Moim zdaniem (z perspektywy bycia nieco starszą) to dzielenie skóry na żywym niedźwiedziu, kto powinien ile wnosić to utopia. Później życie weryfikuje. Widze wiele sytuacji, w których pary startowały zarabiając podobnie albo 50/50, a później uwarunkowania rynkowe bardziej sprzyjały jednej z osób i przez kilka lat jej wynagrodzenie skakało znacznie i na koniec po trzydziestce mamy kobietę zarabiającą powiedzmy 2x więcej od partnera, ale za to w branży mało odpornej na zawirowania gospodarcze, a z kolei partner osiągnął już sufit powiedzmy średnia krajową, ale ma turbo stabilną pracę z benefitami. I co wtedy? (Odpowiem sama - przykładowo można uzbierać poduszkę finansową).Juliaturczyniak pisze: ↑wt lut 10, 2026 3:33 pm Wg mnie facet powinien być głównym żywicielem rodziny i jeśli oboje planują być rodzicami to powinien znaleźć lepiej płatną pracę,by później jego partnerka spokojnie mogła przygotować się do porodu oraz wychowywać dziecko. Wiadomo, że jest macierzyńskie i różne dodatki,ale wyprawka, utrzymanie ciąży,poród itp. to też są koszta. A weźmy pod uwagę również to, że czasami dziecko urodzi się za wcześnie lub będzie chorować ciężko przez pierwszy rok lub dwa i wtedy trzeba zapewnić mu leki, rehabilitację i wiele innych rzeczy, by mogło formalnie funkcjonować. Kobieta powinna się dlatego przez ten czas skupić na sobie i dziecku, a nie denerwować i stresować czy na pewno starczy na to i na tamto. Nie mówię o tym, że kobieta ma nie pracować,jeśli chce i ma chęci to dlaczego nie, jeśli zdrowie i sytuacja jej pozwalają to również,ale jednak facet powinien wtedy i tak zarabiać więcej. No to jest kontrowersyjna opinia moim zdaniem,ponieważ mam 23 lata i większość ludzi w moim wieku jest za tym by było 50/50, a wg mnie osobiście ciężko jest mając dziecko czy będąc nawet w zwykłym związku trzymać się tego 50/50. Tak samo jak nie mówię o tym, że mężczyzna ma nie pomagać w obowiązkach domowych lub nie zajmować się swoim dzieckiem.
Nie mówiąc o tym, że w dzisiejszych czasach, jeśli mieszkasz w większym mieście, jeśli chcesz zapewnić swojemu przyszłemu dziecku jako taką przestrzeń (czyli kredyt na przynajmniej 3-pokojowe mieszkanie) to koszty życia są ogromne. Żeby być głownym żywicielem to ta lepiej płatna praca to by musiało być minimum z 10K na rękę. Takie wynagrodzenia są w odsetku zawodów i nie każdy przebranżowi się, żeby tyle zarabiać. (Wracamy do punktu wyjścia, że "jeśli nie masz środków to nie decyduj się na dziecko", ale właśnie o to chodzi, że gdybyśmy kierowali się tak wyśrubowanymi wymaganiami, że dzieci mogą mieć tylko powiedzmy faceci zarabiający powyżej 10K to nigdzie byśmy nie doszli).