Kożuch na mleku to rzecz fantastyczna i bardzo ubolewam, że nie ma już w sklepach mleka, które można przegotować i potem skonsumować ten pyszny kożuszek
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Opinia dotycząca błahostki, ale chyba bardzo niepopularna (jedyną znaną mi osobą, która ją podziela, jest moja mama):
Kożuch na mleku to rzecz fantastyczna i bardzo ubolewam, że nie ma już w sklepach mleka, które można przegotować i potem skonsumować ten pyszny kożuszek
. Kiedyś zakupiłam mleko w jakimś gospodarstwie właśnie z myślą o przegotowaniu i kożuszku. Mleko miało w sobie tyle wody, że zawartość tłuszczu wynosiła chyba 0,1%
. No i figa wyszła, a nie kożuszek.
Kożuch na mleku to rzecz fantastyczna i bardzo ubolewam, że nie ma już w sklepach mleka, które można przegotować i potem skonsumować ten pyszny kożuszek
There's a universal daddy for everyone
From universal kingdom number one
He sends his universal angels through the air
To universal dreamers everywhere.
From universal kingdom number one
He sends his universal angels through the air
To universal dreamers everywhere.
Większość ludzi nie rozumie że jeśli mają o sobie przekonanie że są bystrzy to wciąż jest duża szansa że nie są, bo większość z nas jest po prostu przeciętna albo lekko powyżej. Dodatkowo to że kogoś świat uważa za bystrego nie oznacza że tak jest w istocie i jest to de facto niesprawdzalne.
Większość ludzi nawet jeśli miała jakiś lub spory potencjał to było to w latach szkolnych i jest w dorosłości dawno nieaktualne, bo przez to jak wygląda świat większość przepala swój potencjal na siedzenie na telefonie ew ciężką pracę, deprymująca sen itd.
Większość ludzi nawet jeśli miała jakiś lub spory potencjał to było to w latach szkolnych i jest w dorosłości dawno nieaktualne, bo przez to jak wygląda świat większość przepala swój potencjal na siedzenie na telefonie ew ciężką pracę, deprymująca sen itd.
*deprywacje snu ofc, nie zauważyłam. Jakby co to nie, sama się za wybitną nie uważam, bo mam wrażenie (i tu kolejna opinia ale nie wiem na ile popularna), że jak ktoś neguje czyjś samozachwyt to sam uważa się za kogoś znacznie odbiegającego od przeciętnej.
Zgadzam się! Wolę o stokroć zwykle/domowe/babcine torty. Te współczesne wyglądają pieknie i kunsztownie, ale do jedzenia często średnio się to nadaje. Często bywa w smaku sztuczne i przesłodzone.
-
Greenmind94
- RóżowePolo
- Posty: 14
- Rejestracja: pn mar 24, 2025 11:25 am
Opinia na dziś
:
według mnie nadal za mało się mówi i za mało jest usprawnień dla tzw. pokolenia kanapkowego, tj. ludzi około 30-40, którzy zajmują się z jednej strony małymi dziećmi, a z drugiej już chorującymi rodzicami. Taka sytuacja będzie się pogłębiać, bo skoro dzieci mamy coraz później, to logiczne, że coraz częściej np. 38-letnia kobieta będzie się zajmować i dwuletnim berbeciem, i rodzicami po 70*. Wcześniej nie było aż tak dużo takich sytuacji, bo nasze prababki i babki rodziły praktycznie "za dzieciaka", więc w wieku 20 lat nie musiały się jeszcze martwić staruszkami na głowie.
To sytuacja bardzo, bardzo niekomfortowa, zabierająca dużo sił i planów na życie, szczególnie przy (nadal obecnym) negatywnym podejściu do form opieki instytucjonalnej typu DPS oraz ich zaporowej cenie. Sama żyję w takim domu, gdzie praktycznie każdy musi się zajmować każdym i trudno o tym nawet komuś opowiedzieć - szczególnie kiedy ktoś ma wszystkich zdrowych domowników i umiera się u niego "na starość", a nie na choroby przewlekłe, u dziadków bywa dwa razy do roku itp. Nikt, kto nie miał takiej sytuacji, tego nie zrozumie, że w wieku 30-paru lat można być śmiertelnie zmęczonym, mając do "obsłużenia" dwa różne pokolenia ludzi.
Ergo: tak naprawdę dobrze byłoby mieć, jak za dawnych czasów, dziecko jak najwcześniej, właśnie paradoksalnie po to, aby jeszcze móc skorzystać z życia, a nie ledwo wyjść z pieluch dziecięcych i już zagrzebać się w starczych. ;)
*Oczywiście, że są sprawni staruszkowie, patrząc chociażby po pani Woydyłło czy Maryli Rodowicz :D, ale jednak często gęsto jest odwrotnie.
według mnie nadal za mało się mówi i za mało jest usprawnień dla tzw. pokolenia kanapkowego, tj. ludzi około 30-40, którzy zajmują się z jednej strony małymi dziećmi, a z drugiej już chorującymi rodzicami. Taka sytuacja będzie się pogłębiać, bo skoro dzieci mamy coraz później, to logiczne, że coraz częściej np. 38-letnia kobieta będzie się zajmować i dwuletnim berbeciem, i rodzicami po 70*. Wcześniej nie było aż tak dużo takich sytuacji, bo nasze prababki i babki rodziły praktycznie "za dzieciaka", więc w wieku 20 lat nie musiały się jeszcze martwić staruszkami na głowie.
To sytuacja bardzo, bardzo niekomfortowa, zabierająca dużo sił i planów na życie, szczególnie przy (nadal obecnym) negatywnym podejściu do form opieki instytucjonalnej typu DPS oraz ich zaporowej cenie. Sama żyję w takim domu, gdzie praktycznie każdy musi się zajmować każdym i trudno o tym nawet komuś opowiedzieć - szczególnie kiedy ktoś ma wszystkich zdrowych domowników i umiera się u niego "na starość", a nie na choroby przewlekłe, u dziadków bywa dwa razy do roku itp. Nikt, kto nie miał takiej sytuacji, tego nie zrozumie, że w wieku 30-paru lat można być śmiertelnie zmęczonym, mając do "obsłużenia" dwa różne pokolenia ludzi.
Ergo: tak naprawdę dobrze byłoby mieć, jak za dawnych czasów, dziecko jak najwcześniej, właśnie paradoksalnie po to, aby jeszcze móc skorzystać z życia, a nie ledwo wyjść z pieluch dziecięcych i już zagrzebać się w starczych. ;)
*Oczywiście, że są sprawni staruszkowie, patrząc chociażby po pani Woydyłło czy Maryli Rodowicz :D, ale jednak często gęsto jest odwrotnie.
- stonkabiedry
- Koczkodan
- Posty: 106
- Rejestracja: pn paź 14, 2024 10:20 am
"Nikt, kto nie miał takiej sytuacji, tego nie zrozumie", "zrozumieją tylko osoby, które xyz"
Może niepopularne, bo często czytam i słyszę takie założenia. Baaaardzo ich nie lubię.
Nie trzeba przezyć czegoś na własnej skórze by to rozumieć, bo każdy może przeżywać podobną sytuację inaczej. Rozumieją ci, którzy są otwarci na poznanie perspektywy osób którzy się czymś dzielą i są w stanie ją uznać.
A bywa nierzadko tak, że ci co np. coś przeszli, ale lepiej sobie poradzili, albo na przykład radzili sobie bez wsparcia innych nie będą rozumieli i jeszcze dowalą.
PS. Zgadzam się z wypowiedzią wyżej i to absolutnie nie ma być przytyk personalny, ale skojarzyło mi się gdy przeczytałam ten fragment.
Może niepopularne, bo często czytam i słyszę takie założenia. Baaaardzo ich nie lubię.
Nie trzeba przezyć czegoś na własnej skórze by to rozumieć, bo każdy może przeżywać podobną sytuację inaczej. Rozumieją ci, którzy są otwarci na poznanie perspektywy osób którzy się czymś dzielą i są w stanie ją uznać.
A bywa nierzadko tak, że ci co np. coś przeszli, ale lepiej sobie poradzili, albo na przykład radzili sobie bez wsparcia innych nie będą rozumieli i jeszcze dowalą.
PS. Zgadzam się z wypowiedzią wyżej i to absolutnie nie ma być przytyk personalny, ale skojarzyło mi się gdy przeczytałam ten fragment.
-
astronautka123
- SushiRoll
- Posty: 220
- Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm
A to nie jest tak, że panom młodym po prostu zależy dużo mniej na tej całej otoczce?gunernialne pisze: ↑pt sty 09, 2026 12:36 pm Przyszłe żony (i ogólnie społeczeństwo) traktują panów młodych tylko jako dodatek do swojego ładnego ślubu/wesela zapominając, że to ważny dzień także dla nich.
Najczęściej cała uwaga w przygotowaniach poświęcona jest kobiecie. To jej bukiet, ubiór, dodatki są najważniejsze - mężczyzna musi się do niej dopasować. To kobiety najczęściej decydują o rzeczach w stylu wystrój sali, charakter pierwszego tańca itd.
Rola mężczyzna sprowadza się często tylko do kwestii finansowych czy technicznych i tego, żeby zaliczył barbera przed wydarzeniem
-
astronautka123
- SushiRoll
- Posty: 220
- Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm
W ogóle ludziom odbija na punkcie tortów. Czasem z niedowierzaniem słucham jak ludzie pół godziny dyskutują, z której cukierni jest lepszy i co kto gdzie zamówił.
A prawda jest taka, że większość polskich ciast jest o wiele lepsza niż najlepszy tort.
-
astronautka123
- SushiRoll
- Posty: 220
- Rejestracja: sob lip 26, 2025 10:02 pm
Jesteś moim zaginionym krewnym?Galileo pisze: ↑pn sty 12, 2026 10:20 am Opinia dotycząca błahostki, ale chyba bardzo niepopularna (jedyną znaną mi osobą, która ją podziela, jest moja mama):
Kożuch na mleku to rzecz fantastyczna i bardzo ubolewam, że nie ma już w sklepach mleka, które można przegotować i potem skonsumować ten pyszny kożuszek. Kiedyś zakupiłam mleko w jakimś gospodarstwie właśnie z myślą o przegotowaniu i kożuszku. Mleko miało w sobie tyle wody, że zawartość tłuszczu wynosiła chyba 0,1%
. No i figa wyszła, a nie kożuszek.
Mam już mało wspomnień z dzieciństwa, ale jednym z wyraźniejszych jest śniadanie w przedszkolu. Wychowawczynie od razu po nałożeniu posiłków robiły kurs między stolikami i po prostu z góry zakładając, że żadne dziecko nie lubi ściągały z każdego kubeczka. I tu wchodzę ja- cała na biało - z mordą, że mają mi zostawić ten kożuch w spokoju bo chcę go zjeść.
-
Greenmind94
- RóżowePolo
- Posty: 14
- Rejestracja: pn mar 24, 2025 11:25 am
Masz absolutną rację, rozbija się właśnie o ten punkt, który pozwoliłam sobie wyboldować w Twojej wypowiedzi. Nie wiem, czy 2 na 10 osób wykażą się czymś takim. Większość popatrzy raczej jak na idiotkę, że jak to nie możesz pójść do kina, bo musisz zawieźć babcię do lekarza. Albo "jak to nie możesz jechać na wakacje za granicę z trzyletnim dzieckiem, skoro myśmy pojechali?" No fajnie, tylko Ty masz chłopa, który Ci wszystko dookoła ogarnie, tak że ty już bierzesz tylko to dziecko pod pachę, a ja z tym dzieckiem jestem sama, więc dla mnie takie coś to zmiana miejsca biegania dookoła pokoju, a nie wczasy, więc oczywiście mogę, tylko nie widzę sensu męczyć siebie i dzieckastonkabiedry pisze: ↑pn sty 12, 2026 2:00 pm "Nikt, kto nie miał takiej sytuacji, tego nie zrozumie", "zrozumieją tylko osoby, które xyz"
Może niepopularne, bo często czytam i słyszę takie założenia. Baaaardzo ich nie lubię.
Nie trzeba przezyć czegoś na własnej skórze by to rozumieć, bo każdy może przeżywać podobną sytuację inaczej. Rozumieją ci, którzy są otwarci na poznanie perspektywy osób którzy się czymś dzielą i są w stanie ją uznać.
A bywa nierzadko tak, że ci co np. coś przeszli, ale lepiej sobie poradzili, albo na przykład radzili sobie bez wsparcia innych nie będą rozumieli i jeszcze dowalą.
PS. Zgadzam się z wypowiedzią wyżej i to absolutnie nie ma być przytyk personalny, ale skojarzyło mi się gdy przeczytałam ten fragment.
Aż się noga przeżegnałam a obiad z wigilii 2024 podszedł mi do gardłaGalileo pisze: ↑pn sty 12, 2026 10:20 am Opinia dotycząca błahostki, ale chyba bardzo niepopularna (jedyną znaną mi osobą, która ją podziela, jest moja mama):
Kożuch na mleku to rzecz fantastyczna i bardzo ubolewam, że nie ma już w sklepach mleka, które można przegotować i potem skonsumować ten pyszny kożuszek. Kiedyś zakupiłam mleko w jakimś gospodarstwie właśnie z myślą o przegotowaniu i kożuszku. Mleko miało w sobie tyle wody, że zawartość tłuszczu wynosiła chyba 0,1%
. No i figa wyszła, a nie kożuszek.
- gunernialne
- PrinTu
- Posty: 967
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Możliwe. Zapewne jest i taka grupa mężczyzn. Podobnie jak mężczyzn, którzy jednak chcieliby mieć większy wkład w te wydarzenie, ale poddaje się wizji przyszłej żony bo widzi jak jej na tym zależy albo takich, którzy sami wpadli w przekonanie, że to zadanie kobietyastronautka123 pisze: ↑pn sty 12, 2026 2:01 pm A to nie jest tak, że panom młodym po prostu zależy dużo mniej na tej całej otoczce?
A może też nam łatwiej jest tak założyć uznając, że on "i tak się nie zna", "brzydko będzie", "mówi ciągle, że nie wie, więc zrobię po swojemu" zamiast usiąść wspólnie i wspólnie coś wymyślić
Pójdź w me ramiona, siostro!W takim razie dopisuję Cię do mojej prywatnej listy osób, które uwielbiają kożuszkiastronautka123 pisze: ↑pn sty 12, 2026 2:13 pm Jesteś moim zaginionym krewnym?
Mam już mało wspomnień z dzieciństwa, ale jednym z wyraźniejszych jest śniadanie w przedszkolu. Wychowawczynie od razu po nałożeniu posiłków robiły kurs między stolikami i po prostu z góry zakładając, że żadne dziecko nie lubi ściągały z każdego kubeczka. I tu wchodzę ja- cała na biało - z mordą, że mają mi zostawić ten kożuch w spokoju bo chcę go zjeść.
There's a universal daddy for everyone
From universal kingdom number one
He sends his universal angels through the air
To universal dreamers everywhere.
From universal kingdom number one
He sends his universal angels through the air
To universal dreamers everywhere.
Możesz dopisać i mnie. Mleka ogólnie nie lubię ale jedyne co uważałam w nim za dobre to kożuszki i nigdy nie rozumiałam tej nawiści do nich. Kożuszki to życie!
- gunernialne
- PrinTu
- Posty: 967
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
W sumie może być i sekta wyznawców Kożuszka Najlepszego acz Obecnie Prawie Niemożliwego do Zdobyciagunernialne pisze: ↑pn sty 12, 2026 3:21 pm To nie rodzina tylko sekta... opamiętajcie sięjakie kożuszki...
![]()
There's a universal daddy for everyone
From universal kingdom number one
He sends his universal angels through the air
To universal dreamers everywhere.
From universal kingdom number one
He sends his universal angels through the air
To universal dreamers everywhere.
-
Rzeka.chaosu
- Currently:Greece
- Posty: 1257
- Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm
Tak jest, nie każdy ma takie same warunki, sytuację, możliwości. Dlatego ja wolę osoby, które zapytane powiedzą jak same coś zrobiły / doczegoś doszły / czegoś doświadczyły niż ludzi, którzy będą mi wciskać coś, bo im się podobało. Męczy mnie "wysyłanie" na walacje, w miejsca, które nie są w moim stylu i brak zrozumienia, że bardziej odpocznę łażąc po górach. Lubię jak ktoś dzieli się doświadczeniem i opinią, a nie wmusza we mnie jakieś must have.Greenmind94 pisze: ↑pn sty 12, 2026 2:34 pm Masz absolutną rację, rozbija się właśnie o ten punkt, który pozwoliłam sobie wyboldować w Twojej wypowiedzi. Nie wiem, czy 2 na 10 osób wykażą się czymś takim. Większość popatrzy raczej jak na idiotkę, że jak to nie możesz pójść do kina, bo musisz zawieźć babcię do lekarza. Albo "jak to nie możesz jechać na wakacje za granicę z trzyletnim dzieckiem, skoro myśmy pojechali?" No fajnie, tylko Ty masz chłopa, który Ci wszystko dookoła ogarnie, tak że ty już bierzesz tylko to dziecko pod pachę, a ja z tym dzieckiem jestem sama, więc dla mnie takie coś to zmiana miejsca biegania dookoła pokoju, a nie wczasy, więc oczywiście mogę, tylko nie widzę sensu męczyć siebie i dzieckaDużo osób po prostu nie potrafi włączyć empatii i zrozumienia innej sytuacji niż swoja własna.
nie do końca się zgodzę bo można mieć doświadczenie z dziećmi choćby jak się dużo opiekowało małym rodzeństwem czy innymi dzieciakami w rodzinieMumunmnm pisze: ↑pn sty 12, 2026 6:41 pm Gdy masz nazwisko dwuczlonowe i dziecko, ale jestes po rozwodzie wszyscy zakladaja, ze masz meza. Nie chce sie tego prostowac, bo cie to nie rusza, a gdy to zrobisz osoba, ktora to zalozyla jest zazenowana, wiec brniesz w ta narracje dla swietego spokoju
Ludzie, ktorzy nie maja dzieci nie sa w stanie sobie wypbrazic jak to jest je miec. Tez kiedys nie mialam, wiec mam porownanie i majac kreatywna wyobraznie wiem, ze g**no wiedzialam.
O tym juz bylo: Mam dosyc ludzi, ktorzy maja psy. Ciagla o nich gadaja i ich swiat sie mreci wokol nich. Gorsi niz mlodzi rodzice.
zrozumiałam że chodzi bardziej o opiekę i wiedzę o dzieciach ale jeśli mówisz o uczuciach to tak można powiedzieć w sumie o wielu rodzajach relacjiMumunmnm pisze: ↑pn sty 12, 2026 7:13 pm Wiedzialam, ze ktos w taki sposob odpisze na moj komentarz. Nie - to nie to samo. A wiesz dlaczego? Bo uczucia do takiej istoty sa kompletnie inne niz do rodzenstwa/ kuzynow czy podopiecznych w przedzzkolu. Bycie rodzicem to kompletnie inny level, ktory zmienia wszystko.
-
sergioleone
- RoyalBaby
- Posty: 24
- Rejestracja: pn lut 03, 2025 9:42 am
Nie wytłumaczysz, bo niektórzy ludzie bardzo nie lubią słuchać, że czegoś nie rozumieją albo nie wiedzą ;) Odmawiają przyjęcia do wiadomości, że dopiero w danej sytuacji/relacji można coś naprawdę odczuć i poznać, choćby przez hormony; nie mów im, oni wiedzą lepiej ;pMumunmnm pisze: ↑pn sty 12, 2026 7:42 pm Napisalam, ze jak ktos nie ma dzieci to nie wie jak jest je miec. Ty napisalas, ze jesli ktos ma doswiadczenie w zajmowaniu sie dziecmi moze to sobie wyobrazic - no nie. Wlasnie chodzi mi o to, ze nie moze. To nie jest enough, bo jak juz konczysz sie opiekowac dzieckiem kolezanki, to wracasz do swojego domu i wiecej o nim nie myslisz - tu tak nie ma. Dopoki dziecko z gniazdka nie wyfruwanie zawsze masz go gdzies w glowie, niewazne co robisz. Dlatego tak wielu kobietom po porodzie przestawiaja sie priorytety i kariera spada na drugi plan. Dziecko zajmuje tak duzo przestrzeni w glowie, ze czesto nie masz sily/checi/energi na inne sprawy. Gdy opiekujesz sie dziecmi, powiedzmy, ze masz duzo mlodszego rodzenstwa - to na koniec dnia ich edukacja, zdrowie nie sa twoja odpowiedzialnoscia.
A to oczywiście jest tak, jak mówisz, tylko dowiedzą się sami, to trochę szkoda czasu na przekonywanie imho. Dzisiaj kpią na temat pieluszkowego zapalenia mózgu, bo nie mają pojęcia, jak się może człowiekowi życie przestawić. W sumie nie ich wina. Ale wiele takich osób ku własnemu zdziwieniu dostaje hopla na punkcie swojego dziecka, to jest instynkt przecież.
Wyjątkiem są osoby niskoempatyczne, z niedużą inteligencją emocjonalną, bo im w sumie chyba faktycznie bez różnicy, z boku i od środka odbierają rzeczy podobnie. To nie jest atak, tacy ludzie też są.
- ballerinacappuccina
- Gacie z oceanu
- Posty: 47
- Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am
Ej ej, ale po co się tak od razu odpalać? Koleżanka wyżej napisała, że myślała, że chodzi wam o opiekę i wiedzę o dzieciach, sprostowała, a wy już rzuciłyście sie jakby obraziła wam rodzinę do dziesiątego pokolenia wstecz :D więcej dystansu, to tylko forum.
-
sergioleone
- RoyalBaby
- Posty: 24
- Rejestracja: pn lut 03, 2025 9:42 am
O pieluszkowym zapaleniu to tu czytałam kilka postów i w swojej wypowiedzi odnosiłam się do całokształtu takiej postawy, a nie akurat jednego posta koleżanki. Nie czuję się odpalona, hm… a powyżej reakcja na to tylko utwierdza, że celnie trafiłam, bo niektórzy się poczuli bardzo obrażeni i ruszyli do ataku…
Moje dzieci mają 21 i 23 lata, więc, no, nie do mnie zarzut o rzucenie się pieluch na mózg i bycie „madką”. Ale wspaniałomyślnie wybaczam, bo pamiętam, że też się strasznie odpalałam, jak słyszałam „nie masz dzieci, to nie rozumiesz”. I co, i zrozumiałam. Nie narzekam ;p
I ogólnie dobrze trafiłam w wątek z niepopularnymi opiniami ;)
Moje dzieci mają 21 i 23 lata, więc, no, nie do mnie zarzut o rzucenie się pieluch na mózg i bycie „madką”. Ale wspaniałomyślnie wybaczam, bo pamiętam, że też się strasznie odpalałam, jak słyszałam „nie masz dzieci, to nie rozumiesz”. I co, i zrozumiałam. Nie narzekam ;p
I ogólnie dobrze trafiłam w wątek z niepopularnymi opiniami ;)
- gunernialne
- PrinTu
- Posty: 967
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Nie no. Każdy dobry wątek na każdym dobrym forum prędzej czy później musi upaść przez rodzicielskie tematy...
Co do relacji damsko- męskich lepiej posłuchać rad kogoś kto jest wiecznym singlem niż kogoś kto jest i tkwi w toksycznym czy nieudanym związku i jest nieszczęśliwy.
Singiel miał przynajmniej na tyle rozumu i rozeznania, ze się nie władował w bagno.....
Singiel miał przynajmniej na tyle rozumu i rozeznania, ze się nie władował w bagno.....
- gunernialne
- PrinTu
- Posty: 967
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Posiadanie osobnych łóżek (a najlepiej pokojów) w związku czy małżeństwie to więcej plusów niż minusów