Tego nie mierzy się na Tanicie cz innej wadze dietetyka tylko. ;)
Wizualnie twarz pokazuje czy ktoś miał dobre nawyki, plus w labo się robi specjalne testy.
Tego nie mierzy się na Tanicie cz innej wadze dietetyka tylko. ;)
Myślę, że nieprzypadkowo mówisz, że dostrzegasz to w Gen Z. Według mnie nie chodzi o generację, ale o to, że są to osoby na początku kariery zawodowej. Jeśli jest zespół specjalistów, każdy już ma trochę doświadczenia i w zespole panuje dobra organizacja, to tacy ludzie nie będą odwalać. Teraz mam takie zespoły i nie wyobrażam sobie wprowadzania metody kija wobec ludzi, których kompetencje często przewyższają moje. Natomiast jak masz zespół złożony ze studentów albo co gorsza to jest jakaś praca, gdzie biorą każdego i jest duża rotacja połączona z niskimi kompetencjami (np. call center), to niestety takie osoby trzeba trzymać krótko, bo ci wejdą na głowę, uwikłają w swoje prywatne problemy i zaczną się stawiać.terrible pisze: ↑sob sty 17, 2026 9:59 pm 2. Najlepszą metodą współpracy z nami jest niestety zamordyzm i kij, a nie marchewka + ciągła kontrola. Mówię to jako osoba, która przez kilka lat swoim podwładnym w korpo dawała "ludzkie traktowanie" czyli np. pozwalałam czytać gdy robota jest zrobiona czy pisać pracę magisterską. Kończyło się tak, że prędzej czy później, albo praca nie była wykonywana, albo była wykonywana po łebkach byle by móc zająć się "rozrywką". Szczególni niestety dostrzegam to w Gen Z, bo starsi mieli jakieś poczucie obowiązku i wstydu. Po prostu nie jesteśmy nauczeni partnerskiego traktowania
Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).odpalskreta pisze: ↑ndz sty 04, 2026 6:44 pm Moda na to całe manifestowanie życia, clean girl, która wstaje rano idzie na pilates, pije matche potem idzie na studnia uczy się ze swojego iPada koniecznie i na koniec dnia pisze dziennik z manifestacjami XDDD to mnie tak bawi
Myślę, że bardzo sensownie to napisałaś. Każda z nas potrzebuje takiej przestrzeni w życiu, w której się realizuje i ma kontrolę nad nią. Dla każdego może to być coś innego.lalisa pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:38 pm Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).
Mi to pomaga myśleć o sobie dobrze, że jestem tą dziewczyną, która jest taka ładna, zorganizowana, ma ten swój pilates, kremiki i welurową kanapę. Wiem, ze to jest tylko estetyka, ale po prostu mi to pomaga. Mieć harmonogram związany ze sobą i swoim wyglądem. Mieć ładne rzeczy obok siebie, a jednocześnie stawiać na minimalizm. Może dla kogoś to śmieszne, ale mi to pomogło lepiej niż kosztowna terapia. Co więcej, zdarzyło mi się polecić to koleżance i ona również zaobserwowała pozytywne zmiany u siebie, a miała inny problem niż ja (pracoholizm).
Ludzie jak świat światem lubią być jacyś i należeć do jakiejś zbiorowości. Kiedyś były subkultury. Teraz jedna kobieta definiuje się przez to, że jest clean girl, inna przez to, że jest mamą i piecze ciasteczka, a jeszcze inna lubi być korpo girl. Każda lubi się kokosić we własnym sosie i każdej jest jakoś tam "ciepło", że jest w swojej bańce z innymi kobietami, do których jest albo już podobna albo do których aspiruje. Jakby tak nie było, to nie byłoby takiego zawodu jak influencer.
Obecnie we fryzjerstwie też wszyscy robią na jedno kopyto a biorą za to jak za złoto. Nie rozumiem podwyższania cen do tysięcy za włosy.
Same here. Takie romantyzowanie życia trochę. Jak człowiek jest taki w środku, nie wiem jak powiedzieć, rozedrgany i labilny, to takie clean otoczenie bardzo pomaga. I odwrotnie, jak w otoczeniu mam chaos to automatycznie mi trudniej trzymać pewne rzeczy w ryzach.lalisa pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:38 pm Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).
Mi to pomaga myśleć o sobie dobrze, że jestem tą dziewczyną, która jest taka ładna, zorganizowana, ma ten swój pilates, kremiki i welurową kanapę. Wiem, ze to jest tylko estetyka, ale po prostu mi to pomaga. Mieć harmonogram związany ze sobą i swoim wyglądem. Mieć ładne rzeczy obok siebie, a jednocześnie stawiać na minimalizm. Może dla kogoś to śmieszne, ale mi to pomogło lepiej niż kosztowna terapia. Co więcej, zdarzyło mi się polecić to koleżance i ona również zaobserwowała pozytywne zmiany u siebie, a miała inny problem niż ja (pracoholizm).
Ludzie jak świat światem lubią być jacyś i należeć do jakiejś zbiorowości. Kiedyś były subkultury. Teraz jedna kobieta definiuje się przez to, że jest clean girl, inna przez to, że jest mamą i piecze ciasteczka, a jeszcze inna lubi być korpo girl. Każda lubi się kokosić we własnym sosie i każdej jest jakoś tam "ciepło", że jest w swojej bańce z innymi kobietami, do których jest albo już podobna albo do których aspiruje. Jakby tak nie było, to nie byłoby takiego zawodu jak influencer.
agrafka00 pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:52 pm A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
Zgadzam się ze wszystkim, a co do punktu pierwszego dodam historyjkę, że aby wejść do biurowca muszę minąć strefę dla palących - jest ona dobrze wydzielona i wygląda bardzo ładnie, nie mam z nią problemu, dym z niej raczej nie doleciałby do chodnika, jest przemyślana - jednak ludzie wolą stać 2-5 metrów od tej strefy, na chodniku, smrodząc ludziom idącym do/z pracy prosto w twarz, dosłownie pod znakami „zakaz palenia”, jakby były zbuntowanymi nastolatkami. Niepalący przez to muszą chodzić naokoło przez parking, albo wykręcać głowę w dziwne konfiguracje, aby dym nie poleciał im prosto w twarz. Uważam to za straszne chamstwo i okropnie mnie to zniesmacza. Ludzie na stanowiskach powinni reprezentować sobą przynajmniej to niezbędne minimum poziomu 5 cm ponad podłogą, niestety najwyraźniej ich poziom jest jeszcze niższy.agrafka00 pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:52 pm A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
A million times yes!! Nie mieszkam w Polsce, ale tu gdzie mieszkam wszystkie punkty prócz 6 (bo i dziwo akurat pod tym względem jest spoko) mnie tak wkurzają, że głowa mała.agrafka00 pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:52 pm A ja mam kilka takich opinii o codziennym naszym życiu. Choć mogą wydać się jednak popularne, to biorąc pod uwagę, że codziennie widuję te zjawiska - to chyba jednak są NIEpopularne)
1. Palenie nawet elektryków czy iqosów na ulicy NIE jest okej. Nie jest okej jeśli idziesz ulicą, wdychasz i wydmuchujesz chmurę dymu na inne osoby. Ludzie nie patrzą i nie obchodzi ich to, że ktoś obok nie ma obowiązku i ochoty wdychać tego kłębu dymu. Nie jest okej wydmuchiwanie dymu stojąc przy przejściu dla pieszych czy na przystanku autobusowym.
2. Ludzie nie patrzą jak chodzą po ulicy, myślimy tylko o sobie i własnym "ja". Znacznie łatwiej by było dla nas wszystkich, gdybyśmy się dostosowali do zasady, że idzie się w Polsce prawą stroną chodnika, ulicy, dotyczy się to też sklepów i galerii handlowych.
3. Jak chcemy przyspieszyć i kogoś ominąć to zróbmy to tak jakby za tą osobą, a nie podchodzimy jej pod nogi przed nią, bo ta osoba może nas zadeptać. Nas kilka sekund nie zbawi, a unikniemy zderzenia. Jak kogoś chcemy ominąć - to nie podchodzimy jej potem pod nogi.
4. Najpierw się wychodzi, potem wchodzi - tyczy się to też sklepów, klatek schodowych, szatni i innych pomieszczeń.
5. Chodzenie ze smartfonem w dłoni na ulicy i nie spuszczanie z nich wzroku jest bardzo nie w porządku i sprawia zagrożenie nie tylko tej osobie, ale i innym.
6. I chyba najbardziej kontrowersyjne: ustępowanie miejsca w autobusie/tramwaju/metrze osobom starszym jest SUPER. To nie chodzi o to, że ta osoba nie ustoi, ale dobrze wiemy, że gdy autobus czy tramwaj mocniej zahamuje to taka osoba przy upadku niestety może zrobić sobie większą krzywdę niż super zdrowy 20-latek. Takiej starszej pani (nawet jeśli miała siłę przed chwilą robić zakupy na targu) taki upadek z jej własnej wysokości na podłogę w autobusie grozi nawet śmiercią (mówię niestety serio).
Polecam zadzwonić do administracji biurowca, bądź pogadać/zadzwonić na recepcję bidynku. jeśli macie ochronę w budynku to oni powinni się zająć takimi rzeczami.joalla pisze: ↑ndz sty 18, 2026 10:51 pm Zgadzam się ze wszystkim, a co do punktu pierwszego dodam historyjkę, że aby wejść do biurowca muszę minąć strefę dla palących - jest ona dobrze wydzielona i wygląda bardzo ładnie, nie mam z nią problemu, dym z niej raczej nie doleciałby do chodnika, jest przemyślana - jednak ludzie wolą stać 2-5 metrów od tej strefy, na chodniku, smrodząc ludziom idącym do/z pracy prosto w twarz, dosłownie pod znakami „zakaz palenia”, jakby były zbuntowanymi nastolatkami. Niepalący przez to muszą chodzić naokoło przez parking, albo wykręcać głowę w dziwne konfiguracje, aby dym nie poleciał im prosto w twarz. Uważam to za straszne chamstwo i okropnie mnie to zniesmacza. Ludzie na stanowiskach powinni reprezentować sobą przynajmniej to niezbędne minimum poziomu 5 cm ponad podłogą, niestety najwyraźniej ich poziom jest jeszcze niższy.
Oj, może to niepopularna opinia a może popularna, ale według mnie 99% metamorfoz ze ścięciem kobiecie włosów jest na minus. Oczywiście nie mówię o ścięciu 5 cm zniszczonych długich włosów, ale o większym cięciu.
Moda na "bycie naturalnym" chyba od zawsze istnieje, ale wydaje mi się, że w socjal mediach taki obraz się słabo "sprzedaje". Gdyby faktycznie zapanowała moda na przykładowo naturalnie siwe wlosy - ale takie faktycznie siwe, a nie rozjaśnione i stonowane do sztucznego, szarego odcienia - to producenci farb by się nogami i rękami bronili przed splajtowaniem. Jest nakręcony popyt, to jest podażRzeka.chaosu pisze: ↑ndz sty 18, 2026 10:46 pm Odnośnie stylu. Mnie ciekawi, czy wróci moda na grzeczne kiecki w kwiatki (nie hippie), naturalne włosy, makijaż typu podkład i tusz. Albo a'la uczniowskie "brytyjskie" mundurki. Widzę sporo tego w ciuchach dla dzieci. Ostatnio widziałam też reklamę domu mody w tym stylu. Powrót do europejskich korzeni. Coś czuję, że będziemy się odcinać od wszystkiego, co związane z USA.
Moja chyba niepopularna opinia: mam dosyć wzorców kulturowych z USA i ich problemów społecznych rozdmuchiwanych u nas. Lubię stamtąd tylko naukę i organizację.
U nas tak samo zgłaszaliśmy takie coś - ale ja akurat pracuję w szpitalu. Pracownicy szpitala pod szpitalem zrobili sobie palarnie w każdym możliwym miejscu mimo znaków o zakazie palenia. Sanepid co jakiś czas przyjeżdża i wlepia mandaty tym jednostkom ;)
Ciekawa perspektywa. Hmm jeśli można się utożsamić i to w czymś pomaga , to czemu właśnie nie korzystać w taki sposób z takich trendów. Aczkolwiek mnie osobiście przeraża jeden aspekt tego: każdy wygląda tak sama, zaciera się jakąś indywidualność persony. Jak ty czujesz że się wyróżniasz? Czy nie potrzebujesz być inna niż wszyscy?lalisa pisze: ↑ndz sty 18, 2026 8:38 pm Ja nie manifestuję ani nic takiego i wiem, że clean girl może być toksyczne, ale przyznaję, że mi ta moda pomaga utrzymać się w ryzach. Mam problemy z kompulsywnym objadaniem się od dziecka i jakąś skłonność do autodestrukcji z tym związaną (tzn. jak "czuję się" gruba, to zamykam się w sobie i przestaję dbać o cokolwiek).
Mi to pomaga myśleć o sobie dobrze, że jestem tą dziewczyną, która jest taka ładna, zorganizowana, ma ten swój pilates, kremiki i welurową kanapę. Wiem, ze to jest tylko estetyka, ale po prostu mi to pomaga. Mieć harmonogram związany ze sobą i swoim wyglądem. Mieć ładne rzeczy obok siebie, a jednocześnie stawiać na minimalizm. Może dla kogoś to śmieszne, ale mi to pomogło lepiej niż kosztowna terapia. Co więcej, zdarzyło mi się polecić to koleżance i ona również zaobserwowała pozytywne zmiany u siebie, a miała inny problem niż ja (pracoholizm).
Ludzie jak świat światem lubią być jacyś i należeć do jakiejś zbiorowości. Kiedyś były subkultury. Teraz jedna kobieta definiuje się przez to, że jest clean girl, inna przez to, że jest mamą i piecze ciasteczka, a jeszcze inna lubi być korpo girl. Każda lubi się kokosić we własnym sosie i każdej jest jakoś tam "ciepło", że jest w swojej bańce z innymi kobietami, do których jest albo już podobna albo do których aspiruje. Jakby tak nie było, to nie byłoby takiego zawodu jak influencer.
Nie myślę o tym w ten sposób. Ostatni raz, kiedy chciałam się wyróżniać, miał miejsce w gimnazjum i byłam wtedy emo (taka budżetowa wersja of course). W ogóle mi nie przeszkadza, że koleżanka ma takie same leginsy pudrowy róż jak ja.Honoratalo pisze: ↑pn sty 19, 2026 6:50 am Ciekawa perspektywa. Hmm jeśli można się utożsamić i to w czymś pomaga , to czemu właśnie nie korzystać w taki sposób z takich trendów. Aczkolwiek mnie osobiście przeraża jeden aspekt tego: każdy wygląda tak sama, zaciera się jakąś indywidualność persony. Jak ty czujesz że się wyróżniasz? Czy nie potrzebujesz być inna niż wszyscy?
Z moją duszą buntownika zawsze sprzeciwiałam się temu co modne aby nie być jak wszyscy. Jak ty sobie z tym radzisz? Bo przyznam dla mnie to zapora przed tym stylem.
Zgadzam się w
To ja mam podobnie, tylko z dymem z kominówretardedpixel pisze: ↑pn sty 19, 2026 9:09 am Bardzo lubię czytać ten wątek i dyskusje tutajI czytanie go zainspirowało mnie do wyznania...:
Podoba mi się zapach dymu papierosowego. Nie byłam nigdy nałogową palaczką, zdarza mi się zapalić raz na kilka miesięcy, wiem, jak bardzo papierosy są szkodliwe, bliska osoba z mojej rodziny zmarła na raka płuc i naprawdę wiem jak okropna to jest śmierć, nie postuluje żadnego łagodzenia zakazów wokół palenia i rozumiem osoby które domagają się dalszego zaostrzenia. Tym niemniej, lubię ten zapach (podobnie zresztą jak zapach benzyny, koni i świeżo skoszonego siana), nie przeszkadza mi, jak ktoś przy mnie pali (nawet jak ja nie palę), lubię oglądać stare filmy w których ludzie palą i tak... uważam, że niektóre z tych wizerunków są se** (mimo, że wiem że ten wizerunek to w części lobby przemysłu tytoniowego). Także - wiem, że papierosy to zło, ale dla mnie zło pociągające i kuszące![]()
Te śmieszne pomiary i wyliczenie wieku na podstawie wagi i zawartości tłuszczu w ciele są mało wiarygodne. Trzeba by zbadać też serce, cholesterol, stan kości , stawów, zębow, kondycję fizyczną, czy się rozciągniesz, mozg, ilość włosow na głowie i pewnie wiele innych rzeczy.