Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
Faceci to naprawdę brzydka płeć w tym kraju. Piękne kobiety widuje ciągle ale facetów za którym bym się obejrzała i oddech bym wstrzymała ze względu na ich urodę to mogę na palcach jednej ręki policzyć w życiu.
Faceci mogą być zadbani, ogarnięci, ładnie ubrani ale są generalnie brzydcy w tym kraju.
Faceci mogą być zadbani, ogarnięci, ładnie ubrani ale są generalnie brzydcy w tym kraju.
Uwazam,ze zajmowanie sie ciezko niepełnosprawnym dzieckiem,ktore nie ma szans na samodzielne zycie jest nieopłacalne. Marnowanie czasu,zasobòw i niszczenie psychiki reszty rodziny. Praktycznie nie da sie tego pogodzic tak aby nikt nie był pokrzywdzony. Lepiej takie dziecko oddac i zajac sie tymi zdrowymi.damascenka pisze: ↑pn sty 05, 2026 11:41 am No to czas i na mnie: uważam, że w sytuacji, gdy rodzice mają już jedno dziecko i wiedzą w trakcie ciąży, że kolejne urodzi się z niepełnosprawnością, decyzja o jej kontynuowaniu może mieć bardzo poważne konsekwencje dla starszego dziecka. Z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że w takich rodzinach zdrowe rodzeństwo bywa zmuszone do rezygnowania z własnych potrzeb, przejmowania obowiązków opiekuńczych oraz schodzenia na dalszy plan, co może wpływać na całe jego dzieciństwo, a nawet wczesną dorosłość.
Mam też wrażenie, że w części przypadków decyzja o urodzeniu ciężko chorego dziecka nie wynika wyłącznie z troski o jego dobro, ale także z potrzeby podtrzymania obrazu siebie jako osoby moralnie lepszej, silnej i gotowej do poświęceń. Taka narracja jest społecznie nagradzana, jednak rzadko mówi się o tym, że koszt tego „poświęcenia” bardzo często ponosi zdrowe rodzeństwo, które nie miało żadnego wpływu na tę decyzję.
- gunernialne
- PrinTu
- Posty: 967
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Pierwsze urodzone w 2026 roku dziecko to dziewczynka - Abigail.
Nie mogę przeżyć jak widzę imiona typu Mia, Zoja (dodatkowe punkty za Złota), Naomi, Lea, Lilia, Malina czy z męskich w stylu Romeo, Brajan, Alan, Noe, Nathaniel i tak dalej. Kojarzą mi się po prostu tanio. Jak słyszę takie imię u dziecka to widzę w głowie jego matkę, albo jako jakąś patusiare... albo niespełnioną instagramerke z datami urodzin pociech w bio..
Nie mogę przeżyć jak widzę imiona typu Mia, Zoja (dodatkowe punkty za Złota), Naomi, Lea, Lilia, Malina czy z męskich w stylu Romeo, Brajan, Alan, Noe, Nathaniel i tak dalej. Kojarzą mi się po prostu tanio. Jak słyszę takie imię u dziecka to widzę w głowie jego matkę, albo jako jakąś patusiare... albo niespełnioną instagramerke z datami urodzin pociech w bio..
-
Szczur Karolek
- MiamiBicz
- Posty: 394
- Rejestracja: śr lut 28, 2024 6:37 pm
Z bólem serca zgadzam się z Tobą. Jak to się mówi, „każdy kiedyś był dzieckiem” i z perspektywy czasu widzę jedną rzecz: dzieci bardzo rzadko są wobec siebie nawzajem życzliwe. Dorosłym wydają się urocze i niegroźne, bo w takich relacjach zwykle zachowują się inaczej, niż wobec innych dzieci. Przemoc rówieśnicza, podłe odzywki, jakieś wykluczenia z grupy - to wcale nie jest domena „bullies” z patologicznych rodzin, jak to pokazują na amerykańskich filmach. To jest NORMA w takim wieku. Tego się albo nie pamięta, albo wypiera. Większość tych dzieci wyrasta na normalnych, przyzwoitych dorosłych. Ale bycie dzieckiem w środowisku dzieci to dżungla.WiwianD pisze: ↑pn sty 05, 2026 11:38 am Opinia po pracy z małymi dziecmi, która ściąga mi na głowę zawsze atak od wszystkich![]()
Dzieci jako dzieci wcale takie fajne nie są i w większości przypadków siedzi w nich sporo czegoś, co można zdefiniować jako "zło", szczególnie jeśli są w jakiejś grupie.
"Dziecko z natury jest dobre" - może powiedzieć tylko ktoś, kto nigdy nie widział, co się dzieje, kiedy "stado" zidentyfikuje najsłabszego i jak potrafi się nad nim pastwić.
Popracowałam z nimi pięć lat. "Władcę Much" Goldinga czyta się inaczej po takim okresie.
pozostałe rozumiem, ale co ma do nich malina skoro to staropolskie imię? zdziwiło mnie, że tak ci się kojarzygunernialne pisze: ↑pn sty 05, 2026 12:52 pm Pierwsze urodzone w 2026 roku dziecko to dziewczynka - Abigail.
Nie mogę przeżyć jak widzę imiona typu Mia, Zoja (dodatkowe punkty za Złota), Naomi, Lea, Lilia, Malina czy z męskich w stylu Romeo, Brajan, Alan, Noe, Nathaniel i tak dalej. Kojarzą mi się po prostu tanio. Jak słyszę takie imię u dziecka to widzę w głowie jego matkę, albo jako jakąś patusiare... albo niespełnioną instagramerke z datami urodzin pociech w bio..
-
Gdymniesenzmorzy
- Samarka
- Posty: 694
- Rejestracja: sob maja 20, 2023 11:29 am
Jako osoba która jest tym zdrowym rodzeństwem,zgadzam się ze wszystkim co napisałaś.Byłam od zawsze zalewana tekstami od całej rodziny że muszę się chorą siostrą zająć.Musiałam to po latach przerobić na terapii.Dodałabym jeszcze że największy problem pojawia się gdy rodzice są starsi i niedomagają:z obserwacji otoczenia(mam z tym styczność przez chorą siostrę oraz znajomości rodziców),gdy niepełnosprawne rodzeństwo zostaje bez opieki rodzica,bardzo często pojawia się problem kto ma nim się zajmować.Rodzeństwo które ma już swoje życie,często np mieszka w innym kraju i nie ma go na miejscu?Ich dzieci,jeśli mówimy już o starszych ludziach(np 50+)?Nie każdego stać na dom opieki dla takiej osoby.damascenka pisze: ↑pn sty 05, 2026 11:41 am No to czas i na mnie: uważam, że w sytuacji, gdy rodzice mają już jedno dziecko i wiedzą w trakcie ciąży, że kolejne urodzi się z niepełnosprawnością, decyzja o jej kontynuowaniu może mieć bardzo poważne konsekwencje dla starszego dziecka. Z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że w takich rodzinach zdrowe rodzeństwo bywa zmuszone do rezygnowania z własnych potrzeb, przejmowania obowiązków opiekuńczych oraz schodzenia na dalszy plan, co może wpływać na całe jego dzieciństwo, a nawet wczesną dorosłość.
Mam też wrażenie, że w części przypadków decyzja o urodzeniu ciężko chorego dziecka nie wynika wyłącznie z troski o jego dobro, ale także z potrzeby podtrzymania obrazu siebie jako osoby moralnie lepszej, silnej i gotowej do poświęceń. Taka narracja jest społecznie nagradzana, jednak rzadko mówi się o tym, że koszt tego „poświęcenia” bardzo często ponosi zdrowe rodzeństwo, które nie miało żadnego wpływu na tę decyzję.
-
Agatyszcze
- MiamiBicz
- Posty: 390
- Rejestracja: wt mar 25, 2025 9:00 pm
Niepopularna opinia: imprezowanie jest ważne. Wspolna zabawa w gronie ludzi, znajomych czy rodziny, wspolny smiech, taniec, wygłupy są wazne dla po prostu takiego rozluznienia naszego stresu, emocji itd xd
mam wrazenie, ze teraz wszyscy są introwertykami, kazdy by tylko siedzial w domu i oglądal seriale, i ogolnie imprezy się uwaza za stratę czasu, a ja zauwazylam ze jednak potrzebuje socjalizowania sie nie tylko na herbatkach czy kawkach, ale wlasnie w takiej luźnej radosnej formie: muzyka, smiech, taniec, wyglupy itd
mam wrazenie, ze teraz wszyscy są introwertykami, kazdy by tylko siedzial w domu i oglądal seriale, i ogolnie imprezy się uwaza za stratę czasu, a ja zauwazylam ze jednak potrzebuje socjalizowania sie nie tylko na herbatkach czy kawkach, ale wlasnie w takiej luźnej radosnej formie: muzyka, smiech, taniec, wyglupy itd
-
cakev56662
Nie rozumiem wielu nowoczesnych metod wychowawczych, traktowania wszelkich wymogów (np. posprzątania pokoju) jako przemocy, wyręczania w każdej czynności, trzymania dziecka pod kloszem, bo wszędzie czają się „traumy” itd. Często to przynosi odwrotny efekt do zamierzonego i kończy się zrzuceniem na dziecko swoich lęków, bezradności, a nie lepszym przygotowaniem go do radzenia sobie z wyzwaniami.
- sleep token
- Bagietka z szarlott
- Posty: 164
- Rejestracja: ndz cze 22, 2025 11:32 am
Odnośnie rodzicielstwa, jako świeżo upieczona matka, uważam, że naprawdę dużo krzywdy robi młodym matkom (niekoniecznie wiekiem młodym) rzucanie na nich swoich własnych doświadczeń (chyba to się mówi "projektowanie"). Tzn. rozmawiam ze znajomymi luźno, starsze stażem mamy w chwilę później pytają jak u nas w domu sytuacja, czy dziecko daje mi spać, czy jestem zmęczona... Usłyszawszy, że dziecko względnie daje mi spać, czasem ma gorsze nocki, ale to rozumiem, bo się oczytałam ile chciałam w ciąży, przygotowałam na to i że no tak, jestem zmęczona, ale mąż wspiera fajnie i w weekendy trochę dłużej pośpię... JEB, niepotrzebne skreślić: poczekaj aż będzie ząbkować to nie będziesz spać, na pewno niedługo będzie regres i już się nie wyśpisz, na ciebie też przyjdzie kolej że nie pójdziesz z nami na kawę, przecież pies może wywrócić wózek albo spojrzeć do łóżka dziecka (olaboga) to czemu nie oddaliście go jeszcze(?!), poczekaj aż pójdzie do przedszkola/szkoły/będzie matura...
Kuwa, gdyby nie to, że mam dużo wsparcia i baby bluesa spędziłam w szpitalu z dzieckiem albo na dojazdach do szpitala to bym myślała o zakończeniu żywota z takim CUDOWNYM WSPARCIEM STARSZYCH MATEK-koleżanko/znajomych. Nie każdy musi być niezadowolony, bo zarwał którąś nockę przy małym gremlinie.
-
Gdymniesenzmorzy
- Samarka
- Posty: 694
- Rejestracja: sob maja 20, 2023 11:29 am
Osoby otyłe powinny płacić za dwa miejsca w samolocie/autobusie.
-
maildonewsletterow
- Szarlotta
- Posty: 437
- Rejestracja: ndz lis 12, 2023 3:30 pm
Pieknie ujelas tez moje mysli. Wokol zwierzat jest teraz jakas zbiorowa histeria.Seyyy pisze: ↑pn sty 05, 2026 12:22 pm Bardzo kontrowersyjna opinia, która nie spodoba się dużej ilości osób: właściciele psów przesadzają, traktowanie psa jak człowieka jest niewłaściwe i szkodliwe dla samych psów (bambizm). Piesek może być przyjacielem, ważną częścią naszego życia, możemy go kochać i szanować, ale to nie oznacza traktowania jak człowieka i przypisywania mu ludzkich cech/zwyczajów.
Mówienie o 'psieciach' jest zwyczajnie niesmaczne, tak samo jak spanie z brudnymi i śmierdzącymi psami (nie myjemy ich codziennie i każdy, nawet najbardziej zadbany pies ma swój specyficzny zapach) w jednym łóżku jest niehigieniczne i obleśne. Jedzenie ze zwierzakiem z jednego talerza także![]()
Właściciele stosują podwójne standardy i będąc w miejscach publicznych często pozwalają pupilom na dosłownie wszystko (mieszkam w dużym mieście nie zliczę ile razy widziałam psy sadzane w autobusach na fotelach, niepilnowane w restauracjach, plączące się pod nogami kelnerki czy zaczepiające obcych w pociągu), jednocześnie krzyczą najwięcej o hałaśliwych i brudzących dzieciach.
Lubię zwierzęta, sama chcę mieć w przyszłości psa, natomiast nie wyobrażam sobie traktować go jak człowieka, co prowadzi wyłącznie do problemów behawioralnych.
I nie, nikt mi nie wmowi, ze piesek siedzacy bez zadnej ochrony na siedzeniu w pociagu jest czystszy ode mnie. Bo ja w moich spodniach siedzialam co najwyzej wczoraj w pracy na wlasnym fotelu, a nie wycieralam sie we wszystko wkolo lub wchodzilam lapami w sliny, siki i kupy. Nienawidze argumentu, ze pies jest czystszy niz czlowiek.
-
Szczur Karolek
- MiamiBicz
- Posty: 394
- Rejestracja: śr lut 28, 2024 6:37 pm
To jest sama prawda. Większość tych „introwertyków” po prostu nie jest nigdzie zapraszanych.Agatyszcze pisze: ↑pn sty 05, 2026 1:09 pm Niepopularna opinia: imprezowanie jest ważne. Wspolna zabawa w gronie ludzi, znajomych czy rodziny, wspolny smiech, taniec, wygłupy są wazne dla po prostu takiego rozluznienia naszego stresu, emocji itd xd
mam wrazenie, ze teraz wszyscy są introwertykami, kazdy by tylko siedzial w domu i oglądal seriale, i ogolnie imprezy się uwaza za stratę czasu, a ja zauwazylam ze jednak potrzebuje socjalizowania sie nie tylko na herbatkach czy kawkach, ale wlasnie w takiej luźnej radosnej formie: muzyka, smiech, taniec, wyglupy itd
A wiesz,ze istnieje takie imie jak Kwadrat? Chyba widzialysmy te samą serie na tik tokugunernialne pisze: ↑pn sty 05, 2026 12:52 pm Pierwsze urodzone w 2026 roku dziecko to dziewczynka - Abigail.
Nie mogę przeżyć jak widzę imiona typu Mia, Zoja (dodatkowe punkty za Złota), Naomi, Lea, Lilia, Malina czy z męskich w stylu Romeo, Brajan, Alan, Noe, Nathaniel i tak dalej. Kojarzą mi się po prostu tanio. Jak słyszę takie imię u dziecka to widzę w głowie jego matkę, albo jako jakąś patusiare... albo niespełnioną instagramerke z datami urodzin pociech w bio..
Uważam, że jest zbyt duża presja na pozostawienie napiwku kelnerom oraz serwis powyżej x liczby osób nie powinien być naliczany. Rzadko kiedy jestem obsłużona w jakiś wyjątkowy sposób, a gdy tak się dzieje, to chce docenić zaanagażowanie i pozostawiam napiwek. Natomiast zauważyłam, że będąc w grupie jest jakiś nacisk, że musimy zostawić napiwek, no bo jak inaczej. Mimo, że nasza interakcja z kelnerem była na zasadzie co zamawiacie, wasze danie i rachunek.
Ja w swojej pracy nie otrzymuje „napiwków”. Bez nich też jestem uprzejma i staram się obsłużyć moich klientów jak najlepiej potrafię.
Ja w swojej pracy nie otrzymuje „napiwków”. Bez nich też jestem uprzejma i staram się obsłużyć moich klientów jak najlepiej potrafię.
- berry blast
- Currently:revenge
- Posty: 1190
- Rejestracja: śr cze 11, 2025 3:48 pm
uwielbiam tran w kapsułkach 
Albo rozchodzi sie o alko. Niestety w naszym kraju alko to nieodzowna czesc imprezowania i ja jako abstynent i do tego osoba ktora sie boi pijanych ludzi,nie widze sensu w chodzeniu na imprezySzczur Karolek pisze: ↑pn sty 05, 2026 1:21 pm To jest sama prawda. Większość tych „introwertyków” po prostu nie jest nigdzie zapraszanych.
-
Szczur Karolek
- MiamiBicz
- Posty: 394
- Rejestracja: śr lut 28, 2024 6:37 pm
-
cakev56662
Nie wierzę ludziom, którzy twierdzą, że smakuje im mocny alkohol. Po prostu chcą się upić i mieć „humorek”, a całe to gadanie o degustacji, zachwycanie się goryczką to tylko niepotrzebne dorabianie ideologii. Ciekawe, ilu z nich nadal tak bardzo podniecałoby się ananasowymi nutami w napoju bez alkoholu.
- gunernialne
- PrinTu
- Posty: 967
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Tam oczywiście chodziło mi o Zoya*
A co do Maliny - nie wiem sama. Może nie jest tak krzykliwe jak te pozostałe i faktycznie nie do końca tu pasuje, ale wciąż kojarzy mi się właśnie z tą kategorią nadawanych na siłę niespotykanych imion.
Może w tym konkretnym przypadku akurat brakuje opatrzenia nim bo z podobnej grupy jest przecież Jagoda czy Róża, które już aż tak mnie nie odrzucają
- ZielonaLampa
- Channelka
- Posty: 39
- Rejestracja: sob cze 29, 2024 12:50 pm
nie powinno się mówić ludziom, ze mogą wszystko i maja do tego dążyć za wszelka cenę nie przejmując się opiniami innych, zwłaszcza jeśli spotykają się z krytyka, ze to na pewno przez zazdrość. Nie chodzi mi o to, ze mamy wszystkim podcinać skrzydła jeśli nie są w czymś absolutnie świetni od samego początku tylko o to aby raczej kształcić w ludziach umiejętność oceniania swoich możliwości i nie zganiania każdej przegranej czy każdej krytyki na hejt i zazdrość. Pewne rzeczy są po prostu słabe i tyle i naprawdę nie każdy musi wydawać ebooka czy książkę albo nagrywać płytę z autotune a potem się dziwić, ze odbiór jest slaby i ludziom się nie podoba.
to tez ma odbicie w życiu codziennym, nie każdy ma predyspozycje do wykonywania pewnych zawodów, nawet jeśli są to zawody ich marzen i nie uważam, żeby robienie czegoś "najlepiej jak ktoś potrafi" było ok jeśli rezultat końcowy odstaje od przyjętych norm i potem inni ludzie musza to po kimś poprawiać a dodatkowo nie można nic tej osobie powiedzieć, bo przecież "starała się" i "dala z siebie wszystko".
to tez ma odbicie w życiu codziennym, nie każdy ma predyspozycje do wykonywania pewnych zawodów, nawet jeśli są to zawody ich marzen i nie uważam, żeby robienie czegoś "najlepiej jak ktoś potrafi" było ok jeśli rezultat końcowy odstaje od przyjętych norm i potem inni ludzie musza to po kimś poprawiać a dodatkowo nie można nic tej osobie powiedzieć, bo przecież "starała się" i "dala z siebie wszystko".
Popieram. Większość kelnerów to młodzi ludzie/studenci, ich rola ogranicza się do zebrania zamówienia, przyniesienia go i odebrania zapłaty. Za co mam tu zostawiać napiwek, za to, że ktoś wykonał swoją pracę za którą juz dostaje wypłatę? Co innego jeśli widzę, że mam do czynienia z profesjonalista z prawdziwego zdarzenia ale w Polsce rzadko mi się to zdarza, częściej za granicą gdzie kelnerami często są ludzie po 30-tce albo w średnim wieku, bedacy w tym zawodzie od lat.Mualla pisze: ↑pn sty 05, 2026 1:23 pm Uważam, że jest zbyt duża presja na pozostawienie napiwku kelnerom oraz serwis powyżej x liczby osób nie powinien być naliczany. Rzadko kiedy jestem obsłużona w jakiś wyjątkowy sposób, a gdy tak się dzieje, to chce docenić zaanagażowanie i pozostawiam napiwek. Natomiast zauważyłam, że będąc w grupie jest jakiś nacisk, że musimy zostawić napiwek, no bo jak inaczej. Mimo, że nasza interakcja z kelnerem była na zasadzie co zamawiacie, wasze danie i rachunek.
Ja w swojej pracy nie otrzymuje „napiwków”. Bez nich też jestem uprzejma i staram się obsłużyć moich klientów jak najlepiej potrafię.
Co do zwierząt to uwielbiam je, ale spanie z psem czy kotem albo pozwalanie kotom na łażenie po blatach jest ohydne.
-
cakev56662
Nie ma czegoś takiego jak „epidemia męskiej samotności”. Jest frustracja małej, ale głośnej grupki internetowych krzykaczy, którzy nie mogą pogodzić się z tym, że nie mają już takiej kontroli nad kobietami jak dawniej.
Tak rozumiem o co chodzi. Zgadzam się w ludziach jest masa zawiści ale tłumaczenie zazdrością to jest hit w niektórych sytuacjach.ZielonaLampa pisze: ↑pn sty 05, 2026 1:41 pm nie powinno się mówić ludziom, ze mogą wszystko i maja do tego dążyć za wszelka cenę nie przejmując się opiniami innych, zwłaszcza jeśli spotykają się z krytyka, ze to na pewno przez zazdrość. Nie chodzi mi o to, ze mamy wszystkim podcinać skrzydła jeśli nie są w czymś absolutnie świetni od samego początku tylko o to aby raczej kształcić w ludziach umiejętność oceniania swoich możliwości i nie zganiania każdej przegranej czy każdej krytyki na hejt i zazdrość. Pewne rzeczy są po prostu słabe i tyle i naprawdę nie każdy musi wydawać ebooka czy książkę albo nagrywać płytę z autotune a potem się dziwić, ze odbiór jest slaby i ludziom się nie podoba.
to tez ma odbicie w życiu codziennym, nie każdy ma predyspozycje do wykonywania pewnych zawodów, nawet jeśli są to zawody ich marzen i nie uważam, żeby robienie czegoś "najlepiej jak ktoś potrafi" było ok jeśli rezultat końcowy odstaje od przyjętych norm i potem inni ludzie musza to po kimś poprawiać a dodatkowo nie można nic tej osobie powiedzieć, bo przecież "starała się" i "dala z siebie wszystko".
Dobrze to widać w social media. np. dziewczyna wstawia post o wpadce w wieku tam 15 czy 17 lat. Nie popieram wyzywania takich dziewczyn czy bycia dla nich złymi ale zawsze pojawiają się głosy "nie przejmuj się kochana oni Ci zazdroszczą" - yyyyyyy czego mają zazdrościć nieletniej matce?
Dodam swoją niepopularną opinię powiązaną z powyższą: uważam, że zwierzęta powinny mieć zakaz wstępu do restauracji. Idąc do restauracji chcę odpocząć, zjeść coś smacznego, nie narażać się na szczekanie, miauczenie itp, na ubrudzenie sierścią, czy nawet ugryzienie (ostatnio 2 msce temu pies w kawiarni złapał mnie za nogawkę i zaczął szarpać, gdybym miała rajstopy, a nie dżinsy i glany, musiałabym jechać po pomoc medyczną, bo byłaby przerwana ciągłość skóry i ryzyko wścieklizny). Uważam, że po pierwsze zabieranie zwierząt do restauracji jest szkodliwe dla nich (nadmiar bodźców, zapachów, ludzi), a po drugie niehigieniczne i szkodliwe dla osób z alergią na sierść danego stworzenia (nie chcę by ludzie musieli rezygnować z wyjścia na obiad, bo ryzykują atakiem alergii, a szukanie miejsca, w którym obecnie psy nie są mile widziane jest tak ciężkie, jak 10 lat temu szukanie miejsc, do których psa można zabrać).maildonewsletterow pisze: ↑pn sty 05, 2026 1:21 pm Pieknie ujelas tez moje mysli. Wokol zwierzat jest teraz jakas zbiorowa histeria.
I nie, nikt mi nie wmowi, ze piesek siedzacy bez zadnej ochrony na siedzeniu w pociagu jest czystszy ode mnie. Bo ja w moich spodniach siedzialam co najwyzej wczoraj w pracy na wlasnym fotelu, a nie wycieralam sie we wszystko wkolo lub wchodzilam lapami w sliny, siki i kupy. Nienawidze argumentu, ze pies jest czystszy niz czlowiek.
Uważam, że stało się coś niedobrego, że ludzie nie widzą problemu z psami w restauracjach, ale za to widzą już problem z kilkuletnimi (w miarę samodzielnymi, będącymi w stanie używać noża i widelca, umiejącymi siedzieć w miarę spokojnie) dziećmi w tych samych miejscach.
Dzieci mają prawo bytu w restauracjach- to w końcu ludzie, ale uważam, że jeśli dziecko jest naprawdę maleńkie i niespokojne, rodzice powinni powstrzymać się z zabieraniem go w takie miejsca, do czasu, aż stanie się troszkę spokojniejsze. Karmienie piersią jest naturalne i o ile matka nie wywala piersi w całości na widok publiczny, nie mam z tym żadnego problemu.