Muszę się dziewczyny wygadać.
Jestem w związku od 2,5roku i zaszłam w ciążę. Jest to świeża sprawa. Nie wiem co robić z tym dalej.
Donosić, czy nie.
Problem jest taki, że w ostatnich miesiącu kiepsko dogadywaliśmy się z partnerem. Było dużo kłótni, wisiało to na granicy rozstania. Powodem była po prostu kwestia nieodgadywania się w prostych rzeczach, które prowadziły do ogromnych kłótni, moich ataków paniki, mojej wzmożonej agresji, generalnie bardzo nerwowo było. Ale żadne zdrady czy kłamstwa.
Mieliśmy sobie dać jeszcze szansę, jakoś dodaj do porozumienia. Każdy z nasz chowa w sobie urazę do siebie, która czasem wychodzi na zewnątrz, ale mieliśmy zawalczyć nad tym, by tak nie było.
No ale zaszłam i teraz co robić dalej?
On jest ma 34 lata, przebąkiwał juz o dzieciach, mówił, że chciałby i że no coraz bliżej jest ten „deadline”, bo nie chce być starym ojcem.
Ja jestem rocznikowo dwa lata młodsza, ale obecnie mam 31 i nie czuję się gotowa na dziecko. Chciałabym, ale czy teraz? Generalnie odkładałam w czasie myśli o dziecku, bo trochę czuję się jeszcze nie do końca przygotowana na to.
Mam w sobie dwa wilki:
1) ze jest to najwyższy czas. Wiem, że chłopak będzie świetnym ojcem i partnerem. Wiem, że ja też dałabym radę zaangażować się w wychowywanie dziecka jak najlepiej. Radzimy sobie dobrze finansowo, ekonomicznie nic nam nie brakuje, ale
2) boję się że będę żałować, że nie podołam emocjonalnie, że nie będę kochać tego dziecka tak jak bym chciała, sle wydaje mi się, że niedociągnięcie do końca doprowadzi do rozstania.
Więc wydaje mi się, że mam na szali dwa końcowe efekty:
1. Zakładanie rodziny z chłopakiem, którego kocham, ale z którym mieliśmy dużo problemów w ostatnim czasie.
2. Singielstwo, powrót do tego co było kiedyś.
Boję się jakiekolwiek decyzji. Partner deklaruje, że będzie mnie wspierał w każdej, ale wiem też, że on widzi w jasnych barwach to donoszenie, a ja w szarych.
Co z tą ciążą
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
Serniczekbaskijski
- Gacie z oceanu
- Posty: 49
- Rejestracja: wt lut 04, 2025 9:31 pm
-
fantasmagorie
- Tritonotti
- Posty: 196
- Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm
Rozumiem Twoje rozterki i naprawdę nie jestem przeciwko aborcji, ale czytam Twoją historię i myślę, że... nie ma bata żebyś usunęła tą ciążę. Rozstaniecie się? Może, no i co. Związki to loteria, nawet gdy jest świetnie to wszystko może się szybko posypać. Będziesz Mamą - gratuluję.
A ja z kolei uważam, że w tym momencie, jak Ty masz z tym kolesiem kryzys, a do tego reagujesz na ten kryzys napadami agresji, jak sama napisalaś, to najgorsze co możesz zrobić, to rodzić dziecko. I to nie sobie to "złe" zrobisz, tylko dziecku.
Średnia perspektywa dzieciństwa - mama w konflikcie z ojcem, może szukająca partnera, a może wychowująca dziecko sama, ale z nierozwiązanym problemem napadów paniki i agresji. Bardzo stabilne środowisko do dorastania, bardzo
Średnia perspektywa dzieciństwa - mama w konflikcie z ojcem, może szukająca partnera, a może wychowująca dziecko sama, ale z nierozwiązanym problemem napadów paniki i agresji. Bardzo stabilne środowisko do dorastania, bardzo
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 937
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Jakby mi zegar nie tykał i nie czułabym się gotowa, to nie chciałabym mieć dziecka z kimś z kim chwilę wcześniej chciałam rozstawać. Szczególnie z powodów takich jak opisałaś, ataki paniki, agresja. Nie opisałaś tego dokładnie ale to nie brzmi dobrze ani jak stabilne środowisko dla dziecka.
Z tym facetem i tak się pewnie rozstaniesz. I ten facet będzie w twoim życiu obecny w jakimś stopniu pewnie już zawsze a przynajmniej do 18 urodzin dziecka będziesz musiała się liczyć z nim i jego zdaniem.
Z tym facetem i tak się pewnie rozstaniesz. I ten facet będzie w twoim życiu obecny w jakimś stopniu pewnie już zawsze a przynajmniej do 18 urodzin dziecka będziesz musiała się liczyć z nim i jego zdaniem.
Podsumowując:
- przed chwilą wasz związek wisiał na włosku
- nie dogadujecie się w prostych rzeczach
- nie czujesz się gotowa na dziecko
- masz pieniądze i zapewnienia od partnera że będzie dobrze
Dla mnie nie są to dobre warunki do sprowadzenia dziecka na ten świat, ryzykujesz bycie samotną matką przez kolejne 20 lat. No ale ktoś musi ratować przyrost demograficzny w naszym kraju, także powodzenia życzę
- przed chwilą wasz związek wisiał na włosku
- nie dogadujecie się w prostych rzeczach
- nie czujesz się gotowa na dziecko
- masz pieniądze i zapewnienia od partnera że będzie dobrze
Dla mnie nie są to dobre warunki do sprowadzenia dziecka na ten świat, ryzykujesz bycie samotną matką przez kolejne 20 lat. No ale ktoś musi ratować przyrost demograficzny w naszym kraju, także powodzenia życzę
Żadna z nas nie jest na Twoim miejscu i chyba najgorzej udzielać rad w tego typu sytuacji...
Mogę napisać tylko ze swojego punktu widzenia, chociaż nie mam dzieci z wyboru. Gdybym była w analogicznej sytuacji do Twojej, to o usunięciu ciąży mógłby zadecydować tylko jeden czynnik, a mianowicie mój ewidentnie zły stan psychiczny. Nie obawy związane z macierzyństwem, bo takie obawy ma każda przyszła matka, ale obawa, czy psychicznie udźwignę wszystko. Natomiast jeżeli chcesz mieć dzieci tak w ogóle, nie rezygnuj z tej szansy. Nawet jeżeli rozstaniesz się z partnerem, to nie oznacza, że zostaniesz samotną matką, bo być może to nie facet na życie dla Ciebie, ale, jak przypuszczasz, dobry kandydat dla ojca. Całą resztę masz ogarniętą. Poza tym to idealny wiek na macierzyństwo- ani nie jesteś nieopierzoną smarkulą, ani nie masz ostatniego gwizdka na posiadanie dziecka. Za to masz mnóstwo energii, bo jesteś młoda. A powrót do singielstwa? Beztroski? Tego już nigdy nie będziesz miała. Pytanie, co dla Ciebie jest teraz ważniejsze. I w ogóle nie myśl kategoriami ,,a jeżeli związek się rozpadnie...?'' To się rozpadnie. Ważne, żebyś Ty postąpiła w zgodzie z sobą.
Mogę napisać tylko ze swojego punktu widzenia, chociaż nie mam dzieci z wyboru. Gdybym była w analogicznej sytuacji do Twojej, to o usunięciu ciąży mógłby zadecydować tylko jeden czynnik, a mianowicie mój ewidentnie zły stan psychiczny. Nie obawy związane z macierzyństwem, bo takie obawy ma każda przyszła matka, ale obawa, czy psychicznie udźwignę wszystko. Natomiast jeżeli chcesz mieć dzieci tak w ogóle, nie rezygnuj z tej szansy. Nawet jeżeli rozstaniesz się z partnerem, to nie oznacza, że zostaniesz samotną matką, bo być może to nie facet na życie dla Ciebie, ale, jak przypuszczasz, dobry kandydat dla ojca. Całą resztę masz ogarniętą. Poza tym to idealny wiek na macierzyństwo- ani nie jesteś nieopierzoną smarkulą, ani nie masz ostatniego gwizdka na posiadanie dziecka. Za to masz mnóstwo energii, bo jesteś młoda. A powrót do singielstwa? Beztroski? Tego już nigdy nie będziesz miała. Pytanie, co dla Ciebie jest teraz ważniejsze. I w ogóle nie myśl kategoriami ,,a jeżeli związek się rozpadnie...?'' To się rozpadnie. Ważne, żebyś Ty postąpiła w zgodzie z sobą.
-
Miauczurka
- Channelka
- Posty: 34
- Rejestracja: pn paź 05, 2026 8:39 am
Moim zdaniem powinnaś zadać sobie podstawowe pytanie czy jeżeli wasz związek sie rozpadnie to jesteś gotowa dźwignąc rolę samotnej matki. Nic innego nie gra tu większej roli i jest podrzędne do tej kwestii.