Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Niepopularne opinie o życiu

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
ballerinacappuccina
Koczkodan
Posty: 103
Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am

Re: Niepopularne opinie o życiu

Post autor: ballerinacappuccina »

xoseraphina pisze: pt kwie 17, 2026 11:32 am A moja niepopularna opinia jest taka, że nie każdy musi znać język angielski i to jeszcze na jakimś bardzo wysokim poziomie, ponieważ niektórym nie jest on do niczego potrzebny. Nie każdy chce podróżować czy pracować w korpo, niektórzy wolą przesiedzieć całe życie na swojej wiosce i to też jest okej.

Dla mnie młoda osoba, szczególnie z pokolenia Z, 20+, która nie potrafi posługiwać się angielskim komunikatywnie, cechuje się swojego rodzaju ułomnością umysłową. W dzisiejszych czasach angielski może nie być potrzebny osobom starszym, które jak napisałaś, siedzą na wiosce, mają pracę, w której go nie używają - okej, tutaj można się zgodzić. Chociaż też nie zawsze - moja babcia ostatnio kupiła sobie w chińczyku jakiś sprzęt, gdzie instrukcje były tylko po chińsku i po angielsku. No i musiałam robić za tłumacza : D W kasach na dworcach pracują znudzone panie po 50, które nadal są w szoku, gdy podchodzi do nich osoba o innym kolorze skóry i próbuje po angielsku kupić bilet - wtedy jest panika i szukanie pomocy u innych pasażerów. Osoby, które krzyczą na prawo i lewo, że angielski nie jest do niczego potrzebny, w pewnym momencie boleśnie zderzą się z sytuacją, w której wiele od tej znajomości będzie zależało. Po prostu ten moment jeszcze nie nadszedł.
Awatar użytkownika
kiciakociaaa2137
Tritonotti
Posty: 173
Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm

Post autor: kiciakociaaa2137 »

ballerinacappuccina pisze: pt kwie 17, 2026 11:49 am Dla mnie młoda osoba, szczególnie z pokolenia Z, 20+, która nie potrafi posługiwać się angielskim komunikatywnie, cechuje się swojego rodzaju ułomnością umysłową. W dzisiejszych czasach angielski może nie być potrzebny osobom starszym, które jak napisałaś, siedzą na wiosce, mają pracę, w której go nie używają - okej, tutaj można się zgodzić. Chociaż też nie zawsze - moja babcia ostatnio kupiła sobie w chińczyku jakiś sprzęt, gdzie instrukcje były tylko po chińsku i po angielsku. No i musiałam robić za tłumacza : D W kasach na dworcach pracują znudzone panie po 50, które nadal są w szoku, gdy podchodzi do nich osoba o innym kolorze skóry i próbuje po angielsku kupić bilet - wtedy jest panika i szukanie pomocy u innych pasażerów. Osoby, które krzyczą na prawo i lewo, że angielski nie jest do niczego potrzebny, w pewnym momencie boleśnie zderzą się z sytuacją, w której wiele od tej znajomości będzie zależało. Po prostu ten moment jeszcze nie nadszedł.
Rel, studiowałam anglistykę i pamietam jak znajomi z innych kierunków wypisywali do mnie, żeby im streszczenie pracy dyplomowej przetłumaczyć, bo było to obowiązkowe (nie wiem, czy dalej tak jest). Znajoma obroniła doktorat z niby prestiżowego kierunku, nie znając słowa po angielsku, a gdy pojawiła sie okazja wyjazdu za granicę w celach naukowych, to nagle o nieee, ale bedzie tam tłumacz? :D brak znajomości języka to po prostu brak profesjonalizmu.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
Awatar użytkownika
Arzena
Trening tenisa
Posty: 2851
Rejestracja: sob sty 20, 2024 1:49 pm

Post autor: Arzena »

xoseraphina pisze: pt kwie 17, 2026 11:32 am A moja niepopularna opinia jest taka, że nie każdy musi znać język angielski i to jeszcze na jakimś bardzo wysokim poziomie, ponieważ niektórym nie jest on do niczego potrzebny. Nie każdy chce podróżować czy pracować w korpo, niektórzy wolą przesiedzieć całe życie na swojej wiosce i to też jest okej.
Dokladnie,jeszcze w czasach gdzie mamy AI i translatora. Przyznam,ze czasem jak mi sie długiego tekstu nie chce czytać to odpalam google,kieruję sie aparat na tekst i mam w trymiga po polsku.
Awatar użytkownika
gunernialne
Parzucha
Posty: 2052
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Totalnie zgadzam się z tym, że nieznajomość angielskiego zwłaszcza przez młode osoby jest pewnego rodzaju ułomnością, ale też nie róbmy z tego inwalidztwa. Nikt już raczej nie musi cierpieć wertując słownik i tłumacząc słówko po słówku tylko robi zdjęcie tekstu i w sekundę ma zgrabne przełożenie
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2824
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

kiciakociaaa2137 pisze: pt kwie 17, 2026 11:57 am Rel, studiowałam anglistykę i pamietam jak znajomi z innych kierunków wypisywali do mnie, żeby im streszczenie pracy dyplomowej przetłumaczyć, bo było to obowiązkowe (nie wiem, czy dalej tak jest). Znajoma obroniła doktorat z niby prestiżowego kierunku, nie znając słowa po angielsku, a gdy pojawiła sie okazja wyjazdu za granicę w celach naukowych, to nagle o nieee, ale bedzie tam tłumacz? :D brak znajomości języka to po prostu brak profesjonalizmu.
Brak profesjonalizmu gdzie? Koleżanka całkiem nieźle sobie poradziła, skoro ma doktorat. Jak dla mnie to każda pliszka swój ogonek chwali. Jak ktoś zna biegle angielski, to uważa to za najistotniejszą umiejętność. Jak ktoś dobrze zna matmę, to uważa wszystkich humanistów za ułomnych. Jak ktoś gra na instrumencie, to uważa, że wszyscy powinni być muzykalni. Jak ktoś ćwiczy na siłowni, to uważa, że wszyscy powinni być wysportowani. Można funkcjonować w Polsce, dobrze zarabiać i mieć spoko życie, ale nie znać biegle angielskiego. Ja mowię prostym angielskim. Moja praca polega w dużej mierze na umiejętności mówienia. Nie umiałabym tak samo pracować po angielsku jak po polsku. No i co? Nic. Jestem tą osobą, która spyta "a czy klient mówi po polsku?" i mam to w dupie, nie mam kompleksów. A studia kończyłam w czasie COVID zdalnie i całą rozprawkę z angielskiego mi ktoś podyktował, a ja pisałam i jeszcze pytałam "tu dwa e, tak?". B) No i jakie to ma znaczenie.
malloryknox
Skarpeta Rakieta
Posty: 80
Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm

Post autor: malloryknox »

gunernialne pisze: pt kwie 17, 2026 12:26 pm Totalnie zgadzam się z tym, że nieznajomość angielskiego zwłaszcza przez młode osoby jest pewnego rodzaju ułomnością, ale też nie róbmy z tego inwalidztwa. Nikt już raczej nie musi cierpieć wertując słownik i tłumacząc słówko po słówku tylko robi zdjęcie tekstu i w sekundę ma zgrabne przełożenie
No tak, bo jedyna interakcja, jaką każdy człowiek będzie miał z angielskim, to wtedy, gdy będzie miał elegancko tekst podany na tacy i telefon w ręku, by móc zrobić zdjęcie i przetłumaczyć xd możesz mieć wypadek samochodowy w innym kraju, gdzie wyjebie ci telefon i nie dogadasz się z medykami. Sama możesz chcieć udzielić pomocy obcokrajowcowi, który może nie mówić po polsku i korzystanie z takiej sytuacji tylko wydłuży proces. Nie będę wchodzić w dalsze dyskusje, powtórzę tylko, że osoby, które szczekają, że znajomość angielskiego nie jest do niczego potrzebna, same prędzej czy później będą w sytuacji, gdy ten język będzie potrzebny.
Awatar użytkownika
kiciakociaaa2137
Tritonotti
Posty: 173
Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm

Post autor: kiciakociaaa2137 »

lalisa pisze: pt kwie 17, 2026 12:30 pm Brak profesjonalizmu gdzie? Koleżanka całkiem nieźle sobie poradziła, skoro ma doktorat. Jak dla mnie to każda pliszka swój ogonek chwali. Jak ktoś zna biegle angielski, to uważa to za najistotniejszą umiejętność. Jak ktoś dobrze zna matmę, to uważa wszystkich humanistów za ułomnych. Jak ktoś gra na instrumencie, to uważa, że wszyscy powinni być muzykalni. Jak ktoś ćwiczy na siłowni, to uważa, że wszyscy powinni być wysportowani. Można funkcjonować w Polsce, dobrze zarabiać i mieć spoko życie, ale nie znać biegle angielskiego. Ja mowię prostym angielskim. Moja praca polega w dużej mierze na umiejętności mówienia. Nie umiałabym tak samo pracować po angielsku jak po polsku. No i co? Nic. Jestem tą osobą, która spyta "a czy klient mówi po polsku?" i mam to w dupie, nie mam kompleksów. A studia kończyłam w czasie COVID zdalnie i całą rozprawkę z angielskiego mi ktoś podyktował, a ja pisałam i jeszcze pytałam "tu dwa e, tak?". B) No i jakie to ma znaczenie.
Jeśli nie widzisz braku profesjonalizmu w tym, że naukowiec w okolicach trzydziestki nie mówi po angielsku chociażby w stopniu podstawowym, to nie mamy o czym dyskutować. To nie jest jakaś super umiejętność, to jest podstawa, tak jak wiązanie butów. Nie masz sie czym chwalić, ze oszukiwałaś na studiach w tak prostej rzeczy jak rozprawka z języka, którym potrafią posługiwać sie juz małe dzieci.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1794
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Nie wiem jak jest teraz, ale jak ja studiowałam to najnowsza wiedza naukowa była dostępna tylko po angielsku. Można było sobie przeczytać polskie streszczenie. Teraz mamy dobre tłumaczenia ai i to ułatwia sprawę. Ale przed ai mnóstwo treści było po angielsku. Do tej pory mam jakieś kserówki książek po angielsku. Zresztą na studiach trzeba zdać jakiś język obcy inny niż angielski na poziomie B2. Angielski też. Coś się zmieniło? Za moich czasów to było i na polibudzie o na uniwerku - jedynie można było sobie przepusać zaliczenie z innej uczelni lub kierunku.
123wiosna123
Milion subskrypcji
Posty: 4306
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

malloryknox pisze: pt kwie 17, 2026 11:14 am Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, clue twojej wypowiedzi, ale brak znajomości języka angielskiego w dzisiejszych czasach u osób poniżej 40 roku życia powinien być powodem do wstydu.
Ja mam zupełnie odmienne zdanie. Czego tu sie wstydzic? Bo ktos nie jest taki obeznany i światowy? A ktokolwiek musi?
Mnie wstawianie tych angielskich słówek drażni. Kiedy bylam nastolatka takie cos bylo bardzo wysmiewane co w stylu ze ktos wrocil z Anglii po miesiącu i zapomnial polskiego. Właśnie taki ma to według mnie klimat. W ogole jako Polacy mamy straszliwe kompleksy, trzeba znac angielski, mamy swoj super język ale zamiast tego wpychamy w nie inne słówka i sie zachwycamy. To wszytko wynika z kompleksow i z niczego więcej.
Nawet twoja wypowiedź. Dlaczego ktokolwiek ma sie wstydzic ze nie zna angielskiego mieszkając w Polsce i będąc Polakiem? W takiej sytuacji to wstyd nie znac polskiego a nie jakiegoś angielskiego
Pojedziesz do takiej Francji a tam maja w dupie angielski bo to nie jest inny język. W Polsce chora nagonka bo cudowny angielski
Ostatnio zmieniony pt kwie 17, 2026 12:52 pm przez 123wiosna123, łącznie zmieniany 1 raz.
xoseraphina
ToTylkoHermes
Posty: 737
Rejestracja: pn maja 01, 2023 11:15 pm

Post autor: xoseraphina »

malloryknox pisze: pt kwie 17, 2026 12:37 pm No tak, bo jedyna interakcja, jaką każdy człowiek będzie miał z angielskim, to wtedy, gdy będzie miał elegancko tekst podany na tacy i telefon w ręku, by móc zrobić zdjęcie i przetłumaczyć xd możesz mieć wypadek samochodowy w innym kraju, gdzie wyjebie ci telefon i nie dogadasz się z medykami. Sama możesz chcieć udzielić pomocy obcokrajowcowi, który może nie mówić po polsku i korzystanie z takiej sytuacji tylko wydłuży proces. Nie będę wchodzić w dalsze dyskusje, powtórzę tylko, że osoby, które szczekają, że znajomość angielskiego nie jest do niczego potrzebna, same prędzej czy później będą w sytuacji, gdy ten język będzie potrzebny.
A skąd Ty możesz wiedzieć kto w jakiej sytuacji kiedyś się znajdzie. Ja nauczyłam się angielskiego i jedyne w czym mi kiedykolwiek się przydał to były studia. Od tamtej pory tyle lat minęło, a tu dalej nic 😪 Dlatego co mi po tym, że się nauczyłam skoro i tak dużo zapominam, bo w ogóle tego języka od lat nie używam? Cieszę się, że nie świrowałam nigdy z jakimiś dodatkowymi kursami poza szkołą, bo to byłaby zupełnie nietrafiona inwestycja. A tak wmawiali, że się przyda. Zapomnieli jedynie, że nie każdy idzie tą samą drogą życiową.
123wiosna123
Milion subskrypcji
Posty: 4306
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

malloryknox pisze: pt kwie 17, 2026 12:37 pm No tak, bo jedyna interakcja, jaką każdy człowiek będzie miał z angielskim, to wtedy, gdy będzie miał elegancko tekst podany na tacy i telefon w ręku, by móc zrobić zdjęcie i przetłumaczyć xd możesz mieć wypadek samochodowy w innym kraju, gdzie wyjebie ci telefon i nie dogadasz się z medykami. Sama możesz chcieć udzielić pomocy obcokrajowcowi, który może nie mówić po polsku i korzystanie z takiej sytuacji tylko wydłuży proces. Nie będę wchodzić w dalsze dyskusje, powtórzę tylko, że osoby, które szczekają, że znajomość angielskiego nie jest do niczego potrzebna, same prędzej czy później będą w sytuacji, gdy ten język będzie potrzebny.
Ciekawe jestem czy obcokrajowcy będący w Polsce uczą sie polskiego bo taka sytuacja moze ich spotkać w Polsce.no oczywiscie ze nie ale za to my mamy sie uczyc angielskiego bo tak.
I nie, nie kazdy bedzie w sytuacji kiedy ten angielski bedzie mu potrzebny.
Zreszta no piszesz jak wstyd nie znac angielskiego a moze wstyd to pisać ze ludzie maja szczekać bo to w ogole jest jedno wielkie xdd
123wiosna123
Milion subskrypcji
Posty: 4306
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

ballerinacappuccina pisze: pt kwie 17, 2026 11:49 am Dla mnie młoda osoba, szczególnie z pokolenia Z, 20+, która nie potrafi posługiwać się angielskim komunikatywnie, cechuje się swojego rodzaju ułomnością umysłową. W dzisiejszych czasach angielski może nie być potrzebny osobom starszym, które jak napisałaś, siedzą na wiosce, mają pracę, w której go nie używają - okej, tutaj można się zgodzić. Chociaż też nie zawsze - moja babcia ostatnio kupiła sobie w chińczyku jakiś sprzęt, gdzie instrukcje były tylko po chińsku i po angielsku. No i musiałam robić za tłumacza : D W kasach na dworcach pracują znudzone panie po 50, które nadal są w szoku, gdy podchodzi do nich osoba o innym kolorze skóry i próbuje po angielsku kupić bilet - wtedy jest panika i szukanie pomocy u innych pasażerów. Osoby, które krzyczą na prawo i lewo, że angielski nie jest do niczego potrzebny, w pewnym momencie boleśnie zderzą się z sytuacją, w której wiele od tej znajomości będzie zależało. Po prostu ten moment jeszcze nie nadszedł.
Ale dlaczego osoba w okienku ma szukać pomocy a nie osoba ktora jest w innym państwie i nie zna języka tego państwa? To chyba problem tej osoby.
Uwielbiam logikę w ktorej polacy maja uczyc sie angielskiego bo pojadą za granicę ale jak do nas ktos przyjezdza to juz Polacy przebywający w Polsce maja znac angielski zeby sie dogadać a nie ten obcokrajowiec ktory jest w Polsce
Awatar użytkownika
gunernialne
Parzucha
Posty: 2052
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

malloryknox pisze: pt kwie 17, 2026 12:37 pm No tak, bo jedyna interakcja, jaką każdy człowiek będzie miał z angielskim, to wtedy, gdy będzie miał elegancko tekst podany na tacy i telefon w ręku, by móc zrobić zdjęcie i przetłumaczyć xd możesz mieć wypadek samochodowy w innym kraju, gdzie wyjebie ci telefon i nie dogadasz się z medykami. Sama możesz chcieć udzielić pomocy obcokrajowcowi, który może nie mówić po polsku i korzystanie z takiej sytuacji tylko wydłuży proces. Nie będę wchodzić w dalsze dyskusje, powtórzę tylko, że osoby, które szczekają, że znajomość angielskiego nie jest do niczego potrzebna, same prędzej czy później będą w sytuacji, gdy ten język będzie potrzebny.
Zgadzam się, ale takich "a co jeśli..." można sobie wymyślać i wymyślać bez końca.
Pewnie mniej niż więcej z nas było uczestnikami jakiegokolwiek wypadku samochodowego. A co dopiero wypadku samochodowego w innym kraju, gdzie traci się telefon i nie można porozumieć się z medykami. I jeszcze musielibyśmy do adekwatności tego przypadku dodać opcje, że nikt z pozostałych świadków sytuacji też tego telefonu nie ma.
No i ogólnie wypadek to dość niefortunny przykład. O ile wypadek jest poważny - rozmowa jest raczej zbędna lub niemożliwa w tej konkretnej chwili, a medycy po prostu ratują człowieka. A jeśli nie jest to poważne zdarzenie wymagające pilnej interwencji - na spokojnie można nawet na migi próbować przekazać swoją myśl. Ponownie zakładając jakiś nierealny scenariusz, że znajdujemy się w miejscu pozbawionym technologii
Przekazuję się w spadku ziemi, by wyrosnąć z trawy, którą kocham,
Jeśli zechcecie mnie znowu, szukajcie mnie pod podeszwą buta
ballerinacappuccina
Koczkodan
Posty: 103
Rejestracja: pt kwie 25, 2025 11:53 am

Post autor: ballerinacappuccina »

123wiosna123 pisze: pt kwie 17, 2026 12:51 pm Ja mam zupełnie odmienne zdanie. Czego tu sie wstydzic? Bo ktos nie jest taki obeznany i światowy? A ktokolwiek musi?
Mnie wstawianie tych angielskich słówek drażni. Kiedy bylam nastolatka takie cos bylo bardzo wysmiewane co w stylu ze ktos wrocil z Anglii po miesiącu i zapomnial polskiego. Właśnie taki ma to według mnie klimat. W ogole jako Polacy mamy straszliwe kompleksy, trzeba znac angielski, mamy swoj super język ale zamiast tego wpychamy w nie inne słówka i sie zachwycamy. To wszytko wynika z kompleksow i z niczego więcej.
Nawet twoja wypowiedź. Dlaczego ktokolwiek ma sie wstydzic ze nie zna angielskiego mieszkając w Polsce i będąc Polakiem? W takiej sytuacji to wstyd nie znac polskiego a nie jakiegoś angielskiego
Pojedziesz do takiej Francji a tam maja w dupie angielski bo to nie jest inny język. W Polsce chora nagonka bo cudowny angielski
Czy znajomość języka jest równoznaczna z bycie obeznanym i światowym? Jeśli tak, to większość świata jest obeznana i światowa : D
lalisa
Trening tenisa
Posty: 2824
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

kiciakociaaa2137 pisze: pt kwie 17, 2026 12:41 pm Jeśli nie widzisz braku profesjonalizmu w tym, że naukowiec w okolicach trzydziestki nie mówi po angielsku chociażby w stopniu podstawowym, to nie mamy o czym dyskutować. To nie jest jakaś super umiejętność, to jest podstawa, tak jak wiązanie butów. Nie masz sie czym chwalić, ze oszukiwałaś na studiach w tak prostej rzeczy jak rozprawka z języka, którym potrafią posługiwać sie juz małe dzieci.
Mówimy o napisaniu rozprawki z języka obcego. Jesteś pewna, że to robią małe dzieci?

Twoja koleżanka została naukowcem, więc umiejętność nie była niezbędna. Dobrze gdyby znała angielski biegle, ale nie zna. Mimo to sobie poradziła prowadząc badania po polsku. Może ma trudność z nauczeniem się języka obcego? Tak jak niektórzy mają z ortografią. Pytanie też, co rozumiesz jako znajomość na poziomie podstawowym, bo jeśli taki poziom jak wiązanie butów, to będą to słówka typu pies, kot, kolory. Wątpię, aby ta dziewczyna tego nie umiała. Z z drugiej strony, gdyby miała pisać prace po angielsku, to wymagana znajomość języka to nie "wiązanie butów", ale C1. Nie każdy musi znać na C1 + specjalistyczne słownictwo i to nie jest takie łatwe.

Wyczuwam po prostu wyższość od ciebie. Ty znasz angielski biegle, gratulacje. Ciekawe, czy równie chętna byłabyś zmierzyć się z kimś, kto jest dobry z matmy i będzie ci stał nad głową i mówił, że małe dzieci to potrafią. A ty co? Nie umiesz? Głupia jesteś? A tak się składa, że większość dorosłych kobiet nie kuma podstaw z matematyki, ale są pierwsze do cmokania, ze ktoś nie zna angielskiego biegle. Ja znam dobrze, ale mówię prosto. W zupełności mi to wystarczy. Rozprawkę byłabym w stanie napisać sama bez problemu, ale nie znam angielskiego tak jak polskiego i stresuje mnie to, że miałabym iść i referować specjalistyczną wiedzę po angielsku. Wtedy skorzystałam z pomocy, bo miałam taką możliwość. Po prostu za mało wiary w swoje możliwości.
Ostatnio zmieniony pt kwie 17, 2026 1:13 pm przez lalisa, łącznie zmieniany 1 raz.
malloryknox
Skarpeta Rakieta
Posty: 80
Rejestracja: ndz paź 05, 2025 2:15 pm

Post autor: malloryknox »

123wiosna123 pisze: pt kwie 17, 2026 12:54 pm Ciekawe jestem czy obcokrajowcy będący w Polsce uczą sie polskiego bo taka sytuacja moze ich spotkać w Polsce.no oczywiscie ze nie ale za to my mamy sie uczyc angielskiego bo tak.
I nie, nie kazdy bedzie w sytuacji kiedy ten angielski bedzie mu potrzebny.
Zreszta no piszesz jak wstyd nie znac angielskiego a moze wstyd to pisać ze ludzie maja szczekać bo to w ogole jest jedno wielkie xdd
Angielski jest językiem uniwersalnym, a polski, z tego, co mi wiadomo, nie.
fantasmagorie
PsychoFanka
Posty: 92
Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm

Post autor: fantasmagorie »

Skrajny przykład, ale ktoś bliski mi powiedział, że gdyby wybuchła wojna, to by nie uciekał, bo nie zna innego języka niż polski.

A odrzucając skrajności, po prostu dobrze jest mieć świadomość, że dogadasz się w świecie jeśli trzeba. Jest też dużo ludzi, dla których to nie jest ważne i to też jest OK, kompletnie nie widzę problemu.
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1794
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Ja sporo słucham po ang podcasty, tutoriale. A to autotłumaczenie na YT nie zawsze jest na poziomie.
Moje zdanie jest takie, że warto znać, ale no... brak znajomości to nie kalectwo.
Awatar użytkownika
Jennifer
SkrzydełkaZhooters
Posty: 208
Rejestracja: śr lip 23, 2025 4:24 pm

Post autor: Jennifer »

xoseraphina pisze: pt kwie 17, 2026 11:32 am A moja niepopularna opinia jest taka, że nie każdy musi znać język angielski i to jeszcze na jakimś bardzo wysokim poziomie, ponieważ niektórym nie jest on do niczego potrzebny. Nie każdy chce podróżować czy pracować w korpo, niektórzy wolą przesiedzieć całe życie na swojej wiosce i to też jest okej.
Jako dyplomowana pracownica korpo, powiem tylko, że w pewnych korporacjach (w tym u mnie) angielski już przestał być wymogiem - nawet w międzynarodowych firmach. Zwłaszcza, gdy nie pracujesz z klientem. Ja z angielskim nie mam problemu i nie ukrywam, że to troche frustrujące, gdy przychodzą do mnie pracownicy wyżsi szczeblem z prośbą, bym napisała im maila. I przykro się patrzy, jak trzęsą im się ręce, gdy mają poprowadzić spotkanie po angielsku. Nie uważam braku znajomości angielskiego za ułomność, raczej jest to dla mnie po prostu dziwne i tyle.
i am a god
Clarion
Currently:Top
Posty: 708
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

Rzeka.chaosu pisze: pt kwie 17, 2026 12:51 pm Nie wiem jak jest teraz, ale jak ja studiowałam to najnowsza wiedza naukowa była dostępna tylko po angielsku. Można było sobie przeczytać polskie streszczenie. Teraz mamy dobre tłumaczenia ai i to ułatwia sprawę. Ale przed ai mnóstwo treści było po angielsku. Do tej pory mam jakieś kserówki książek po angielsku. Zresztą na studiach trzeba zdać jakiś język obcy inny niż angielski na poziomie B2. Angielski też. Coś się zmieniło? Za moich czasów to było i na polibudzie o na uniwerku - jedynie można było sobie przepusać zaliczenie z innej uczelni lub kierunku.
Trzeba zdać egzamin z języka obcego nowożytnego, ale nie musi to być angielski.
I żeby być dopuszczonym do obrony doktoratu też trzeba zdać egzamin z języka obcego lub mieć mgr z filologii / lingwistyki, ale nie musi to być język angielski. Ja np. jestem magistrą filologii rosyjskiej i dyplom ukończenia studiów wystarczy w tym kontekście, nie musiałabym podchodzić do dodatkowego egzaminu z języka obcego w przypadku otwarcia przewodu doktorskiego.
Tak samo na maturze angielski nie jest obowiązkowy.
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1794
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Clarion pisze: pt kwie 17, 2026 2:25 pm Trzeba zdać egzamin z języka obcego nowożytnego, ale nie musi to być angielski.
I żeby być dopuszczonym do obrony doktoratu też trzeba zdać egzamin z języka obcego lub mieć mgr z filologii / lingwistyki, ale nie musi to być język angielski. Ja np. jestem magistrą filologii rosyjskiej i dyplom ukończenia studiów wystarczy w tym kontekście, nie musiałabym podchodzić do dodatkowego egzaminu z języka obcego w przypadku otwarcia przewodu doktorskiego.
Tak samo na maturze angielski nie jest obowiązkowy.
Ok. Ja miałam angielski i drugi obcy. Już nie pamiętam, ale z obydwu egzaminy tylko b2. I to chyba do 2 roku.
Clarion
Currently:Top
Posty: 708
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

Rzeka.chaosu pisze: pt kwie 17, 2026 2:28 pm Ok. Ja miałam angielski i drugi obcy. Już nie pamiętam, ale z obydwu egzaminy tylko b2. I to chyba do 2 roku.
U mnie na filologii wschodniosłowiańskiej obowiązkowy był lektorat z języka zachodnioeuropejskiego, ale jak studiujesz kierunek niejęzykowy, jakąś biologię, informatykę, psychologię itd. to możesz sobie wybrać dowolny język z oferty uczelni na lektorat.
Rzeka.chaosu
PoranneKapuczino
Posty: 1794
Rejestracja: śr lut 26, 2025 4:56 pm

Post autor: Rzeka.chaosu »

Clarion pisze: pt kwie 17, 2026 2:30 pm U mnie na filologii wschodniosłowiańskiej obowiązkowy był lektorat z języka zachodnioeuropejskiego, ale jak studiujesz kierunek niejęzykowy, jakąś biologię, informatykę, psychologię itd. to możesz sobie wybrać dowolny język z oferty uczelni na lektorat.
Ja nie jestem po filologii, chyba więc sama sobie wzięłam. :D Ale jestem pewna, że zdawałam egzamin z tego drugiego języka i że angielski też miałam egzamin, ale zaliczyłam sobie certyfikatem.
Clarion
Currently:Top
Posty: 708
Rejestracja: ndz mar 17, 2024 12:41 pm

Post autor: Clarion »

Rzeka.chaosu pisze: pt kwie 17, 2026 2:33 pm Ja nie jestem po filologii, chyba więc sama sobie wzięłam. :D Ale jestem pewna, że zdawałam egzamin z tego drugiego języka i że angielski też miałam egzamin, ale zaliczyłam sobie certyfikatem.
To też może zależeć od danego wydziału i tego, z kim mają deal na lektoraty. Ale po prostu chciałam zaznaczyć w swoim przykładzie, że można przejść przez edukację wyższą, nie ucząc się nigdy angielskiego, tylko wybierając sobie lektorat i egzamin z niemieckiego, hiszpańskiego, rosyjskiego itd. Ja studia kończyłam 3 lata temu.
jaskana
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 503
Rejestracja: ndz mar 06, 2022 11:10 am

Post autor: jaskana »

ale o czym tu niektórzy dywagują, nawet seniorzy uczą się angielskiego na uniwersytecie trzeciego wieku xd wymiany są organizowane teraz w wielu szkołach, łącznie z zawodówkami. i co, uczeń będzie wykluczony i nie pojedzie tylko dlatego, że w domu mu powiedzieli, że angielski nie jest ważny? absurd

nawet ze słabymi zajęciami w szkole można się wiele nauczyć