Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Tradycyjne żony

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Weronka_
ŚpioszkiKenzo
Posty: 4
Rejestracja: ndz lip 17, 2022 11:14 am

Re: Tradycyjne żony

Post autor: Weronka_ »

Retti pisze: czw mar 16, 2023 1:59 pm Od jakiegoś czasu dostrzegam zarówno wokół siebie jak i na insta renesans modelu rodziny, w którym kobieta pełni rolę ,,piastunki domowego ogniska".

Co uważacie o takim modelu? Przyznam, że budzi to u mnie wiele wątpliwości, szczególnie jeżeli chodzi o aspekt finansowy i umiejętność przeżycia za jedną pensję w Polsce (o ile mąż nie jest cenionym specjalistą zarabiającym krocie). Ciekawi mnie jak wygląda życie takich kobiet gdy dzieci są już w wieku nastoletnim i nie potrzebują opieki.
Cześć, wypowiem się jako Tradwife (mama dzieciaków w wieku przedszkolnym). Od początku postanowiliśmy z mężem że to ja będę się zajmowała dziećmi domem itp. On zajmuje się własną firmą.
Na początku było fajnie. Z roku na rok coraz bardziej dojeżdżała mnie rzeczywistość. Dookoła wszędzie były spełnione kobiety zawodowo a moja kariera stała w miejscu (wcześniej zajmowałam kierownicze stanowiska). Wielokrotnie miałam zjazdy psychiczne a największe po spotkaniach biznesowych męża gdzie źle się czułam po pytaniu czym się zajmuje gdzie pracuje.
Dzieciaki poszły do przedszkola i zostałam sama w domu.
Poświeciłam się swoim pasją aby zapełnić jakoś czas.
Teraz podjęłam decyzję aby iść do pracy. Złożyłam mnóstwo cv, odzew beznadziejny (nie dziwię się bo nie pracuje już 6 lat) poza tym mam problem z nawiązaniem nowych relacji, a przecież byłam otwartą osobą. Jestem w pełni zależna finansowo od męża, co też coraz bardziej mi się nie podoba.

A teraz plusy tego że jestem w domu: jest piękna pogoda, zabieram dzieciaki wcześniej z przedszkola, jedziemy na rowery plac zabaw itp. Urlop? Jeśli chce jechać na krótkie wakacje to pakuje nas i jedziemy (mąż zazwyczaj nie może). Kiedy jest dziecko przeziębione, zmęczone po intensywnym weekendzie zostaje bez problemu w domu nie muszę się martwić o opiekę. Gotowanie i przygotowywanie jedzenia na przyjęcia? Uwielbiam to robić, ale jeśli nie mam ochoty gotować to zamawiam (mąż nie rozlicza mnie z tego że siedzę w domu i nie zrobię obiadu). Chociaż bardzie ja mam wyrzuty sumienia przez to, że siedzę a np pół dnia czytałam książkę, a pranie czy prasowanie czeka.

Tak naprawdę ciężki jest to temat.Dla niektórych sytuacja wymarzona zajmować się domem, nie pracować, mąż was utrzymuje. Dla innych (w tym moje przyjaciółki) abstrakcja tyle poświęcić.
Niu90
BlondDoczep
Posty: 138
Rejestracja: sob wrz 07, 2024 11:02 pm

Post autor: Niu90 »

Weronka_ pisze: czw kwie 17, 2025 3:17 pm Cześć, wypowiem się jako Tradwife (mama dzieciaków w wieku przedszkolnym). Od początku postanowiliśmy z mężem że to ja będę się zajmowała dziećmi domem itp. On zajmuje się własną firmą.
Na początku było fajnie. Z roku na rok coraz bardziej dojeżdżała mnie rzeczywistość. Dookoła wszędzie były spełnione kobiety zawodowo a moja kariera stała w miejscu (wcześniej zajmowałam kierownicze stanowiska). Wielokrotnie miałam zjazdy psychiczne a największe po spotkaniach biznesowych męża gdzie źle się czułam po pytaniu czym się zajmuje gdzie pracuje.
Dzieciaki poszły do przedszkola i zostałam sama w domu.
Poświeciłam się swoim pasją aby zapełnić jakoś czas.
Teraz podjęłam decyzję aby iść do pracy. Złożyłam mnóstwo cv, odzew beznadziejny (nie dziwię się bo nie pracuje już 6 lat) poza tym mam problem z nawiązaniem nowych relacji, a przecież byłam otwartą osobą. Jestem w pełni zależna finansowo od męża, co też coraz bardziej mi się nie podoba.

A teraz plusy tego że jestem w domu: jest piękna pogoda, zabieram dzieciaki wcześniej z przedszkola, jedziemy na rowery plac zabaw itp. Urlop? Jeśli chce jechać na krótkie wakacje to pakuje nas i jedziemy (mąż zazwyczaj nie może). Kiedy jest dziecko przeziębione, zmęczone po intensywnym weekendzie zostaje bez problemu w domu nie muszę się martwić o opiekę. Gotowanie i przygotowywanie jedzenia na przyjęcia? Uwielbiam to robić, ale jeśli nie mam ochoty gotować to zamawiam (mąż nie rozlicza mnie z tego że siedzę w domu i nie zrobię obiadu). Chociaż bardzie ja mam wyrzuty sumienia przez to, że siedzę a np pół dnia czytałam książkę, a pranie czy prasowanie czeka.

Tak naprawdę ciężki jest to temat.Dla niektórych sytuacja wymarzona zajmować się domem, nie pracować, mąż was utrzymuje. Dla innych (w tym moje przyjaciółki) abstrakcja tyle poświęcić.
Z moich obserwacji mojego otoczenia wynika, że kobiety siedzące w domu nie mają ochoty wracać do pracy. Narzekały póki dzieci były małe, jak dzieciaki poszły do szkoły to są zadowoleni bo mają czas na siłownię, spa itd. Są to jednak bogate rodziny, nie muszą codziennie gotować,sprzątać itp. Ja kiedyś nie wyobrażałam sobie nie zrobić kariery, teraz myślę nad pracą na pół etatu. Nie chciałbym zrezygnować zupełnie z pracy z takich względów jakie odpisujesz, że bede miała problemy z nowymi reakcjami i będę się czuła zbyt zależna, mój mąż za to bardzo chętnie zostałby kurem domowym 😁
paul_i7967

Post autor: paul_i7967 »

Mieszkam w małej robotniczej miejscowości i cała masa tutaj tak żyje, część z wyboru bo naoglądały sie życia z katalogów i presja z bardziej „burżujskich” środowisk (miałam taką znajomą która całą mądrość życia czerpała z artykułów z onetu i nawet mi wysyłała na poparcie czemu chłop musi zarabiać więcej… tragedia) a część bo nie ma z kim dziecka zostawić, nawet jeśli jest żłobek to niedostosowany do realiów pracy zmianowej - nawet jak są biedne, można sobie wyobrazić że to jest wtedy nędza i rozpacz, tak za minimalną krajową faceta i jakiś socjal na dzieci. Czasem praca jest na chwilę np. w przerwie między jedną ciążą a drugą, i takie panie znałam. Jak chłop np robi w budowlance prawie 24 na dobę i przynosi większy hajs to jakoś się kręci. Ja mogę mówić tylko jak to wpływa na mnie, osobę queerowa która musi radzić sobie sama, a w takim środowisku to jest jak funkcjonować z urwaną noga skacząc o jednej. Rynek pracy (tu nie ma korpo) jest głównie dla mężczyzn, reszta musi się ustawić w kolejce, w ogóle mało kto uznaje że nie facetom się moralnie należy jakaś ciągłość pracy; po drugie te kobiety nabierają jakichś dziwnych przekonań w stylu tradwife żeby jakoś usprawiedliwić swoje wybory. Mi była koleżanka dokuczała wręcz ciągłymi szpilami zwłaszcza jak byłam w gorszej sytuacji po stracie pracy: „no ale przynajmniej SAMA sobie płacisz czynsz”, „nikt nikomu nic nie da, wszyscy sami musimy sobie ciężko zarobic” (ona już wtedy nie pracowała od lat) i o płci jeszcze jak starałam się np. o lepiej płatne zajęcie „ale to jest męski swiat” i jakies takie pierdolety w koncu cmoknęłam ją w cztery litery bo miałam dosyć. Zwłaszcza jak w trakcie remontu mieszkania straciłam pracę przez co nie mogłam go skończyć ani umeblować a ona zaczęła jakieś teksty , że ja to po prostu NIE CHCĘ że niby co, lubię się gnieść u starych? No to zaczęłam jej się odgryzać tekstami typu „jak *moje imie* nie pracuje to nie ma pieniążków” ;P Długo pisała tylko żeby wyciągać ploty bo jej się nudziło w domu, facet też miał jej dosyć, bo traktowała go delikatnie mówiąc bardzo w kontekście użyteczności. Jak to powiedziała „chciałeś panią to rób na nia”… potem się dziwić czemu rynek pracy tak wygląda a one nie są traktowane poważnie. Niech się kisza w swoim „kobiecym” świecie. Nie ma nic godnego zachwytu w tym że kobiety muszą sięgac po zasoby przez mężczyzn a nie bezpośrednio.
Awatar użytkownika
odpalskreta
Beżowa
Posty: 618
Rejestracja: pn sty 15, 2024 8:31 pm

Post autor: odpalskreta »

Retti pisze: czw mar 16, 2023 1:59 pm Od jakiegoś czasu dostrzegam zarówno wokół siebie jak i na insta renesans modelu rodziny, w którym kobieta pełni rolę ,,piastunki domowego ogniska".

Co uważacie o takim modelu? Przyznam, że budzi to u mnie wiele wątpliwości, szczególnie jeżeli chodzi o aspekt finansowy i umiejętność przeżycia za jedną pensję w Polsce (o ile mąż nie jest cenionym specjalistą zarabiającym krocie). Ciekawi mnie jak wygląda życie takich kobiet gdy dzieci są już w wieku nastoletnim i nie potrzebują opieki.
Jak dla mnie to nic fajnego.
Nie ma co się oszukiwać że w większości przypadków to nie wygląda jak w filmie netflixa a polega to na tym że kobieta z dziećmi jest finansowo uzależniona od faceta i często dochodzi do przemocy ekonomicznej. Ja sobie nie wyobrażam i sama nie chciałabym żyć w taki sposób. Codziennie tylko dom, sprzątanie, gotowanie, a potem prosić pana łaskawcę o hajs na pazury czy cokolwiek innego a jego decyzja zależna od humoru. W życiu pewne są tylko dwie rzeczy- to że umrzesz i że możesz liczyć tylko na siebie. Nigdy nie wiadomo jak potoczy się relacja. Przez 10 lat może być super a potem coś się zj3bie, facet znajdzie młodszą a kobieta zostaje z niczym. Bez pieniędzy, domu, pracy i doświadczenia zawodowego. Straszna wizja szczerze mówiąc
wikiwixa777
ŚpioszkiKenzo
Posty: 4
Rejestracja: sob mar 22, 2025 8:58 pm

Post autor: wikiwixa777 »

To ja mam mieszane odczucia, ale sama bym nie chciała być trad wife.

Natomiast to jest całe spektrum przypadków, bo z jednej strony potrafię sobie wyobrazić fajną rodzinkę, gdzie obdywoje rodzice pokończyli studia, gdzieś pracowali i po prostu wspólnie dogadali się, że ich planem czy marzeniem jest posiadanie gromadki dzieci, więc mama zostaje z dziećmi w domu, a tata przynosi pieniądze na ich utrzymanie. Może ta kobieta jest jakoś zabezpieczona, ma nieruchomości, może ma wysokie kwalifikacje zawodowe i nieważne co się stanie, jakoś da sobie radę. W takiej sytuacji myślę, że super, że ktoś realizuje swoje marzenia, że ma wspólne poglądy na przyszłość z partnerem.

Ale... Sporo trad wife z internetu to tak jak ktoś pisał wczensiej - mormonki, które mają całe zaplecze za sobą i zakrzywiają rzeczywistość życia w wielodzietnej rodzinie. Albo są to też dziewczyny, które chciałyby żyć życiem influencerek, ale nie mają takich zasięgów i po prostu wybierają taką ścieżkę, mówiąc, że są "trad wife", a po prostu zajmują się 1 czy 2 dzieci i nie pracują, ale też mają pomoc domową.
paul_i7967

Post autor: paul_i7967 »

W ogóle taki model rodziny to wymysł burżujów z protestanckich środowisk i efekt patriarchalnego modelu męskości a nie żadna prawda objawiona, najbardziej optymalna opcja czy natura. W pewnym momencie elity chciały się oddzielić od plebsu i były jak „patrzcie, nasze kobiety siedzą w domu i nie muszą sobie brudzić rąk jak te wasze” tylko że zostały potraktowane przedmiotowo a w zamian musiały zapłacić rezygnacja z bycia dorosłym podmiotem w świetle prawa a stawały się dziećmi za które decyduje mąż i wszystko dzieje się przez jego osobę za jego zgodą. Kobiety żyjące solo mogły zawsze posiadać nieruchomości, rozporządzać majątkiem etc - tak to wkurzało tych wyżej, że powstało to prześmiewcze określenie „stara panna”. Są całe książki o tym ile historycznie energii włożyli mężczyźni - robotnicy, rzemieślnicy, drobni przesiębiorcy w wypychanie kobiet albo z zakładów pracy albo z pracy odpłatnej u swojego boku ew sprawianie, żeby ta praca nigdy się nie opłacała, a jedyną stroną która ma prawo rozporządzać pieniędzmi był mężczyzna - żeby się upodobnić do elit. Jak ktoś mi to teraz próbuje romantyzowac to mam ochotę paść ze śmiechu. Jest np. taka książka Anny Clark „ Gender and the Making of the British Working Class”. Wspomnieni mormoni to taki ruch paraprotestancki więc też będą szli tym tokiem myslenia.
jaskana
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 503
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

paul_i7967 pisze: ndz maja 11, 2025 12:47 pm W ogóle taki model rodziny to wymysł burżujów z protestanckich środowisk i efekt patriarchalnego modelu męskości a nie żadna prawda objawiona, najbardziej optymalna opcja czy natura. W pewnym momencie elity chciały się oddzielić od plebsu i były jak „patrzcie, nasze kobiety siedzą w domu i nie muszą sobie brudzić rąk jak te wasze” tylko że zostały potraktowane przedmiotowo a w zamian musiały zapłacić rezygnacja z bycia dorosłym podmiotem w świetle prawa a stawały się dziećmi za które decyduje mąż i wszystko dzieje się przez jego osobę za jego zgodą. Kobiety żyjące solo mogły zawsze posiadać nieruchomości, rozporządzać majątkiem etc - tak to wkurzało tych wyżej, że powstało to prześmiewcze określenie „stara panna”. Są całe książki o tym ile historycznie energii włożyli mężczyźni - robotnicy, rzemieślnicy, drobni przesiębiorcy w wypychanie kobiet albo z zakładów pracy albo z pracy odpłatnej u swojego boku ew sprawianie, żeby ta praca nigdy się nie opłacała, a jedyną stroną która ma prawo rozporządzać pieniędzmi był mężczyzna - żeby się upodobnić do elit. Jak ktoś mi to teraz próbuje romantyzowac to mam ochotę paść ze śmiechu. Jest np. taka książka Anny Clark „ Gender and the Making of the British Working Class”. Wspomnieni mormoni to taki ruch paraprotestancki więc też będą szli tym tokiem myslenia.
polecasz jeszcze inne książki w tym temacie? albo podobne
paul_i7967

Post autor: paul_i7967 »

jaskana pisze: ndz maja 11, 2025 12:52 pm polecasz jeszcze inne książki w tym temacie? albo podobne
Jak przeczytam inne to dam znać. Ale wydaje mi się, że ta chyba będzie najlepsza w temacie i najbardziej przystępna, jest na LibGenie jak coś. Jeszcze fajna jest ta krytykująca obecny model rodziny „ Family Abolition: Capitalism and the Communizing of Care” M. E. O'Brien. Chciałabym znaleźć coś po polsku ale na razie lipa.
paul_i7967

Post autor: paul_i7967 »

jaskana pisze: ndz maja 11, 2025 12:52 pm polecasz jeszcze inne książki w tym temacie? albo podobne
O, teraz Karakter wydał „Kaliban i czarownica”: https://www.instagram.com/p/DJlnP5cN20a ... htdmJ4MQ== jak widac po opisie tez sie wpisuje w temat
Agatyszcze
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 513
Rejestracja: wt mar 25, 2025 9:00 pm

Post autor: Agatyszcze »

paul_i7967 pisze: ndz maja 11, 2025 12:47 pm W ogóle taki model rodziny to wymysł burżujów z protestanckich środowisk i efekt patriarchalnego modelu męskości a nie żadna prawda objawiona, najbardziej optymalna opcja czy natura.
No, nie. Czy ty w ogole masz dzieci? Praca na pelen etat dwoch osob, wychowywanie dzieci, gotowanie, utrzymywanie dom w jako takim porządku to jest często kosmos, zwlaszcza bez pomocy dziadkow, zwlaszcza jesli mowmy o chorobach i nawigowaniu tego kto tym razem bierze wolne. Srednio raz na miesiąc zastanawiam sie jakie to byloby ulatwienie, gdyby jedno z nas po prostu zostalo w domu, zrezygnowalo z pracy, i moglo ogarniac dzieci, choroby i caly ten chaos domowy, a drugie moglo skupic sie na pracy. Niezależnie ktore :) tego nie zrozumie osoba bez dzieci… zwlaszcza jak sie ma wiecej niz jedno dziecko, to wszystko jest naprawde cholernie trudne.

Mimo wszystko jestem przeciwniczka trad wife, bo po prostu za dlugo zyje i wiem ze niestety kobieta nigdy nie wychodzi na tym dobrze…
wodnyklan
Skarpeta Rakieta
Posty: 88
Rejestracja: sob mar 30, 2024 11:59 am

Post autor: wodnyklan »

Piszę z perspektywy osoby póki co bezdzietnej.
Z jednej strony myslę, że nie mogłabym być tylko w domu, chciałabym pracować chociaż parę godzin w tygodniu dla oderwania się od rutyny, kontaktu z innymi ludźmi etc.

Z drugiej strony nie przemawia do mnie mówienie o "spełnianiu się zawodowo" i kobiety, które wracają do wracy prawie od razu po urodzeniu dziecka, bo inaczej kariera im ucieknie. Dla mnie to trochę stawianie korpo czy firmy ponad potomka. Ostatecznie to dorastanie dziecka nigdy się nie powtórzy, nie chciałabym przegapić jego pierwszych słow czy kroków.
moonlightbae
Channelka
Posty: 30
Rejestracja: pn lut 05, 2024 10:31 pm

Post autor: moonlightbae »

wodnyklan pisze: pn kwie 13, 2026 9:37 pm Piszę z perspektywy osoby póki co bezdzietnej.
Z jednej strony myslę, że nie mogłabym być tylko w domu, chciałabym pracować chociaż parę godzin w tygodniu dla oderwania się od rutyny, kontaktu z innymi ludźmi etc.

Z drugiej strony nie przemawia do mnie mówienie o "spełnianiu się zawodowo" i kobiety, które wracają do wracy prawie od razu po urodzeniu dziecka, bo inaczej kariera im ucieknie. Dla mnie to trochę stawianie korpo czy firmy ponad potomka. Ostatecznie to dorastanie dziecka nigdy się nie powtórzy, nie chciałabym przegapić jego pierwszych słow czy kroków.
A co z mężczyznami którzy wracają do pracy od razu po urodzeniu się dziecka, nawet po tygodniu? To przecież też stawianie korpo nad potomka.
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1794
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

moonlightbae pisze: pn kwie 13, 2026 11:32 pm A co z mężczyznami którzy wracają do pracy od razu po urodzeniu się dziecka, nawet po tygodniu? To przecież też stawianie korpo nad potomka.
Ty tak serio?
jaskana
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 503
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

Rzeka.chaosu pisze: wt kwie 14, 2026 10:14 am Ty tak serio?
a co w tym niepoważnego? przecież mężczyźni też mogą wziąć urlop po urodzeniu dziecka i coraz więcej to robi
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1794
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

jaskana pisze: wt kwie 14, 2026 10:22 am a co w tym niepoważnego? przecież mężczyźni też mogą wziąć urlop po urodzeniu dziecka i coraz więcej to robi
Nawet muszą. Myślałam, że porównujesz stan / możliwiści kobiety która rodzi, jest w połogu, karmi piersią i ma koktajl hormonalny do stanu mężcztzn po urodzeniu dziecka.
wodnyklan
Skarpeta Rakieta
Posty: 88
Rejestracja: sob mar 30, 2024 11:59 am

Post autor: wodnyklan »

moonlightbae pisze: pn kwie 13, 2026 11:32 pm A co z mężczyznami którzy wracają do pracy od razu po urodzeniu się dziecka, nawet po tygodniu? To przecież też stawianie korpo nad potomka.
Czym innym jest pójście do pracy w celach zarobkowych, a czym innym mówieniu o "poświęcaniu" kariery i o to mi głównie chodzi. Tak się głównie przedstawia macierzyństwo, jako przeszkodę w życiu zawodowym, a mniej to jak praca wpływa na wychowywanie dzieci.
iri1979
Trening tenisa
Posty: 2719
Rejestracja: pn lip 10, 2023 10:23 pm

Post autor: iri1979 »

Rzeka.chaosu pisze: wt kwie 14, 2026 10:14 am Ty tak serio?
Ojciec jest tak samo ważnym rodzicem jak matka. Kobiety same umniejszają roli ojca, odcinają go od opieki nad dzieckiem bo ona wie lepiej, a potem płacz, że ojciec ma dzieciaka wiadomo gdzie.
iri1979
Trening tenisa
Posty: 2719
Rejestracja: pn lip 10, 2023 10:23 pm

Post autor: iri1979 »

wodnyklan pisze: pn kwie 13, 2026 9:37 pm Piszę z perspektywy osoby póki co bezdzietnej.
Z jednej strony myslę, że nie mogłabym być tylko w domu, chciałabym pracować chociaż parę godzin w tygodniu dla oderwania się od rutyny, kontaktu z innymi ludźmi etc.

Z drugiej strony nie przemawia do mnie mówienie o "spełnianiu się zawodowo" i kobiety, które wracają do wracy prawie od razu po urodzeniu dziecka, bo inaczej kariera im ucieknie. Dla mnie to trochę stawianie korpo czy firmy ponad potomka. Ostatecznie to dorastanie dziecka nigdy się nie powtórzy, nie chciałabym przegapić jego pierwszych słow czy kroków.
Nie każda kobieta, która stawia na karierę i chce szybko wrócić do pracy robi w korpo.
duppajasio
BlondDoczep
Posty: 139
Rejestracja: pn cze 17, 2024 4:53 pm

Post autor: duppajasio »

Opcja tylko dla bogatych z domu, bo majątek zgromadzony przed ślubem nie wchodzi w skład wspólnoty majątkowej. Ewentualnie takich, które znają prawo i umieją wynegocjować coś dla siebie. Jeśli wchodzisz w taką relację bez niczego, to wyjdziesz z niej goła do majtek i bez godności.
mariaow
RoseGold
Posty: 851
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Ja bym jednak kobietom siedzącym w domu x lat sugerowała się zorientować jak wygląda obecnie rynek pracy. Może kiedyś było tak, że „ojejuniu jak będę musiała to zawsze mogę wrócić do pracy”, ale teraz już jest troszkę gorzej, chyba że jesteś kasjerką (z całym szacunkiem do kasjerów, po prostu próg wejścia jest niższy). Jest dużo dobrych kandydatów z super doświadczeniem ale rywalizacja równie duża, wiedza i narzędzia idą do przodu niezależnie od branży (a zwłaszcza w tych najsensowniejszych branżach) więc doświadczenie takiej mamy-pani domu sprzed 5-10 lat można sobie do kieszeni włożyć. No chyba że serio ktoś wierzy we wpisywanie sobie do CV „house manager” czy coś takiego 😅😂
LauraBacha3
LouiBag
Posty: 303
Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am

Post autor: LauraBacha3 »

Prawdziwą tradycyjną żoną jest moja teściowa.
Niewolnica swojego pana. Brak pracy, brak jakichkolwiek własnych rzeczy. Brak marzeń. Jedyne co może to siedzieć w domu, gotować, sprzątać, obsługiwać jaśnie pana.
Fryzjer, kosmetyczka, nowe ubrania - zakaz. Znajomi? Tylko wspólnie z panem. Nie może wyjść sama. Nie może przyjmować gości bez wiedzy pana. Musi go umawiać do lekarzy, przynosić tabletki pod nos. Nakłada mu jedzenie na talerz, bo on jest zbyt męski, żeby samemu nalożyć.
Oczywiście zawsze musi się zgadzać z panem, bronić go, wielbić.
I co do ostatniego zdania - ona jest tak głupia, że robi to szczerze. To kobieta, której mi zupełnie nie jest żal, bo jest tak samo podła i zepsuta jak jej pan.

To co jest na Instagramie to są "tradycyjne żony" bogatych mężów z opiekunkami, sprzątaczkami i własnymi biznesami. Bo jak nazwać zarabianie na insta, sprzedawanie sukienek, poradników itp? Czyli jednak pracują. Wyglądają często na lepiej zrobione i wystylizowana niż niejedna "pracoholiczka" na własnym weselu. Więc jednak one mogą mieć czas dla siebie i dbać o siebie. To co mówią a co robią jest takie samo, jak to co głoszą i robią panowie konserwatyści
Magda0888
GreckieWakacje
Posty: 277
Rejestracja: ndz sie 31, 2025 9:50 pm

Post autor: Magda0888 »

Prowadzić tylko dom? Realnie może sobie na to pozwolić kobieta, która pochodzi z bogatego domu i np. została bardzo dobrze zabezpieczona finansowo przez swoją rodzinę w takim sensie, że jeżeli małżeństwo rozpadnie się lub z jakiegokolwiek losowego powodu zostanie sama, to przez najbliższe co najmniej kilka lat nie będzie musiała martwić się o pieniądze. Pytanie ile jest takich kobiet w Polsce? Ułamek procenta.
Reszta? Baaardzo ryzykowne jest myślenie w kategoriach ,,zawsze mogę wrócić do pracy''- oczywiście jeżeli się kiedykolwiek gdziekolwiek pracowało, nawet mimo posiadania konkretnego sensownego wykształcenia, bo jeżeli jest się fachowcem w danej dziedzinie, to trzeba cały czas się rozwijać. Nie ma tak, że księgowa po 6 latach bycia w domu ot tak po prostu wróci do zawodu, prawnik podobnie i cała masa profesji. W to wszystko trzeba się wdrażać praktycznie od nowa, a jaki pracodawca szuka 35-40 letniego specjalisty z 6 letnią dziurą w cv? Szuka się specjalistów i profesjonalistów, a nie kogoś do przyuczenia w zawodzie. W ogóle w tym wątku wybrzmiewa ,,robienia kariery''. Szczerze? Ja mam w du*ie robienie kariery, ale nie wyobrażam sobie bycia zależną finansowo od kogokolwiek. Nawet gdyby mąż dał mi kartę kredytową i nie kontrolował moich wydatków, to czułabym się po prostu gorsza.
Laczka_Telezajaczka
ŚpioszkiKenzo
Posty: 4
Rejestracja: czw kwie 23, 2026 2:29 pm

Post autor: Laczka_Telezajaczka »

Pochodzę z pipidówy, gdzie wakatów dla kobiet jest bardzo mało, a jak już się pojawią, to rozchodzą się po krewnych i znajomych, i gdzie większość kobiet, chcąc nie chcąc, prowadzi życie tradwife. Są jednostki, którym całkowicie pasuje, że mogą siedzieć w domu (tutaj muszę zauważyć - nie bez pewnej złośliwości, przyznam - że z reguły to panie, którym nawet w domu nie chce się kiwnąć palcem i np. żywią rodzinę samymi gotowcami z Biedronki), jednak większość tradwifes z przymusu dałaby się pokroić za jakikolwiek stały etat i gdy tylko w miejscowym pośredniaku pojawiają się fundusze na staże/prace interwencyjne, od razu aplikują (swoją drogą, z tymi stażami jest z reguły niezła patologia, bo lokalni Janusze traktują stażystów jako pełnoetatowych pracowników).

Osobiście zgodzę się z głosami przedmówczyń, że w dzisiejszych czasach bycie tradwife to zabawa dla kobiet, które są bogate z domu i w razie w mają poduszkę finansową przynajmniej na rok. Lub przynajmniej mają dobre kontakty z rodzicami i w razie czego będą mogły bez problemu wrócić do domu rodzinnego. Dla całej reszty porzucenie pracy zawodowej, aby zostać w domu, jest bardzo ryzykowne i na pewno nie warto się w tym przypadku oglądać na bogate Amerykanki, które na samym tradwife'owym kontencie na socialach zbijają kasę.
123wiosna123
Milion subskrypcji
Posty: 4308
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

Laczka_Telezajaczka pisze: pt kwie 24, 2026 7:39 am Pochodzę z pipidówy, gdzie wakatów dla kobiet jest bardzo mało, a jak już się pojawią, to rozchodzą się po krewnych i znajomych, i gdzie większość kobiet, chcąc nie chcąc, prowadzi życie tradwife. Są jednostki, którym całkowicie pasuje, że mogą siedzieć w domu (tutaj muszę zauważyć - nie bez pewnej złośliwości, przyznam - że z reguły to panie, którym nawet w domu nie chce się kiwnąć palcem i np. żywią rodzinę samymi gotowcami z Biedronki), jednak większość tradwifes z przymusu dałaby się pokroić za jakikolwiek stały etat i gdy tylko w miejscowym pośredniaku pojawiają się fundusze na staże/prace interwencyjne, od razu aplikują (swoją drogą, z tymi stażami jest z reguły niezła patologia, bo lokalni Janusze traktują stażystów jako pełnoetatowych pracowników).

Osobiście zgodzę się z głosami przedmówczyń, że w dzisiejszych czasach bycie tradwife to zabawa dla kobiet, które są bogate z domu i w razie w mają poduszkę finansową przynajmniej na rok. Lub przynajmniej mają dobre kontakty z rodzicami i w razie czego będą mogły bez problemu wrócić do domu rodzinnego. Dla całej reszty porzucenie pracy zawodowej, aby zostać w domu, jest bardzo ryzykowne i na pewno nie warto się w tym przypadku oglądać na bogate Amerykanki, które na samym tradwife'owym kontencie na socialach zbijają kasę.
Nie chce mi sie wierzyc ze w miejscowości jest urzad miasta czy gminy, urzad pracy a nie ma sklepów. W sklepie tez mozna pracowac ale to praca na zmiany ktora nie każda kobieta chce podjąć.
Ja nie wierzę w bycie tradwife z przymusu. Non stop ludzie sie przeprowadzają czy za pracą czy za studiami czy aby cos zmienić. Te kobiety chyba wiedziały gdzie sie znajdują i jakie jest ich sytuacja finansowa a mimo to zdecydowały sie nadal tam mieszkać i liczyć sie na meza. Po prostu bo tak im wygodnie i tyle a nie ze sa takie biedne i przymuszone do takiego losu. Masa kobiet dojeżdża do pracy w jedną stronę po kilkanaście km czy kilkadziesiąt i to mając rodzine, dzieci wiec juz nie róbmy z tego końca swiat i biednych przymuszonych do siedzenia w domu kobiet
Laczka_Telezajaczka
ŚpioszkiKenzo
Posty: 4
Rejestracja: czw kwie 23, 2026 2:29 pm

Post autor: Laczka_Telezajaczka »

Oczywiście, że są sklepy, małe firmy itp. Tylko, że jak ich właściciele oferują stały etat, to z reguły takie wakaty rozchodzą się po znajomości. Tak samo, gdy w okolicy powstaje jakaś sieciówka, Biedronka albo Dino, etaty są już "zaklepane" nim jeszcze ekipa dokończy stawiać sklep. W Polsce B nawet u prywaciarzy panuje ogromny nepotyzm. Plus, spora część pracodawców kombinuje, żeby zatrudniać pracowników np. poprzez staże z pośredniaka. Znam przypadki dziewczyn, które kilka lat pracują w jednym miejscu i 70% ich stażu pracy w danym miejscu to właśnie staże z pośredniaka (a pozostałe to miesiąc-dwa umowy zlecenie)

Różnie się ludziom życie układa. Niektórych kobiet nie stać na przeprowadzkę do dużego miasta, inne ze względów rodzinnych muszą zostać na prowincji. Czasem taka przeprowadzka jest nieopłacalna, bo okazuje się, że niska pensja (bo nie każdy dostaje od ręki średnią krajową i wzwyż) ledwie starczy na wynajem i dietę czokoszokową. Są też rejony, z których do najbliższego dużego miasta, gdzie można łatwo znaleźć pracę, jest zbyt daleko, żeby codziennie dojeżdżać (czy nawet 3 dni w tygodniu).