Dlaczego nie lubicie psów/kotów?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Krejzimama
- ŚpioszkiKenzo
- Posty: 4
- Rejestracja: sob cze 21, 2025 5:02 pm
Re: Dlaczego nie lubicie psów/kotów?
Do zwierzaków mam stosunek doskonale obojętny, dopóki nie naruszają mojego "kręgu prywatności". A jak naruszają (np. "witające się" pieski), to ostrzeżenie słowne, kop, albo gaz.
Gorsze jest zapominanie, kto i co jest km/czym i porównywanie ludzi do zwierząt, np. "z dziećmi można iść do restauracji, dlaczego ja nie mogę ze swoim psem?"
Gorsze jest zapominanie, kto i co jest km/czym i porównywanie ludzi do zwierząt, np. "z dziećmi można iść do restauracji, dlaczego ja nie mogę ze swoim psem?"
-
Olenka12345
- ŚpioszkiKenzo
- Posty: 4
- Rejestracja: śr lip 03, 2024 6:02 pm
Ja nie lubię zwierząt domowych bo ludzie mi je obrzydzili. Drażni mnie ten cały Bambinizm i robienie z psów i kotów nadistot. Ludzie robią z siebie takich dobrych bo dobrze traktują zwierzęta ale ludźmi gardzą. Wyśmiewają dzieci, rodziny i nawet specjalnie się nie kryją ze swoją nienawiścią do innych. Szanuje zwierzęta ale nie traktuje ich na równi z ludźmi. Człowiek to człowiek a zwierzę to zwierzę. Jasne że zasługuje na godne i dobre życie ale kiedy widzę jak ludzie z pełną świadomością bardziej martwią się losem psa a rodzina niech spada to robi mi się niedobrze. Poza tym odkąd sama mam dzieci, brzydzą mnie psy w domach które tarzają się w padlinie, lizą sobie tyłki a potem kładą się w czystym łóżku, fuj
- Oliwkowa888
- Mokra Włoszka
- Posty: 64
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
W kontekście tego, co napisano powyżej, to nie mogę zrozumieć dlaczego niektórzy traktują swoje zwierzęta domowe, jak dzieci? Znam przypadki kiedy tacy ludzie mówią, że są psimi rodzicami. Niech każdy mówi o sobie, jak chce jednak dla mnie to jest kompletnie niezrozumiałe. Mam koleżankę, która potrafi wygonić swojego syna z kanapy na której akurat ma ochotę położyć się pies "bo to jego miejsce". Pies śpi z nią i jej partnerem w łóżku i rano oni wstają wcześniej, bo "on lubi się rano bawić" i muszą znaleźć na to czas. Podobnie nie rozumiem zabierania psa do sklepów, a już do spożywczych to w ogóle.
Jeszcze jedna rzecz, której nie lubię w samych psach, to zapach. Okropnie śmierdzi mokry pies np. wracający z dworu, gdy leje deszcz.
Przez to wszystko usłyszałam już, że nie mam serca, bo nie przepadam za psami.
Jeszcze jedna rzecz, której nie lubię w samych psach, to zapach. Okropnie śmierdzi mokry pies np. wracający z dworu, gdy leje deszcz.
Przez to wszystko usłyszałam już, że nie mam serca, bo nie przepadam za psami.
-
chleb_ze_smalcem
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 207
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Nigdy nie zrozumiem co jest takiego w posiadaniu zwierzęcia w domu, po co i dlaczego? Psy śmierdzą, brudzą, gubią sierść i mogą ugryźć. Koty to samo, plus drapanie. Nigdy nie można na 100% ufać, bo to zwierzę. Jest mnóstwo przypadków jak pies zagryzł dziecko a ci dalej swoje, że wina właściciela. No nie, to jest zwierzę i ma zwierzęce instynkty. Nie wiem też dlaczego ludzie lubią brać sobie zwierzę które całe swoje życie musi na nich polegać, na ich wiedzy lub jej braku, życie zwierząt domowych to jakieś piekło. I te powymyślane rasy które nie mają racji bytu pod względem biologii. Wiele razy widziałam, że ktoś bierze psa czy kota, bo samotność. Nie zrobiłabym tego żadnej istocie, dla mnie to jest skrajny egoizm. Samotności nie leczy się zwierzętami, nie chcesz być samotny, to pracuj nad relacjami z ludźmi a zwierzęta zostaw w spokoju. Teraz jest coraz więcej ludzi którzy wręcz są dumni z tego jak to wolą zwierzęta od innych ludzi i gardzą nimi na rzecz zwierząt, oni już mają coś srogo nie tak pod kopułami.
-
astronautka123
- SushiRoll
- Posty: 222
- Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm
Lubię psy ale nie lubię ich właścicieli mieszkających w bloku. Zazwyczaj oczywiście wybierają te najmniejsze, które są najbardziej głośne. Nieraz stanie sobie dwóch sąsiadów pogadać a ich psy szczekają na siebie. Nic sobie z tego nie robią. Albo psa wypuszczają na balkon, żeby szczekal na każdego przechodzącegogo innego. Latem nie da się okien otworzyć. Znam odpowiedzialnych ludzi, którzy mieszkając w bloku jadą poza miasto, żeby lises się wyszalał. Niestety większość nie kuma, że pies w bloku się po prostu nudzi i potrzebuje bodźców.
Jak ma się psa to trzeba wcześniej wstawać dość często aby go wyprowadzić. Trzeba mu czasem gotować jak ma alergię.Oliwkowa888 pisze: ↑śr lis 26, 2025 6:57 am W kontekście tego, co napisano powyżej, to nie mogę zrozumieć dlaczego niektórzy traktują swoje zwierzęta domowe, jak dzieci? Znam przypadki kiedy tacy ludzie mówią, że są psimi rodzicami. Niech każdy mówi o sobie, jak chce jednak dla mnie to jest kompletnie niezrozumiałe. Mam koleżankę, która potrafi wygonić swojego syna z kanapy na której akurat ma ochotę położyć się pies "bo to jego miejsce". Pies śpi z nią i jej partnerem w łóżku i rano oni wstają wcześniej, bo "on lubi się rano bawić" i muszą znaleźć na to czas. Podobnie nie rozumiem zabierania psa do sklepów, a już do spożywczych to w ogóle.
Jeszcze jedna rzecz, której nie lubię w samych psach, to zapach. Okropnie śmierdzi mokry pies np. wracający z dworu, gdy leje deszcz.
Przez to wszystko usłyszałam już, że nie mam serca, bo nie przepadam za psami.
Te wszystkie zabawy czy mówienie to nie taki absurd bo wtedy u ludzi i psiaków wytwarza się oksytocyna, a to wpływa na wieź.
Rozumiem, że nazywanie się "psimi/ kocimi rodzicami" może drażnić ale większość z nas używa tego określenia dla żartu. Weterynarz do ktotej chodzę ze zwierzętami mówi o sobie "ciotka".
Jak ktoś psów nie lubi to nie lubi. Spoko. Ważne aby psiarze starali się nie naruszać wspólnej przestrzeni tak aby ci nie lubiący zwierząt domowych czuli się swobodnie. Tak jak rodzice powinni zwracać uwagę dzieciom, żeby w miarę możliwosci były spokojne.
- Oliwkowa888
- Mokra Włoszka
- Posty: 64
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
Tak, bo w większości ta niechęć jest nie tyle do psów, co do psiarzy. Jak widzę, gdy ktoś włazi do sklepu spożywczego z psem, to mnie krew zalewa.
No bo psy nie powinny być w sklepie spożywczym (na całe szczęście w wielu sklepach są wyraźne zakazy) ale rodzice też oburzają się kiedy ktoś zwraca uwagę, że dziecko nie powinno być wożone w wózku na zakupy (albo w butach stawiane na kasy samoobsługowe)Oliwkowa888 pisze: ↑pt gru 05, 2025 11:58 am Tak, bo w większości ta niechęć jest nie tyle do psów, co do psiarzy. Jak widzę, gdy ktoś włazi do sklepu spożywczego z psem, to mnie krew zalewa.
Obok mojej osiedlowej Biedronki jest niewielki trawnik. Kiedyś zajechałam rowerem i widzę jak dziecko robi sobie kupę. Potem wesoło wbiegło do sklepu i wszystko macalo
Jeżeli chcemy lepszego nastawienia do psow czy dzieci to trzeba zacząć od swoich pupili aby nie dawać ludziom powodu do denerwowania się.
-
Pejczyk Pandory
- Bransoletka50k
- Posty: 545
- Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm
Oliwkowa888 pisze: ↑pt gru 05, 2025 11:58 am Tak, bo w większości ta niechęć jest nie tyle do psów, co do psiarzy. Jak widzę, gdy ktoś włazi do sklepu spożywczego z psem, to mnie krew zalewa.
Z tym się zgodzę. U mnie po osiedlu chodzi stary dziadek z wielkim wilczurem bez smyczy i kagańca, a jak się mu zwróci uwagę to on mówi, że jego pies nie gryzie.
-
Rzeka.chaosu
- Currently:Greece
- Posty: 1258
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Dosłownie w te święta miałam kontakt z osobą, która zamiast przywitać się z ludźmi, zagadać, powiedzieć głupie "cześć" poleciała od razu do psów i miziała się z nimi całe święta. Ludzi, szczególnie dzieci, ignorowała. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że to niezamierzone. Sytuacja śmieszna, na szczęście każdy to ignorował. Na koniec foch, bo właściciel psa powiedział, że pies nie lubi być ciągle zaczepiany i miziany. Także zgadzam się - niektórym zwierzobambinizm wszedł za mocno.Olenka12345 pisze: ↑wt lis 25, 2025 12:24 pm Ja nie lubię zwierząt domowych bo ludzie mi je obrzydzili. Drażni mnie ten cały Bambinizm i robienie z psów i kotów nadistot. Ludzie robią z siebie takich dobrych bo dobrze traktują zwierzęta ale ludźmi gardzą. Wyśmiewają dzieci, rodziny i nawet specjalnie się nie kryją ze swoją nienawiścią do innych. Szanuje zwierzęta ale nie traktuje ich na równi z ludźmi. Człowiek to człowiek a zwierzę to zwierzę. Jasne że zasługuje na godne i dobre życie ale kiedy widzę jak ludzie z pełną świadomością bardziej martwią się losem psa a rodzina niech spada to robi mi się niedobrze. Poza tym odkąd sama mam dzieci, brzydzą mnie psy w domach które tarzają się w padlinie, lizą sobie tyłki a potem kładą się w czystym łóżku, fuj
-
MariaDolotes
- Channelka
- Posty: 38
- Rejestracja: ndz sie 13, 2023 3:27 pm
Ja byłam typową psiarą ale z braku czasu wpadłam na pomysł, że wezmę kota, bo dla mnie dom bez zwierzaka domowego to nie dom. No i przepadłam. Z tym, że przed wprowadzeniem futrzaka do domu zaczęłam czytać o rasach kotów, charakterach i wybrałam takiego, który będzie mi odpowiadać najbardziej swoim usposobieniem. Teraz mam takiego który nie chodzi po meblach bo mu się nie chce skakać i jest za ciężki na takie ewolucje, jest spokojny i w dużej części wywalone na to co dzieje się w domu - większość czasu udaje zwłoki na podłodze lub kanapie.
Ja uważam, że psów jest za dużo. Przede wszystkim hodujemy archaiczne rasy. Jakieś psy do polowań, owczarki, psy do walk. Kontynuujemy każdą rasę i udajemy, że po odpowiednim wyszkoleniu zrobimy psy do towarzystwa ze wszystkiego, co szczeka i ma ogon. Tymczasem selekcja przez tysiące lat sprawiała, że te psy chętnie goniły dziki po lasach, biegały w zaprzęgach hodowców reniferów lub pasły owce na setkach hektarów. Ludzie je teraz zamykają w domach, prowadzają na powrózkach siku i rzucają im piłki do tenisa w parkach, a potem umawiają do behawiorystów, bo coś nie działa. To jest cyrk. Do tego psy użytkowe były na ogół hodowane w stadach, a dzisiaj mało kto ma na to kasę, więc mamy miliony znudzonych zwierząt bez zajęcia i kontaktu z innymi osobnikami swojego gatunku. Od biedy do towarzystwa nadają się labradory i goldeny, bo udało się nie zrobić z nich maszyn do zabijania, gryzienia i darcia mordy, ponieważ historycznie ich głównym zajęciem było wyciąganie zdechłych kaczek z wody. To nawet dobrze, bo dzięki temu mamy jakieś psy do towarzystwa, gdyż prawdziwe psy do towarzystwa też ludzie spaprali. Części zdeformowano fizys do tego stopnia, że ledwo już oddychają, a inne mają sierść, którą trzeba wyczesywać, strzyc i pielęgnować tak często, że wychodzi z tego etat fryzjerski. Wisienką na torcie są małe rasy, które normalnie łapały szczury po robotniczych izbach oraz lisy i borsuki po norach, więc ich gabaryty świetnie się nadają do współczesnej polskiej patodeweloperki. Niestety mają też funkcję ujadania w niebogłosy, co jest mało kompatybilne ze ścianami z kartongipsu. Do tego wszystkiego mamy jeszcze zastępy psiarzy, którzy te psy kupują. Spora część ostatni raz czytała coś dłuższego w szkole, więc ogarnięcie opisu wzorca rasy i poradnika nie wychodzi im najlepiej. Nic z tego nie rozumieją i niczego się o swoich psach nie uczą, bo w ogóle się nie uczą. To z nich rekrutują się tak zwani nieodpowiedzialni właściciele, czyli w rzeczywistości większość psiarzy. Z połączenia tych mocy powstają tandemy typu haski rozpaczliwie ciągnący na jakikolwiek spacer swojego grubasa, malinła na strzelnicy u milicjanta, onek do wydeptywania tujek wzdłuż płotu etatowca z klasy średniej i jamnik do płoszenia sąsiadów pielęgniarki, która bierze dwunastogodzinne dyżury. Po co to wszystko? Nie do końca wiadomo.
-
kalalafior
- RóżowePolo
- Posty: 13
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 6:58 am
Od dziecka niezbyt przepadałam za zwierzętami. Jak jest jakiś uroczy pies to powiem „o, fajny pies” ale to tyle. Wkurza mnie przesadne ekscytowanie się zwierzętami.
Sama mam z mężem 2 koty, toleruje je, ale niestety odkąd mam dziecko koty stały mi się dość obojętne
to znaczy zajmuje się nimi, karmię, sprzątam ale nie czuję do nich miłości czy większej sympatii.
W ciąży zacząło mi przeszkadzać że kot wchodzi nam do łóżka i przytula się do męża. Obrzydza mnie to. Nie wyobrażam sobie spać w jednym łóżku z psem. Z kotem jeszcze mogę znieść, ale robię to niechętnie. Niestety z perspektywy czasu uważam że to był błąd adoptować te koty. Cieszę się że mój mąż wykazuje wobec nich większą sympatię. Na pewno nie będę już miała w przyszłości zwierząt.
Sama mam z mężem 2 koty, toleruje je, ale niestety odkąd mam dziecko koty stały mi się dość obojętne
W ciąży zacząło mi przeszkadzać że kot wchodzi nam do łóżka i przytula się do męża. Obrzydza mnie to. Nie wyobrażam sobie spać w jednym łóżku z psem. Z kotem jeszcze mogę znieść, ale robię to niechętnie. Niestety z perspektywy czasu uważam że to był błąd adoptować te koty. Cieszę się że mój mąż wykazuje wobec nich większą sympatię. Na pewno nie będę już miała w przyszłości zwierząt.
-
chleb_ze_smalcem
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 207
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Po co zgodziłaś się adoptować koty w sytuacji kiedy „od dziecka niezbyt przepadasz za zwierzętami”?kalalafior pisze: ↑ndz sty 04, 2026 9:06 pm Od dziecka niezbyt przepadałam za zwierzętami. Jak jest jakiś uroczy pies to powiem „o, fajny pies” ale to tyle. Wkurza mnie przesadne ekscytowanie się zwierzętami.
Sama mam z mężem 2 koty, toleruje je, ale niestety odkąd mam dziecko koty stały mi się dość obojętneto znaczy zajmuje się nimi, karmię, sprzątam ale nie czuję do nich miłości czy większej sympatii.
W ciąży zacząło mi przeszkadzać że kot wchodzi nam do łóżka i przytula się do męża. Obrzydza mnie to. Nie wyobrażam sobie spać w jednym łóżku z psem. Z kotem jeszcze mogę znieść, ale robię to niechętnie. Niestety z perspektywy czasu uważam że to był błąd adoptować te koty. Cieszę się że mój mąż wykazuje wobec nich większą sympatię. Na pewno nie będę już miała w przyszłości zwierząt.
-
SiabadabaLala
- Bagietka z szarlott
- Posty: 161
- Rejestracja: pt maja 24, 2024 6:07 pm
Im starsza jestem tym bardziej na nie dla zwierząt w domu. Lubię koty, ale nienawidzę ich w domu. Nie mogę znieść tego zapachu, nic bardziej nie capi niż kuweta i tylko kociarzom wydaje się, że w ich domu nie czuć kota. Czuć i to na dzień dobry. Sąsiedzi mają kota i przechodząc koło ich mieszkania czuje, a brudasami zdają się nie być. Sama miałam kicie, lubiłam ja bardzo, ale nigdy więcej ze względu na zapach, drapanie i kłęby włosków wszędzie. Psy? Lubię, ale niektóre. Nie chciałabym mieć raczej. Za dużo pracy przy nich względem korzyści.
- sleep token
- Bagietka z szarlott
- Posty: 164
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am
Mamy dwa psy, jeden jest mój a jeden męża, więc powiedzmy, że jestem psiarą. Ale frustrują mnie mocno psy niewychowane, choć bardziej to ich właściciele. Uznanie, że skoro ma trzy sikupy dziennie to jest git albo ogród i spacerów nie musi mieć. Potem idziesz sobie kulturalnie na spacer ze swoim względnie zachowującym się czworonogiem, a tu psi patus rzuca się, jak na szynkę (niekoniecznie rozmiarem duży, bo moja sucz husky była pogryziona przez mix-kundelini-yorkopodobny). Nie rozumiem, co miłego, przyjemnego jest w posiadaniu psa, o którego potrzeby się po prostu nie dba.
Kotów z kolei nie lubię z wzajemnością (i alergią moją). Choć mam psiego indywidualistę, kocie podejście do życia mi nie leży. I wspomniany przez kilka osób wyżej zapach z kuwety albo sików - nie dałabym rady. Codziennie zbieram gówno mojego psa, ale kocie odchody i siku to coś spoza mojej ligi.
Kotów z kolei nie lubię z wzajemnością (i alergią moją). Choć mam psiego indywidualistę, kocie podejście do życia mi nie leży. I wspomniany przez kilka osób wyżej zapach z kuwety albo sików - nie dałabym rady. Codziennie zbieram gówno mojego psa, ale kocie odchody i siku to coś spoza mojej ligi.
Nie jestem wielkim hejterem psów, ale toleruję jedynie psy znajomych, którzy umieją o nie zadbać i nauczyć je odpowiedniego zachowania. 2 razy w życiu zaatakował mnie pies, ostatnio ledwo 2 msce temu, nie wpływa to dobrze na moją opinię przede wszystkim o właścicielach takich zwierząt, ale nie mogę rozdzielić psa od właściciela - wszak pies staje się taki, jak go nauczy jego pan/i. Oprócz tego psy inne od kieszonkowych z sierścią typu „włos ludzki” (yorki, maltańczyki, hawańczyki) śmierdzą stęchlizną (czuję ten zapach nawet u profesjonalnie zadbanych psów, po prostu mają w sobie taką nutę). Właściciele często puszczają swoje psy luzem - oczywiście to nie powód hejtowania samego psa, ale jak wyżej, ciężko to oddzielić, nie chcę bać się chodzenia latem w krótkich spodenkach, bo w gołą łydkę może ugryźć mnie puszczony luzem pies, który „nigdy nie gryzie, nie wiem, co się z nim dziś dzieje, nigdy mu się to nie zdarzyło”. Denerwuje mnie szczekanie słyszalne przez ściany, boli mnie od tego głowa. Większy problem niż z samymi psami, mam jednak z ich właścicielami i trendem wpuszczania psów do sklepów i restauracji- to nie są miejsca dla zwierząt. Niestety właściciele tych zwierząt w wielu przypadkach skutecznie psują im PR, popisując się niekompetencją do zatroszczenia się o zwierzę i roszczeniowością typu „mogę wejść z pieskiem? On jest grzeczny”. Niestety wciąż panuje u nas ślad dawnego trendu, zgodnie z którym prawie każdy miał jakieś zwierzę, nawet jeśli nie powinien się opiekować nawet suchym kamieniem.
Koty uwielbiam, ale obecnie nie mam, bo uważam, że nie byłabym w stanie poświęcić im odpowiedniej ilości czasu i zbyt mocno lubię się przemieszczać, co dla kotów jest stresujące.
Koty uwielbiam, ale obecnie nie mam, bo uważam, że nie byłabym w stanie poświęcić im odpowiedniej ilości czasu i zbyt mocno lubię się przemieszczać, co dla kotów jest stresujące.
-
SiabadabaLala
- Bagietka z szarlott
- Posty: 161
- Rejestracja: pt maja 24, 2024 6:07 pm
I jeszcze a propos mojej niechęci do psów - też kiedyś uważałam, że za każdego psa odpowiada właściciel, ale z doświadczenia bliskich osób - no nie zawsze. Przyjaciele mieli psy w rodzinie zawsze. Jedne lepsze drugie gorsze, ale zawsze dało się je nauczyc podstaw, nie było problemu żeby wyjść na spacer, pobawić sie. Aż wzięli nowego szczeniaka i i wyszło, że niektóre psy to skończone debile z iq z pewnością niższym niż 'średnia psia' i niczego go nie nauczysz. Obawiam się, że jakbym brała to sama bym na takiego trafiła i potem męczysz się z psem, w którego inwestujesz dużo pieniędzy i czasu a sprawia więcej problemów niż radości.
mnie przy kotach dobija jeszcze wyrzucanie jedzenia poza miskęSiabadabaLala pisze: ↑wt sty 06, 2026 9:50 pm Im starsza jestem tym bardziej na nie dla zwierząt w domu. Lubię koty, ale nienawidzę ich w domu. Nie mogę znieść tego zapachu, nic bardziej nie capi niż kuweta i tylko kociarzom wydaje się, że w ich domu nie czuć kota. Czuć i to na dzień dobry. Sąsiedzi mają kota i przechodząc koło ich mieszkania czuje, a brudasami zdają się nie być. Sama miałam kicie, lubiłam ja bardzo, ale nigdy więcej ze względu na zapach, drapanie i kłęby włosków wszędzie. Psy? Lubię, ale niektóre. Nie chciałabym mieć raczej. Za dużo pracy przy nich względem korzyści.
- Oliwkowa888
- Mokra Włoszka
- Posty: 64
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
Jedzenie poza miskę wynosi też część psów. Szczególnie tych np. ze schronisk lub domów tymczasowych, gdzie były z innymi psami.
Zawsze lubiłam psy, nawet za dzieciaka miałam swojego, do czasu aż sąsiedzi sprowadzili sobie border collie nad którym kompletnie nie potrafią zapanować. Nie mogę wyjść spokojnie do mojego ogrodu ponieważ ten pies przeskakuje ogrodzenie i zaczyna warczeć i rzucać się na mnie. Zaatakował mnie już tyle razy że zaczęłam się bać każdego możliwego psa. Zgłoszenia na policje nie pomagają, pozostaje mi jedynie kij w ręce aby jakoś go odpędzać
prawda, ale wydaje mi się, że u kotów to częstszeOliwkowa888 pisze: ↑wt sty 13, 2026 2:09 pm Jedzenie poza miskę wynosi też część psów. Szczególnie tych np. ze schronisk lub domów tymczasowych, gdzie były z innymi psami.
-
bezfiranek
- RoyalBaby
- Posty: 19
- Rejestracja: pn kwie 07, 2025 6:32 pm
Nie trafia do mnie argument, że „to nie wina psa, to wina właściciela”. Sorry, jak tu i teraz mam do czynienia z ujadającym i/lub gryzącym stworzeniem, którego nie da się opanować, to nie będę się litować, że biedne stworzenie, no to niech sobie gryzie moje łydki, ja se potem spokojnie pójdę na SOR na zastrzyk. W takiej sytuacji nie ma miejsca na żadną amatorską psychoanalizę i roztrząsanie traum z przeszłości tego zwierzęcia. Agresja to agresja i nie interesuje mnie, czy poprzedni właściciel go bił, czy pies nie miał socjalizacji. Liczy się to, co jest tu i teraz, czyli realne zagrożenie dla mojego zdrowia.
Dlatego te wszystkie ckliwe historie na FB o psach po przejściach, które były już trzy razy oddawane z adopcji i znowu szukają domu, uważam za głęboko niemoralne. Przerzucanie agresywnego, niezrównoważonego zwierzęcia od jednego naiwnego opiekuna do drugiego to igranie z ludzkim życiem. Prawda jest taka, że znacznie bardziej humanitarnym wyjściem byłoby uśpienie takiego zwierzęcia. Jeśli pies jest tak lękliwy, że reaguje agresją na wszystko dookoła, to on sam potwornie się męczy. Zamiast zmuszać go do życia w wiecznym stresie i strachu, lepiej pozwolić mu godnie odejść, zamiast narażać kolejne osoby na pogryzienie w imię fałszywie pojętej empatii.
Dlatego te wszystkie ckliwe historie na FB o psach po przejściach, które były już trzy razy oddawane z adopcji i znowu szukają domu, uważam za głęboko niemoralne. Przerzucanie agresywnego, niezrównoważonego zwierzęcia od jednego naiwnego opiekuna do drugiego to igranie z ludzkim życiem. Prawda jest taka, że znacznie bardziej humanitarnym wyjściem byłoby uśpienie takiego zwierzęcia. Jeśli pies jest tak lękliwy, że reaguje agresją na wszystko dookoła, to on sam potwornie się męczy. Zamiast zmuszać go do życia w wiecznym stresie i strachu, lepiej pozwolić mu godnie odejść, zamiast narażać kolejne osoby na pogryzienie w imię fałszywie pojętej empatii.