za to cale zamieszanie od prawie 30 lat i fakt, ze Beata teraz chodzi po sniadaniowkach jak celebrytka winie policje, bo spaprali sprawe. Natomiast wierze ofierze i szczerze wspolczuje, ze musi sie z tym borykac po tylu latach, obserwujac kobiete, ktora zabila jej meza a ja postrzelila, chodzaca wolno i lgajaca, ze 'ona wierzy, ze to nie ona zabila' i ma jeszcze czelnosc miec jakies gorzkie zale do ofiary.
Chłopak jej nie nie kopnął w 4 litery, tylko przyjechał do niej, gdy była na badaniach w szpitalu psychiatrycznym w Pruszkowie i powiedział Beacie dlaczego musi tak postapić. Dlatego Beata nie ma żalu do niego, tylko do Anny, że skłamała i "przełożyła" pistolet z rąk Piotra w dłonie Beaty.
Teraz Beata nie może powiedzec, że to Piotr strzelał, bo tym samym okazałoby się, ze jest współwinna i nie mogłaby ubiegac sie o odszkodzowanie. Nikt bowiem, nie uweirzyłby, ze Piotr sam, bez wiedzy Beaty zoranizował ten napad, przeciez oni byli zakochani, spali w jednym łóżku, z pistoletem Piotra pod poduszką.
Zapach na kasetce został sfałszowany, tak samo jak w przypadku Komendy, gdzie równiez na czapce Małgosi psy (dwunożne) znalazły zapach Tomka. Te same psy, ten sam czas - koniec lat 90tych.