Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Pociąg do innego zakończenia

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Legat
RoyalBaby
Posty: 15
Rejestracja: śr cze 24, 2026 6:52 pm

Re: Pociąg do innego zakończenia

Post autor: Legat »

gunernialne pisze: ↑ndz paź 25, 2026 8:52 am Damn. Tu już trzecia część. Muszę dzisiaj nadrobić 😺
Nie radzę, ale zrobisz jak zechcesz. haha
Awatar użytkownika
gunernialne
Licówka
Posty: 3371
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Legat pisze: ↑ndz paź 25, 2026 9:13 am Nie radzę, ale zrobisz jak zechcesz. haha
Nie wiem czy to troska czy groźba 😭😭
Awatar użytkownika
gunernialne
Licówka
Posty: 3371
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Legat pisze: ↑sob paź 24, 2026 10:05 am Widzę, że ostatnio robi się moda na opowiadania AI.
Dlaczego ludzie boją się wypowiadać, tylko dlatego, że ktoś inny skrytykował. :)

Pociąg do innego zakończenia — część II
(zaczynam czytanie, godzina 00:01 xd)

Bilet, którego nie powinno być

Przez cały dzień nie mogłem przestać myśleć o kobiecie ze snu. Podczas śniadania wracałem myślami do jej uśmiechu, a kiedy wychodziłem z domu, miałem dziwne wrażenie, że zaraz zobaczę ją na ulicy. Oczywiście nigdzie jej nie było. Mijałem zwyczajnych przechodniów, samochody i zatłoczone przystanki, a świat wyglądał dokładnie tak, jak powinien.

Mimo to coś się zmieniło.

Dopiero wieczorem, kiedy sięgałem do kieszeni płaszcza, żeby wyjąć klucze, natrafiłem na przedmiot, którego wcześniej tam nie było.

Był to bilet kolejowy.

Znieruchomiałem.

Papier był pożółkły, brzegi miał lekko postrzępione, a nadruk wykonano starannymi, czarnymi literami. Przez chwilę obracałem go w palcach, próbując znaleźć jakiekolwiek wyjaśnienie. Nie pamiętałem, żebym kupował bilet, a już na pewno nie taki, który wyglądał, jakby pochodził sprzed ponad stu lat (halo, miałeś taki sen, zapomniało się coś? xd czytelnik ma bohatera za d*bila).

Na jego przedniej stronie widniała nazwa stacji, której nigdy wcześniej nie słyszałem: Warszawa — Stacja Końcowa.

Poniżej znajdowała się data.

Jutrzejszy dzień.

Poczułem nieprzyjemny dreszcz. Odwróciłem bilet i wtedy zauważyłem odręczny napis, wykonany delikatnym, kobiecym pismem.

„Tym razem nie pozwól mi odejść”(pensjonarskie af).

Nie musiałem się zastanawiać, kto go napisał (dopiero w tym momencie pojawia się myśl, że ten bilet łączy się z wydarzeniami ze snu? xd be for real).

Tej nocy długo nie mogłem zasnąć. Przewracałem się z boku na bok, aż w końcu zmęczenie wzięło górę. Kiedy zamknąłem oczy, usłyszałem znajomy gwizd lokomotywy.

Znów stałem na peronie.

Tym razem nie było jednak mgły (thanks god) ani tłumu podróżnych. Dworzec tonął w półmroku (mgły nie ma, ale w czymś zawsze musi tonąć meh), a nad torami wisiał ciężki, czarny dym (X DDDDDD czytam to zdanie po zdaniu, więc po ucieszeni się, że nie ma mgły a później po szoku, że jednak coś wisi ten dym teraz już zupełnie mnie położył na glebę xd). Na zegarze zawieszonym pod dachem widniała godzina za pięć dwunasta.

W dłoni ściskałem bilet.

— Wiedziałam, że przyjdziesz (jeszcze jakby on o tym decydował, wiadomo że wiedziała xd).

Odwróciłem się gwałtownie.

Stała kilka kroków dalej, ubrana w tę samą jasną suknię. Jej twarz wydawała się jeszcze piękniejsza niż poprzednio, ale tym razem nie uśmiechała się. W jej oczach dostrzegłem smutek, którego wcześniej nie zauważyłem.

— Kim ty właściwie jesteś? — zapytałem. — Naprawdę Izabelą Łęcką?

Przez chwilę patrzyła na mnie w milczeniu.

— A czy to ma znaczenie?

— Ma. Jeśli jesteś tylko postacią z książki, nie możesz przecież...

— Nie mogę czego? — przerwała mi. — Czuć? Bać się? Pragnąć czegoś innego niż tego, co dla mnie napisano? (girl, po pierwsze stać na peronie i gadać ze współczesnym nastolatkiem(?) byś nie mogła jakbyś nią była xd a se popłynełaś od razu z grubymi tematami, chill xd)

Nie wiedziałem, co odpowiedzieć.

W oddali rozległ się gwizd. Na sąsiedni tor wjechał parowóz, ciągnąc za sobą długi sznur ciemnych wagonów. Zatrzymał się z przeciągłym zgrzytem, a z pierwszego wagonu wysiadł konduktor w czarnym mundurze.

Spojrzał na mnie, potem na kobietę.

— Bilety do kontroli (na jakiej podstawie? xd stoicie na peronie xd nawet nie weszliście na schody tego pociągu xd).

Podałem mu swój. Przyjrzał mu się uważnie, po czym jego twarz nagle spoważniała.

— Ten bilet nie jest dla pana.

— Jak to?

Konduktor wskazał kobietę.

— Jest wystawiony na pannę Izabelę Łęcką (bilety imienne? xd bez przesady).

Spojrzałem na bilet. Rzeczywiście. Pod nazwą stacji, której wcześniej nie zauważyłem, znajdowało się jej imię i nazwisko.

— W takim razie ona powinna jechać — powiedziałem.

— Owszem — odparł konduktor. — Ale tylko jeśli pan pozwoli (xd).

Poczułem, jak serce zaczyna mi szybciej bić.

— Co to znaczy?

Mężczyzna poprawił rękawiczki.

— Każda historia ma swój koniec. Niektóre kończą się szczęśliwie, inne tragicznie. Ten pociąg przewozi tych, którzy chcą dotrzeć do zakończenia, jakie zostało im przeznaczone. Jeśli panna Łęcka wsiądzie, wszystko potoczy się tak, jak powinno. Jeśli jednak pozostanie tutaj...

Nie dokończył (jak każda historia ma swój koniec to jakie nie dokończył + dokończył bo widzę, że dalej jeszcze coś marudzi xd).

— Co wtedy? — zapytałem.

— Wtedy ktoś inny będzie musiał zająć jej miejsce.

Spojrzałem na kobietę. Stała nieruchomo, a jej dłonie drżały.

— Nie chcę już tam wracać — wyszeptała. — Nie chcę ponownie przeżywać tej samej historii. Nie chcę, żeby ktoś decydował za mnie (laska, dosłownie chłop swoim postępowaniem zadecyduje o tobie, wake up), kogo mam kochać i jak mam skończyć.

Przypomniałem sobie jej słowa z poprzedniego snu: „Tutaj będzie inaczej”.

Wtedy wydawały mi się tylko pocieszeniem. Teraz zrozumiałem, że była to prośba.

— A jeśli nie wsiądziemy? — zapytałem konduktora.

Mężczyzna spojrzał na zegar.

— Macie czas do północy.

W tej samej chwili wszystkie światła na peronie zamigotały. Zegar przesunął wskazówki o jedną minutę, choć nie usłyszałem żadnego tykania.

Za minutę miało wydarzyć się coś, czego nie potrafiłem przewidzieć (jezu, dajmy tu chociaż te godzinę na rozmowę i pogłębienie treści a nie oczywiście, to musi być magiczna minuta, już teraz, akcja).

Ująłem kobietę za rękę.

— Chodźmy — powiedziałem.

— Dokąd?

Spojrzałem na tory, potem na ciemne przejście prowadzące poza dworzec.

— Nie wiem. Ale tym razem nie pozwolę, żeby ktoś napisał za nas zakończenie.

Ruszyliśmy przed siebie.

Za plecami usłyszałem głos konduktora:

— Jeśli przekroczycie granicę tego dworca, nie będzie już powrotu!

Nie zatrzymałem się.

Biegliśmy przez pusty peron, mijając stare ławki i żeliwne latarnie. Kobieta trzymała mnie mocno za rękę. Po chwili dobiegliśmy do niewielkich drzwi ukrytych za kolumną. Były uchylone, a zza nich sączyło się blade światło.

Otworzyłem je.

Po drugiej stronie nie było ulicy ani kolejnego peronu.

Była biblioteka.

Ogromna, cicha sala, wypełniona regałami sięgającymi sufitu. Na półkach stały tysiące książek, a na każdej widniało nazwisko innego człowieka. Wokulski. Rzecki. Łęcka. Prus. Obok nich dostrzegłem również własne nazwisko.

Podszedłem do regału i wyciągnąłem książkę.

Na okładce widniał tytuł: „Pociąg do innego zakończenia”(przy tempie tej akcji to musiała być broszurka a nie książka).

Otworzyłem ją na ostatniej stronie.

Widniało tam jedno zdanie:

„O świcie bohater obudzi się i zapomni o wszystkim”.

Zamarłem.

Przecież dokładnie tak zakończył się mój poprzedni sen (tak zazwyczaj kończą się sny xd).

— To znaczy, że ktoś nas obserwuje? (skąd ta konkluzja w ogóle się pojawiła xd) — wyszeptałem.

Kobieta pokręciła głową.

— Nie. Ktoś próbuje zdecydować, co stanie się dalej.

Wtedy zauważyłem, że ostatnia strona zaczyna się zmieniać. Litery znikały jedna po drugiej, a na ich miejscu pojawiały się nowe słowa.

„O świcie bohater obudzi się, ale tym razem nie będzie sam”.

Odwróciłem się w stronę kobiety.

Nie było jej.

Na podłodze leżał tylko stary bilet kolejowy. Podniosłem go drżącymi palcami i zobaczyłem, że na odwrocie pojawił się kolejny napis.

„Jeśli chcesz mnie odnaleźć, nie budź się”.

W oddali rozległ się dźwięk budzika.

Zamknąłem oczy i zacisnąłem dłonie na bilecie.

Po raz pierwszy w życiu bałem się nie tego, że sen się skończy.

Bałem się, że kiedy się obudzę, ona naprawdę przestanie istnieć.

A gdzieś za regałami, wśród tysięcy zapisanych historii, ktoś właśnie przewracał stronę.
Przeżyłam 🤠 zdecydowanie lepiej niż w części I, ale to dalej jest strasznie szkolne, strasznie pretensjonalne, okrutnie pensjonarskie.
No i straaaaaaaaaasznie oklepane. Wszystko tam było co tylko w opowiadaniu może się pojawić.
Pociąg, znikająca kobieta (tak bardzo chce zmienić swój los, że aż musi ciągle spie*dalać xd), mgła, bilet, biblioteka oczywiście, książki, ukryte drzwi, sen, budzik budzący z tego snu.
No i nielogiczne xd to albo niech bohaterka będzie bezwolna i ten sen niech toczy się swoim torem, albo rozpisać to tak, że ona zarządza całym przedsięwzięciem i wtedy dodawać te wstawki w stylu "teraz będzie inaczej" xd bo to ani tak, ani tak xd
Awatar użytkownika
gunernialne
Licówka
Posty: 3371
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Legat pisze: ↑sob paź 24, 2026 11:08 pm Pociąg do innego zakończenia — część III (lecimy, godzina 00:43 start)

Uciekaj przed nią

Przez całą noc nie mogłem przestać myśleć o kobiecie, którą spotkałem we śnie (a w dzień co robiłeś? xd to chyba przez cały dzień po tym śnie powinieneś mieć te myśl xd no chyba że było spanko pół nocy a później nie spałeś całą i myślałeś xdi). Pamiętałem jej twarz, jasną suknię i słowa, które pojawiły się na bilecie: „Jeśli chcesz mnie odnaleźć, nie budź się”. Nie wiedziałem, czy powinienem potraktować je jako ostrzeżenie, czy raczej jako obietnicę kolejnego spotkania (jak? xd instrukcje były proste, obudziłeś się ze snu, zj*bałeś xd gdzie ten pomysł kolejnego spotkania się urodził? xd). Jedno było pewne — chciałem ją zobaczyć jeszcze raz.

Kiedy w końcu zasnąłem, usłyszałem znajomy gwizd lokomotywy.

Znów stałem na starym dworcu (fikołek jakich mało).

Wokół mnie unosił się gęsty dym (i cant, daj już spokój z tym dymem i mgłą w końcu xd), a na peronie migotały żółte światła lamp. Zegar wskazywał za pięć dwunasta (ziew, było xd aż musiałam sprawdzić czy nie czytam znowu tej II xd). Wszystko wyglądało dokładnie tak jak poprzednio, z tą różnicą, że tym razem nie musiałem długo czekać (ekskjumi? a wtedy długo czekałeś? xd błagam).

Stała przy jednej z żeliwnych kolumn. Jej jasna suknia odcinała się od ciemnego tła, a na twarzy miała ten sam delikatny uśmiech, który tak dobrze zapamiętałem.

— Wiedziałam, że wrócisz! (xdddd i swear)— powiedziała radośnie.

Podszedłem do niej i ująłem jej dłoń (szczyt pantoflarstwa).

— Nie mogłem przestać o tobie myśleć (szczyt i jeszcze trochę ponad).

— Ja też o tobie myślałam. To znaczy, moja koleżanka powiedziała, że jeśli ktoś nie może przestać o kimś myśleć, to znaczy, że jest zakochany. Więc chyba jestem zakochana! (zakładając, że to Łęcka przypominam, że miała ok. 25 lat a nie 12)

Przez chwilę nie wiedziałem, co odpowiedzieć (same).

— A ty sama tak uważasz?

Spojrzała na mnie ze zdziwieniem.

— Ale co? (rozmowa czapki z daszkiem) (błagam, w I i II części była intrygantką, postacią sterującą uczuciami i narracją a w III uwsteczniła się do poziomu piaskownicy?)

— No, czy jesteś zakochana. Czy naprawdę tak czujesz?

Uśmiechnęła się szeroko.

— Oczywiście! Moja koleżanka mówi, że takie rzeczy się po prostu wie.

Przytaknąłem, choć w głębi duszy poczułem pierwsze ukłucie niepokoju. Postanowiłem jednak nie wyciągać pochopnych wniosków. Może po prostu była nieśmiała (ta, poszliście w ślinę publicznie, na peronie w XIX-wiecznej Warszawie po dwóch minutach rozmowy opartej na trzech słowach, ale jest nieśmiała). Może potrzebowała czasu, żeby otworzyć się przede mną (może być ciężko z jej pasją do ucieczek w dziwnych momentach) .

Usiedliśmy na drewnianej ławce. Z oddali dobiegał stukot kół, a parowóz stojący na sąsiednim torze wypuszczał kolejne kłęby pary.

— Powiedz mi coś o sobie — poprosiłem. — Co lubisz? Jakie masz zainteresowania? Co sprawia ci przyjemność?

Kobieta zamyśliła się na moment.

— Lubię to, co lubi moja koleżanka.

— A co ona lubi?

— Podróże, dobre książki, ciekawe rozmowy i ludzi z pasją. No i kawę bez cukru.

— A ty lubisz kawę bez cukru?

— Oczywiście!

— Próbowałaś kiedyś? (oboje są czapkami rozmawiającymi z daszkami)

— Nie, ale moja koleżanka mówi, że cukier jest niezdrowy.

Zacząłem podejrzewać, że nasza rozmowa nie potoczy się tak, jak sobie wyobrażałem.

— A co z książkami? Czytasz coś ciekawego?

— Ostatnio moja koleżanka poleciła mi pewien artykuł. Podobno był bardzo interesujący.

— Przeczytałaś go?

— Próbowałam, ale po kilku zdaniach nie wiedziałam już, o co chodzi. Był taki długi! Koleżanka powiedziała mi później, że najważniejsze jest to, żeby mieć własne zdanie, więc od tamtej pory staram się mieć własne zdanie.

— I jakie jest twoje zdanie?

Uśmiechnęła się z dumą.

— Takie jak mojej koleżanki.

Poczułem, że coś we mnie powoli gaśnie (same). Jeszcze przed chwilą wydawała mi się tajemniczą kobietą, która skrywa w sobie nieodkryty świat. Teraz zaczynałem rozumieć, że ten świat może w ogóle nie istnieć.

Postanowiłem sprawdzić ją jeszcze raz.

— Wiesz, ja uważam, że książki są stratą czasu. Lepiej oglądać filmy (again, zakładając, że to IŁ - w jej czasach nie istniało jeszcze kino), bo nie trzeba się tak męczyć czytaniem.

Jej twarz natychmiast się rozjaśniła.

— Dokładnie! Zawsze tak uważałam. Czytanie jest strasznie męczące.

— Ale przed chwilą powiedziałaś, że lubisz dobre książki.

— Bo moja koleżanka je lubi.

— A gdyby twoja koleżanka powiedziała, że czytanie jest najgorszą rzeczą na świecie?

— To pewnie miałaby rację.

— A gdyby powiedziała, że najlepszym sposobem na życie jest zamieszkanie w lesie i rozmawianie wyłącznie z drzewami?

Kobieta zastanowiła się przez chwilę.

— Wiesz co? To nawet brzmi ciekawie. Może powinnam spróbować.

Patrzyłem na nią w milczeniu. Nie wiedziałem, czy śmiać się, czy uciekać (usiąść i płakać tak jak ja teraz). Przypomniałem sobie Izabelę Łęcką, którą tak bardzo chciałem w niej zobaczyć. Wydawało mi się, że spotkałem kobietę pełną tajemnic, a tymczasem odkrywałem, że nie potrafi samodzielnie odpowiedzieć nawet na najprostsze pytanie.

— A gdybym powiedział ci, że twoja koleżanka nie ma racji? — zapytałem.

— W jakiej sprawie?

— W żadnej konkretnej. Po prostu nie ma racji.

Przytaknęła bez wahania.

— No tak, skoro tak mówisz, to pewnie nie ma.

Wtedy poczułem prawdziwy niepokój.

— Przecież nawet nie wiesz, o co ją oskarżam!

— Ale ty brzmisz, jakbyś wiedział, co mówisz.

Wstałem z ławki.

— Muszę się przejść.

— Dobrze! Moja koleżanka mówi, że ruch jest bardzo zdrowy. Sama ostatnio zaczęła chodzić na spacery, więc ja też planuję.

Nie odpowiedziałem. Ruszyłem w stronę końca peronu, próbując uporządkować myśli. W mojej głowie wciąż rozbrzmiewały jej słowa. Każda opinia pochodziła od koleżanki. Każda odpowiedź była tylko odbiciem cudzych przekonań. Nawet własne uczucia zdawała się poznawać z czyichś opowieści.

A przecież jeszcze niedawno byłem przekonany, że spotkałem kogoś wyjątkowego.

Nagle kobieta pojawiła się obok mnie.

— Wiesz, moja koleżanka mówi, że powinniśmy spędzać razem więcej czasu.

— A ty czego chcesz?

— No właśnie tego, co ona mówi.

— Ale czego TY chcesz? — powtórzyłem, tym razem głośniej.

Zamrugała ze zdziwieniem.

— Nie rozumiem.

— Czy masz jakiekolwiek własne zdanie? Cokolwiek, co nie pochodzi od twojej koleżanki?

Jej uśmiech zniknął na moment. Po raz pierwszy zobaczyłem na jej twarzy coś przypominającego pustkę. Nie smutek, nie złość, nie zakłopotanie. Po prostu brak jakiejkolwiek reakcji.

Po chwili znów się uśmiechnęła.

— Moja koleżanka mówi, że nie warto zadawać takich trudnych pytań. Ludzie powinni się wspierać, a nie ciągle kogoś krytykować.

Cofnąłem się o krok.

— Czy ty w ogóle rozumiesz, co do ciebie mówię?

— Oczywiście! Moja koleżanka zawsze powtarza, że komunikacja jest najważniejsza.

W tym momencie poczułem, że nie mogę już znieść ani jednego jej słowa (same, nie mogę już tego znieść).

Odwróciłem się i ruszyłem w stronę stojącego na torze pociągu.

— Dokąd idziesz? — zawołała.

Nie odpowiedziałem.

— Przecież jeszcze nie skończyłam! Chciałam ci opowiedzieć o tym, co moja koleżanka sądzi o związkach!

Przyspieszyłem.

— Uważa, że najważniejsze jest zaufanie! I wspólne zainteresowania! I szczerość! A poza tym powiedziała, że jeśli mężczyzna odchodzi bez słowa, to znaczy, że nie potrafi rozmawiać o emocjach!

Zacząłem biec.

Wtedy zrozumiałem, że nie chodzi już o to, czy ją kocham, czy nie. Chodziło o to, że jeśli zostanę choćby minutę dłużej, będę musiał wysłuchać całej listy poglądów jej koleżanki, które ona sama uzna za swoje.

A tego nie byłem w stanie przeżyć.

Przy wejściu do wagonu stał konduktor w czarnym mundurze. Wyglądał tak, jakby na kogoś czekał. Kiedy mnie zobaczył, wyciągnął rękę.

— Bilet, proszę.

Drżącymi palcami wyjąłem z kieszeni stary kartonik. Nie pamiętałem, żebym zabierał go ze sobą, ale był tam, jakby od początku czekał na tę chwilę.

Podałem go konduktorowi.

Mężczyzna spojrzał na przednią stronę, a następnie odwrócił bilet. Jego twarz natychmiast spoważniała.

— A więc jednak — mruknął.

— Co się stało?

Pokazał mi kartonik.

Na odwrocie widniał napis wykonany czarnym atramentem:

„UCIEKAJ PRZED NIĄ”.

Poczułem, jak krew odpływa mi z twarzy.

— Co to znaczy?

Konduktor spojrzał na mnie z powagą.

— Dokładnie to, co pan przeczytał. Niech pan wsiada. Natychmiast.

— Ale kim ona jest?

Mężczyzna zerknął w stronę peronu, gdzie kobieta wciąż biegła za mną, wymachując rękami.

— Nie wiem, jak ją nazwać. Wiem tylko, że wielu pasażerów popełniło ten sam błąd. Zobaczyli piękną twarz i pomyśleli, że za nią musi kryć się coś niezwykłego.

— I co się z nimi stało?

Konduktor westchnął.

— Niektórzy do dziś wysłuchują opowieści o tym, co powiedziała koleżanka.

Nie potrzebowałem dalszych wyjaśnień.

Wskoczyłem do wagonu.

Konduktor zatrzasnął drzwi i dał sygnał do odjazdu. Pociąg szarpnął, a koła zaczęły powoli toczyć się po torach. Podbiegłem do okna i zobaczyłem kobietę stojącą na peronie.

Nie wyglądała na smutną. Nie wyglądała nawet na zaskoczoną.

Po prostu mówiła.

Nawet kiedy pociąg nabierał prędkości, poruszała ustami, jakby nadal próbowała przekonać mnie do swoich racji. W pewnym momencie uniosła rękę i krzyknęła:

— Ale moja koleżanka mówiła, że jesteśmy dla siebie stworzeni!

Zamknąłem oczy.

Nie chciałem już niczego słyszeć.

Kiedy ponownie je otworzyłem, siedziałem w pustym przedziale. Naprzeciwko mnie znajdował się konduktor, który spokojnie poprawiał rękawiczki. (to w pustym przedziale czy z konduktorem? xd)

— Czy to już koniec? — zapytałem. (mam nadzieję)

— Dla pana być może — odpowiedział. — Wszystko zależy od tego, czy zrozumiał pan ostrzeżenie.

Spojrzałem na bilet.

Napis zaczął powoli znikać. Litery rozpływały się w papierze, aż w końcu pozostało tylko jedno zdanie:

„OBUDŹ SIĘ”.

W tej samej chwili pociąg gwałtownie zahamował. Światła zamigotały, a z końca korytarza dobiegł znajomy głos.

— Wiesz, moja koleżanka mówi, że sny mają bardzo głębokie znaczenie...

Zerwałem się z miejsca.

— NIE! — krzyknąłem. — TYLKO NIE TO!

Otworzyłem oczy.

Leżałem we własnym łóżku, zlany potem, z kołdrą zwiniętą wokół nóg. Przez okno wpadało poranne światło, a w pokoju panowała absolutna cisza.

Przez chwilę nie ruszałem się z miejsca. Potem powoli usiadłem i rozejrzałem się dookoła.

Nie było dworca. Nie było pociągu. Nie było konduktora.

I przede wszystkim nie było jej.

Westchnąłem z taką ulgą, jakiej nie czułem od dawna (same, naprawdę).

:)
No to już była tragedia. Chociaż przyjmuje możliwość, że to tak naklepane w ramach żartu widząc te negatywy, które wskazywalam jak jeszcze chyba mialeś nadzieję na pozytywny odbiór xd
No drastycznie złe to było. Już po 1 w nocy. Mam pewne obawy, że będzie mi się to śniło jako najgorszy koszmar
Legat
RoyalBaby
Posty: 15
Rejestracja: śr cze 24, 2026 6:52 pm

Post autor: Legat »

gunernialne pisze: ↑pn paź 26, 2026 1:13 am No to już była tragedia. Chociaż przyjmuje możliwość [...] żartu
Nie słuchasz dobrych rad, udzielanych z dobrej woli. :) Napisałem "radzę nie czytać" 3 części. :)
To nie był żart, raczej groteska na sytuację, która tu zapanowała, a w szczególności tej wypowiedzi:
O Matyldo! pisze: ↑pt paź 23, 2026 1:02 pm Uznałam, że będzie to jakieś wypracowanie szkolne, styl grafomański. Poza tym czuję duży przesyt Lalką.
Może i dobrze, że nie przeczytałam bo pewnie zarwałabym noc jak Gumnie 😉
Na bank przyczepiłabym się tych samych rzeczy.
Przecież koleżanka wie lepiej. ;P

Wracając do Twojej oceny 2 części:
gunernialne pisze: ↑pn paź 26, 2026 12:40 am straaaaaaaaaasznie oklepane. Wszystko tam było co tylko w opowiadaniu może się pojawić.
Pociąg, znikająca kobieta (tak bardzo chce zmienić swój los, że aż musi ciągle spie*dalać xd),
Czego mi zabrakło? Dobrej woli z Twojej strony. Krytyk powinien napisać: zobaczymy jak zachowanie tej kobiety zostanie wyjaśnione w 3 części. Ale Ty przecież już wszystko wiesz. Wiadomo nuda, wszystko jest mega oklepane.

No niestety jest tak, że zwłaszcza u kobiet, nie liczy się za bardzo co kto tam napisze, ważne jest podejście emocjonalne do tej osoby. Z mądralą się jedzie, a nie dyskutuje.

Bije się oczywiście też we własne spracowane piersi. :) Forum ma charakter plotkarski, a tu przyszedł taki i się mądrzy. Wrzucił na szybko coś do AI i zawraca pewną część ciała.
Awatar użytkownika
gunernialne
Licówka
Posty: 3371
Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm

Post autor: gunernialne »

Legat pisze: ↑pn paź 26, 2026 8:31 am Wracając do Twojej oceny 2 części:

Czego mi zabrakło? Dobrej woli z Twojej strony. Krytyk powinien napisać: zobaczymy jak zachowanie tej kobiety zostanie wyjaśnione w 3 części. Ale Ty przecież już wszystko wiesz. Wiadomo nuda, wszystko jest mega oklepane.

No niestety jest tak, że zwłaszcza u kobiet, nie liczy się za bardzo co kto tam napisze, ważne jest podejście emocjonalne do tej osoby. Z mądralą się jedzie, a nie dyskutuje.

Bije się oczywiście też we własne spracowane piersi. :) Forum ma charakter plotkarski, a tu przyszedł taki i się mądrzy. Wrzucił na szybko coś do AI i zawraca pewną część ciała.
Błagam. Wykazałam się dużą dozą dobrej woli czytając to ponownie w środku nocy xd zwłaszcza, gdy nikt inny nie podjął się tego zadania xd i to nie dlatego, że ja tam pomarudziłam i zniechęciła tylko 1) to nie jest raczej dobre miejsce na publikację swoich utworów pisanych, 2) niestety od pierwszego zdania widać, że będzie to coś wattpadowego.
Starasz się zrobić wszystko, żeby wykazać, że moja negatywna opinia nie wzięła się stąd, że te opowiadanie było najzwyczajniej w świecie słabe xd wcześniej tym, że jestem podobno negatywnie ustosunkowana do sztucznej inteligencji a teraz tym, że jestem uprzedzona do Ciebie xd
No nie xd
Pierwsza część była taka sobie. Przede wszystkim pomysł był słaby, odtwórczy. Sam sposób przedstawienia też bardzo szkolny, bez jakiegoś sensownego rozwinięcia. Akapit na wstęp, akapit na rozwinięcie i akapit na zakończenie.
Druga część była najlepsza. Skrajnie nielogicznie prowadzona postać kobieca, ale no dobrze.
No ale zakończenie, czyli część trzecia..? To brzmiało jakbyś już po tych negatywach rzucił wszystko i postanowił napisać takie naprawdę najgorsze zakończenie, żeby już się wszyscy odczepili xd na zasadzie "jest źle, więc jeszcze dołożę" xd
Strasznie płytkie, nic nie wnoszące. Większość tekstu zajęły absurdalne przytakiwania bohaterki. Jej zachowanie nie zostało wyjaśnione. Zostało nielogiczne zmienione. No jak z intrygantki, osoby, która przewodzi narracją mogłeś zrobić z niej nagle bezwolną dziewczynkę sterowaną przez koleżankę? Nie ma tu logiki xd zupełnie jakby nowa postać wkroczyła do akcji, albo tamta w niewyjaśnionych okolicznościach straciła władze umysłowe.
No najsłabsze z najsłabszych te zakończenia. Nie wiem dalej czy ta ostatnia część była na poważnie...