👶 WĄTEK PARENTINGOWY 🧸
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
Paulina.,.,
- RóżowePolo
- Posty: 10
- Rejestracja: czw mar 21, 2024 3:33 pm
Hej, słuchajcie potrzebuje jakiegoś głosu rozsądku, czy innej osoby, która miała lub ma podobnie. Otóż moje dziecko 10.5 miesięcy nie gaworzy. Gaworzenie rozumiem jako powtarzanie ciaglow sylab. Domyślacie się jak mam już naj*bane w głowie po przeczytaniu co sugeruje google? Ogólnie reaguje na imie, chyba, że jest bardzo zajęta lub zafascynowana czymś, pokazuje palcem, potrafi wskazać kilka rzeczy, o które pytamy. Wydaje z siebie dużo dzwieków, aktualnie ciagle leci "abuuuuu" w różnym natężeniu. Był już etap, że powtarzała ciągle sylabę "ba", pojedynczo co prawda, ale potrwało to trochę i koniec. Był też etap piszczenia, parę razy wyrwało się jej "bababa" ale bardzo bardzo rzadko. Byliśmy na badaniu sluchu, wyszło wszystko ok, zresztą na wiadomo było, bo reaguje na dzwieki, nawet bardziej ciche. Byliśmy u neurologopedy, okazało się, że zbyt małe napięcie w mięśniach twarzy, mamy masować, mamy "dociskac" jej brodę do góry, żeby język układał się na podniebieniu. Poza tym neurologopeda, sprawdziła reakcje na imie, wędzidełka itd itd, wszystko jest ok. Dostaliśmy info, żeby bardzo dużo czytać, odłożyć zabawki, szczególnie gadające i świecące, zero tv i ekranów, czego w sumie u nas nigdy nie było, córka od urodzenia przed ekranami spędziła łącznie może z 2h. Mamy ćwiczyć z nią sylaby, samogłoski, wyrazy dźwiękonaśladowcze i dać jej jeszcze 3 miesiące. Dodam, ze partner mial w wieku niemowleco-dzieciecym problem z mową. Nie wiem, ktoś miał taki przypadek i wszystko się wyklarowało?
Nasza młoda nie była zbytnio rozgadanym niemowlakiem. Mnie trochę później zaczął jej rozwój mowy niepokoić, bo w okolicach drugich urodzin. Coś tam pojedynczo mówiła, były monosylaby, ale bez szału. Logopeda powiedziała, że wg niej nie ma żadnych niepokojących znaków. I faktycznie, miesiąc po drugich urodzinach poszło, rozgadała się w momencie. Robiłam wszystko jak Ty, opowiadałam jej co robię, opisywałam każdą czynność, na spacerach też mówiłam, co widzę. Chodzi o budowanie słownika dziecka. Jak dalej czujesz niepokój z tym związany, to skonsultuj się z kimś jeszcze, tzn z innym logopedą na przykład.Paulina.,., pisze: ↑pn lip 07, 2025 9:58 am Hej, słuchajcie potrzebuje jakiegoś głosu rozsądku, czy innej osoby, która miała lub ma podobnie. Otóż moje dziecko 10.5 miesięcy nie gaworzy. Gaworzenie rozumiem jako powtarzanie ciaglow sylab. Domyślacie się jak mam już naj*bane w głowie po przeczytaniu co sugeruje google? Ogólnie reaguje na imie, chyba, że jest bardzo zajęta lub zafascynowana czymś, pokazuje palcem, potrafi wskazać kilka rzeczy, o które pytamy. Wydaje z siebie dużo dzwieków, aktualnie ciagle leci "abuuuuu" w różnym natężeniu. Był już etap, że powtarzała ciągle sylabę "ba", pojedynczo co prawda, ale potrwało to trochę i koniec. Był też etap piszczenia, parę razy wyrwało się jej "bababa" ale bardzo bardzo rzadko. Byliśmy na badaniu sluchu, wyszło wszystko ok, zresztą na wiadomo było, bo reaguje na dzwieki, nawet bardziej ciche. Byliśmy u neurologopedy, okazało się, że zbyt małe napięcie w mięśniach twarzy, mamy masować, mamy "dociskac" jej brodę do góry, żeby język układał się na podniebieniu. Poza tym neurologopeda, sprawdziła reakcje na imie, wędzidełka itd itd, wszystko jest ok. Dostaliśmy info, żeby bardzo dużo czytać, odłożyć zabawki, szczególnie gadające i świecące, zero tv i ekranów, czego w sumie u nas nigdy nie było, córka od urodzenia przed ekranami spędziła łącznie może z 2h. Mamy ćwiczyć z nią sylaby, samogłoski, wyrazy dźwiękonaśladowcze i dać jej jeszcze 3 miesiące. Dodam, ze partner mial w wieku niemowleco-dzieciecym problem z mową. Nie wiem, ktoś miał taki przypadek i wszystko się wyklarowało?
zwróć też uwagę jak dziecko śpi czy buzia jest otwarta czy zamknięta ? Oraz jak śpi lekko otworzyć buzię i sprawdzić gdzie jest językgabisl pisze: ↑pn lip 07, 2025 11:25 pm Nasza młoda nie była zbytnio rozgadanym niemowlakiem. Mnie trochę później zaczął jej rozwój mowy niepokoić, bo w okolicach drugich urodzin. Coś tam pojedynczo mówiła, były monosylaby, ale bez szału. Logopeda powiedziała, że wg niej nie ma żadnych niepokojących znaków. I faktycznie, miesiąc po drugich urodzinach poszło, rozgadała się w momencie. Robiłam wszystko jak Ty, opowiadałam jej co robię, opisywałam każdą czynność, na spacerach też mówiłam, co widzę. Chodzi o budowanie słownika dziecka. Jak dalej czujesz niepokój z tym związany, to skonsultuj się z kimś jeszcze, tzn z innym logopedą na przykład.
Hej, rozsądne z Was babki, potrzebuję porady. Dziś dowiedziałam się, że jestem w ciąży (planowanej) oraz dziś też dostałam propozycję pracy. Praca naprawdę fajna, w branży w której chcę się rozwijać, stacjonarna ale mam tam dosłownie 10 min samochodem, przy komputerze. Podpisałabym umowę b2b (mam działalność od kilku lat, taką formę preferuję) więc nie zrobiłabym UOPem w konia pracodawcy. Zakres obowiązków i branża mega mi odpowiada, firma wydaje się być przyjemna. Tylko właśnie... to moja pierwsza ciąża, czy ja dam radę, czy będę wymiotować przy biurku? Ile dam radę przepracować? Czy to w porządku wobec pracodawcy? No właśnie... Proponują mi UOP, ale mimo to wzięłabym b2b żeby być ok. Nie mam presji finansowej, ale nie ukrywam że dodatkowa kasa kusi. No i praca po prostu mi się podoba. Przyjąć mimo wątpliwości? Czy odrzucić?
Pamiętaj że na B2B będziesz miała jakieś grosze na macierzyńskim.Dusiolek1 pisze: ↑wt wrz 09, 2025 8:01 am Hej, rozsądne z Was babki, potrzebuję porady. Dziś dowiedziałam się, że jestem w ciąży (planowanej) oraz dziś też dostałam propozycję pracy. Praca naprawdę fajna, w branży w której chcę się rozwijać, stacjonarna ale mam tam dosłownie 10 min samochodem, przy komputerze. Podpisałabym umowę b2b (mam działalność od kilku lat, taką formę preferuję) więc nie zrobiłabym UOPem w konia pracodawcy. Zakres obowiązków i branża mega mi odpowiada, firma wydaje się być przyjemna. Tylko właśnie... to moja pierwsza ciąża, czy ja dam radę, czy będę wymiotować przy biurku? Ile dam radę przepracować? Czy to w porządku wobec pracodawcy? No właśnie... Proponują mi UOP, ale mimo to wzięłabym b2b żeby być ok. Nie mam presji finansowej, ale nie ukrywam że dodatkowa kasa kusi. No i praca po prostu mi się podoba. Przyjąć mimo wątpliwości? Czy odrzucić?
No i przede wszystkim poinformuj nowego pracodawcę o ciąży, żeby wiedział że od razu musi szukać kogoś na twoje miejsce (jeżeli podtrzyma propozycję pracy)
-
Rzeka.chaosu
- Currently:Greece
- Posty: 1258
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Ja pracowałam prawie do porodu. Ostatni miesiąc zdalnie. Lekarza ogarniałam przed pracą o ile się dało. Jeśli nie, to brałam pół dnia wolnego.Dusiolek1 pisze: ↑wt wrz 09, 2025 8:01 am Hej, rozsądne z Was babki, potrzebuję porady. Dziś dowiedziałam się, że jestem w ciąży (planowanej) oraz dziś też dostałam propozycję pracy. Praca naprawdę fajna, w branży w której chcę się rozwijać, stacjonarna ale mam tam dosłownie 10 min samochodem, przy komputerze. Podpisałabym umowę b2b (mam działalność od kilku lat, taką formę preferuję) więc nie zrobiłabym UOPem w konia pracodawcy. Zakres obowiązków i branża mega mi odpowiada, firma wydaje się być przyjemna. Tylko właśnie... to moja pierwsza ciąża, czy ja dam radę, czy będę wymiotować przy biurku? Ile dam radę przepracować? Czy to w porządku wobec pracodawcy? No właśnie... Proponują mi UOP, ale mimo to wzięłabym b2b żeby być ok. Nie mam presji finansowej, ale nie ukrywam że dodatkowa kasa kusi. No i praca po prostu mi się podoba. Przyjąć mimo wątpliwości? Czy odrzucić?
Wymoty - kwestia indywidualna. W moim otoczeniu większych dramatów nie było. Dziewczyny normalnie pracowały w różnych branżach. Jedna na pewno była w szpiraly pod kroplówką z powodu odwodnienia.
Czyli różnie może być. W zasadzie to przeraża mnie trochę wizja, że miałabym 9 miesięcy spędzić w domu... Spróbuję, najwyżej rzucę tę pracę jak będzie tragicznie. Nie chcę nikogo oszukać przecież, chcę pracować, a równie dobrze mogłabym np złamać nogę i też musiałabym zrezygnować.Rzeka.chaosu pisze: ↑wt wrz 09, 2025 2:24 pm Ja pracowałam prawie do porodu. Ostatni miesiąc zdalnie. Lekarza ogarniałam przed pracą o ile się dało. Jeśli nie, to brałam pół dnia wolnego.
Wymoty - kwestia indywidualna. W moim otoczeniu większych dramatów nie było. Dziewczyny normalnie pracowały w różnych branżach. Jedna na pewno była w szpiraly pod kroplówką z powodu odwodnienia.
A co do b2b - przy pełnym zusie macierzyński jest w porządku. Myślę, że jednak kobiety na własnej działalności, planujące ciążę mają świadomość że pełny ZUS to must have. Jakbym po 5 latach działalności podpisała nagle umowę o pracę, a potem przeszła na L4, to dopiero miałabym przesrane w zusie ;) wiadomo jak lubią czepiać się matek i kobiet w ciąży.
- sosczosnkowy
- Zrobiona_In_Italy
- Posty: 1821
- Rejestracja: wt cze 03, 2025 11:19 am
Dziewczyny, macie jakieś propozycje na prezent dla chłopca na roczek? 
Jedyną słuszną jest spytanie rodziców czego dziecku potrzeba xdsosczosnkowy pisze: ↑pn lis 03, 2025 8:12 am Dziewczyny, macie jakieś propozycje na prezent dla chłopca na roczek?![]()
- sosczosnkowy
- Zrobiona_In_Italy
- Posty: 1821
- Rejestracja: wt cze 03, 2025 11:19 am
Aa to inna sprawasosczosnkowy pisze: ↑pn lis 03, 2025 2:19 pm Akurat to dla mojego dziecka, ale w ogóle nie mam pomysłu
Na instagramie fizjomommy i mama_fizjoterapeuta mają przegląd zabawek, zawsze jak ktoś mnie pyta co kupić to sprawdzam tam polecajki
Scoot&ride, o ile jeszcze nikt wam nie podarował. Spokojnie będzie wam służył już od pierwszych kroczków dziecka do 3, może nawet 4 r.z. Potem pewnie wjedzie nauka jazdy na rowerze z pedałamisosczosnkowy pisze: ↑pn lis 03, 2025 2:19 pm Akurat to dla mojego dziecka, ale w ogóle nie mam pomysłu
Dziewczyny, pytam tutaj bo jest najwięcej wpisów. Co sądzicie o szumisiach? Czy faktycznie warto wydać prawie 300zl czy te za 100zl też są w porządku? Chce kupić na prezent, nie znam się i wolę zapytać.
♥⌒゚。⋆♡⋆。゚⌒♥⌒゚。⋆♡⋆。゚⌒♥
Lepiej nie wydawac mega duzo pieniedzy na takie gadżety, bo może sie okazać, ze akurat temu dziecku nie podpasuje i szumiś skończy na dnie kosza z zabawkami xd Spokojnie ten za 100 moim zdaniem
Dzięki za odpowiedź, zamówiłam Whisbear bo akurat na promocji jest. Ogladalam opinie, wielu pasuje więc może się sprawdzi
♥⌒゚。⋆♡⋆。゚⌒♥⌒゚。⋆♡⋆。゚⌒♥
-
LauraBacha3
- Tritonotti
- Posty: 178
- Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am
Ja szumu w ogóle nie używam, dziecko śpi bez. Próbowałam kilka razy i miałam wrażenie, że wręcz przeszkadza
Jak na prezent to spoko
Jak kupić sobie dla swojego dziecka, to bym poczekała czy dziecko daje radę zasypiać bez
- sosczosnkowy
- Zrobiona_In_Italy
- Posty: 1821
- Rejestracja: wt cze 03, 2025 11:19 am
wiesz co, ja po prostu puszczałam biały szum z telewizora i działało. bez wydawania pieniędzy. ale słyszałam, że te "foczki" sa okej
-
paulina0320
- SkrzydełkaZhooters
- Posty: 209
- Rejestracja: ndz lut 18, 2024 7:41 pm
Hej,
Potrzebuje porady, bo nie wiem czy przesadzam, czy jednak mam podstawy do tego żeby się wkurzać..
Mam dziecko, które ma prawie 1,5 roku. Jedynaczka, dodatkowo pierwsze dziecko w rodzinie, zarówno po stronie mojej, jak i męża.
Problem leży w teściowej, która nie rozumie co się do niej mówi. Z dzieckiem widuje się rzadko, mieszkamy od siebie 300km, więc rozumiem oczywiście, że jak najbardziej chce ten wspólny czas wykorzystać. Ale ona kompletnie nie rozumie co się niej mówi..
sytuacja świeża - przyjechali do nas, zostaja na weekend. Teściowa non stop nosi dziecko na rękach, caaaaaaaly czas, z wyjątkiem drzemki i wtedy kiedy siedzi przy stole podczas posiłku. Nie rozumie, że ona potrafi chodzić sama, a my jej aż tyle nie nosimy. Zarówno mąż, jak i ja, zwracamy jej uwagę, że na spokojnie, dzidziut może sam chodzić, bez przesady, ma swoje nóżki itd, to ona wie swoje.
Dzisiaj naprawdę nosiła ją przez 90% dnia, ja już wychodzę z siebie, że ktoś nie szanuje tego co mówię.
Ja zawsze jestem postawiona w roli kucharki/sprzątaczki itd, bo mąż wraz z ojcem ogarniają jakieś rzeczy w domu, np zakładają lampy, w sensie wiecie są zajęci swoimi rzeczami.
Czy ja przesadzam, czy nie?
Potrzebuje porady, bo nie wiem czy przesadzam, czy jednak mam podstawy do tego żeby się wkurzać..
Mam dziecko, które ma prawie 1,5 roku. Jedynaczka, dodatkowo pierwsze dziecko w rodzinie, zarówno po stronie mojej, jak i męża.
Problem leży w teściowej, która nie rozumie co się do niej mówi. Z dzieckiem widuje się rzadko, mieszkamy od siebie 300km, więc rozumiem oczywiście, że jak najbardziej chce ten wspólny czas wykorzystać. Ale ona kompletnie nie rozumie co się niej mówi..
sytuacja świeża - przyjechali do nas, zostaja na weekend. Teściowa non stop nosi dziecko na rękach, caaaaaaaly czas, z wyjątkiem drzemki i wtedy kiedy siedzi przy stole podczas posiłku. Nie rozumie, że ona potrafi chodzić sama, a my jej aż tyle nie nosimy. Zarówno mąż, jak i ja, zwracamy jej uwagę, że na spokojnie, dzidziut może sam chodzić, bez przesady, ma swoje nóżki itd, to ona wie swoje.
Dzisiaj naprawdę nosiła ją przez 90% dnia, ja już wychodzę z siebie, że ktoś nie szanuje tego co mówię.
Ja zawsze jestem postawiona w roli kucharki/sprzątaczki itd, bo mąż wraz z ojcem ogarniają jakieś rzeczy w domu, np zakładają lampy, w sensie wiecie są zajęci swoimi rzeczami.
Czy ja przesadzam, czy nie?
-
Distinguished
- RoyalBaby
- Posty: 24
- Rejestracja: pn mar 31, 2025 6:32 pm
Dużo emocji w to wkładasz, wiem jak to frustruje jak coś mówisz a wszystko odbija się jak grochem o ścianę, ale czasem nie warto, oprócz stawiania granic trzeba się też nauczyć odpuszczać....paulina0320 pisze: ↑sob gru 20, 2025 10:43 pm Hej,
Potrzebuje porady, bo nie wiem czy przesadzam, czy jednak mam podstawy do tego żeby się wkurzać..
Mam dziecko, które ma prawie 1,5 roku. Jedynaczka, dodatkowo pierwsze dziecko w rodzinie, zarówno po stronie mojej, jak i męża.
Problem leży w teściowej, która nie rozumie co się do niej mówi. Z dzieckiem widuje się rzadko, mieszkamy od siebie 300km, więc rozumiem oczywiście, że jak najbardziej chce ten wspólny czas wykorzystać. Ale ona kompletnie nie rozumie co się niej mówi..
sytuacja świeża - przyjechali do nas, zostaja na weekend. Teściowa non stop nosi dziecko na rękach, caaaaaaaly czas, z wyjątkiem drzemki i wtedy kiedy siedzi przy stole podczas posiłku. Nie rozumie, że ona potrafi chodzić sama, a my jej aż tyle nie nosimy. Zarówno mąż, jak i ja, zwracamy jej uwagę, że na spokojnie, dzidziut może sam chodzić, bez przesady, ma swoje nóżki itd, to ona wie swoje.
Dzisiaj naprawdę nosiła ją przez 90% dnia, ja już wychodzę z siebie, że ktoś nie szanuje tego co mówię.
Ja zawsze jestem postawiona w roli kucharki/sprzątaczki itd, bo mąż wraz z ojcem ogarniają jakieś rzeczy w domu, np zakładają lampy, w sensie wiecie są zajęci swoimi rzeczami.
Czy ja przesadzam, czy nie?
Przerabiałam to samo z teściową tylko dziecko było młodsze i jeszcze nie chodziło. Powiedziałam stanowczo, żeby go nie nosić, bo potem mam bardzo duży problem, bo domaga się bycia na rękach tyle co u babci i że po powrocie do domu nie możemy sobie poradzić.
Jeśli dziecko potem nie wymaga tego od was to niech sobie babcia nosi aż będzie miała wyciągnięte ręce do kostek. Zakładam, że babcia już ma swoje lata, może jej wygodniej nosić niż schylić się do prowadzenia za rękę.