Podałam tylko przykład tego, co faceci uznają za nieatrakcyjne. Nigdzie nie pisałam, że ktoś mi czegoś zazdrości. Czytanie ze zrozumieniem widzę też nie jest zbyt atrakcyjne dla wielu osób jak widać.Reduktory pisze: ↑śr paź 14, 2026 8:59 pm Nie mam doktoratu z psychologii, ale mam wrażenie, że trochę za bardzo żyjesz tym doktoratem. Jeśli na żywo też tak często o nim wspominasz jak tutaj, to nie dziwię się, że niektórzy faceci mają z tego bekę. Może nie chodzi o to, że zazdroszczą Ci wykształcenia, tylko o to, że po prostu za często go podkreślasz...
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Jeśli nawiązujesz do moich wypowiedzi to w ogóle nie o to mi chodziło xd
Albo nie można być z siebie dumną. Tak jak z wyglądem, jak ładna dziewczyna wie, że jest ładna i tak o sobie powie to od razu wylewa się na nią sraka, że jest brzydka i jak można być tak zarozumiałą. Jak już te baby porobią doktoraty to niech chociaż siedzą cicho, zwiążą się z jakimś troglodytą i się cieszą, że mają u boku tak wspaniałe towarzystwo, bo jak będą wybrzydzać zostaną singielkami, a przecież bycie singielką to największa zmora płci żeńskiej xD
-
123wiosna123
- Tysiąc róż
- Posty: 5052
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Ale z drugiej strony tak naprawdę czy to nie lepiej ze taki facet od razu deklaruje ze nie odpowiada mi to ze masz doktorat czy jakiekolwiek inne wykształcenie? Przecież tak naprawdę to spoko. Nie trzeba tracić czasu na coś co i tak nie ma sensu.
A tak naprawdę to kazdy ma prawo mieć wymagania. Mozna pisać ze faceci są dziwni i wola kogos po podstawówce ale w sumie ich prawo. Nie chcą kogos z doktoratem to niech szukają kogos innego.
Tak samo przecież kobiety maja prawo mieć wymagania co do facetów. Co w tym złego. Ja właśnie raczej zauważam ze kobiety tych wymagan nie maja albo wiecznie przymykają oko. To im nie pasuje w faceci czy coś innego no ale on sie zmieni, to nie bedzie przeszkadzać. A tu przychodzi facet i mowi otwarcie ze nie chce kobiety z doktoratem. No jego prawo przecież. Nie chce to nie, przyjdzie ktos inny a jak nie przyjdzie to tez świat sie nie wali
A tak naprawdę to kazdy ma prawo mieć wymagania. Mozna pisać ze faceci są dziwni i wola kogos po podstawówce ale w sumie ich prawo. Nie chcą kogos z doktoratem to niech szukają kogos innego.
Tak samo przecież kobiety maja prawo mieć wymagania co do facetów. Co w tym złego. Ja właśnie raczej zauważam ze kobiety tych wymagan nie maja albo wiecznie przymykają oko. To im nie pasuje w faceci czy coś innego no ale on sie zmieni, to nie bedzie przeszkadzać. A tu przychodzi facet i mowi otwarcie ze nie chce kobiety z doktoratem. No jego prawo przecież. Nie chce to nie, przyjdzie ktos inny a jak nie przyjdzie to tez świat sie nie wali
-
chleb_ze_smalcem
- PrinTu
- Posty: 992
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Dokładnie to samo by było jakbyś nie miała doktoratu ale miała sukcesy w branży, wyższe stanowisko, lepsze zarobki, większe mieszkanie czy choćby pasje. A nawet nwm coś małego o czym nie powiedziałabyś ale mogliby zauważyć np makowe okulary -
no cokolwiek co sprawiłoby, że ego tych ludzi poczułoby się zagrożone/ urażone. Jak ktoś jest menda to zawsze znajdzie powód żeby umniejszyć drugiemu i próbować pokazać, że jest wyżej.
NO: właśnie może powinno się na randce trochę pochwalić. Albo niekoniecznie pochwalić ale po prostu trochę sprowadzić rozmowę na takie tematy typu praca, wykształcenie, i sprawdzić jak ta osoba zareaguje. I to sprawdzić dokładnie np mikro reakcje twarzy zanim coś odpowie. Od razu można odsiać ludzi którzy nie mogą znieść, że komuś się coś udało.
Ale jest zasadnicza różnica między powiedzeniem tego nawet wprost, ale kulturalnie, że nie pasuje mi wykształcenie bądź praca, a wyszydzaniem czy wyśmiewaniem. Kiedyś spotkałam się z facetem, gdzie nie odpowiadało mi, że mówił gwarą - praktycznie nic nie rozumiałam i powiedziałam mu kulturalnie, że było miło, ale mam wrażenie, że się po prostu ze sobą nie dogadamy, bo ja nie wychowałam się w typowo śląskim domu i dla mnie gwara jest czymś abstrakcyjnym, a nie powiedziałam mu, że pierniczy jakieś farmazony w jakimś dziwnym języku i o ch**j mu chodzi.123wiosna123 pisze: ↑śr paź 14, 2026 9:44 pm Ale z drugiej strony tak naprawdę czy to nie lepiej ze taki facet od razu deklaruje ze nie odpowiada mi to ze masz doktorat czy jakiekolwiek inne wykształcenie? Przecież tak naprawdę to spoko. Nie trzeba tracić czasu na coś co i tak nie ma sensu.
A tak naprawdę to kazdy ma prawo mieć wymagania. Mozna pisać ze faceci są dziwni i wola kogos po podstawówce ale w sumie ich prawo. Nie chcą kogos z doktoratem to niech szukają kogos innego.
Tak samo przecież kobiety maja prawo mieć wymagania co do facetów. Co w tym złego. Ja właśnie raczej zauważam ze kobiety tych wymagan nie maja albo wiecznie przymykają oko. To im nie pasuje w faceci czy coś innego no ale on sie zmieni, to nie bedzie przeszkadzać. A tu przychodzi facet i mowi otwarcie ze nie chce kobiety z doktoratem. No jego prawo przecież. Nie chce to nie, przyjdzie ktos inny a jak nie przyjdzie to tez świat sie nie wali
Dodam do tego swoją chyba niepopularna opinię - mam watpliwosci, czy aplikacje typu Yanosik są takie dobre.agbmrctorakwin pisze: ↑wt paź 13, 2026 4:25 pm W Polsce zbyt znormalizowane jest i akceptowane przekraczanie prędkości. Gdy ktoś jedzie przepisowo to zaraz znajdzie się masa frustratow trąbiących, wyprzedzających i pukających się w czoło. Powinno być więcej pomiarów prędkości, a kary dla piratów drogowych powinny być znacznie większe.
-
123wiosna123
- Tysiąc róż
- Posty: 5052
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
A ja uwazam ze ktos w koncu powinien zrobić porządek z pieszym. Wielokrotnie przechodzą na czerwonym świetle, pchają sie pod samochód bo przecież pieszy ma pierwszeństwo
Do tego dochodzą piesi, którzy po zmroku chodzą bez odblasków, ubrani od stóp do głów na czarno, często przechodzą przez jezdnię w miejscach bez pasów i nawet nie upewniają się, czy kierowca zdążył ich zauważyć123wiosna123 pisze: ↑czw paź 15, 2026 7:10 am A ja uwazam ze ktos w koncu powinien zrobić porządek z pieszym. Wielokrotnie przechodzą na czerwonym świetle, pchają sie pod samochód bo przecież pieszy ma pierwszeństwo
Aczkolwiek i tak uważam, że znacznie większy odsetek kierowców niż pieszych porusza się po drogach tak, jakby mózg zostawili w domu razem z kapciami
- Juliaturczyniak
- Vlog bez cięć
- Posty: 4972
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Nie bez powodu mówi się o tym, że TV ogłupiaOakoak pisze: ↑pn paź 12, 2026 9:02 am Moja niepopularna opinia na temat świata z ostatnich dni brzmi : medialnie jesteśmy zalewani jakimiś bezsensownymi informacjami, a te istotne są jakoś pomijalne, jakby cenzurowane.
Popatrzcie na wydarzenia z ostatnich dni.
W Norwegii parę dni temu padła sieci telekomunikacyjnej. Informacja pojawiła się raz czy dwa w necie, potem zniknęła.
W kontekście sytuacji na świecie myślę że tego typu akcje są istotne, żeby to nagłaśniać, badać przyczynę, ogólnie żeby inne kraje wiedziały co i jak.
Weekend i Arabia Saudyjska. Na tik toku latają filmiki jak rakieta wali w samolot i terminal gdzie chodzą pasażerowie. Nie wiem czy wiecie, ale wszelkie loty do Azji z Europy odbywają się w dużej mierze przez Bliski Wschód. Doha, Dubaj, Rijad, Abu Dhabi.
W tym ataku parę osób zginęło i dużo zostało rannych od uderzenia czy skaleczenia od odłamków.
Śledzę w miarę informacje medialne i jakoś o tym cisza. Jedna sucha informacja, jakby się nic nie działo i nas to nie dotyczyło. A wiele ile Polaków lata teraz przez Bliski Wschód ? Multum. Przydałby się jakiś komunikat o sytuacji bieżącej.
Zamiast rzetelnych informacji w Polsce media wyglądają jak jakaś nawalanka polityczna. Wina tego lub tamtego, wysrywy o niczym, wywiady z politykami o niczym.
- Juliaturczyniak
- Vlog bez cięć
- Posty: 4972
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Zgadzam się, ja lubię też bardzo dostać również skarpetki,ich nigdy za wiele...Pilu pisze: ↑wt paź 13, 2026 4:22 pm Lubie na urodziny dostawac te najbardziej oklepane malo oryginalne rzeczy. Kosmetyki, reczniki, perfumy? Poprosze! Voucher do Sephory? Why not? Nie rozumiem tej presji na spersonalizowane, niezwykle i malo spotykane prezenty. Oczywiscie, jesli ktos bardzo sie stara to pewnie, ze to bardzo mile i podziwiam.
Nie byloby mi szkoda gdyby tradycja darowania prezentow zniknela. Szczegolnie na takie okazje jak swieta czy walentynki, bo to jest tak wymuszone...Urodziny jeszcze ok, ale reszta to juz jakas glupia tradycja
Zaloze sie, ze dla 90% ludzi planowanie i kupowanie to katorga i gdyby nie musieli, to by przestali.
Należy wybierać na partnerów osoby o podobnym statusie finansowym i o podobnym wykształceniu. To pomaga unikać wielu problemów.chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr paź 14, 2026 9:47 pm Dokładnie to samo by było jakbyś nie miała doktoratu ale miała sukcesy w branży, wyższe stanowisko, lepsze zarobki, większe mieszkanie czy choćby pasje. A nawet nwm coś małego o czym nie powiedziałabyś ale mogliby zauważyć np makowe okulary -
no cokolwiek co sprawiłoby, że ego tych ludzi poczułoby się zagrożone/ urażone. Jak ktoś jest menda to zawsze znajdzie powód żeby umniejszyć drugiemu i próbować pokazać, że jest wyżej.
NO: właśnie może powinno się na randce trochę pochwalić. Albo niekoniecznie pochwalić ale po prostu trochę sprowadzić rozmowę na takie tematy typu praca, wykształcenie, i sprawdzić jak ta osoba zareaguje. I to sprawdzić dokładnie np mikro reakcje twarzy zanim coś odpowie. Od razu można odsiać ludzi którzy nie mogą znieść, że komuś się coś udało.
Ja znam też taki związek ze studiów - i tu było na odwrót, niż to się dzieje zazwyczaj, to dziewczyna wykorzystała i poturbowała emocjonalnie starszego faceta, wykładowcę, więc różnie może być. Ale niestety reguła jest taka, że jak dziad się ugania za o wiele młodszą, to niestety wygląda to creepy i najczęściej jest.chleb_ze_smalcem pisze: ↑sob lip 11, 2026 1:12 pm Wszelkie związki zaczęte od relacji nauczyciel- uczeń są dla mnie creepne. Pamiętam ze studiów, że to nie było takie rzadkie, że profesorek był w związku z byłą swoją studentką. Za moich czasów żaden taki związek nie powstał wśród tych którzy mnie uczyli ale plotki chodziły kto ma żonę/ dziewczynę która kiedyś uczył. Ble
Ja akurat tak kiedyś trafiłam, że taką osobą był pewnego rodzaju nauczyciel, ale byliśmy rówieśnikami i nie wypaliło to nie dlatego, że był moim nauczycielem, tylko dlatego, że był kłamcą
Na co czekacie? Myślicie, że wam powiem?
Nie jestem waszą koleżanką.
A faktury mogę pokazać mojej księgowej.
Nie jestem waszą koleżanką.
A faktury mogę pokazać mojej księgowej.
-
123wiosna123
- Tysiąc róż
- Posty: 5052
- Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am
Ale to nie chodzi o to ile kto ma lat w takiej relacji tylko ze to ogólnie jest zaburzone. To jest relacja nauczyciel- uczeń czyli jakaś podleglosc, ktos ma być tym ważniejszym, mądrzejszym i uczyć druga osobę. Ja tam uwazam ze nawet jeśli nie ma dużej różnicy wieku w takiej relacji to i tak to jest dziwne. Nawet jeśli byliście w takim samym wieku czy podobnym to dalej byl nauczyciel i to jest obleśneVerbena95 pisze: ↑czw paź 15, 2026 11:54 am Ja znam też taki związek ze studiów - i tu było na odwrót, niż to się dzieje zazwyczaj, to dziewczyna wykorzystała i poturbowała emocjonalnie starszego faceta, wykładowcę, więc różnie może być. Ale niestety reguła jest taka, że jak dziad się ugania za o wiele młodszą, to niestety wygląda to creepy i najczęściej jest.
Ja akurat tak kiedyś trafiłam, że taką osobą był pewnego rodzaju nauczyciel, ale byliśmy rówieśnikami i nie wypaliło to nie dlatego, że był moim nauczycielem, tylko dlatego, że był kłamcą![]()
To ja byłam w tym moim pierdolniku takim żółto czerwonym egzemplarzem, który mówił panom i paniom menadżerom, co mają robić, żeby biznesu nie położyć, zresztą to zostało też docenione - z zewnątrz, przez osoby wysoko, które jednak były na wyższym mentalnie poziomie, niż nasze Janusze biznesu przebrane w fatałaszki korpo. A właśnie ci dziobacze, z którymi musiałam na codzień siedzieć, mi zazdrościli, nienawidzili mnie i mi szkodzili, bo jedyne, do czego mogli się dojebać, to to, że nie byłam i nigdy nie będę tak dobra w szczególiki, które dla nich były święte, za to oni nigdy nie widzieli całości biznesu. I gadaj tu z takimi. No empatii to oni dla mnie nie mieli, w łyżce wody by mnie utopili. Ale z grubsza to, co opisujesz pewnie się zgadza, z tym że tylko na żadnym poziomie nikt dla nikogo litości, ani empatii nie ma, środowisko pracy to generalnie dog-eat-dog-world. Zresztą ten system kolorów, o którym piszesz poznałam z książki pod tytułem "Mój szef jest idiotą", którą przeczytałam, bo przekonał mnie tytułGabajubu pisze: ↑ndz sie 16, 2026 3:09 pm Do korporacji profiluje się ludzi wg pewnych cech. Np. w branży farmaceutycznej, w zarzadzaniu danymi większość korpo preferuje osoby z zakresu cech "zielonych" , czyli empatia, umiejętność współpracy, unikanie konfliktów i "niebieskich" - myślenie analityczne, dokładność, skrupulatność - i tu jest więcej kobiet. Więcej jest ich na stanowiskach niższych, starszych specjalistów,i ewentualnie dyrektorskich. Na najwyższych szczeblach trzeba już być "żółto" - "czerwonym", czyli w dużym skrócie ekstrawertykiem ze zdolnościami przywódczymi (silnymi), bo tu już nadajesz firmie kierunek rozwoju i podejmujesz ryzyko. Tu kobiet jest garstka. Tu już siędzą mężczyźni, i to oni te pieniądze zarabiają. Te kobiety niżej są świetnymi pracownikami, bo się dostosowują dobrze do wymagań z góry i raczej rywalizują między sobą na niższych poziomach.
Na co czekacie? Myślicie, że wam powiem?
Nie jestem waszą koleżanką.
A faktury mogę pokazać mojej księgowej.
Nie jestem waszą koleżanką.
A faktury mogę pokazać mojej księgowej.
No jeśli uważasz, że to "obleśne", to chyba musisz to sobie ustawić w głowie jakoś (podobnie jak wiele osób, które tak sądzą) i zobaczyć, z jakiej niepewności wynika tak radykalna ocena. Moja "podległość" była taka, że akurat uczyłam sie do egzaminu językowego123wiosna123 pisze: ↑czw paź 15, 2026 12:37 pm Ale to nie chodzi o to ile kto ma lat w takiej relacji tylko ze to ogólnie jest zaburzone. To jest relacja nauczyciel- uczeń czyli jakaś podleglosc, ktos ma być tym ważniejszym, mądrzejszym i uczyć druga osobę. Ja tam uwazam ze nawet jeśli nie ma dużej różnicy wieku w takiej relacji to i tak to jest dziwne. Nawet jeśli byliście w takim samym wieku czy podobnym to dalej byl nauczyciel i to jest obleśne
Na co czekacie? Myślicie, że wam powiem?
Nie jestem waszą koleżanką.
A faktury mogę pokazać mojej księgowej.
Nie jestem waszą koleżanką.
A faktury mogę pokazać mojej księgowej.
-
Clark-Kowalska
- Mokra Włoszka
- Posty: 58
- Rejestracja: wt sie 01, 2023 9:51 pm
Ja miałam takiego ćwiczeniowca, który próbował mnie ud*pić za niewrażliwość na jego podrywy. Skończyło się na konieczności napisania dodatkowej pracy, żeby w ogóle zaliczyć zajęcia u tego faceta, ale do dziś żałuję, że nie miałam wtedy odwagi tego zgłosić. To nie było tak dawno temu, ale nie miałam żadnych dowodów poza moimi własnymi słowami, więc zwyczajnie obs*ałam zbroję. Potem społeczeństwo się dziwi, że kobiety zgłaszają molestowanie po latach i ludzie mówią rzeczy w stylu „po 20 latach baba se przypomniała?”. No niestety tak jest, że czasem dopiero po latach ktoś zdobywa się na odwagę albo w ogóle uświadamia sobie, co zaszło - dziewczyny są tak wytresowane do tego, żeby uznawać bycie molestowaną za nieodłączną część bycia kobietą, że czasem dopiero po latach dociera do nich, że były ofiarami nadużycia. Ja już wtedy wiedziałam, o co chodziło temu doktorkowi, ale przechodziłam dość ciężki czas w życiu, i nie miałam siły na robienie sobie jeszcze problemów na studiach.
Romanse i podrywy między wykładowca i studentką? Standard, nie pamiętam kierunku studiów/rocznika/uczelni, na którym nie trafiłby się jakiś oblech, śliniący się do studentek czy chociaż rzucający komentarze z aluzją.
Ja z resztą już chyba kiedyś pisałam, że moim zdaniem są chłopy, które celowo idą w te profesję, bo bycie wykładowca zapewnia im dostęp do wielu młodych kobiet i tak, niektórzy próbują coś z tego ukręcić.
.
Znam dwóch takich. Jeden chwalił się, że na listach obecności obok nazwiska niektórych studentek stawiał ołówkiem kropkę, a kropka znaczyła, że dana studentka była "ruchable" i tak, nierzadko przechodził do czynów i z kolegami po fachu, którzy robili to samo, wymieniał się spostrzeżeniami ;)
Drugi niby nie miał romansów, ale "w tajemniczych okolicznościach" wyleciał z uczelni, więc podejrzewam, że być może za molestowanie, a prawie na pewno za jakieś nadużycie. Też prowadził wielkie "debaty" z kolegami z wydziału na temat studentek, a styl miał taki, że domyślam się, że były to rozmowy jak z koszarów, bo taki dawał vibe. Panowie np. przekazywali sobie informacje, które studentki są "problemowe", które stanowią "red flag", itd.
Obaj wykładali na kierunkach humanistycznych, gdzie chyba zawsze jest więcej kobiet, stąd mogli "przebierać". Jeśli mam być szczera, to...ja bym raczej nie chciała mieć męża/partnera wykładowcy. Nie czuję się tak niepewna, żeby nie było, ale sam fakt, że faceta mógłby kręcić jakiś podryw, romanse na uczelni z dziewczynami młodszymi o 15 lat jest słabe, a bycie z kimś kogo rajcuje wchodzenie w rolę... jakkolwiek rozumianego nauczyciela z autorytetem sprawia, że cierpnie mi skóra i aż skręca mnie z żenady.
Ja z resztą już chyba kiedyś pisałam, że moim zdaniem są chłopy, które celowo idą w te profesję, bo bycie wykładowca zapewnia im dostęp do wielu młodych kobiet i tak, niektórzy próbują coś z tego ukręcić.
.
Znam dwóch takich. Jeden chwalił się, że na listach obecności obok nazwiska niektórych studentek stawiał ołówkiem kropkę, a kropka znaczyła, że dana studentka była "ruchable" i tak, nierzadko przechodził do czynów i z kolegami po fachu, którzy robili to samo, wymieniał się spostrzeżeniami ;)
Drugi niby nie miał romansów, ale "w tajemniczych okolicznościach" wyleciał z uczelni, więc podejrzewam, że być może za molestowanie, a prawie na pewno za jakieś nadużycie. Też prowadził wielkie "debaty" z kolegami z wydziału na temat studentek, a styl miał taki, że domyślam się, że były to rozmowy jak z koszarów, bo taki dawał vibe. Panowie np. przekazywali sobie informacje, które studentki są "problemowe", które stanowią "red flag", itd.
Obaj wykładali na kierunkach humanistycznych, gdzie chyba zawsze jest więcej kobiet, stąd mogli "przebierać". Jeśli mam być szczera, to...ja bym raczej nie chciała mieć męża/partnera wykładowcy. Nie czuję się tak niepewna, żeby nie było, ale sam fakt, że faceta mógłby kręcić jakiś podryw, romanse na uczelni z dziewczynami młodszymi o 15 lat jest słabe, a bycie z kimś kogo rajcuje wchodzenie w rolę... jakkolwiek rozumianego nauczyciela z autorytetem sprawia, że cierpnie mi skóra i aż skręca mnie z żenady.
No bo nie brakuje wśród nich "hurtowników". Dlatego piszę, że nie toleruję starych oblechow, którzy tak się rozsmakowali w relacjach z młodymi kobietami, że idą w tym dalej i je przerzucają, wymieniają na drugą, trzecią... która ładniejsza, która młodsza, która bardziej pasuje. Dla mnie ohyda.
Nie będę też kłamać, że trochę śmieszą mnie dziewczyny, które nabierają się na jakiś nimb wykładowcy jako faceta z klasa, obyciem, autorytetem, który tak może imponować. Podejrzewam, że żona takiego typa ma często inne zdanie na ten temat, ale jakiemuś dziewczęciu może zawrócić w głowie i takie przeglądanie się w zachwyconych oczach świetnie działa na jego ego. A dla żony to może być "zwykły facet" ;)))
Ale tak, bawią mnie takie związki, bawią mnie takie śmieszne chłopy i niestety bawią mnie też takie dziewczyny, bo zauroczenie się chłopem, który z samego faktu, że jest starszy i siła rzeczy ma więcej doświadczenia i może po prostu ograć taką dziewczynę, jest naiwne. Nie mówiąc już o wpatrywaniu się jak ciele w takiego gościa, który przyjął sobie pewną pozę żeby łatwiej wyrywać młode dziewuchy
No ale to tak niestety działa. Mnie te dziewczyny nie bawią, bo je rozumiem. Nie miałam nigdy tego typu romansu, ani nie podrywałam wykładowców i innych tego typu facetów (byłam nieśmiała i nie odważyłabym się na to), ale jako młode dziewczę zdecydowanie uważałam wykładowców i innych facetów z jakąś, powiedzmy, pozycją, wiedzą, "obyciem" i władzą za atrakcyjnych. A na pewno atrakcyjniejszych od większości rówieśników, z których niektórzy dopiero odkrywali wynalazki takie jak mydło i maszynka do golenia, i jak dało się stwierdzić węchem i naocznie, podchodzili do tych wynalazków nieufnie. Nie wspominając już o ich umiejętnościach społecznych.Push pisze: ↑czw paź 15, 2026 11:53 pm
Nie będę też kłamać, że trochę śmieszą mnie dziewczyny, które nabierają się na jakiś nimb wykładowcy jako faceta z klasa, obyciem, autorytetem, który tak może imponować. Podejrzewam, że żona takiego typa ma często inne zdanie na ten temat, ale jakiemuś dziewczęciu może zawrócić w głowie i takie przeglądanie się w zachwyconych oczach świetnie działa na jego ego. A dla żony to może być "zwykły facet" ;)))
Ale tak, bawią mnie takie związki, bawią mnie takie śmieszne chłopy i niestety bawią mnie też takie dziewczyny, bo zauroczenie się chłopem, który z samego faktu, że jest starszy i siła rzeczy ma więcej doświadczenia i może po prostu ograć taką dziewczynę, jest naiwne. Nie mówiąc już o wpatrywaniu się jak ciele w takiego gościa, który przyjął sobie pewną pozę żeby łatwiej wyrywać młode dziewuchyCringe, jednym słowem cringe.
Teraz wiem, jako stara rura, że wśród każdej profesji jest masa zwykłych prostaków, które udają obytych, ale wtedy byłam za młoda, żeby to odróżnić i nie widzę w tym szczerze mówiąc nic śmiesznego, bo to nie była decyzja świadoma pod tytułem "wiem, że ten chłop to pewnie prostak udający mądrego, bo zna kilka skomplikowanych słów, ale co tam, zauroczę się nim". Więc ja podchodzę ze zrozumieniem do dziewczyn wpatrzonych w wykładowców, albo nawet uganiających się za nimi, i trzymam tylko kciuki, żeby nie wyszły z tego zbyt poturbowane