A to nie jest trochę tak, że dziś inaczej wyborów nie wygra, niż poprzez podsycanie nastrojów związanych z zagrożeniem?
Osobiście nie wierzę w żadną wojnę, a nawet jeśli coś by się wydarzyło, to zrobiłabym wszystko, żeby nie bronić tego kraju. Dlaczego? Jeśli senatorowie, posłowie, radni gmin etc, wywalczyli sobie ochronę przed kamaszami, to z jakiego powodu ja mam ginąć za nich?