Zgadzam się, biorąc pod uwagę inne moje baby wokoło (znajome) oraz te w rodzinie xD Nawet właśnie poza porodem. Wszyscy wiedzą, co robiła ciotka A. a ona nadal się wypiera, udaje cudowne życie, itp.itd. Albo znajoma ciągle prezentuje się, jako bad bicz i co to ona nie robi z facetami (już pod 40 kobita), a potem gada wokoło jeden dzień w miesiącu, że jednak jest okropnie w jej życiu i ona udaje przez resztę czasu.Grubababa pisze: ↑wt sty 06, 2026 12:50 pm Moja niepopularna opinia nt bajek, które opowiadają nasze mamy, ciotki, babcie, teściowe: to jak było im super łatwo, lekko i przyjemnie w trakcie ciąży, porodu, połogu, karmienia piersią i prania pieluch tetrowych to zwykle pierdolenie, a przede wszystkim zakrzywianie rzeczywistości.
Zaznaczę, że absolutnie nie chodzi mi personalnie o Twoją mamę, być może była superhero, jeździła rowerem i rodziła 5 minut, nie kwestionuje jej historii.
Natomiast skojarzyło mi się to z tym jak starsze kobiety (oczywiście nie wszystkie, może nawet mniejszość) koloryzuje i wręcz wypiera pewne sprawy z ich powiedzmy to młodości.
W ramach anegdoty dodam, że moja teściowa jest idealnym przykładem tego zachowania, bo u niej zawsze wszystko było super, cudownie, bajkowo. Taka mentalnosc, ale mnie to bawi, zwłaszcza, że najczęściej mój teściu słuchając jej opowieści dodaje coś w stylu "co Ty gadasz, nie było tak" xD
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- sleep token
- Tritonotti
- Posty: 175
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am
Re: Niepopularne opinie o życiu
- Herbatazmiodem
- GreckieWakacje
- Posty: 296
- Rejestracja: pt wrz 20, 2024 11:56 am
A się zgadzam. Choć uważam, że jesteśmy bardzo zadbane, to ta cholerna Zara wyznacza nam ten "gust". I ten szał w galeriach w trakcie wyprzedaży. Jezu... Jakie to nudne i wtórne.PEONIA pisze: ↑wt sty 06, 2026 12:28 pm Za to mi się pewnie oberwie ale większość polek nie ma gustu.
Owszem większość jest ładna i zadbana ale gust w większości Polska ma jednak przaśny i kiczowaty i typowo "wschodni". Albo coś w stylu Doda/Rozenek/ Blania Lipińska czyli jak jak to mówię "insta pepco glamour" albo "łold mony" z Zary i Bershki.
Trochę za duże kolczyki, trochę panterki i logo, im większe tym lepsze.
A to takie gówno poliestrowe i w dodatku nudne, brzydkie, nieciekawe...
I mówię to jako osoba, której styl to czarne golfy i inne niewyróżniające się w tłumie ciuchy. Lubię wtapiać się w tłum.
Nie mam stylu, nie mam gustu, wybieram co bezpieczne, jedyne co robię to szukam dobrych materiałów.
-
ballerinacappuccina
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 76
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Po prostu może przekleję ci cytaty z mojej oryginalnej wypowiedzi dla lepszego kontekstu:
Nie chcę brzmieć jak boomer, naprawdę, ale "nasze zetki" manifestują swój brak zgody na toksyczne warunki pracy chodząc co dziesięć minut na przerwy, bez skrępowania przeglądając telefony w trakcie spotkań, wywracając oczami na każdą prośbę wykonania czegoś, co leży w zakresie ich obowiązków. - tutaj napisałam "nasze zetki" w odniesieniu do osób, z którymi JA pracuję.
Ja nie twierdzę, że każda osoba urodzona po 1995 roku taka jest. - dla podkreślenia, że nie uogólniam.
Trafiam też na teksty "mogę zacząć pracę od godziny 12 i pracować max do 17, bo o 9 mam pilates" i nikt mi nie wmówi, że to jest w coś, czemu należy przyklaskiwać. - gdzie ty tu widzisz, że uważam, że każda zetka nie chce pracować, bo chce iść na pilates?
Naprawdę, zachęcam do przeczytania mojej wypowiedzi jeszcze raz. Nie twierdzę, że każda osoba z dzisiejszego pokolenia to "leń, który chce chodzić na pilates". Ale często pod przykrywką braku zgody na toksyczność kryje się zwykłe lenistwo i brak odpowiedzialności.
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
Wiesz w sumie też to zauważyłam. Zachowują się jak małe rozwydrzone dzieci, które nie rozumieją, że praca polega na pracy a jak się ma uzależnienie od telefonu należy z nim walczyć. W pracy nie ma miejsca na telefon.ballerinacappuccina pisze: ↑wt sty 06, 2026 12:57 pm Po prostu może przekleję ci cytaty z mojej oryginalnej wypowiedzi dla lepszego kontekstu:
Nie chcę brzmieć jak boomer, naprawdę, ale "nasze zetki" manifestują swój brak zgody na toksyczne warunki pracy chodząc co dziesięć minut na przerwy, bez skrępowania przeglądając telefony w trakcie spotkań, wywracając oczami na każdą prośbę wykonania czegoś, co leży w zakresie ich obowiązków. - tutaj napisałam "nasze zetki" w odniesieniu do osób, z którymi JA pracuję.
Ja nie twierdzę, że każda osoba urodzona po 1995 roku taka jest. - dla podkreślenia, że nie uogólniam.
Trafiam też na teksty "mogę zacząć pracę od godziny 12 i pracować max do 17, bo o 9 mam pilates" i nikt mi nie wmówi, że to jest w coś, czemu należy przyklaskiwać. - to był pewnie przejaskrawiony przykład, ale bardzo dobrze ilustruje mentalność NIEKTÓRYCH młodych osób.
Naprawdę, zachęcam do przeczytania mojej wypowiedzi jeszcze raz. Nie twierdzę, że każda osoba z dzisiejszego pokolenia to "leń, który chce chodzić na pilates". Ale często pod przykrywką braku zgody na toksyczność kryje się zwykłe lenistwo i brak odpowiedzialności.
Wcale się nie starają dlatego chętniej zatrudniam osoby starsze od tego pokolenia i chyba na rynku pracy tak będzie coraz częściej , że naburmuszone zetki będą bez pracy. Chyba że się trafi ktoś kto realnie potrzebuje zarobić i chce pracować bez całowania po stópkach że raczył wstać do pracy.
W 100% się zgadzam. Starsze kobiety tak mają i ja niestety widze to nawet po mojej mamie.....nieraz jak słysze jak opowiada jakieś sytuacje z przeszłości to aż mi włosy cierpną. Tak jakby je sobie na nowo wymyśliła w ogóle. I gotowa za to jest iść do piekła. Jak ją przyprzesz do muru, ze było inaczej to nagle "nie chce o tym rozmawiać"
-
Grubababa
Przykro mi, choć trochę mi ulżyło, że są inne osoby, które takie zachowanie dostrzegają. Mnie to rozwala za każdym razem, zmyślanie, przeinaczanie, zdarza się nawet, że jedna sytuacja ma kilka wersji opowieści, ale oczywiście zawsze jest pozytywna xD nie rozumiem tego zjawiska, może to jakaś forma wyparcia, czy poradzenia sobie z przykrymi wspomnieniami, ale czasem jest to wręcz komiczne.PEONIA pisze: ↑wt sty 06, 2026 1:02 pm W 100% się zgadzam. Starsze kobiety tak mają i ja niestety widze to nawet po mojej mamie.....nieraz jak słysze jak opowiada jakieś sytuacje z przeszłości to aż mi włosy cierpną. Tak jakby je sobie na nowo wymyśliła w ogóle. I gotowa za to jest iść do piekła. Jak ją przyprzesz do muru, ze było inaczej to nagle "nie chce o tym rozmawiać"Hitem było jak na pogrzebie mojego ojca poprosiła osobę, która prowadziła ceremonie o opowiedzenie pewnej anegdoty, która była...fałszywa.
Czyli jeszcze raz powtarzam, że nasze zdania są odmienne, a nie takie sameballerinacappuccina pisze: ↑wt sty 06, 2026 12:57 pm Po prostu może przekleję ci cytaty z mojej oryginalnej wypowiedzi dla lepszego kontekstu:
Nie chcę brzmieć jak boomer, naprawdę, ale "nasze zetki" manifestują swój brak zgody na toksyczne warunki pracy chodząc co dziesięć minut na przerwy, bez skrępowania przeglądając telefony w trakcie spotkań, wywracając oczami na każdą prośbę wykonania czegoś, co leży w zakresie ich obowiązków. - tutaj napisałam "nasze zetki" w odniesieniu do osób, z którymi JA pracuję.
Ja nie twierdzę, że każda osoba urodzona po 1995 roku taka jest. - dla podkreślenia, że nie uogólniam.
Trafiam też na teksty "mogę zacząć pracę od godziny 12 i pracować max do 17, bo o 9 mam pilates" i nikt mi nie wmówi, że to jest w coś, czemu należy przyklaskiwać. - gdzie ty tu widzisz, że uważam, że każda zetka nie chce pracować, bo chce iść na pilates?to był dosłownie przykład z neta, który bardzo dobrze ilustruje mentalność NIEKTÓRYCH młodych osób.
Naprawdę, zachęcam do przeczytania mojej wypowiedzi jeszcze raz. Nie twierdzę, że każda osoba z dzisiejszego pokolenia to "leń, który chce chodzić na pilates". Ale często pod przykrywką braku zgody na toksyczność kryje się zwykłe lenistwo i brak odpowiedzialności.
-
Grubababa
Czasem nawet te historie są szyte na bieżąco. Przypomniała mi się też sytuacja jak kuzynowi się urodziło dziecko i ciotka (świeżo upieczona babcia) zaczęła z rozżewnieniem wspominać jak sama miała małe dzieci i jak "tatuś się Wami zajmował i dużo mi pomagał", a wszyscy wiedzą, że wujek był wtedy w robocie za granicą xD ups.PEONIA pisze: ↑wt sty 06, 2026 1:02 pm W 100% się zgadzam. Starsze kobiety tak mają i ja niestety widze to nawet po mojej mamie.....nieraz jak słysze jak opowiada jakieś sytuacje z przeszłości to aż mi włosy cierpną. Tak jakby je sobie na nowo wymyśliła w ogóle. I gotowa za to jest iść do piekła. Jak ją przyprzesz do muru, ze było inaczej to nagle "nie chce o tym rozmawiać"Hitem było jak na pogrzebie mojego ojca poprosiła osobę, która prowadziła ceremonie o opowiedzenie pewnej anegdoty, która była...fałszywa.
-
astronautka123
I to jest odpowiedź na pytanie, dlaczego rodzi się mniej dzieci. Nie bo w szpitalu źle traktują, nie ma dostępu do żłobka i że pis czy koalicja i costam costam. Po prostu jest to ciężka praca i czasem minusy przewyższają plusy i większość ludzi nie potrafi znałeś nic mistycznego w tym całym procesie wydania nowego bytu na ten swiat. Każde pokolenie jest coraz bardziej świadome i świadomie nie decydują się na dzieci jakby z wygody (nie potępiam, popieram).
Ostatnio zmieniony wt sty 06, 2026 1:15 pm przez astronautka123, łącznie zmieniany 1 raz.
-
ballerinacappuccina
- Skarpeta Rakieta
- Posty: 76
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Pozwolę sobie wkleić jeszcze jeden cytat z mojego komentarza, którego chyba nie wyłapałaś:Felczi pisze: ↑wt sty 06, 2026 1:05 pm Czyli jeszcze raz powtarzam, że nasze zdania są odmienne, a nie takie sameja z kolei, nigdzie nie powiedziałam, że ty twierdzisz, że każde, ja mówię właśnie o tych, których ty uważasz za leni, że ja uważam inaczej i tyle. Nie wiem po co ta wojna, gdzie ja nigdzie, nie przekonuje że moja opinia jest słuszna, a Twoja nie...
Gdy czytam historie z innych miejsc pracy, jak to zetki negocjują płace i nie godzą się tyrać za darmo po godzinach, to bardzo się cieszę, że mają w sobie odwagę.
Z twojej wypowiedzi wynika natomiast, że uważasz za godne podziwu to, że młode osoby chodzą co chwila na przerwę, są przyklejeni do telefonów i strzelają fochy, bo ktoś każe im robić coś, co jest w zakresie ich obowiązków. To jest twoim zdaniem ta "lepsza zmiana?". Bo dla mnie niegodzenie się na bezpłatne nadgodziny i chęć pracy za więcej niż minimalna to jest właśnie lepsza zmiana. A nie oczekiwanie całowania stópek, bo panicz raczył przyjść do pracy.
+ nie chodzi tu o przekonanie mnie do swojego zdania, tylko o interpretację mojej wypowiedzi, bo wciskasz mi coś, czego nie powiedziałam
Ostatnio zmieniony wt sty 06, 2026 1:13 pm przez ballerinacappuccina, łącznie zmieniany 1 raz.
-
rzeppsiegoogona
- MiamiBicz
- Posty: 385
- Rejestracja: czw paź 24, 2024 12:21 am
W kwestii beauty-wypełniacze w twarzy, w szczególności w policzkach czy brodzie, zazwyczaj sprawiaja, że młode dziewczyny wyglądają na żywo jak UFO. Powieszone usta czasem wyglądaja ok, ale zazwyczaj też jak opuchlizna po użądleniu przez pszczołę
Grube brwi po laminacji wyglądają okropnie! Przykład- Magda Karwacka
Dziewczyny szukają magicznego środka anti-aging, robią tone zabiegów typu nici czy kwas w młodym wieku, a nie dbają o takie podstawy jak odżywianie, aktywność fizyczna, postawa i unikanie używek. Czasu nie zatrzymasz, ale czasem jak schudniesz to od razu twarz wygląda 10lat młodziej i piękniej
Wlosomaniactwo to w dużym stopniu pseudonauka, godzinne trzymanie masek i stosowanie kilku odżywek przy jednym myciu to strata czasu, a największa różnice zawsze robi zrezygnowanie z częstej stylizacji na gorąco, mocnego rozjaśniania i zapuszczenie wlosow
Grube brwi po laminacji wyglądają okropnie! Przykład- Magda Karwacka
Dziewczyny szukają magicznego środka anti-aging, robią tone zabiegów typu nici czy kwas w młodym wieku, a nie dbają o takie podstawy jak odżywianie, aktywność fizyczna, postawa i unikanie używek. Czasu nie zatrzymasz, ale czasem jak schudniesz to od razu twarz wygląda 10lat młodziej i piękniej
Wlosomaniactwo to w dużym stopniu pseudonauka, godzinne trzymanie masek i stosowanie kilku odżywek przy jednym myciu to strata czasu, a największa różnice zawsze robi zrezygnowanie z częstej stylizacji na gorąco, mocnego rozjaśniania i zapuszczenie wlosow
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
Fajnie, że negocjują ale też trochę absurdalne bo naprawdę jak się zatrudnia kogoś miło byłoby gdyby pracował a nie w godzinach pracy uciekał do kibla żeby przescrollowqc SoMe.ballerinacappuccina pisze: ↑wt sty 06, 2026 1:12 pm Pozwolę sobie wkleić jeszcze jeden cytat z mojego komentarza, którego chyba nie wyłapałaś:
Gdy czytam historie z innych miejsc pracy, jak to zetki negocjują płace i nie godzą się tyrać za darmo po godzinach, to bardzo się cieszę, że mają w sobie odwagę.
Z twojej wypowiedzi wynika natomiast, że uważasz za godne podziwu to, że młode osoby chodzą co chwila na przerwę, są przyklejeni do telefonów i strzelają fochy, bo ktoś każe im robić coś, co jest w zakresie ich obowiązków. To jest twoim zdaniem ta "lepsza zmiana?". Bo dla mnie niegodzenie się na bezpłatne nadgodziny i chęć pracy za więcej niż minimalna to jest właśnie lepsza zmiana. A nie oczekiwanie całowania stópek, bo panicz raczył przyjść do pracy.
+ nie chodzi tu o przekonanie mnie do swojego zdania, tylko o interpretację mojej wypowiedzi, bo wciskasz mi coś, czego nie powiedziałam
To jest okrutne bo takie „dzieciaki” nie rozumieją że ktoś musi opłacać ich ZUS, inne opłaty związane z firmą i starsi stażem nie mają ochoty za nich nadrabiać bo w większości patrzą tylko jak tu przysiąść i nie narobić się. To przykre i nie dziwię się że mają taką łatkę.
Aczkolwiek są tacy którzy muszą zarabiać przez sytuację życiową i szanują pieniądz i pracę i oni są świetni bez względu na wiek. Wśród setek są takie perełki i tylko takich nam trzeba i takim bez zawahania dawałaby pracodawcą większą stawkę.
Ostatnio zmieniony wt sty 06, 2026 1:18 pm przez Honoratalo, łącznie zmieniany 2 razy.
To u mnie jest taka sama sytuacja z ciotka tylko na odwrót. "Nic się rodziną nie interesował, wszystko na mojej głowie było " - pracował, według słów kuzynów bawił się nimi, można było pogadać za to ciotka całe życie na utrzymaniu męża, nie pracowała ale przez dom można się można było przewrócić i syf niesamowity , wiecznie "nie miała czasu" jak do niej przychodzili z problemem czy się pobawić jak to dzieci, nawet na wywiadówki nie chciało się dooopy ruszyć tylko jak wychowczyni dzwoniła, że już "musi" ale ona "wychowywała i ciężko pracowała".Grubababa pisze: ↑wt sty 06, 2026 1:07 pm Czasem nawet te historie są szyte na bieżąco. Przypomniała mi się też sytuacja jak kuzynowi się urodziło dziecko i ciotka (świeżo upieczona babcia) zaczęła z rozżewnieniem wspominać jak sama miała małe dzieci i jak "tatuś się Wami zajmował i dużo mi pomagał", a wszyscy wiedzą, że wujek był wtedy w robocie za granicą xD ups.
Ja nie wiem, to jest chyba wyparcie.
-
astronautka123
Zgadzam się, ale powodem jest w moim mniemaniu postęp technologiczny. Nie musisz nawet nie iść do osoby na innym piętrze w biurze, możesz napisać na teamsie. Wszystko można załatwić mailem. Wszystko trwa kilka razy krócej. Oczywiście dotyczy to pracy typowo administracyjnej.
Co do późnych zetek, to w mojej ocenie są to osoby którym się wpajało jakie mają prawa a o obowiązkach ani słowa. I teraz są tacy którzy nie przyjdą do pracy, bo nie mają ochoty. Zadzwonią do lekarza i mówią że opadli z sił i nie mogą wstać z łóżka. To że jest to spowodowane jedzeniem śmieci i oglądaniem netflixa do 5 rano to już nie ważne. Większość nie ma poczucia obowiązku, przestrzegania zasad
-
malloryknox
- Gacie z oceanu
- Posty: 49
- Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm
Żeby oni jeszcze coś sobą reprezentowali. Przychodzą bez studiów, a czasem i nawet bez matury, a mają oczekiwania jakby mieli z dziesięć doktoratów (żeby nie było - do pracy, która wymaga określonego wykształcenia). Rok temu pracowałam przy rekrutacjach - spóźnianie się na rozmowy, pisanie dziesięć minut przed umówionym spotkaniem, czy możemy przełożyć, a po zatrudnieniu nie można było zwrócić uwagi, bo leciał mail do kadr, że mobbing. Wśród osób ze starszego pokolenia takie zachowanie zawsze było nieakceptowalne.ballerinacappuccina pisze: ↑wt sty 06, 2026 11:24 am Ja nie twierdzę, że każda osoba urodzona po 1995 roku taka jest. Gdy czytam historie z innych miejsc pracy, jak to zetki negocjują płace i nie godzą się tyrać za darmo po godzinach, to bardzo się cieszę, że mają w sobie odwagę. Ale trafiam też na teksty "mogę zacząć pracę od godziny 12 i pracować max do 17, bo o 9 mam pilates" i nikt mi nie wmówi, że to jest w coś, czemu należy przyklaskiwać. U starszych pokoleń też zdarzają się lenie i "szponciciele", ale u młodszego pokolenia obserwuję takie zachowania dużo częściej.
Smuci mnie, kiedy ktoś uważa brak podstawowego szacunku młodych ludzi do pracy za "walkę o swoje". Za szacunek do pracy uważam brak spóźnień, brak używania telefonu w sytuacji, kiedy powinno się pracować, sumienne wykonywanie obowiązków, przerwy w granicach rozsądku. Ja również w trakcie pracy lubię poprzeglądać instagrama i pójść na kawę, ale nie powinno być to notoryczne do tego stopnia, że twój szef chodzi po całym biurze i cię szuka, bo od godziny cię nigdzie nie ma.
Z jednej strony macie z drugiej to "starsi i odpowiedzialni" gaszą młodych i ambitnych. Młodzi w większości chcą pracować, chcą się uczyć i są ambitni i to starszych piecze dooopa.Honoratalo pisze: ↑wt sty 06, 2026 1:15 pm Fajnie, że negocjują ale też trochę absurdalne bo naprawdę jak się zatrudnia kogoś miło byłoby gdyby pracował a nie w godzinach pracy uciekał do kibla żeby przescrollowqc SoMe.
To jest okrutne bo takie „dzieciaki” nie rozumieją że ktoś musi opłacać ich ZUS, inne opłaty związane z firmą i starsi stażem nie mają ochoty za nich nadrabiać bo w większości patrzą tylko jak tu przysiąść i nie narobić się. To przykre i nie dziwię się że mają taką łatkę.
Wykorzystują ich chęci i tylko patrzą jak ich wykiwać, za prace w nagrodę dadzą więcej pracy, chcą się zaangażować to mają temperowany nos. Nic dziwnego, ze jak widzisz, ze Nikola z biurka obok ma w doopie robotę i pół dnia spędza na tt i ma takie same warunki a często i lepsze to też zaczynasz mieć w nosie
Opowiem Wam swoją ulubioną anegdotę na ten temat. Rzecz się działa w 2014 roku w małym miasteczku. Moja kuzynka, zaraz po szkole poszła na staż z up do biura księgowego jako asystentka. . Z włascicielką ugadały się, ze do stażowego właścicielka dołoży jej 1000 złotych a ona będzie robić Cold Calle i sprzedawać kredyty. Nie było to najrozsądniejsze ale realia małych miasteczek i to jeszcze 10 lat temu i podobno nie buło takiego kodu w up by wpisać w umowę. Przez pierwsze dwa miesiące było ok a potem szefowa przestała płacić. Moja kuzynka sprzedała dużo kredytów na wieleset tysięcy złotych i nie miała z tego nic. Poszła wiec do szefowej i powiedziała, ze nie tak się umawiały i od dziś wykonuje tylko to co ma w zakresie obowiązków ze stażu . Co zrobiła szefowa? Zaczęła jej robić obok pióra w UP i dążyła do tego by wywalić ją ze stażu by musiała oddawać wynagrodzenie i popsuć jej opinię . Oczywiście całe litanie "młodzi są leniwi" "młodzi nie znają wartości pracy" "młodzi są rozszerzeniowi". Mojej mamy znajoma pracowała w tym biurze jako księgowa i ta baba śledziła moją kuzynkę obsesyjnie gdzie pracuje i próbowała się kontaktować z jej pracodawcami i robić jej obok pióra.
Aha czyli dymać Freda i oszukać ok ale jak Fred się postawił to roszczeniowy i młodzi nie chcą pracować
Zapytałam też kiedyś dekarza narzekającego, ze ma tyle pracy i nikt nic nie umie. Zapytałam, czemu nie weźmie kogoś młodego i nie nauczy bo tylu młodych szuka pracy " a po co? Nauczy się fachu i na swoje pójdzie:".....
Jako przykład podałaś chęć przyjścia do do pracy na 12 i wyjścia o 17, bo ma się umówione zajęcia i na tym głównie się skupiłam w mojej odpowiedzi. Napisałam lekką odpowiedź, na lekkim forum i jeszcze w takim temacie.ballerinacappuccina pisze: ↑wt sty 06, 2026 1:12 pm Pozwolę sobie wkleić jeszcze jeden cytat z mojego komentarza, którego chyba nie wyłapałaś:
Gdy czytam historie z innych miejsc pracy, jak to zetki negocjują płace i nie godzą się tyrać za darmo po godzinach, to bardzo się cieszę, że mają w sobie odwagę.
Z twojej wypowiedzi wynika natomiast, że uważasz za godne podziwu to, że młode osoby chodzą co chwila na przerwę, są przyklejeni do telefonów i strzelają fochy, bo ktoś każe im robić coś, co jest w zakresie ich obowiązków. To jest twoim zdaniem ta "lepsza zmiana?". Bo dla mnie niegodzenie się na bezpłatne nadgodziny i chęć pracy za więcej niż minimalna to jest właśnie lepsza zmiana. A nie oczekiwanie całowania stópek, bo panicz raczył przyjść do pracy.
+ nie chodzi tu o przekonanie mnie do swojego zdania, tylko o interpretację mojej wypowiedzi, bo wciskasz mi coś, czego nie powiedziałam
To wątek o niepopularnych opiniach. Jechanie po młodym pokoleniu przyklejonym do telefonu, jest raczej opinią popularną. Moją jest, że kibicuje również tym leniom, przyklejonym do telefonu, bo tworzą podwaliny nowej rzeczywistości środowiska pracy.
+Dlatego mam take, że moją opinią jest, że ludzie zatracili umiejętność dyskusji. Zamiast napisać "źle zinterpretowałaś moją wypowiedź" leci się od razu z "ty umiesz czytać?! Wróć do szkoły!"
-
astronautka123
Jak się zajmujesz dzieckiem i domem, a prawdopodobnie jeszcze wracasz do pracy po roku czy dwóch, niewiele masz czasu na pasje i zainteresowania.berry blast pisze: ↑pn sty 05, 2026 11:50 pm to się nazywa odpieluszkowe zapalenie mózgu.
no ciężka przypadłość.
Moja niepopularnych opinia: mężczyzni jako ojcowie wykonują niezbędne minimum. Dlatego też nie dopada ich pieluszkowe zapalnie mózgu. Nie mają żadnych skrupułów, żeby stawiać na siebie.
Każda z nas była lub jest młoda. Nie pytajcie ile razy starsi koledzy z pracy rękami i nogami się bronili byle mnie czegoś nie nauczyć i podzielić się wiedzą
albo człowiek się angażował, brał dodatkowe obowiązki, wykazywał się i ......nic z tego nie miał poza uściskiem ręki szefa.
W dodatku śmiać mi się chce jak patrzę na odklejenie niektórych HR i szefów.
Wy naprawdę oczekuje, ze ambitna i zaangażowana osoba przyjdzie do prostej pracy za grosze i będzie w niej siedzieć po 10 lat na jednym stanowisku?
A już najbardziej mnie rozwala jak słyszę takie teksty od ludzi co zatrudniają na produkcję, restauracje czy mają sale weselną czy pralnie . Jakiego zaangażowania i ambicji oczekujesz od kogoś kto przyszedł obierać marchewkę za najniższa krajową? Co on realnie wynosi z tej pracy poza utrzymaniem się?
W dodatku śmiać mi się chce jak patrzę na odklejenie niektórych HR i szefów.
Wy naprawdę oczekuje, ze ambitna i zaangażowana osoba przyjdzie do prostej pracy za grosze i będzie w niej siedzieć po 10 lat na jednym stanowisku?
A już najbardziej mnie rozwala jak słyszę takie teksty od ludzi co zatrudniają na produkcję, restauracje czy mają sale weselną czy pralnie . Jakiego zaangażowania i ambicji oczekujesz od kogoś kto przyszedł obierać marchewkę za najniższa krajową? Co on realnie wynosi z tej pracy poza utrzymaniem się?
Z pewnością na dobry poród składa się wiele czynników, moja siostra miała dwa razy cc, problemy z karmieniem, ja dwa razy poród bez medykamentów, a karmiłam długo. Ja miałam taki mindset, że rodzę naturalnie, a cc tylko jeśli trzeba ratować mnie czy dziecko, dużo czytałam na temat porodu, byłam aktywna. Mąż młodszy hehehsleep token pisze: ↑wt sty 06, 2026 12:24 pm Dokładnie. Moja mama wspomina swój poród, że pojechała na rowerze do szpitala, bo znudziło się jej chodzenie w ciąży (42t) i wszyscy byli w szoku, co ona tam robi xD Całkiem nieźle wspomina też ciążę i ja również - ciekawa jestem od czego to jest zależne. Niby są badania, że od jakości spermy, ale idunno.
Wprawdzie rodziłam w szpitalu wojewódzkim, ale położne były super (nawet jeden pan, którego wszystkie mamy uwielbiały, bo był doskonały w obyciu z nimi i z dziećmi), lekarze byli wspierający (u nas się rotowali). Oczywiście są osoby, które tam pracować nie powinny, dwie takie to bym za włosy wyciągnęła za kilka tekstów do innych kobiet, ale jestem chamem jeśli trzeba i sobie z nimi poradziłyśmy grupowo. Z kolei moja położna, którą wybrałam sobie jako środowiskową (miała też szkołę rodzenia na nfz - darmową, POLECAM MOCNO i dam namiar priv, jak ktoś ze szczecina i okolic jest) jest absolutnym złotem i to, jak się mną opiekowała po oraz dzieckiem, no kurde złoto.