Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Pytania do bezdzietnych...

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
…
CiotkaRewelacja
SkrzydełkaZhooters
Posty: 211
Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm

Re: Pytania do bezdzietnych...

Post autor: CiotkaRewelacja »

stanislaw.staszic pisze: ↑czw paź 01, 2026 5:05 pm Jeszcze dodam, że mam wrażenie, że dla niektórych moje podejście jest trudne.
Otwarcie mówię jeśli ktoś pyta (akurat nie mam do czynienia ze wścibstwem, to bliscy ludzie) i te osoby przejmują się bardziej, niż ja sama. Oprócz porad jest „młodsi nie będziecie” (no shit sherlock) i te osoby zawsze kończą swoje wypowiedzi: „ale nie możecie się stresować”. Yyyy ale ty dzwonisz, ja się nie stresuję. Jednak zastosowanie porad o poświęcaniu kolejnych wielu godzin na badania i procedury wyklucza brak stresu.
Napisałam w tym wątku, bo czuję się niezrozumiana i napastowana obowiązkiem ivf.
Taaak bo w głowie ludzi po prostu idziesz po IVF jak na morfologię krwi a potem jest dziecko :D. Wiedza jest zerowa. Nas kopnęło szczęście i mamy z życia wyjęte tylko półtorej roku, jakieś dwa lata bez wyjazdów i wakacji i jedynie dwa lata bez oszczędności bo wszystko szło na bieżące wydatki. I tu mówimy o kwotach pięciocyfrowych, całe szczęście że nie sześciocyfrowych, chociaż nigdy nie podliczyłam do końca. I i tak mieliśmy szczęście że nas na to stać żeby walnąć sobie badania genetyczne za kilka tysięcy bez martwienia się. I mamy szczęście że to praca zdalna z elastycznym czasem, że jak lekarz rzucił że 22:00 biorę zastrzyk a po 12 godzinach przychodzę na usg, to nie był to problem, bo pogodziłam to z pracą i logistyką bo nie miałam do kliniki daleko. W ogóle namawianie kogokolwiek na IVF to jakieś totalne nieporozumienie. No ale tak, długi temat.

Swoją drogą niedawno oglądałam stare odcinki surowych rodziców i bardzo mnie zastanawia jak to będzie wśród znajomych za 15-20 lat :P
stanislaw.staszic
RóżowePolo
Posty: 12
Rejestracja: śr kwie 22, 2026 5:28 pm

Post autor: stanislaw.staszic »

CiotkaRewelacja pisze: ↑czw paź 01, 2026 6:12 pm Taaak bo w głowie ludzi po prostu idziesz po IVF jak na morfologię krwi a potem jest dziecko :D. Wiedza jest zerowa. Nas kopnęło szczęście i mamy z życia wyjęte tylko półtorej roku, jakieś dwa lata bez wyjazdów i wakacji i jedynie dwa lata bez oszczędności bo wszystko szło na bieżące wydatki. I tu mówimy o kwotach pięciocyfrowych, całe szczęście że nie sześciocyfrowych, chociaż nigdy nie podliczyłam do końca. I i tak mieliśmy szczęście że nas na to stać żeby walnąć sobie badania genetyczne za kilka tysięcy bez martwienia się. I mamy szczęście że to praca zdalna z elastycznym czasem, że jak lekarz rzucił że 22:00 biorę zastrzyk a po 12 godzinach przychodzę na usg, to nie był to problem, bo pogodziłam to z pracą i logistyką bo nie miałam do kliniki daleko. W ogóle namawianie kogokolwiek na IVF to jakieś totalne nieporozumienie. No ale tak, długi temat.

Swoją drogą niedawno oglądałam stare odcinki surowych rodziców i bardzo mnie zastanawia jak to będzie wśród znajomych za 15-20 lat :P
No bo muszę bardzo cierpieć przez niepłodność, jak to tak nie cierpieć i nie walczyć.

Gratulacje, super że się udało!!!
123wiosna123
Tysiąc róż
Posty: 5024
Rejestracja: śr mar 20, 2024 10:27 am

Post autor: 123wiosna123 »

CiotkaRewelacja pisze: ↑śr wrz 30, 2026 3:53 pm Ale w jakim wieku jesteś? Dużo Polek jeździ do Danii Czech czy na Łotwę i mają dziecko z anonimowym dawcą, bierzesz to pod uwagę? Ja absolutnie brałam
Mam 35 lat. Wiem ze zaraz ktos napisze ze obecnie i w wieku 40 lat kobiety rodzą no rodzą ale ja nie chce mieć dziecka w takim wieku. Uważam ze to za późno. Jeśli ktos chce to niech rodzi w wieku 40 lat czy nawet 50 ale no ja uważam ze to za późno dla mnie. Dlatego tez jak pisałam wczesniej- uwazam ze dla mnie jest już za późno.
Problem z wyjazdem za granicę jest taki ze ja nie znam jakoś super angielskiego a ponieważ to sprawy medyczne i jednak ważne to chciałabym wszystko dobrze rozumieć i sie dogadywać.
I szczerze to chyba zazdroszczę wam w tym wątku ktore nie chcecie mieć dzieci. Ja miałam taka wizję życia chyba od zawsze. Skończyłam studia, mam dobrą prace, mam mieszkanie, coś zobaczyłam na świecie no ale jak pisałam to nigdy nie było moim głównym celem bo zawsze była nim rodzina. Absolutnie nie uwazam ze to coś złego ze ktos nie chce mieć dzieci. Nigfy tez nie przekonywalam nikogo do mojego punktu widzenia. Uwazam ze kazdy ma prawo zyc jak chce
Mualla
MiamiBicz
Posty: 396
Rejestracja: wt mar 19, 2024 9:32 am

Post autor: Mualla »

Nie wiem czy wpadłam w jakąś bańkę, ale mam wrażenie, że wszyscy się starają o dzieci i nie zawsze to wychodzi. Zmierzam do tego, że spotykam więcej par, które miało jakieś przejścia przed ciążą niż takich, których się poszczęściło w kilka miesięcy. Sama się staram już parę miesięcy i przyznam, jest to dla mnie frustrujące i dziękuję mojemu otoczeniu, które ma kompletnie gdzieś czy mam dziecko czy nie. Mam wrażenie, że każdy tak się przyzwyczaił do tego, że jesteśmy tylko we dwójkę, że nikt nam nic nie radzi/sugeruje/pyta.

Uważam, że każda z nas wie co dla niej najlepsze i cieszę się, że jest tyle świadomych kobiet, ktore nie decydują sie na dziecko przez presję społeczną. Mam nadzieje, ze z dziećmi będzie jak z alkoholem, że przestaną nam je wciskać i będzie to traktowane na zasadzie nie mam dzieci i tyle, bez żadnego tłumaczenia się. Kiedyś trzeba było się tłumaczyć z tego dlaczego się nie pije, więc mam nadzieję że i z dziecmi zrobimy taki sam progres.
…