Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- gunernialne
- KołczGrzesiu
- Posty: 1524
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
Jeśli w rozmowie o książkach ktoś wymienia jako swoją ulubioną "Małego księcia" to znak, że najprawdopodobniej nie przeczytał ani tej, ani raczej żadnej innej książki.
"Mały książę" należy do fejsbukowych matek, które dodają z niego cytaty myśląc, że jest to takie głębokie i tam powinien zostać xd
"Mały książę" należy do fejsbukowych matek, które dodają z niego cytaty myśląc, że jest to takie głębokie i tam powinien zostać xd
wierzę, iż źdźbło trawy nie mniej znaczy niż rzemiosło gwiazd
O jak ja się z Tobą zgadzam w tym, co napisałaś. Jestem już takim wyjadaczem na rynku pracy, że przechodziłam dokładnie przez różne typy szefostwa i, co za tym idzie, przeróżnych pracowników. Jeden wniosek wyciągnęłam. Szef musi mieć ludzką twarz, ale przede wszystkim ma wzbudzać respekt, nie strach, ale respekt. Kolegowanie się jest po robocie. W pracy są obowiązki do wykonania, a po ich zrobieniu czas, żeby odetchnąć. Wszyscy tu szafują szufladkowaniem milenialsi, Z-et, itd. Ja jestem tym pierwszym, gdzie tuż po studiach praca w korpo ponad siły i godziny była powodem do dumy. Do czego to prowadziło? Do wypalenia i obrzydzenia sobie roboty. Po około 20 latach na rynku pracy powiedziałam sobie, że nigdy nie będę pracować w miejscu, do którego nie lubię chodzić i tego się trzymam, a mimo tego jeszcze teraz słyszę, że praca nie jest od tego, żeby ją lubić, tylko żeby zarabiać. W życiu! Spędzam tam 160-180 godzin miesięcznie i ja mam tego nie lubić? Mam nie lubić ludzi, z którymi pracuję, albo ciągle znosić opresyjnego szefa psychopatę przykładowo? Nie. Wybiorę firmę, gdzie być może mniej zarobię, ale bycie w której mnie cieszy. I nie ma to nic wspólnego z lenistwem, bo jeżeli mam super przełożonego, to chcę się odwdzięczyć tym samym- podobnie traktuję ludzi, którzy ze mną pracują. Nie generalizuję, że Zetki to np. lenie, bo mam różne doświadczenia- kiedyś usłyszałam od stażystki, którą poprosiłam o pomoc w projekcie, że ona tego nie zrobi, bo nie po to kończyła studia, żeby teraz wycinać coś nożyczkami. Z kolei inna była tytanem pracy, szybkości, chciała się rozwijać- studiowała, w pracy dawała z siebie wszystko, prywatnie próbowała rozwinąć swój biznes na insta, a prócz tego mieszkała sama i nie wyciągała łapy po kasę do rodziny, chociaż mogła. Miała raptem 22 lata. Są 40 letnie lenie i nieroby i są super pracowici 20 latkowie, i odwrotnie. A co do szefowania. Szefem nie powinien być ten, kto merytorycznie jest najbardziej kompetentny i doświadczony, ale ten kto ma największą wiedzę o ludziach i umiejętność kierowania ludźmi.malloryknox pisze: ↑sob sty 17, 2026 10:34 pm Tak jak moda zatacza koło - kiedyś kicz, później basic i clean girl, później znowu kicz i tak w kółko - tak w tym aspekcie też tak będzie. Dzisiejsze pokolenie też kiedyś będzie czyimiś przełożonymi, managerami i szefami. Sami będąc niezdyscyplinowani poczują na własnej skórze, czym jest brak kontroli i autorytetów. Dzisiejszy model partnerski, którym szczycą się nowoczesne korporacje de facto nie ma nic wspólnego z partnerstwem. Bo taki model powinien działać w dwie strony - pracodawca idzie pracownikowi na rękę, a on nie wykorzystuje tego i nie osiada na laurach, tylko robi to, co do niego należy - pracuje.
Nie wiem, jak jest za granicą, ale w Polsce wielu ma w genach kombinowanie i cwaniactwo, co wykorzystuje w takich właśnie sytuacjach. Pracowałam w środowisku, gdzie szef był mega cool fajnym ziomkiem, co pozwalał ludziom na zbyt wiele, to weszli mu na głowę i koleś poleciał, bo dawał podwładnym tyle luzu, że w końcu coś musiało się nie udać. Obecnie moja szefowa jest prawdziwą profesjonalistką, która wiele wymaga od pracowników, ale kiedy trzeba, to idzie na rękę i ludzie czują do niej taki respekt, że nikomu ani się śni to wykorzystywać. Prawda jest taka, że to, co jest uczciwą pracą, dzisiejsze pokolenie nazywa zamordyzmem, a w praktyce jest to korzystne zarówno dla pracodawcy, jak i dla pracownika. Tylko że do tego wniosku niestety trzeba dorosnąć.
-
marta bigl
- BlondDoczep
- Posty: 148
- Rejestracja: pt sie 23, 2024 3:02 pm
Jak już przy tym temacie jesteśmy to ogólnie mam prośbę
https://www.naszademokracja.pl/petition ... tii-brauna
Polecam podpisać ten apel o delegalizację jego partii
Żałosne są kobiety 55+ na fb czy instagramie, które w komentarzach dodają swoje selfie twierdzą, że nie mają ani jednej zmarszczki a ludzie dają i max 40 latlalisa pisze: ↑śr sty 14, 2026 11:36 am W każdej z nas są dwa wilki![]()
A tak serio to nie wyklucza się to. Grażynki mogą narzekać na swój wygląd, ale i tak będą pisały komentarze, że Dowborowa jest pomarszczona, a one mają zero zmarszczek. Ten tekst "mam 40 lat i wciąż pytają mnie o dowód" to klasyk komentarzy na Pudelku pod każdym artykułem o młodej dziewczynie, która zdaniem komentatorek wygląda staro (np. Roksana Węgiel).
Z drugiej strony zauważyłam, że jak kobieta mówi np. "mam 35 lat", to ludzie mają potrzebę powiedzenia "nie wyglądasz!", nawet jak to nieprawda i tak jakby ten wiek był jakąś obrazą. Moja mama wygląda na swój wiek, a nawet prawdę mówiąc starzej, bo otyłość postarza. Natomiast ona sama uważa, że wygląda młodziej i jako wyglądającą starzej od siebie wskazuje swoją koleżankę, która faktycznie może ma więcej zmarszczek wokół oczu, ale ogólnie wygląda super, jest wysoką, atrakcyjną kobietą pomimo wieku. Więc czasem to po prostu kwestia zazdrości. Ale nie ma nic żałośniejszego niż starsza kobieta, która siedzi przy młodych i oczekuje, że będą piać z zachwytu nad jej młodym wyglądem i nie dowierzać, że ma 35/45/55 lat. Miałam taką w pracy i jak kiedyś powiedziała, że ona wie, że nie widać różnicy wieku między nami (wówczas ja 23, ona 38), to myślałam, że yebnę.
No i klasyk, 30+ łatki które są wiecznie proszone o pokazanie dowodu. Też mnie kiedyś młody chłopak w Żabce zapytał (miałam 30 lat), ale widać było że po prostu zrobił to żeby sprawić mi radość, był po prostu mega miły i czarujący.
Kurde, mam 37 karni na tyle wyglądam. Co w tym złego?
Dlaczego tych czasach wyglądanie na tyle ile się ma jest uznawane za zaniedbanie?
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
Jest coś takiego we współczesnej medycynie jak wiek biologiczny i on jest namacalnie realniejszym wyznacznikiem wieku niż pesel.Pilu pisze: ↑ndz sty 18, 2026 12:11 pm Żałosne są kobiety 55+ na fb czy instagramie, które w komentarzach dodają swoje selfie twierdzą, że nie mają ani jednej zmarszczki a ludzie dają i max 40 latGirl….
No i klasyk, 30+ łatki które są wiecznie proszone o pokazanie dowodu. Też mnie kiedyś młody chłopak w Żabce zapytał (miałam 30 lat), ale widać było że po prostu zrobił to żeby sprawić mi radość, był po prostu mega miły i czarujący.
Kurde, mam 37 karni na tyle wyglądam. Co w tym złego?
Dlaczego tych czasach wyglądanie na tyle ile się ma jest uznawane za zaniedbanie?
Dobrze, że się to nagłaśnia bo wiek metaboliczny zależy od naszych nawyków.
Ja mam 16 wiek biologiczny ale uwierz, nie wyglądamHonoratalo pisze: ↑ndz sty 18, 2026 1:53 pm Jest coś takiego we współczesnej medycynie jak wiek biologiczny i on jest namacalnie realniejszym wyznacznikiem wieku niż pesel.
Dobrze, że się to nagłaśnia bo wiek metaboliczny zależy od naszych nawyków.
Zgadzam się i w 100% podpisuje. Jestem po 30 i wciąż mam kilku znajomych z liceum i mówiąc szczerze, odwalam z nimi spotkania na siłę raz lub dwa w roku i pomiędzy nie utrzymuję kontaktu. Mam wrażenie, ze kilka z tych osób zatrzymały się mentalnie w wieku 18 lat i ciągle rzucają żartami w stylu "pen*s i cycki, haha picie alkoholu na ławce w parku i imprezki do porzygu haha", do tego wiecznie wracają do jakichś żenujących sytuacji z przeszłości i odgrzewają w kółko tego samego kotleta. I ja np uważam, ze o ile kiedyś rzeczywiście mieliśmy fajny kontakt, tak teraz nic mnie już z tymi ludźmi nie łączy, nie mamy wspólnych tematów, zainteresowań, nie mamy nawet nowych wspomnień i dlatego w koło grzejemy sytuacje sprzed ponad 10 lat xd Ja się czuję bardzo obco wśród tych ludzi, bo mówiąc szczerze, oni kompletnie mnie już nie znają, mam wrażenie, ze nie wiedzą nawet jakie mam obecnie hobby xdRzeka.chaosu pisze: ↑sob sty 17, 2026 9:47 pm Moim zdaniem ludzie na pewnym etapie życia dobierają sobie znajomych po tym, co ci ludzie sobą ogólnie reprezentują. Nie chodzi o finanse, choć jeśli ktoś jest zaradny, to pewnie jest też ogarnięty życiowo. Ale też po obyciu, kulturze osobistej lub jej braku, otwarości lub jej braku, ogładzie lub jej braku. Leci swój do swego. Mowa o bliższych znajomościach, a nie cześć - cześć. Wyjątki zdarzają się rzadko, np. gdy ktoś ma super poczucie humoru czy osobowość. Dlatego jeśli ktoś dojrzeje, dokształci się czy zmieni priorytety to czasem czuje się obco wśród dawnych znajomych, którzy zostali tam gdzie byli.
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
No właśnie o to mi chodziło - mój wiek biologiczny zmierzony przez dietetyka to 16 lat. Już dawno nie mam 16 lat i nie wyglądam. Siwiec też ma 16 lat biologicznie ale też nie wyglada tylko na swój wiek.Honoratalo pisze: ↑ndz sty 18, 2026 4:44 pm Wszystko zależy od nawyków. Wiek metaboliczny możesz mierzyć w laboratorium.
Często się pojawiają jakieś mądrości w social media, ze twój status nie ma znaczenia, porażki nie mają znaczenia, Twój zawód nie ma znaczenia, wykształcenie nie ma znaczenia, to cie nie definiuje.
No jakby to powiedzieć - definiują. Sorry nikogo w realnym życiu nie obchodzi "Twoja własna droga do przejścia" tylko to co sobą reprezentujesz. Jeżeli czegoś nie umiesz, wyjebałeś się po drodze czy coś Ci się opóźnia to lepiej mniej dobry storytelling by przedstawić to jak sukces.
Może są osoby, które na to nie patrzą ale to mniejszosć. Od wieków to tak działa i będzie tak działać
Te wszystkie pitolenia o tym jak to twoje sukcesy się nie liczą i porażki Cię nie definiują są tak prawdziwe jak to, ze wygląd się nie liczy.
No jakby to powiedzieć - definiują. Sorry nikogo w realnym życiu nie obchodzi "Twoja własna droga do przejścia" tylko to co sobą reprezentujesz. Jeżeli czegoś nie umiesz, wyjebałeś się po drodze czy coś Ci się opóźnia to lepiej mniej dobry storytelling by przedstawić to jak sukces.
Może są osoby, które na to nie patrzą ale to mniejszosć. Od wieków to tak działa i będzie tak działać
Te wszystkie pitolenia o tym jak to twoje sukcesy się nie liczą i porażki Cię nie definiują są tak prawdziwe jak to, ze wygląd się nie liczy.
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
Tego nie mierzy się na Tanicie cz innej wadze dietetyka tylko. ;)
Wizualnie twarz pokazuje czy ktoś miał dobre nawyki, plus w labo się robi specjalne testy.
Myślę, że nieprzypadkowo mówisz, że dostrzegasz to w Gen Z. Według mnie nie chodzi o generację, ale o to, że są to osoby na początku kariery zawodowej. Jeśli jest zespół specjalistów, każdy już ma trochę doświadczenia i w zespole panuje dobra organizacja, to tacy ludzie nie będą odwalać. Teraz mam takie zespoły i nie wyobrażam sobie wprowadzania metody kija wobec ludzi, których kompetencje często przewyższają moje. Natomiast jak masz zespół złożony ze studentów albo co gorsza to jest jakaś praca, gdzie biorą każdego i jest duża rotacja połączona z niskimi kompetencjami (np. call center), to niestety takie osoby trzeba trzymać krótko, bo ci wejdą na głowę, uwikłają w swoje prywatne problemy i zaczną się stawiać.terrible pisze: ↑sob sty 17, 2026 9:59 pm 2. Najlepszą metodą współpracy z nami jest niestety zamordyzm i kij, a nie marchewka + ciągła kontrola. Mówię to jako osoba, która przez kilka lat swoim podwładnym w korpo dawała "ludzkie traktowanie" czyli np. pozwalałam czytać gdy robota jest zrobiona czy pisać pracę magisterską. Kończyło się tak, że prędzej czy później, albo praca nie była wykonywana, albo była wykonywana po łebkach byle by móc zająć się "rozrywką". Szczególni niestety dostrzegam to w Gen Z, bo starsi mieli jakieś poczucie obowiązku i wstydu. Po prostu nie jesteśmy nauczeni partnerskiego traktowania
Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).odpalskreta pisze: ↑ndz sty 04, 2026 6:44 pm Moda na to całe manifestowanie życia, clean girl, która wstaje rano idzie na pilates, pije matche potem idzie na studnia uczy się ze swojego iPada koniecznie i na koniec dnia pisze dziennik z manifestacjami XDDD to mnie tak bawi
Mi to pomaga myśleć o sobie dobrze, że jestem tą dziewczyną, która jest taka ładna, zorganizowana, ma ten swój pilates, kremiki i welurową kanapę. Wiem, ze to jest tylko estetyka, ale po prostu mi to pomaga. Mieć harmonogram związany ze sobą i swoim wyglądem. Mieć ładne rzeczy obok siebie, a jednocześnie stawiać na minimalizm. Może dla kogoś to śmieszne, ale mi to pomogło lepiej niż kosztowna terapia. Co więcej, zdarzyło mi się polecić to koleżance i ona również zaobserwowała pozytywne zmiany u siebie, a miała inny problem niż ja (pracoholizm).
Ludzie jak świat światem lubią być jacyś i należeć do jakiejś zbiorowości. Kiedyś były subkultury. Teraz jedna kobieta definiuje się przez to, że jest clean girl, inna przez to, że jest mamą i piecze ciasteczka, a jeszcze inna lubi być korpo girl. Każda lubi się kokosić we własnym sosie i każdej jest jakoś tam "ciepło", że jest w swojej bańce z innymi kobietami, do których jest albo już podobna albo do których aspiruje. Jakby tak nie było, to nie byłoby takiego zawodu jak influencer.
A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne
)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Myślę, że bardzo sensownie to napisałaś. Każda z nas potrzebuje takiej przestrzeni w życiu, w której się realizuje i ma kontrolę nad nią. Dla każdego może to być coś innego.lalisa pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:38 pm Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).
Mi to pomaga myśleć o sobie dobrze, że jestem tą dziewczyną, która jest taka ładna, zorganizowana, ma ten swój pilates, kremiki i welurową kanapę. Wiem, ze to jest tylko estetyka, ale po prostu mi to pomaga. Mieć harmonogram związany ze sobą i swoim wyglądem. Mieć ładne rzeczy obok siebie, a jednocześnie stawiać na minimalizm. Może dla kogoś to śmieszne, ale mi to pomogło lepiej niż kosztowna terapia. Co więcej, zdarzyło mi się polecić to koleżance i ona również zaobserwowała pozytywne zmiany u siebie, a miała inny problem niż ja (pracoholizm).
Ludzie jak świat światem lubią być jacyś i należeć do jakiejś zbiorowości. Kiedyś były subkultury. Teraz jedna kobieta definiuje się przez to, że jest clean girl, inna przez to, że jest mamą i piecze ciasteczka, a jeszcze inna lubi być korpo girl. Każda lubi się kokosić we własnym sosie i każdej jest jakoś tam "ciepło", że jest w swojej bańce z innymi kobietami, do których jest albo już podobna albo do których aspiruje. Jakby tak nie było, to nie byłoby takiego zawodu jak influencer.
Ja do trendów podchodzę wybiórczo i staram się nimi tylko inspirować. Dlatego wolę unikać deklarowania, że jestem w stylu x. Zawsze znajdzie się jakiś wyznawca, który coś zarzuci. ;) Z clean girl można czerpać akurat bardzo dużo.
- Anastazja_smietana
- Tritonotti
- Posty: 185
- Rejestracja: ndz lis 23, 2025 2:02 pm
Ja żyłam po kamieniem i ten cały trend "clean girl" postrzegałam tylko przez pryzmat makijażu i fryzury. Osobiście uważam że to jedyny trend w którym kobiety nie wyglądały karykaturalnie i naprawdę podkreśla urodę. Kolorowe, fantazyjne makijaże wyglądają ładnie tylko na tutorialach yt, na żywo, w świetle dziennym wygląda to dziwnie.
-
Honoratalo
- BlondDoczep
- Posty: 143
- Rejestracja: sob wrz 20, 2025 2:46 pm
Obecnie we fryzjerstwie też wszyscy robią na jedno kopyto a biorą za to jak za złoto. Nie rozumiem podwyższania cen do tysięcy za włosy.
Same here. Takie romantyzowanie życia trochę. Jak człowiek jest taki w środku, nie wiem jak powiedzieć, rozedrgany i labilny, to takie clean otoczenie bardzo pomaga. I odwrotnie, jak w otoczeniu mam chaos to automatycznie mi trudniej trzymać pewne rzeczy w ryzach.lalisa pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:38 pm Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).
Mi to pomaga myśleć o sobie dobrze, że jestem tą dziewczyną, która jest taka ładna, zorganizowana, ma ten swój pilates, kremiki i welurową kanapę. Wiem, ze to jest tylko estetyka, ale po prostu mi to pomaga. Mieć harmonogram związany ze sobą i swoim wyglądem. Mieć ładne rzeczy obok siebie, a jednocześnie stawiać na minimalizm. Może dla kogoś to śmieszne, ale mi to pomogło lepiej niż kosztowna terapia. Co więcej, zdarzyło mi się polecić to koleżance i ona również zaobserwowała pozytywne zmiany u siebie, a miała inny problem niż ja (pracoholizm).
Ludzie jak świat światem lubią być jacyś i należeć do jakiejś zbiorowości. Kiedyś były subkultury. Teraz jedna kobieta definiuje się przez to, że jest clean girl, inna przez to, że jest mamą i piecze ciasteczka, a jeszcze inna lubi być korpo girl. Każda lubi się kokosić we własnym sosie i każdej jest jakoś tam "ciepło", że jest w swojej bańce z innymi kobietami, do których jest albo już podobna albo do których aspiruje. Jakby tak nie było, to nie byłoby takiego zawodu jak influencer.
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
agrafka00 pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:52 pm A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
Kto jest w cyrku ten się nie śmieje
-
Rzeka.chaosu
- Amigo
- Posty: 1630
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Odnośnie stylu. Mnie ciekawi, czy wróci moda na grzeczne kiecki w kwiatki (nie hippie), naturalne włosy, makijaż typu podkład i tusz. Albo a'la uczniowskie "brytyjskie" mundurki. Widzę sporo tego w ciuchach dla dzieci. Ostatnio widziałam też reklamę domu mody w tym stylu. Powrót do europejskich korzeni. Coś czuję, że będziemy się odcinać od wszystkiego, co związane z USA. 
Moja chyba niepopularna opinia: mam dosyć wzorców kulturowych z USA i ich problemów społecznych rozdmuchiwanych u nas. Lubię stamtąd tylko naukę i organizację.
Moja chyba niepopularna opinia: mam dosyć wzorców kulturowych z USA i ich problemów społecznych rozdmuchiwanych u nas. Lubię stamtąd tylko naukę i organizację.
Zgadzam się ze wszystkim, a co do punktu pierwszego dodam historyjkę, że aby wejść do biurowca muszę minąć strefę dla palących - jest ona dobrze wydzielona i wygląda bardzo ładnie, nie mam z nią problemu, dym z niej raczej nie doleciałby do chodnika, jest przemyślana - jednak ludzie wolą stać 2-5 metrów od tej strefy, na chodniku, smrodząc ludziom idącym do/z pracy prosto w twarz, dosłownie pod znakami „zakaz palenia”, jakby były zbuntowanymi nastolatkami. Niepalący przez to muszą chodzić naokoło przez parking, albo wykręcać głowę w dziwne konfiguracje, aby dym nie poleciał im prosto w twarz. Uważam to za straszne chamstwo i okropnie mnie to zniesmacza. Ludzie na stanowiskach powinni reprezentować sobą przynajmniej to niezbędne minimum poziomu 5 cm ponad podłogą, niestety najwyraźniej ich poziom jest jeszcze niższy.agrafka00 pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:52 pm A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
A million times yes!! Nie mieszkam w Polsce, ale tu gdzie mieszkam wszystkie punkty prócz 6 (bo i dziwo akurat pod tym względem jest spoko) mnie tak wkurzają, że głowa mała.agrafka00 pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:52 pm A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
Moja niepopularna opinia jest taka, że tego wszystkiego powinniśmy uczyć się w szkole, i to przez kilka lat żeby się k... utrwaliło! :D
A, i jeszcze jazda rowerem po chodniku, ale to już inna para kaloszy...