Może brutalne, ale ci rodzice dają mi vibe rodziców Dody: ukazują córkę jako mieszaninę Anji Rubik, Matki Teresy i reinkarnację Pasteura. A z tego co mówili jej znajomi (nawet w materiale Olgi lol), to była zwykła patuska z bogatego domu - znęcająca się nad zwierzętami, rówieśnikami, dziećmi i niezbyt licząca się z innymi, grożąca wszystkim że i tak tatuś wyciągnie ją z opałów.
Matka z tymi obrazami wszędzie jej wywieszonymi, wrzucając wciąż jej przerobione foty na swoje SM, stająca w jej obronie bez żadnej refleksji, nawet gdy bije dziecko w szkole, przypomina bardziej fankę niż rodzica, a jej historie są tak odklejone, że nic dziwnego, że budzą opór i reakcje prostujące - żadna z niej wielka naukowczyni, do PANu z powodów poruszanych tu wcześniej przyjmują raczej każdego, kto nie jest po Wyższej Szkole Robienia Hałasu. Do tego wcale nie miała też badać leku na białaczkę, a być zwykłą asystentką. Praca w policji to zasługa taty. Mam też wrażenie, że dla matki najważniejsze jest to, że była PRZEPIĘKNA. Dziwne i trochę dla mnie niesmaczne, że ze wszystkich cech jakie można wymienić, to ta właśnie pada najczęściej jako pierwsze w wywiadach od matki o swoim dziecku. Na zdjęciach tak, ale gdy widzimy treści innych osób, okazuje się że to po prostu ładna dziewczyna o dosyć topornej urodzie.
Mama tak gloryfikuje, że Ola jest zbyt wyjątkowa, by miała umrzeć z powodu swojej durnej decyzji, mało tego! nawet nie to, że przeciętny kryminalista jej zaszkodził, tylko MILIONER ZAKOCHANY W JEJ URODZIE, a ona w dodatku była tak silna i niepokorna, że musieli jej dać wszystko co mieli z narkotyków. Przepraszam, wiem że mowa tu o dramacie, ale to jest zwyczajnie komiczne i mam wrażenie (patrząc na ciśnięcie jej pedagogom czy nauczycielom), że to nie jest kwestia rozpaczy teraz, tylko od zawsze Olę traktowała jak boginię.
Co do narkotyków - wiele lat temu miałam dosyć intensywne towarzystwo i może warto powiedzieć kilka rzeczy niektórym bez takich doświadczeń:
1. To, że znaleźli w nich tablicę mendelejewa nie znaczy, że musieli to wszystko jakimś cudem wziąć tu i teraz i "jak oni by to zrobili?!". Narkotyki utrzymują się kilka dni w organiźmie i mogli po prostu (jak wskazują jej SM) ładować cały wyjazd. Patrząc na jej SM to serio widać - laska naturalnie ma błękitne oczy, na fotach z Miami miała oczy niemal czarne.
2. Nie znam uniwersum, w którym wchodzisz do baru na hasło "gotówka/marihuana" (sprzeczne info co do pisowni) i trzeba naprawdę chcieć, żeby w to uwierzyć
3. Znam może 10% osób, które po 2 piwkach (ilość, każdy zawsze taką podawał rodzicom gdy opowiadał o imprezie za młodu
4. Naprawdę, to że dla was niewyobrażalne jest branie przed lotem nie znaczy, że nikt tego nie robi - nie jestem patusem, sama w jej wieku paliłam na siłę blanta w Maroko ze znajomymi przed pojechaniem na lotnisko "żeby się nie zmarnowało skoro już mamy i żeby się lepiej spało". Tu mamy ludzi, którzy ładowali cały wyjazd i sporo rekreacyjnie w domu, więcej niż zioło, poza chęcią "pożegnania z Miami" prawdopodobnie musieli mieć wielki zjazd i kaca, więc mogli chcieć się "zneutralizować" przed wejściem na pokład.
5. Insynuowanie że "jest chemiczką i by nie brała takich dziwnych substancji" jest naiwne. Nie wiem czy wiecie, jak ogromne jest stosowanie koksu wśród prawników - a przecież znają prawo i wiedzą czym to grozi! Poza tym znów, to nie była żadna wielka chemiczka chwilę po magisterce i epizodzie w policji, przypomnijcie sobie jak to było po studiach i czy po obronie magisterki z ekonomii byliście wielkimi analitykami biznesowymi
Poza zarzutami oczywistymi do jej męża, mam jeszcze jedną myśl: mówimy o USA, w którym pozywa się z sukcesem Mc Donalds za nieoznaczenie kubka z gorącą zawartością. Zastanówcie się, jakie odszkodowanie moglibyście ugrać i jak medialna by to byla sprawa, gdybyście stracili pamięć i przytomność a wasza żona życie po wypaleniu zwykłego papierosa ze sklepu. Historia o tym, że to był zwykły papieros jest tak samo prawdziwa, jak że "cash/kush" było hasłem żeby promotor dostał prowizję za wejście do klubu.
Myślę, że mąż powiedział prawdę teściom - teściowa zapatrzona w córkę nie uwierzyła, teść uwierzył i pewnie dlatego jako policjant go nie ciśnie i "nie zauważa luk" w relacji - córki nie wskrzesi, a mogą dostać rachunek za leczenie z USA, który pogrzebie ich na lata.
W tym wszystkim najbardziej obrzydza mnie Olga Ś - jako wykopowiczka zdecydowanie wie, że "cash" to nie hasło do klubu chociażby, a podbija te paranoje u matki. Mam też nadzieję, że odpowie za pomówienia wobec policjanta.To bezgraniczne gloryfikowanie dziewczyny, która ma swoje wady, zalety i słabości, czasem działa mądrze, czasem głupio jak każdy z nas, sprawiło, że tragedia stała się groteską.
Żaden rodzic nie zasługuje na to, by chować własne dziecko, okropne tracić życie w tak młodym wieku. Mam nadzieję, że jej mama znajdzie spokój ducha, mimo wszystko.