Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Bezdzietność z wyboru a starość

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
monika040592
Ciastko
Posty: 8
Rejestracja: śr gru 31, 2025 3:11 pm

Bezdzietność z wyboru a starość

Post autor: monika040592 »

Witam wszystkich 🙂
Chciałabym wiedzieć jaki jest Wasz punkt widzenia dotyczący bezdzietności z wyboru a starości. Czy mieliście takie dylematy jak ja?

Mam 33 lata, mój partner 37. Jesteśmy ze sobą 10 lat i nie mamy dzieci. Ja ich nigdy nie chciałam mieć. Nie przepadam za dziećmi, nigdy z zachwytem nie zaglądałam do wózków. Miłością ogromną za to darzę zwierzęta. Mój partner natomiast kilka razy, przy okazji rozmowy o dzieciach znajomych, przebąkiwał o tym, że w przyszłości mógłby mieć, ale nie ma na to ciśnienia. Do dzieci ma inny stosunek niż ja. On jest osobą bardzo troskliwą, zawsze można na niego liczyć, ojcem też by był dobrym. Jednak temat umarł. Żyliśmy tu i teraz, bez żadnych zobowiązań.

Niedawno jednak dopadło mnie załamanie z powodu upływającego czasu i tego, że jesteśmy coraz starsi. Zrobiło mi się go żal, że przeze mnie nie ma dzieci i kiedyś może mieć o to pretensje. Od kilku tygodni żyję w stresie i cały czas analizuję co zrobić. Z jednej strony w dalszym ciągu nie chcę mieć dzieci, pewnie nigdy nie będę na nie gotowa (sama myśl o ciąży i porodzie wywołuje u mnie histerię), a z drugiej strony boję się też tego, że będziemy sami na starość (sam kiedyś wspomniał, że w kwestii dzieci trzeba też to brać pod uwagę, że bez nich zostaniemy sami). Zapytałam go w końcu, czy chce mieć dziecko i odpowiedział, że jakby się trafiło to by było fajnie. Totalnie mnie to rozwaliło i nie wiem już całkiem co robić. Myślę, że nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Chciałabym jeszcze coś zobaczyć i przeżyć, uwielbiam nasze życie we dwójkę, ale cały czas myślę, co dalej. Przy kolejnej próbie rozmowy dowiedziałam się, że trochę jest mu smutno, że nie ma dzieci, ale się na tym nie skupia, za to ja się nakręcam. A ja po prostu doszłam do ściany.

Jakie jest Wasze podejście do tego tematu? Wiem, że dzieci nie gwarantują opieki na starość, ale jednak się o tym myśli.
Pejczyk Pandory
Bransoletka50k
Posty: 545
Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm

Post autor: Pejczyk Pandory »

Mam dzieci ale uważam, że decydowanie się na rodzicielstwo, żeby nie być na samym na starość to brzmi jak czysty egoizm. Dzieci nic nie są nam winne, one się na ten świat nie pchają.
lalisa
Drama Maker
Posty: 2354
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

Dobrze by było, gdybyś szczerze porozmawiała z partnerem. Na razie wiesz, że chciałby mieć dzieci, ale powiedział ci, że się na tym nie skupia i ty się nakręcasz... Czy tak naprawdę jest? Jak wygląda to jego pragnienie? Bo jest różnica między "fajnie mieć dzieci, ale tego nie potrzebuję", a "sensem mojego życia jest posiadanie rodziny i dzieci". Jeśli on jest bardziej w stronę drugiej opcji, to macie niekompatybilność, jeśli ty dzieci mieć nie chcesz. Dlatego sama też powinnaś siebie przede wszystkim spytać czego chcesz.

Mogę ci podać przykład mojej przyjaciółki. Zawsze nam mówiła coś w stylu "fajnie by było mieć, ale nie muszę". Dopiero jak udało jej się zajść w ciążę w wieku 33 lat, to nam się przyznała, że chciała od dawna, ryczała i to jej spędzało sen z powiek. Nam się czasem wydaje, że faceci tak nie mają, ale znowu... mam kolegę, który dość szczerze mówi o tym, że by chciał, ale nie ma właściwej kobiety obok i to go dobija. Wiem, że sobie robił badania pod płodność, więc to nie jest tylko głupie gadanie. Czy tak ma twój partner? Nie mam pojęcia. Wydaje mi się, że to jest taki temat, który trzeba przemielić. Nie możesz uznać, ze jakoś to będzie i czekać.

Co do starości i tego, czy dziecko gwarantuje opiekę czy nie. Oczywiście nie gwarantuje, ale zwiększa szanse, że chociaż nie będzie się samemu i będzie się miało pełniejsze życie. Jak komuś się wydaje, że pasja czy praca są ciekawsze i lepiej wypełnią życie, to już jego sprawa. Dla mnie nie. Zabrzmię jakbym miała 60 lat, ale mnie życie nauczyło, że koleżaneczki to sobie można w dupę wsadzić. Na koniec dnia liczy się tylko najbliższą rodzina.
Awatar użytkownika
sleep token
Bagietka z szarlott
Posty: 164
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am

Post autor: sleep token »

Lalisa ma rację. Czas na rozmowę, która zweryfikuje waszą wspólną przyszłość, a właściwie to niestety ona powinna już jakiś czas temu mieć miejsce. Z twojego posta jasno wynika, że partner rozważa opcje posiadania potomstwa, a dla ciebie to jest coś kategorycznie na nie. To kluczowa zmienna, którą on winien był dawno już ci podać i wielka szkoda, że tego nie zrobił. Trochę tak, jakby łudził się, że zmienisz zdanie, a obawiam się, że jeśli to zrobisz wbrew sobie to będzie to i tak gwóźdź do zakończenia relacji, tak czy siak.

Ani ty nie powinnaś się do rodzicielstwa zmuszać. Ani on nie powinien zostawać z tobą, jeśli to jest dla niego coś ważnego. Tu nie ma wspólnej drogi. Zawsze będzie strona poszkodowana.

Starość z kolei - dzieci nic nie gwarantują, rodzina zmienia się, jak i znajomi czy przyjaciele. Moja babcia mówiła, że na starość właśnie to jej najbardziej przeszkadzało - że przyjaciele po prostu umierali, a rodzina szła "swoją" drogą i częściowo o niej zapomniała. To trudne kwestie. Majętni mogą pozwolić sobie jednak na domy spokojnej starości, czy mają czy nie mają potomstwa/rodziny. Czasem rodzina to nie tylko więzy krwi.
monika040592
Ciastko
Posty: 8
Rejestracja: śr gru 31, 2025 3:11 pm

Post autor: monika040592 »

A czy są tu też osoby bezdzietne, które zostanawiają się co będzie później?
Czarownicezpracy
Ciastko
Posty: 5
Rejestracja: czw sie 15, 2024 9:08 am

Post autor: Czarownicezpracy »

Zastanawiam się co będzie później, oczywiście... Kiedyś sobie żartowałam że jak umrę to nie będzie mój problem kto mnie pochowa. Teraz już nie żartuję. Mam swoje problemy z psychiką, fatalna sytuację finansową i brak odpowiedniego partnera. Zamiast postarać się zmienić te sprawy postanowiłam nie mieć dzieci.
Awatar użytkownika
Jennifer
Skarpeta Rakieta
Posty: 81
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

Mnie niejako pociesza fakt, że przy obecnej sytuacji demograficznej takich osób jak my będzie więcej. Do rodzicielstwa nie można się zmuszać, licząc, że ktoś się tobą zaopiekuje na stare lata. Ludzie wyjeżdżają do innych miast, za granicę, wątpię, że gdy każde z takich dzieci ułoży sobie życie w innym miejscu, z łatwością porzuci je, by zająć się rodzicem. Brutalne, ale prawdziwe. Oczywiście, to się zdarza, lecz nie jest to regułą. Tak jak ktoś wyżej napisał - dziecko nie jest ci nic winne i nie ma obowiązku zajmować się tobą na starość. Znam niestety za dużo starszych osób, które mają po kilkoro dzieci i wnucząt, które opłacają im opiekę, bo nie są w stanie opiekować się nimi na odległość.
Ja osobiście zamiast się zamartwiać, działam już teraz - dbam o siebie (dieta, ćwiczenia), by zostać w jak najlepszej kondycji jak najdłużej, odkładam pieniądze, by nie martwić się na starość, że nie mam na życie. Mimo że mam dopiero 33 lata, zdążyłam już się nauczyć, że w życiu można polegać wyłącznie na sobie.
Co do twojego partnera, z tego co mówisz i na co zwróciły uwagę też inne komentujące, tutaj przydałaby się dłuższa i szczera rozmowa. Ja uważam, że jesteście w takim wieku, że dobrze by było ustalić, czego konkretnie chcecie od życia i porozmawiać szczerze bez lukrowania - najbardziej bolesna prawda będzie dla obu z was lepsza niż owijanie w bawełnę przez kolejne lata. Znam takie związki, gdzie jedna ze stron twierdziła, że "fajnie by było mieć dziecko, ale bez spiny", a później nagle oboje mają 40 lat i jedna osoba stawia ultimatum "albo robimy dziecko, albo odchodzę".
i am a god
iri1979
Drama Maker
Posty: 2455
Rejestracja: pn lip 10, 2023 10:23 pm

Post autor: iri1979 »

monika040592 pisze: śr gru 31, 2025 3:59 pm Witam wszystkich 🙂
Chciałabym wiedzieć jaki jest Wasz punkt widzenia dotyczący bezdzietności z wyboru a starości. Czy mieliście takie dylematy jak ja?

Mam 33 lata, mój partner 37. Jesteśmy ze sobą 10 lat i nie mamy dzieci. Ja ich nigdy nie chciałam mieć. Nie przepadam za dziećmi, nigdy z zachwytem nie zaglądałam do wózków. Miłością ogromną za to darzę zwierzęta. Mój partner natomiast kilka razy, przy okazji rozmowy o dzieciach znajomych, przebąkiwał o tym, że w przyszłości mógłby mieć, ale nie ma na to ciśnienia. Do dzieci ma inny stosunek niż ja. On jest osobą bardzo troskliwą, zawsze można na niego liczyć, ojcem też by był dobrym. Jednak temat umarł. Żyliśmy tu i teraz, bez żadnych zobowiązań.

Niedawno jednak dopadło mnie załamanie z powodu upływającego czasu i tego, że jesteśmy coraz starsi. Zrobiło mi się go żal, że przeze mnie nie ma dzieci i kiedyś może mieć o to pretensje. Od kilku tygodni żyję w stresie i cały czas analizuję co zrobić. Z jednej strony w dalszym ciągu nie chcę mieć dzieci, pewnie nigdy nie będę na nie gotowa (sama myśl o ciąży i porodzie wywołuje u mnie histerię), a z drugiej strony boję się też tego, że będziemy sami na starość (sam kiedyś wspomniał, że w kwestii dzieci trzeba też to brać pod uwagę, że bez nich zostaniemy sami). Zapytałam go w końcu, czy chce mieć dziecko i odpowiedział, że jakby się trafiło to by było fajnie. Totalnie mnie to rozwaliło i nie wiem już całkiem co robić. Myślę, że nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji. Chciałabym jeszcze coś zobaczyć i przeżyć, uwielbiam nasze życie we dwójkę, ale cały czas myślę, co dalej. Przy kolejnej próbie rozmowy dowiedziałam się, że trochę jest mu smutno, że nie ma dzieci, ale się na tym nie skupia, za to ja się nakręcam. A ja po prostu doszłam do ściany.

Jakie jest Wasze podejście do tego tematu? Wiem, że dzieci nie gwarantują opieki na starość, ale jednak się o tym myśli.
A ja bym się zastanowiła, czy on chce mieć dziecko czy chce być ojcem? Bo mimo wszystko dla mnie to dwie różne kwestie. Mam wrażenie, że jak facet mówi, że chce mieć dziecko to tak jakby trzylatek mówił, że bardzo chce mieć pieska i będzie się nim zajmował, a jak przychodzi co do czego to z tej opieki nic nie wychodzi.
monika040592
Ciastko
Posty: 8
Rejestracja: śr gru 31, 2025 3:11 pm

Post autor: monika040592 »

Niby będzie dużo osób bezdzietnych i samotnych... Ale ciekawe czy wystarczy ludzi, którzy będą zawodowo sprawować opiekę nam nimi... Mi to spędza ostatnio sen z powiek. Dla mnie nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji.
Pejczyk Pandory
Bransoletka50k
Posty: 545
Rejestracja: wt sie 12, 2025 7:07 pm

Post autor: Pejczyk Pandory »

monika040592 pisze: pt sty 02, 2026 5:14 pm Niby będzie dużo osób bezdzietnych i samotnych... Ale ciekawe czy wystarczy ludzi, którzy będą zawodowo sprawować opiekę nam nimi... Mi to spędza ostatnio sen z powiek. Dla mnie nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji.
Myślę, że nie będzie wystarczająco dużo ludzi do opieki, ale nie będzie przede wszystkim pieniędzy na emerytury, więc nasza starość to będzie bida z nędza bez względu na posiadanie dzieci lub ich brak.
Awatar użytkownika
ballerinacappuccina
Gacie z oceanu
Posty: 47
Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am

Post autor: ballerinacappuccina »

monika040592 pisze: pt sty 02, 2026 5:14 pm Niby będzie dużo osób bezdzietnych i samotnych... Ale ciekawe czy wystarczy ludzi, którzy będą zawodowo sprawować opiekę nam nimi... Mi to spędza ostatnio sen z powiek. Dla mnie nie ma dobrego wyjścia z tej sytuacji.
Rozumiem twoje wątpliwości, ale nawet jakbyś machnęła sobie dziesiątkę dzieci, to nie rozwiązuje ogólnego problemu. Tu potrzeba rozwiązań systemowych, nie wiem, czy mamy wystarczająco kompetentnych rządzących, by temu sprostali. Druga sprawa jest taka, że nie sądzę, by większość dzisiejszej młodzieży marzyła o tym, by podcierać nam tyłki za 30 lat. Chyba że AI do tego czasu rozwinie się na tyle, by to robić za ludzi.
Awatar użytkownika
sleep token
Bagietka z szarlott
Posty: 164
Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am

Post autor: sleep token »

Ja trzymam kciuki, żeby medycyna dalej poszła do przodu i nieco "ułatwiła" starość, polepszyła ją w kontekście funkcjonalności i sił mentalnych. Choć tu już są badania, że dobrej jakości starość to dbałość o swoją aktywność i dietę mniej więcej od minimum 35r.ż. (ale jest pełno osób na ig, które zaczynają później i też są aktywni). Silne ciało = mniejsze uzależnienie od innych.
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Moim zdaniem problemem wcale nie jest to, że nie będzie miał kto podać tej szklanki wody. Nie wiem jak będzie za 30 lat z opieką nad ludźmi starszymi, ale obstawiam, że to będzie złoty biznes. Całe oszczędności życia będą szły na domy starców. Lub jak w Japoni - będziemy znajdować zasuszonych "samodzielnych" staruszków 10 lat po zgodnie.

Problemem jest poczucie bezużyteczności. Brak kogoś, kto jeszcze chce od ciebie brać. Nie ważne czy domowy dżem czy ciekawą i pouczającą historię. Ludzie starsi bardzo chcą się dzielić doświadczeniami i czasem. Kiedy nie ma z kim, robią się zgryźliwi i apatyczni. Nawet samotnicy, którzy w młodości poswięcali się pracy i książkom, na starość szukają rozmów. Moim zdaniem można mieć rodzinę lub grupę przyjaciół (lub bliskich sąsiadów) i zaspokajać te potrzeby. To da jakieś szczęście na starość. W połączeniu ze zdrowiem i niegłodową emeryturą powinno być ok. ;)

A kwestia tego, że jedna osoba w związku chce dzieci, a druga nie, to moim zdaniem poważne niedopasowanie. Taki temat trzeba przedyskutować przed ślubem, żeby potem jedno drugiem nie zarzucało zmarnowania życia.
Awatar użytkownika
Pamieculotna
BlondDoczep
Posty: 126
Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am

Post autor: Pamieculotna »

Rzeka.chaosu pisze: sob sty 03, 2026 8:28 am Moim zdaniem problemem wcale nie jest to, że nie będzie miał kto podać tej szklanki wody. Nie wiem jak będzie za 30 lat z opieką nad ludźmi starszymi, ale obstawiam, że to będzie złoty biznes. Całe oszczędności życia będą szły na domy starców. Lub jak w Japoni - będziemy znajdować zasuszonych "samodzielnych" staruszków 10 lat po zgodnie.

Problemem jest poczucie bezużyteczności. Brak kogoś, kto jeszcze chce od ciebie brać. Nie ważne czy domowy dżem czy ciekawą i pouczającą historię. Ludzie starsi bardzo chcą się dzielić doświadczeniami i czasem. Kiedy nie ma z kim, robią się zgryźliwi i apatyczni. Nawet samotnicy, którzy w młodości poswięcali się pracy i książkom, na starość szukają rozmów. Moim zdaniem można mieć rodzinę lub grupę przyjaciół (lub bliskich sąsiadów) i zaspokajać te potrzeby. To da jakieś szczęście na starość. W połączeniu ze zdrowiem i niegłodową emeryturą powinno być ok. ;)

A kwestia tego, że jedna osoba w związku chce dzieci, a druga nie, to moim zdaniem poważne niedopasowanie. Taki temat trzeba przedyskutować przed ślubem, żeby potem jedno drugiem nie zarzucało zmarnowania życia.
To już jest złoty biznes. 6-8 tysięcy za lozko to standard, nie wspominając o zakładach premium albo pokojach "jedynkach". Licząc, że taki dom pomieści ok. 80 pacjentów + przy organizacji kontraktu z NFZ, który dopłaca za każdego z nich, to naprawde ogromne pieniądze.
monika040592
Ciastko
Posty: 8
Rejestracja: śr gru 31, 2025 3:11 pm

Post autor: monika040592 »

Gorzej jeśli na starość odłącza rozum i człowiek może być niebezpieczny nie tylko dla siebie ale i dla sąsiadów (nie zakręcanie gazu itp.).
Rzeka.chaosu
Currently:Greece
Posty: 1258
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

monika040592 pisze: sob sty 03, 2026 10:57 am Gorzej jeśli na starość odłącza rozum i człowiek może być niebezpieczny nie tylko dla siebie ale i dla sąsiadów (nie zakręcanie gazu itp.).
Wtedy gmina ubezwłasnowolni i wsadzi do domu starców. :(
monika040592
Ciastko
Posty: 8
Rejestracja: śr gru 31, 2025 3:11 pm

Post autor: monika040592 »

Rzeka.chaosu pisze: sob sty 03, 2026 12:20 pm Wtedy gmina ubezwłasnowolni i wsadzi do domu starców. :(
O ile ktoś się zorientuje, że coś jest nie tak 😑
Pampuszek
WhiteParty
Posty: 1095
Rejestracja: sob paź 09, 2021 1:27 pm

Post autor: Pampuszek »

Mam 36lat, mąż 39. Nigdy nie chcieliśmy mieć dzieci, nigdy nas do nich nie ciągnęło. Wiem, że to poważna decyzja, a my póki co nadal nie mieszkamy na swoim, a daleko nam do myślenia, że zawsze jakoś to będzie.
Człowiek z wiekiem robi się wygodny, patrząc po koleżankach z dziećmi wiem, że już nie ma spania do której się chce, robienia czego się chce (pierdoły, wiem), bo wszystko zaczyna organizować się pod potomka i jego potrzeby. Widzę jak macierzyństwo może wpływać na związek w tym negatywnym sensie, widzę ogrom zmęczenia, rezygnowania z siebie. Już pomijam trudy samej ciąży i poród. No po prostu tego nie czuję, nie wiem czy bym była dobrą matką, boję się, że będę żałować życia sprzed dziecka, a czasu się nie cofnie.
Lubię nasze życie we dwoje, choć zdaję sobie sprawę, że nie mogę powiedzieć, że mam barwne życie, gdzie nie byłoby miejsca dla dziecka, nie robię kariery i nie mam miliona pasji. Czasem mam myśli, że faktycznie rodzicielstwo to coś, co wzbogaca, bo zawsze coś jest do zrobienia, zawsze coś się dzieje, jest ta specyficzna więź dziecka i rodzica, rola, której można się poświęcić, wykazać.
Owszem, boję się starości. Boję się jak to będzie bez dzieci, z drugiej strony to nigdy nie jest gwarancją. Boję się samotności, bo nasze rodziny są małe, znajomych mamy mało, do tego dochodzi stres czy finansowo dźwignie się starość, życie na emeryturze.
monika040592
Ciastko
Posty: 8
Rejestracja: śr gru 31, 2025 3:11 pm

Post autor: monika040592 »

Pampuszek pisze: pn sty 05, 2026 4:40 pm Mam 36lat, mąż 39. Nigdy nie chcieliśmy mieć dzieci, nigdy nas do nich nie ciągnęło. Wiem, że to poważna decyzja, a my póki co nadal nie mieszkamy na swoim, a daleko nam do myślenia, że zawsze jakoś to będzie.
Człowiek z wiekiem robi się wygodny, patrząc po koleżankach z dziećmi wiem, że już nie ma spania do której się chce, robienia czego się chce (pierdoły, wiem), bo wszystko zaczyna organizować się pod potomka i jego potrzeby. Widzę jak macierzyństwo może wpływać na związek w tym negatywnym sensie, widzę ogrom zmęczenia, rezygnowania z siebie. Już pomijam trudy samej ciąży i poród. No po prostu tego nie czuję, nie wiem czy bym była dobrą matką, boję się, że będę żałować życia sprzed dziecka, a czasu się nie cofnie.
Lubię nasze życie we dwoje, choć zdaję sobie sprawę, że nie mogę powiedzieć, że mam barwne życie, gdzie nie byłoby miejsca dla dziecka, nie robię kariery i nie mam miliona pasji. Czasem mam myśli, że faktycznie rodzicielstwo to coś, co wzbogaca, bo zawsze coś jest do zrobienia, zawsze coś się dzieje, jest ta specyficzna więź dziecka i rodzica, rola, której można się poświęcić, wykazać.
Owszem, boję się starości. Boję się jak to będzie bez dzieci, z drugiej strony to nigdy nie jest gwarancją. Boję się samotności, bo nasze rodziny są małe, znajomych mamy mało, do tego dochodzi stres czy finansowo dźwignie się starość, życie na emeryturze.
U nas posiadanie grupy znajomych na starość nie wchodzi w grę, bo mamy ich bardzo mało.
Z jednej strony świat za te 40 lat może wyglądać zupełnie inaczej, a jednak strach jest. Z drugiej strony przecież mogą dzieci nie dożyć naszej starości, więc i tak nikt by nie pomógł.
Pampuszek
WhiteParty
Posty: 1095
Rejestracja: sob paź 09, 2021 1:27 pm

Post autor: Pampuszek »

No ja też nie liczę na znajomych, kto wie czy za te ileś lat w ogóle będziemy mieć kontakt itp.

Oczywiście, że urodzenie dziecka nie jest gwarancją. A co jeśli ciężko zachoruje/urodzi się chore i to my do samego końca będziemy zobligowani się nim zajmować? W teorii wszystko pięknie wygląda, a życie weryfikuje i potrafi rozczarować.
monika040592
Ciastko
Posty: 8
Rejestracja: śr gru 31, 2025 3:11 pm

Post autor: monika040592 »

Jak pomyślę o moich już dwóch nieżyjących wujkach, którzy nie mieli dzieci to aż mnie skręca ze strachu... Oni jednak mogli liczyć na pomoc swojego bratanka i siostrzenicy (mojej mamy). Ale w stanie byli strasznym na końcu swoje życia... Posiadanie dziecka też mnie przeraża, nigdy go nie chciałam, a teraz biorę to pod uwagę tylko ze względu na starość 😣 Obecnie mieszkamy w domu jednorodzinnym (oczywiście nie swoim), ale na starość bym wolała chyba w bloku, większa szansa, że sąsiedzi szybciej poczują rozkładające się ciało 😶
Pampuszek
WhiteParty
Posty: 1095
Rejestracja: sob paź 09, 2021 1:27 pm

Post autor: Pampuszek »

Osobiście nie zdecydowałabym się na dziecko tylko dlatego, że mam w głowie same czarne scenariusze odnośnie starości. Rozumiem strach, niepokój, ale Twoje wizje są bardzo czarne.
monika040592
Ciastko
Posty: 8
Rejestracja: śr gru 31, 2025 3:11 pm

Post autor: monika040592 »

Wiem, że są czarne... Niestety nie umiem się ich pozbyć.
Gujugu
Tritonotti
Posty: 192
Rejestracja: pn cze 05, 2023 11:12 pm

Post autor: Gujugu »

Niestety nikt wrozka nie jest. Jestem 40+, bez meza/partnera, mam synka i tez ogarnia mnie ostatnio wiele wątpliwości o których tu piszecie
1. Jak bedzie wyglądać moja starosc? Chociaż stety/niestety, trzeba wziazc pod uwagę czy w ogole do tej starosci - takiej, ze juz nie jest sie samodzielnym sie ogole dożyje.
2. Mam syna i w sumie tez moge "zalowac", ze to jednak nie córka bo to jednak córki czesciej "sa" przy swoich rodzicach. Drugie dziecko chcialam, ale problemy zdrowotne, wiek, brak partnera zrobiły swoje.
3. Nikt nie da gwarancji, ze dziecko nie wyjedzie 200km dalej, albo do innego kraju, albo samo nie zachoruje i bedzie potrzebowało pomocy.
4. Nie znam osob-dzieci, dla których opieka nad 80+ jest czyms robionym z checia. Smutna prawda jest taka, ze za zycia dzieci juz dzieła majątek i czekaja...I nie mówicie mi, ze "zależy jak sie je wychowalo". Rodzica docenia sie dopiero niestety po smierci:/
5. Myślę, ze nawet jak bedzie ganialy przy nas wnuki, dzieci itp to na łożu śmierci i tak jesteśmy tak naprawdę sami ze sobą, a inni to sa tylko dodatki
6. Prędzej zazwyczaj umierają mężczyźni, wiec kobieta dodatkowo zostaje potem z trauma i pustka po smierci meza
7. Zazdroszczę kobietom, które instynktu macierzyńskiego nie mają. Macierzyństwo jest piękne, sa piękne chwile, ale jest tez i duzo bolu, strachu..
8. Mieszkam w małym miescie, często rodziny mieszkają na kupie, ale dzisiejsi młodzi juz widze, ze uciekaja, nawet ja maja swoje piętro w domu. Zatem każde dziecko chce byc wolne, a my rodzice czesto z naszego egoizmu chcemy je do siebie uwiazac
9. Mam sasiadke, 70+, wdowa. Dzieci z wnukami mieszkają obok, ale ona jest juz zgorzkniala i jojczy jaka to jest samotna. Także, chyba wazne jestposiadanie na starosc fajnego partnera, a nie uwieszanie sie na dzieciach, ktore chca zyc ze swoją rodzina i nie ma w tym nic zlego, bo myśmy przeciez byli tacy sami. A nasze dzieci, wnuki, mysle ze będą miały podobne przemyślenia i kryzysy co my.
10. Pracuje z ludźmi po 60, żyjącymi z dziecmi i wnukami pod jednym dachem, lub dosłownie obok. Nie znaja poczucia samotnosci, ale tez maja swoje problemy i nie widze, zeby byli szczęśliwsi od tych co mieszkają sami.
11. Zloty środek? Nikt z nas nie zna dnia ani godziny i to powinno nas trzymać przy korzystaniu z każdego dnia, a nie na zamartwianiu sie na zapas, bo jutra moze juz nie byc;/

I ostatnie takie moje przemyslenie;) jak sie jest pieknym i mlodym to sie mysli, ze jest sie niesmiertelnym, nie mysli sie o smierci, a jak juz to nie wchodzi sie w ten temat tak doglebnie. Ot, tyle ze: kazdego z nas to czeka. Ale jak widzi sie w pewnym wieku, jak zycie szybko mija to dochodze do wniosku, ze nie prosiłam sie na ten świat, ale tak cholernie ciezko zyc ze świadomością, ze nic nie trwa wiecznie:/ mam nadzieję, ze moj kryzys egzystencjalny szybko minie, bo odbiera to radość zycia;/
Pif Paf
Modna
Posty: 407
Rejestracja: pt mar 15, 2024 7:30 pm

Post autor: Pif Paf »

Czarownicezpracy pisze: pt sty 02, 2026 2:56 pm Zastanawiam się co będzie później, oczywiście... Kiedyś sobie żartowałam że jak umrę to nie będzie mój problem kto mnie pochowa. Teraz już nie żartuję. Mam swoje problemy z psychiką, fatalna sytuację finansową i brak odpowiedniego partnera. Zamiast postarać się zmienić te sprawy postanowiłam nie mieć dzieci.
Osobiscie,wolałanym eutanazje niz zeby moja rodzina sie ze mna wykańczała psychicznie i fizycznie. Szczegopnie jezeli mialabym alzhaimera czy bylabym przykuta do lozka po udarze/wylewie