Te kwestie prawne są w ogóle ciekawe. Jeśli mieli ubezpieczenie z wykluczeniem alkoholowym/narkotykowym to mogą mieć teraz duże problemy.
Jesli śledztwo było w toku, to nie można było mówić o dobrowolnym zażyciu. Śledztwo zakończyło się na stwierdzeniu dobrowolnego zażycia. I tu byłaby już możliwość domagania się zwrotu kosztów od rodziny.
Stąd może ta taktyka o niepamięci Dawida (również w kwestii tego co robili tak naprawdę przez cały wyjazd) i wyciągania teorii spiskowych, dramatycznej narracji by wzbudzić emocje u opinii publicznej i jakoś spowodować by wznowiono postępowanie i dalej by nie było wiadomo czy brali dobrowolnie czy nie.
Wtedy rodzinie będzie zależało na tym, żeby nie podpowiadać prostych rozwiązań jak np. sprawdzenie lokalizacji.