Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

ZERO WASTE/Minimalizm

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Mualla
Modna
Posty: 400
Rejestracja: wt mar 19, 2024 9:32 am

ZERO WASTE/Minimalizm

Post autor: Mualla »

Jesteście minimalistami? Jeśli tak, to czy zawsze nimi byliście? Co Was skłoniło do zmiany stylu życia?

Czy polecacie jakieś kanały na yt/profile/książki/podcasty o minimalizmie?

Pytania pomocnicze. Piszcie co Wam przyjdzie do głowy w tym temacie ;)
Wuwunia
Kciuk
Posty: 880
Rejestracja: pn lip 10, 2023 9:18 pm

Post autor: Wuwunia »

Jestem podleczonym zbieraczem, u mnie w domu gromadziło się niepotrzebne rzeczy.
Miałam ogromny opór psychiczny przed wyrzucaniem. Pomogli mi znajomi i psychoterapia.
Obecnie preferuję minimalizm. Tak jest zdecydowanie lepiej, łatwiej sprzątać, wiadomo, gdzie co jest.
Polecam każdemu.
Mój facet jest zbieraczem, ale pomału sprzątamy i u niego...
Wuwunia
Kciuk
Posty: 880
Rejestracja: pn lip 10, 2023 9:18 pm

Post autor: Wuwunia »

Mualla pisze: ↑czw wrz 19, 2024 4:05 pm Jesteście minimalistami? Jeśli tak, to czy zawsze nimi byliście? Co Was skłoniło do zmiany stylu życia?

Czy polecacie jakieś kanały na yt/profile/książki/podcasty o minimalizmie?

Pytania pomocnicze. Piszcie co Wam przyjdzie do głowy w tym temacie ;)
Generalnie staram się robić zakupy mniejsza, a częściej, żeby nie marnować niczego.
Rzadko wyrzucam jedzenie. Oczywiście, segreguję śmieci itp.
Omadonno

Post autor: Omadonno »

Vinted to mój sposób na odgracanie od ciuchów po książki. Jak czegoś nie sprzedaję do pół roku oddaje na PCK.
budyniowaaaa

Post autor: budyniowaaaa »

Wywaliłam 3/4 ciuchów i książki oraz inne "przydasie". Najlepsza decyzja ever, polecam. Jeśli już kupuję jakieś ciuchy, to jakość ma być zaje*ista i ma to być totalnie najpiękniejsze dla mnie. Nie chodzę po sklepach, nie szukam promocji.
Awatar użytkownika
Nemeton420
Srebrna Kropeczka
Posty: 154
Rejestracja: czw mar 21, 2024 12:16 pm

Post autor: Nemeton420 »

Jestem maksymalistką i lubię sama robić dekoracje, których mam w domu od cholery, ale staram się żyć w duchu less waste, bo zero jest po prostu niemożliwe. Jestem eko świrem, przy dzieciach używam pieluch wielorazowych na zmianę z najbardziej przyjaznymi dla środowiska jednorazówkami i to znacznie nam redukuje ilość odpadów. Ciężko mi się ogarnąć z porządkiem, bo mam pełno „przydasi” i „fajnych śmieci” które wykorzystuję, jak mam czas i wenę na rękodzieło, a czasu jest bardzo mało przy dwójce malutkich dzieci. Na razie przy nadmiarze rzeczy wspieramy się wynajmowaniem magazynu, gdzie przechowujemy rzeczy, których używanie przy dzieciach jest niemożliwe jak np. maszyna do szycia, mój komputer stacjonarny, klimatyzator, czy sprzęt do biwakowania. Matka mi suszy łeb, że jestem zbieraczką, to jej odpowiadam, że to nieład artystyczny i serio wszystko wiem, gdzie jest. Teraz próbujemy się pozbyć niechcianych już ciuchów na Vinted, bo dosłownie nie możemy domknąć szafek xD
lalisa
Licówka
Posty: 3374
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

U mnie najgorzej jest z jedzeniem. Miałam swoj etap posiadania zbyt dużej liczby ciuchów, ale od 2-3 lat stawiam na jakość i zrobiłam porzadne czystki w szafie. Minimalizm, szafa pełna basiców i gotowa na wszystko. Sama poukładałam, bez filmików. Stosuje się do zasady, ze jeśli nie nosze od sezonu do sezonu i nie mam zamiaru założyc teraz, to ciuch idzie do oddania. Wszelakie małe/duże/niewygodne/cos nie tak = oddaje. Jeśli chodzi o jedzenie, to mam zaburzenia odżywiania i nie wiem co to jest, ale cos w rodzaju cyklicznego jadłowstrętu do niektórych rzeczy. Mogę np. jednego dnia w manii, bo gdzieś zobaczyłam albo sobie uroiłam, ze to mi pomoże być chuda, nakupować zielonych warzyw na soki. Tylko ja ten sok sobie zrobie raz albo nigdy, bo mi się rano chce rzygac na myśl o wypiciu czegoś takiego. Czyli warzywa leżą niewykorzystane, a ja jem na śniadanie kupiony w Żabce serek waniliowy. Na szczęście mój chłopak zwykle je po mnie te wszystkie pomysły, ale gdyby nie on, to wyrzucałabym tony jedzenia. Teraz tez na weekend kupiłam "zdrowe" rzeczy i pewnie chłopak poje łososia, awokado itd., a ja zjem to co zawsze przełknę, czyli słodkie :(
Awatar użytkownika
Bunia1
Siatkarka
Posty: 2
Rejestracja: wt cze 22, 2021 9:46 am

Post autor: Bunia1 »

Ja próbuję wdrożyć zasady minimalizmu w życie od paru miesięcy, póki co bez spektakularnych skutków. Zaczęło się u mnie od tego, że miałam gorszy okres w pracy, a wracając z niej do mieszkania już po drodze czułam się wkurzona. Wiedziałam, że znów czeka mnie sprzątanie. W takim nieposprzątanym pomieszczeniu czułam się przytłoczona, nie odpoczywałam, miałam mało sił i chęci żeby coś ruszyć. Zaczęłam się zastanawiać co jest nie tak, że ja ciągle odkurzam, wycieram, zanoszę, przenoszę, a jestem w tym samym punkcie. Trafiłam w końcu, przypadkiem na YT na filmik jakiejś Pani w średnim wieku (nie pamiętam jak się nazywała), która opowiadała w nim, że nadmiar rzeczy zabiera nam cenną energię, blokuje jej przepływ. Nie wiem dlaczego, ale w tym momencie dotarło do mnie, że już mam odpowiedź na swoją zagadkę pt. "dlaczego wiecznie sprzątam, końca nie widać, a efekt żaden" - za dużo rzeczy. Dotychczas nie przyszło mi to nawet na myśl, kierowałam się podejściem, mam ochotę, mam kasę, to sobie kupię to i owo, dla przyjemności, tj. nową książkę, świeczkę, jakiś gadżet. A jak próbowałam coś zmienić, by czuć się lepiej, mieć bardziej zadbane otoczenie, to trafiałam na różne treści o lepszej organizacji, a jak wiadomo do lepszej organizacji są potrzebne pojemniki takie, siakie i owakie, koszyczki, organizery, to też latałam i kupowałam zadowolona. Efekt taki, że rzeczy tylko przybywało. Wracając, obejrzenie tego filmiku dało mi takie świeże spojrzenie i impuls do odkrywania nowych informacji odnośnie minimalizmu. Trafiłam na Marie Kondo japońską ekspertkę i jej polską odpowiedniczkę Katarzynę Kędzierską. Przeczytałam książkę "Chcieć mniej" i ruszyłam z kopyta. Najprościej poszło z ubraniami, kosmetykami i papierami i przydasiami kuchennymi. Trochę ciężej było z książkami, ale też finalnie się udało o połowę ograniczyć księgozbiór, w którym między innymi były książki o tematyce której nie lubię, ale dostałam np. w prezencie, ładnie wygląda, no to niech leży na półce. Sporo rzeczy udało mi się oddać, sprzedać, wystawić na śmieciarkę, cieszyłam się że mi tak spoko idzie. Zaprzestałam też chodzenia żeby tylko "pooglądać" nowości w sklepach typu Action, bo zawsze coś mi wpadało w oko. Teraz jednak, mierzę się z tak zwaną "całą resztą", mam rzeczy których nie używam w tej chwili, ale myślę że jeszcze mogę do nich wrócić, przedmioty sentymentalne, lego, puzzle, gry planszowe, dekoracje, sprzęty do ćwiczeń i nie wiem jak tu się z nimi uporać. Analizowanie co zrobić z każdą z tych rzeczy po kolei jest męczące. Moim motorem napędowym jest teraz przeprowadzka, która czeka mnie w przeciągu najbliższych miesięcy. Nie chciałabym wlec do nowego domu wszystkiego co mi tutaj zalega i mam nadzieję żyć na tyle ile zdołam minimalistycznie, ciesząc się większą swobodą :D
Narry
PsychoFanka
Posty: 96
Rejestracja: pt sie 09, 2024 12:00 am

Post autor: Narry »

Minimalizm tylko we wnętrzach, nie lubię kurzolapow i zbyt wielu kolorów. Dom jest miejscem wyciszenia. Natomiast w pozostałych kwestiach zdecydowanie daleko mi do minimalizmu i dobrze mi z tym.
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1792
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Fajny temat. Zdecydowanie mój. I taki wiosenny - planuję odgracić mieszkanie jak co sezon.

Minimalizm w wydaniu maxi był u mnie przed ciążą. Przy dziecku trudniej jest mieć mało.

Nadal utrzymuję w miarę skromną liczbę ubrań, kosmetyków, naczyń. Dużo rzeczy oddaję, żeby się nie marnowały. Kupując nowe, oddaję stare. Niestety zdarza mi się kupować na próbę, na zapas, itp. Kiedyś to ograniczałam.
Awatar użytkownika
Brida
LemonkowaCola
Posty: 535
Rejestracja: czw gru 08, 2022 7:14 pm

Post autor: Brida »

Ja się zachłysnęłam minimalizmem kilka lat temu pod wpływem kanału The Minimalists. Przez rok nie kupowałam żadnych ubrań, butów, dodatków do domu itd. Gotowałam zdrowo i z fokusem na funkcjonalność jedzenia, miało być odżywczo i minimalistycznie (było smacznie, ale smak i wygląd nie były priorytetem). Dzisiaj trochę już odpuściłam, ale np. jedzenia nie marnuję, kosmetyki zawsze zużywam do końca i mam jeden krem na dzień i jeden na noc, jeden szampon itd, nie kolekcjonuję kosmetyków, nie chodzę zupełnie po sklepach. Zostały mi w głowie pewne kwestie usłyszane właśnie od The Minimalists, np. że wystarczy 7 minut ćwiczeń dziennie, ale codziennie. Tego się trzymam, tylko u mnie to jest 10 minut. I nie odpuszczam nigdy, codziennie rano 10 minut ćwiczę. Potem, jak mam czas i ochotę to ćwiczę dłużej wieczorem 😉 Zauważyłam też, że lubię siebie w czerni i bieli i takie kolory stanowią 95% mojej szafy. Nie kupuję nowych ubrań na specjalne okazje - mam jeden garnitur i obskakuję w nim śluby, komunie i rozmowy o pracę 😉
karkarkari
Mokra Włoszka
Posty: 51
Rejestracja: pn cze 17, 2024 3:00 pm

Post autor: karkarkari »

Fajny temat, ja od 2-3 lat wpadłam w mega dół organizacyjny i ogarnął mnie chaos. Wcześniej dłuuugo mieszkałam solo w swoim mieszkaniu, miałam wszystko uporządkowane, kupowane nieskrajnie minimalistycznie, ale raczej rozsądnie i z namysłem, obudzona w środku nocy wiedziałam gdzie co jest. Potem związałam się z partnerem, przeprowadziliśmy się do nowego dużego domu, ale nadal w większości pomieszczeń nie mamy mebli, urodziłam dziecko. Większość rzeczy wala się gdzieś w kartonach, conajmniej połowy nie jestem w stanie wskazać gdzie co jest. Brak mebli, małe dziecko, codzienna zawodowa praca zupełnie pozbawiają mnie czasu i energii na ogarnięcie tego sajgonu, a jednocześnie siada mi od tego psychika, bo wcześniej funkcjonowałam w zupełnie innym modelu na własnych zasadach. Partnerowi nie przeszkadza, jest kochany, ale z porządkiem raczej na bakier. Trzymajcie kciuki, żebym niedługo się odgruzowała!
misiuniapysiunia
Skarpeta Rakieta
Posty: 77
Rejestracja: sob wrz 06, 2025 4:01 pm

Post autor: misiuniapysiunia »

Chciałabym mieć mniej rzeczy. Ale mam ten problem, że jestem bardzo sentymentalna i emocjonalnie przywiązuję się do przedmiotów... Chciałabym to zmienić, ale trochę nie wiem jak. Aktualnie przede mną 'wyzwanie' - mam już gotowe, prawie że spakowane do paczki (ekozwroty) rzeczy. Jednakże nie mogę się przemóc, aby się ich pozbyć, bo z prawie wszystkim jestem w jakiś sposób związana. Zawalają miiejsce, szczególnie teraz, gdy leżą na środku i czekają aż coś z nimi zrobię. Może jak zrobię im zdjęcia to pozwolę im mnie 'opuścić'..
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1792
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Odnośnie rzeczy sentymentalnych polecam metodę 10 (7) rzeczy i/lub pudełka. Nie wliczają się w to rzeczy, które używamy na co dzień (typu wazon po babci czy zastawa z rodzinnego domu). Chodzi o to, żeby z rzeczy sentymentalnych wybrać 10, które chcemy zachować. Kolekcje np. znaczków liczą się jako jedna rzecz. Sama konieczność dokonania wyboru sprawi, że zaczynamy wartościować rzeczy, myśleć na czym nam naprawdę zależy. Wtedy okazuje się, że część rzeczy jest dla nas tylko pozornie cenna i łatwo się ich pozbyć. U mnie to zadziałało. Można to połączyć z metodą pudełka - czyli rzeczy mają zmieścić się w jednym pudełku (nie wielkim kartonie). Resztę rzeczy należy uroczyście :) pożegnać w myślach, podziękować im, że były i najlepiej przekazać dalej. Czyli: jeśli są to książki - można sprzedać lub oddać, ubrania - oddać potrzebującym, itp. Tylko zniszczone, brudne, bezużyteczne rzeczy można wtrzucić.
sury_catka

Post autor: sury_catka »

Aktualnie kontynuuje walke z „przyda sie”, „schudne do tego” i „bylo drogie”. Pokonalam to juz w okolo powiedzmy 75% wiec jest calkiem dobrze. :angel:
Awatar użytkownika
patryktarachon
Mokra Włoszka
Posty: 67
Rejestracja: pt sty 30, 2026 9:49 pm
Instagram: patryktarachon

Post autor: patryktarachon »

Nie zawsze byłem minimalistą. Zmiana przyszła z potrzeby większej przestrzeni w życiu i ograniczenia nadmiaru rzeczy. Inspiracją były książki i podcasty o świadomym stylu życia oraz obserwacja, że mniej rzeczy i zobowiązań daje więcej spokoju i wolności. Warto szukać treści, które pokazują praktyczne sposoby upraszczania codzienności i dbania o równowagę, np. kanały pokazujące declutter, mindful living i minimalizm w praktyce.
sury_catka pisze: ↑pn lis 10, 2025 1:33 pm Aktualnie kontynuuje walke z „przyda sie”, „schudne do tego” i „bylo drogie”. Pokonalam to juz w okolo powiedzmy 75% wiec jest calkiem dobrze. :angel:
nieznosna
MiamiBicz
Posty: 373
Rejestracja: czw kwie 06, 2023 2:29 pm

Post autor: nieznosna »

Odświeżam temat, bo bardzo lubię ogarniać dom po lecie. Może ktoś ma aktualne inspiracje?
misiuniapysiunia
Skarpeta Rakieta
Posty: 77
Rejestracja: sob wrz 06, 2025 4:01 pm

Post autor: misiuniapysiunia »

Ostatnio udało mi się trochę odgracić. Nie było prosto, pojawiały się myśli, że NA PEWNO się przyda (zapomniałam o istnieniu tej rzeczy), albo że KIEDYŚ mi się spodoba. Wtedy odpalałam zapisaną kolekcję na tik toku, w której są piękne (dla mnie) przestronne wnętrza, w których można odetchnąć, czuję spokój, gdy na nie patrzę. Do nich dążę. Do tego mam też parę cytatów, również z tik toka, po które lubię sięgać przy pozbywaniu się rzeczy. Przetłumaczyłam je, są to luźne myśli z anglojęzycznych filmików.

Jeśli jakiś pokój cię przytłacza, jest to wystarczający powód na zmianę.
Czy moja idealna wersja miałaby (nosiłaby) ten przedmiot?
Jeśli coś niesie złe wspomnienia, pozbądź się tego.
Nie musisz trzymać wspomnień innych ludzi, nawet poprzedniej wersji siebie.
Twój dom to twoje miejsce do życia, a nie magazyn. Dom powinien uspokajać, a nie dodawać stresu
LauraBacha3
KlasaBiznes
Posty: 573
Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am

Post autor: LauraBacha3 »

W ostatnich latach zdecydowałam się przestać kupować książki. Fajnie mieć regały pełne książek w domu ale nie jest fajnie przeprowadzać się z nimi.
Zapisałam się do biblioteki i tylko wypożyczam.
W tym roku poszłam krok dalej. Czytam moje prywatne książki i co uznaje jakąś za mniej wartą uwagi oddaję na regał w bibliotece do wymiany między ludźmi
nazwatymczasowa
RoyalBaby
Posty: 27
Rejestracja: wt kwie 21, 2026 5:41 pm

Post autor: nazwatymczasowa »

LauraBacha3 pisze: ↑śr sie 19, 2026 7:53 am W ostatnich latach zdecydowałam się przestać kupować książki. Fajnie mieć regały pełne książek w domu ale nie jest fajnie przeprowadzać się z nimi.
Zapisałam się do biblioteki i tylko wypożyczam.
W tym roku poszłam krok dalej. Czytam moje prywatne książki i co uznaje jakąś za mniej wartą uwagi oddaję na regał w bibliotece do wymiany między ludźmi
Przeprowadzka doprowadziła mnie do podobnych wniosków. 😂

Jestem minimalistką od kilku ładnych lat.
Przeczytałam kiedyś u Marie Kondo, że mieszkanie ma być jak elegancki apartament hotelowy. Bardzo to zarezonowalo ze mną i mężem, i tak zaczęliśmy żyć. Chcemy otaczać się tylko pięknymi, przemyślanymi przedmiotami.

Moją Piętą Achillesowa były książki. 🫢 Moja babcia była intelektualistką, wychowałam się w jej mieszkaniu z wysokimi sufitami, w których regały zajmowały sporą część przestrzeni.
Wgryzło się to w moje DNA tak, że już w pierwszym własnościowymi mieszkaniu miałam gigantyczny regał, który tylko puchł.

Podczas przeprowadzki, gdy naliczyłam 40 kartonów książek pomyślałam dość. Wróciłam do Marie Kondo i zastosowałam się twardo do zasad. Brałam każdą książkę do rąk i szukałam tego mitycznego „spark joy” który pojawił się przy około 50 książkach. 😁 wspomagałam się też pytaniami: ,,czy chciałabym komuś polecić też książkę?” ,,czy wiem, że przeczytam ją jeszcze raz?”

Aktualnie moja kolekcja to około 100 sztuk. (W tym sporo albumów). Beletrystykę, książki historyczne czytam na czytniku.
Jeżeli coś mi się bardzo, bardzo, bardzo spodoba to kupuję papier.

Na koniec wkleję też cytat z książki Marcina Wicha, z którym bardzo się zgadzam.

„Biblioteki są zapisami naszych czytelniczych porażek. Jak mało w nich książek, które naprawdę nam się podobały. Jeszcze mniej takich, które podobają się nam przy kolejnej lekturze. Większość to pamiątki po ludziach, którymi chcieliśmy być. Których udawaliśmy. Których braliśmy za siebie”
Awatar użytkownika
wampiryna
BlondDoczep
Posty: 140
Rejestracja: sob sie 23, 2025 6:11 pm

Post autor: wampiryna »

W moim domu rodzinnym wszystko się zbierało. Każda z tych osób pokazywała mi od zawsze, że wszystko się przyda i wszystkiego trzeba mieć dużo 🫠
O ile babcie mogłam zrozumieć, bo wychowała się w biedocie i czasy były wówczas bardzo ciężkie, a starszym osobom ciężej jest zrezygnować z chomikowania - tak reszty osób nie rozumiem.

Zatem wychowałam się w domu, gdzie mała kuchnia była wypełniona po sufit wszystkimi kuchennymi pierdolami świata. Chomikowanie miliona gumek recepturek, guzików, starych sztućcy, masa tasiemek, gwoździ, jakiś niepotrzebnych bibelotów. W jednym pokoju szafa, która od nadmiaru rzeczy ledwo trzymała te wszystkie szpargały w środku.
Składowisko starych kaset magnetofonowych. Ogólnie zawsze wszystkiego było dużo.

No i ja po wyprowadzce zauważyłam u siebie ten sam problem. Nagle któregoś dnia zaczęła przytłaczać mnie ilość rzeczy na widoku. Te jakieś pierdoły, które w założeniu mają ocieplać i upiększać pomieszczenie, a finalnie zaczęły sprawiać, że zaczęłam się dusić od ich nadmiaru.
Partner też uświadomił mi, że mam hopla na punkcie pierdół do domu. No i przestałam bo już nie mogłam tego wytrzymać xd

Mam też świra na punkcie czystości więc 🤷🏼‍♀️ skończyło się tak, że wyrzuciłam co już się przestało podobać i to bez sentymentu, bez „a może się przyda kiedyś”. Wszystko wywaliłam co się nie podobało, nie pasowało, było zbyt podobne do tego, co zdecydowałam się zostawić. Następnie co mogłam to pochowałam do pudełek ozdobnych i na górę szafy.

Za każdym razem jak wchodzę do Pepco czy Action, no i w sumie też do Ikei, to mnie ssie od środka wewnętrzny walnięty głodomor pierdółek, świecidełek, pipirdółek i wszystkiego. Na całe szczęście partner śmieje się, pyta czy aby na pewno chce to kupić i to mnie trochę hamuje xd no i w sumie sama siebie też hamuje bo nie chce zagracić mieszkania. Ale czasami pozwolę sobie na zakup jakieś pierdoly, której nie mamy a jest wyjątkowo ładna. Np. w tym tygodniu, po raz pierwszy od wielu miesięcy, kupiłam w Pepco dwie poszewki na poduszki w dynie i są cudowne (nie mieliśmy nic typowo jesiennego na poduchy). No i nie mogłam odmówić sobie jesiennej świeczki 🥹

Jedno co się raczej nie zmieni: mam za dużo świec, kadzidełek oraz każdego ulubionego kosmetyku gdy go używam, muszę mieć jedno opakowanie w zapasie (to też się tyczy chemii).
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹