Arabella133 pisze: ↑ndz gru 14, 2025 12:48 pm
Oczywiście, nie należy szukać za głęboko, bo jeszcze można by coś znaleźć

)) Ale odkładając teorie spiskowe na bok, to wyjaśnij mi proszę, co Rosja ze swojej strony zrobiła tak jak należy w tym śledztwie? Skoro już jej to śledztwo oddaliśmy? Przesłuchali świadków?wykonali potrzebne ekspertyzy?dokładne sekcje zwłok? Myślę, że gdyby Rosja prowadziła to
śledztwo według zwykłych w tych wypadkach standardów, nie byłoby wielu pytań ani teorii spiskowych
Dobrze, to wyjaśnij dlaczego przez osiem lat, praktycznie tuż po katastrofie, PiS nie zrobił nic, aby podważyć wyniki śledztwa, ŚLEDZTWA, wykazać gdzie, kiedy i kto zrobił coś nie tak, a nie opowiadać w kółko o tym „co nowego znaleźli”? Przecież już dawno powinno to być opisane, podpisane i zgłoszone do prokuratury.
Odkładając już ten PiS - odpowiem szybko i możliwe, że niedokładnie.
Polska nie miała podpisanej z Rosją stosownej umowy jak badać wypadki samolotów wojskowych z dyplomatami na pokładzie. Po katastrofie liczył się czas a jak wiemy, Rosja to nigdy nie był „normalny” kraj i pewnie gdzieś tam pojawiły się problemy, o których nie wiemy.
Zdecydowano się więc na konwencję chicagowską, wg której katastrofę bada kraj, na którego terenie wydarzyła się tragedia. Polska wysłała swojego specjalistę, płk. Edmunda Klicha, aby czuwał nad całym procesem (co konwencja umożliwia). ALE Rosja zgodziła się na to, aby na miejsce przyjechali także specjaliści z PKBWLWP (czy jako to się zwało - komisja, której prace określa ustawa, złożona z odpowiednich specjalistów z różnych dziedzin, w tym z doświadczonych pilotów). Wykonali oni stosowne badania wraku, okolicy, zrobili zdjęcia. Tam na pierwszy rzut oka widać było co się stało - samolot zawadził o drzewo, stracił kawałek skrzydła i dachował. Podwozie do góry nogami, kokpit, jedna ściana i dach nie istnieją (bo to na nich „przyziemił” TU). Mamy fotografię pobliskich drzew, mamy końcówkę skrzydła za brzozą, świadka nazwiskiem Bodin, który był na działce, kiedy tupolew łamał brzozę. Mamy zapisy z czarnych skrzynek (radzieckiej, która otwarto w Moskwie i polskiej, która jest na terenie naszego kraju i u nas została otwarta). Wszystko to zostało opisane w raporcie Millera, którego chyba nikt nie przeczytał, a pod którym podpisali się z imienia i nazwiska specjaliści.
Reszta to dezinformacja (tu obwiniam ówczesny rząd, który olał sprawę koncertowo), rosyjski bałagan (Smoleńsk to niewielkie miasto, nagle pojawiło się tam tyle ciał, weź to ogarnij), dziennikarskie bicie piany i „tajemnice” odkrywane przez pismaków i domorosłych „badaczy”, czynione pewnie dla idei, z powodu polityki, dla atencji czy wreszcie dla kasy (bo katastrofa się dobrze sprzedawała).
Czytałaś raport Millera? Ktoś stąd w ogóle tam zajrzał?
PiS go po prostu wywalił ze stron i udawał, że nie istnieje. Poproszę teorie spiskowe - dlaczego omijali go szerokim łukiem, dlaczego nie atakowali i oskarżali osób, które go napisały, dlaczego nie polemizowali z nim, tylko skupiali się na chwytliwych, mocnych haslach, które dobrze brzmią na wiecach?