Tak, po takim weekendzie noszenia, zdecydowanie chce być ciągle na rękach.. najlepiej tyle samo albo i więcejDistinguished pisze: ↑ndz gru 21, 2025 8:55 am Dużo emocji w to wkładasz, wiem jak to frustruje jak coś mówisz a wszystko odbija się jak grochem o ścianę, ale czasem nie warto, oprócz stawiania granic trzeba się też nauczyć odpuszczać....
Przerabiałam to samo z teściową tylko dziecko było młodsze i jeszcze nie chodziło. Powiedziałam stanowczo, żeby go nie nosić, bo potem mam bardzo duży problem, bo domaga się bycia na rękach tyle co u babci i że po powrocie do domu nie możemy sobie poradzić.
Jeśli dziecko potem nie wymaga tego od was to niech sobie babcia nosi aż będzie miała wyciągnięte ręce do kostek. Zakładam, że babcia już ma swoje lata, może jej wygodniej nosić niż schylić się do prowadzenia za rękę.
Jeśli chodzi o wiek, to jest przed 60, ale widziałam jak normalnie siedzi na podłodze i się bawi z nią kuchnią..
Oprócz noszenia nie podobają mi się jakieś zakazy, np tam nie wolno iść, tam też nie pójdziemy.. - tutaj reaguje i mówię, że może tam iść.
A jak poszłam na chwilkę na coś wynieść do innego pokoju, chciała pójść za mną to od razu teściowa mówi nie idź tam, zostań tutaj, nie wolno..
jak chce sobie wziąć coś z półki to pada zdanie - „mama nie pozwala ci tego brać” , serio?
Mnie bardziej chodzi o taki brak szacunku do mnie, do tego co mówię. Nawet swojego syna nie słucha, który również jej zwraca uwagę.