Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Niepopularne opinie o życiu
I wiecznie te protesty o aborcji, ja bym chętnie poszła na protest związany z tym że mieszkania są za drogie albo że ciężko jest znaleźć pracę
-
Latarka123
- Channelka
- Posty: 36
- Rejestracja: czw wrz 03, 2026 5:00 pm
.
Ostatnio zmieniony ndz paź 25, 2026 9:09 pm przez Latarka123, łącznie zmieniany 1 raz.
- nocotyniepowiesz
- PinkParty
- Posty: 1863
- Rejestracja: pt maja 24, 2024 8:59 am
Sprawy związane z aborcją nigdy nie wpłynęły na moją decyzję o rozmnażaniu. Dla mnie są ważniejsze powody które przemawiają, żeby się nie rozmażać
There are nine million bicycles in Będzin
-
Latarka123
- Channelka
- Posty: 36
- Rejestracja: czw wrz 03, 2026 5:00 pm
Niski przyrost naturalny nigdy nie będzie z jednego powodu. Ludzie uwielbiają brać akurat modny temat jako powód tego, że kobieta nie chce rodzić dzieci. Ale to jest złożone zjawisko. Przede wszystkim większość osób, które dzieci nie zamierza mieć po prostu ich nie chce, nie czuje instynktu, nie lubi dzieci, ceni sobie wygodne życie bez zobowiązań. Jeśli już miałabym wskazać jeden powód przyparta do muru to raczej właśnie wygoda, brak zobowiązań, trudność w połączeniu pracy i życia rodzinnego (większość osób tak żyje bo tak się już przyzwyczailiśmy ale zajmowanie się wszystkkim i pracowanie na etat zawsze będzie kosztem czegos, np kosztem czasu dla siebie), po prostu strach że za kogoś jestes aż tak odpowiedzialny.Clarion pisze: ↑ndz paź 25, 2026 4:36 pm Znam co najmniej 2 kobiety, które mają jedno dziecko i na drugie już się nie zdecydowały, chociaż wcześniej je planowały. Bo boją się, że w przypadku komplikacji skończą jak Izabela z Pszczyny, która została brutalnie zamordowana przez lekarzy odmawiających jej aborcji, do której miała prawo. Tak właśnie zaostrzenie przepisów powoduje mniejszy przyrost naturalny. Kobiety nie chcą ryzykować zajścia w ciążę, bo wiedzą, że lekarze mogą im nie pomóc, lecz doprowadzić do ich śmierci.
-
Orchidea2103
- TrampekLV
- Posty: 630
- Rejestracja: sob wrz 13, 2025 5:04 am
Tak ciężko zrozumieć, że może warto czasem ruszyć głową, zamiast zakładać, że w razie czego aborcja będzie kołem ratunkowym? Zdajesz sobie sprawę, że to, co znajduje się w Twojej macicy, żyje i jest żywym organizmem? I do którego tygodnia Twoim zdaniem aborcja powinna być dozwolona?
Przecież na każdym etapie ciąży może dojść do różnych powikłań. Nawet jeśli ciąża przebiega książkowo, a wszystkie wyniki badań są idealne, podczas porodu również może wydarzyć się coś, na co nie mamy żadnego wpływu. Dlatego argument, że kobiety nie decydują się na dzieci z powodu braku dostępu do aborcji, jest dla mnie mało przekonujący.
Nie rozumiem celu Twojej wypowiedzi. Podałam przykład osób, co do których wiem, że ich decyzja o niezachodzeniu w kolejną ciążę jest podyktowana wyłącznie tym, jak wygląda prawo w kwestii dostępu do aborcji, i że te kobiety po prostu boją się, że ich życie będzie zagrożone, a nikt im nie pomoże, bo płód jeszcze będzie żywy, a u nich już będzie rozwijać się np. sepsa.Latarka123 pisze: ↑ndz paź 25, 2026 9:21 pm Niski przyrost naturalny nigdy nie będzie z jednego powodu. Ludzie uwielbiają brać akurat modny temat jako powód tego, że kobieta nie chce rodzić dzieci. Ale to jest złożone zjawisko. Przede wszystkim większość osób, które dzieci nie zamierza mieć po prostu ich nie chce, nie czuje instynktu, nie lubi dzieci, ceni sobie wygodne życie bez zobowiązań. Jeśli już miałabym wskazać jeden powód przyparta do muru to raczej właśnie wygoda, brak zobowiązań, trudność w połączeniu pracy i życia rodzinnego (większość osób tak żyje bo tak się już przyzwyczailiśmy ale zajmowanie się wszystkkim i pracowanie na etat zawsze będzie kosztem czegos, np kosztem czasu dla siebie), po prostu strach że za kogoś jestes aż tak odpowiedzialny.
A Ty piszesz jakiś elaborat o nielubieniu dzieci. Wiele powodów może współistnieć równocześnie i ja nie generalizowałam, przenosząc obawy dwóch moich koleżanek na całą populację kobiet, więc trochę nie rozumiem, czemu kwestionujesz fakt istnienia jednego powodu w przypadku jednej osoby, która po prostu boi się zachodzić w ciążę i rodzić w Polsce.
Zawsze bawi mnie to pytanie, bo to sugeruje jakby kobieta dla beki planowała chodzić w ciąży 9 miesięcy, ryzykując swoim zdrowiem i życiem każdego dnia, bo, nie oszukujmy się - ciąża to jest bardzo duże obciążenie dla organizmu - a potem nagle w 38. tygodniu miałaby stwierdzić, że jednak jej się odwidziało i chciałaby aborcję?Orchidea2103 pisze: ↑ndz paź 25, 2026 9:25 pm I do którego tygodnia Twoim zdaniem aborcja powinna być dozwolona?
Poza tym, skoro nie ma prawa które zmusiłoby mnie np. do oddania nerki czy wątroby komuś z rodziny, to czemu to samo prawo traktuje mnie jak inkubator? Dużo osób nie rozumie, że aborcja to jest kwestia autonomii ciała kobiety i że zlepek komórek to nie jest człowiek i jego życie nie jest ważniejsze od życia kobiety, w której macicy się znajduje.
-
Orchidea2103
- TrampekLV
- Posty: 630
- Rejestracja: sob wrz 13, 2025 5:04 am
Przecież doskonale wiesz, że moje pytanie nie wzięło się znikąd. Wynika ono z tego, że wśród postulatów środowisk popierających aborcję pojawia się kwestia dopuszczalności jej nawet do 36. tygodnia ciąży. Więc albo jesteś niedoinformowana, albo naprawdę nie wiem, co Cię tak bawi.Clarion pisze: ↑ndz paź 25, 2026 9:43 pm Zawsze bawi mnie to pytanie, bo to sugeruje jakby kobieta dla beki planowała chodzić w ciąży 9 miesięcy, ryzykując swoim zdrowiem i życiem każdego dnia, bo, nie oszukujmy się - ciąża to jest bardzo duże obciążenie dla organizmu - a potem nagle w 38. tygodniu miałaby stwierdzić, że jednak jej się odwidziało i chciałaby aborcję?
Poza tym, skoro nie ma prawa które zmusiłoby mnie np. do oddania nerki czy wątroby komuś z rodziny, to czemu to samo prawo traktuje mnie jak inkubator? Dużo osób nie rozumie, że aborcja to jest kwestia autonomii ciała kobiety i że zlepek komórek to nie jest człowiek i jego życie nie jest ważniejsze od życia kobiety, w której macicy się znajduje.
A mnie z kolei bawi twierdzenie, że dziecko w macicy to tylko „zlepek komórek”
Uważam, że rozwiązanie, które wcześniej obowiązywało w Polsce, dopuszczające aborcję w trzech określonych przypadkach, było rozsądnym kompromisem.
Zresztą niech każdy postępuje zgodnie z własnym sumieniem. Nie mnie to oceniać i nic mi do tego. Wyraziłam jedynie swoje zdanie, które, jak widać, nie jest tutaj zbyt popularne, a dla niektórych stanowi wręcz powód do podśmiechujek.
No to skoro to jest już człowiek to na luzie można robić w takich przypadkach cesarskie cięcie i oddawać czterotygodniowe płody do adopcji, skoro są to już ludzie zdolni do przeżycia poza macicą. A nie, czekaj...Orchidea2103 pisze: ↑ndz paź 25, 2026 10:52 pm
A mnie z kolei bawi twierdzenie, że dziecko w macicy to tylko „zlepek komórek”. Wiesz, że czynność serca zarodka można zaobserwować już około 4. tygodnia od zapłodnienia?
Dopuszczalności aborcji w 3. trymestrze nawet nie skomentuję, bo pominęłaś, że to postulat dotyczący wykrycia u płodu ciężkich wad, chorób albo zagrożenie życia matki. I tak, nawet w dziewiątym miesiącu ciąży kobieta powinna mieć prawo do aborcji, jeśli np. do tej chwili zatajano przed nią upośledzenie czy ciężkie choroby dziecka. Nie każda kobieta musi być męczennicą i umierać za płód.
Daj bóg żeby politycy byli tacy mądrzy jak TyOrchidea2103 pisze: ↑ndz paź 25, 2026 10:52 pm Zresztą niech każdy postępuje zgodnie z własnym sumieniem. Nie mnie to oceniać i nic mi do tego.
Aborcja na życzenie do 12 tygodnia. Pozniejsza - ze wskazań medycznych.Orchidea2103 pisze: ↑ndz paź 25, 2026 9:25 pm Tak ciężko zrozumieć, że może warto czasem ruszyć głową, zamiast zakładać, że w razie czego aborcja będzie kołem ratunkowym? Zdajesz sobie sprawę, że to, co znajduje się w Twojej macicy, żyje i jest żywym organizmem? I do którego tygodnia Twoim zdaniem aborcja powinna być dozwolona?
Przecież na każdym etapie ciąży może dojść do różnych powikłań. Nawet jeśli ciąża przebiega książkowo, a wszystkie wyniki badań są idealne, podczas porodu również może wydarzyć się coś, na co nie mamy żadnego wpływu. Dlatego argument, że kobiety nie decydują się na dzieci z powodu braku dostępu do aborcji, jest dla mnie mało przekonujący.
Ten żywy organizm w macicy żyje tylko dlatego, że jego funkcje życiowe są podtrzymywane przez organizm(też żywy) kobiety. I w każdej chwili organizm kobiety może ten zlepek komórek chcieć odrzucić. Bicie serca jest jedynie dowodem życia, ale nie ma tam osoby, dziecka. To tylko komórki które robią to, co mają zapisane w genach i swojej budowie. Ja jako dziecko określałabym płód który jest już w stanie z pomocą medycyny przetrwać poza ciałem kobiety. Jakiś 26-28 tydzien bodajże.
Aborcja jako koło ratunkowe? Doskonale, bo to zabieg medyczny ratujący życie. Kobiety. Kobiety, czy nawet dziewczyny, a to są żywe organizmy przecież. I to zdolne do samodzielnego życia. Ważniejsze niż płód na wczesnym etapie swojego istnienia.
A, i jeszcze napiszę, że bardzo wkurza mnie argument o tym, że "kompromis" dopuszczający aborcję w trzech przypadkach to dobre rozwiązanie. Bo on odmawia kobiecie prawa do podmiotowości. Stanowi świetny przykład tego, że kobieta zyskuje prawo do decydowania o własnym ciele tylko w obliczu swojej śmierci /uszczerbku na zdrowiu, analogicznej sytuacji płodu albo ciąży z gwałtu. Kobieca podmiotowości w tym dyskursie legitymizowana jest tylko w przypadku czegoś, co katolicyzm uznaje za cierpienie. Mało kto w tym kraju opętanym przez tę chorą katolicką sektę jest w stanie sobie wyobrazić, że dla części kobiet samo bycie w ciąży jest cierpieniem, bo one po prostu nie chcą być w ciąży. I takie osoby lubią pieprzyc o tym, że aborcja to nie metoda antykoncepcji i że w sumie ciąża to dobra KARA za "ryzykowne" zachowania seksualne. A czasem po prostu antykoncepcja zawodzi.
I ten magiczny Ktoś. Ktoś na pewno zaadoptuje dziecko z domu dziecka, także chore, Ktoś na pewno pokocha takie dziecko, bo Ktoś może nie może miec własnych dzieci itd...Clarion pisze: ↑ndz paź 25, 2026 11:21 pm A, i jeszcze napiszę, że bardzo wkurza mnie argument o tym, że "kompromis" dopuszczający aborcję w trzech przypadkach to dobre rozwiązanie. Bo on odmawia kobiecie prawa do podmiotowości. Stanowi świetny przykład tego, że kobieta zyskuje prawo do decydowania o własnym ciele tylko w obliczu swojej śmierci /uszczerbku na zdrowiu, analogicznej sytuacji płodu albo ciąży z gwałtu. Kobieca podmiotowości w tym dyskursie legitymizowana jest tylko w przypadku czegoś, co katolicyzm uznaje za cierpienie. Mało kto w tym kraju opętanym przez tę chorą katolicką sektę jest w stanie sobie wyobrazić, że dla części kobiet samo bycie w ciąży jest cierpieniem, bo one po prostu nie chcą być w ciąży. I takie osoby lubią pieprzyc o tym, że aborcja to nie metoda antykoncepcji i że w sumie ciąża to dobra KARA za "ryzykowne" zachowania seksualne. A czasem po prostu antykoncepcja zawodzi.
Nie Ma to jak wygłuszac wlasne wątpliwości, sumienie Kimś. Bo Ktoś uratuje takie dziecko. Nie my, my nie pójdziemy zająć sie niepełnosprawnymi dziećmi, albo nie weźmiemy pod swój dach tych z domu dziecko, ale KTOŚ na pewno to zrobi. Może jak tak bronimy życia to zatroszczmy sie o to już żyjące i potrzebujące pomocy? Ale nie... przeciez ktos na pewno to zrobi xd
xoxoxo
Pamiętam, ja te protesty późnej stały się karykaturą samych siebie. Marta L. dodała postulaty zupełnie niezwiązane z tematem, a głównym hasłem było 8 gwiazdek i obalanie Pisu.
Dodatkowo stały się konkursem na jak najśmieszniejsze i „memiczne” hasło na kartonie.
-
CiotkaRewelacja
- GreckieWakacje
- Posty: 297
- Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm
Powiem szczerze popieram aborcje całkowicie żeby była na zadanie do 12 tygodnia ciąży, a do 24 za zgodą lekarza, ale niektóre nurty feministyczne robią z tego badziewny happening. I nie chodzi mi żeby robić z tego historia męczeńska i traumatyzowac kobiety jeszcze bardziej, ale robienie z tego wesołych historii wydarzeń i różowych promocji do mnie nie przemawia. To jednak jest ingerencja w ciało kobiety, to jednak może boleć, to jednak może psychicznie być obciążeniem a może byc ulga - po prostu jest tu dużo „może” i nie szłabym w kierunku wesołych melodii
-
CiotkaRewelacja
- GreckieWakacje
- Posty: 297
- Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm
Tak a rodzin zastępczych nie ma wcale:), niedobór ogólnokrajowy na wielką skalę.julygirl pisze: ↑pn paź 26, 2026 5:44 am I ten magiczny Ktoś. Ktoś na pewno zaadoptuje dziecko z domu dziecka, także chore, Ktoś na pewno pokocha takie dziecko, bo Ktoś może nie może miec własnych dzieci itd...
Nie Ma to jak wygłuszac wlasne wątpliwości, sumienie Kimś. Bo Ktoś uratuje takie dziecko. Nie my, my nie pójdziemy zająć sie niepełnosprawnymi dziećmi, albo nie weźmiemy pod swój dach tych z domu dziecko, ale KTOŚ na pewno to zrobi. Może jak tak bronimy życia to zatroszczmy sie o to już żyjące i potrzebujące pomocy? Ale nie... przeciez ktos na pewno to zrobi xd