A to ja akurat kocham ten zapach ..
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Juliaturczyniak
- Vlog bez cięć
- Posty: 4927
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
- Juliaturczyniak
- Vlog bez cięć
- Posty: 4927
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Uważam, że masowe robienie małych, minimalistycznych mieszkań,które kupisz i są gotowe do zamieszkania jest bez sensu. Już bym wolała kupić mieszkanie typowo do remontu, za mniejszą cenę i urządzić po swojemu niż płacić za białe, minimalistyczne wyglądające jak studio. Niestety jak nie chcesz robić remontu dodatkowo to musisz kupić takie białe. Rozumiem, że jest taka moda,ale no z której strony jest to przytulne? Chyba, że mieszkanie idzie pod influ. xD
-
CiotkaRewelacja
- Tritonotti
- Posty: 198
- Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm
Miałam kiedyś takie zdanie po dwóch gruntownych remontach i zakupie domu do remontu jest mi szkoda życia po prostu. Wolę kupić minimalistyczne ew w stanie deweloperskim wstawić podłogę i białe ściany i będę myśleć co dalej. Niestety mieszkanie typowo do remontu nie oznacza że pomalujesz ściany tylko kilka miesięcy nie da się mieszkać bo ryjesz całe ściany żeby zrobić elektrykę i hydraulikę. Nie zliczę ile lat życia zmarnowałam na remonty. Obiecałam sobie nigdy więcejJuliaturczyniak pisze: ↑pn paź 05, 2026 10:29 am Uważam, że masowe robienie małych, minimalistycznych mieszkań,które kupisz i są gotowe do zamieszkania jest bez sensu. Już bym wolała kupić mieszkanie typowo do remontu, za mniejszą cenę i urządzić po swojemu niż płacić za białe, minimalistyczne wyglądające jak studio. Niestety jak nie chcesz robić remontu dodatkowo to musisz kupić takie białe. Rozumiem, że jest taka moda,ale no z której strony jest to przytulne? Chyba, że mieszkanie idzie pod influ. xD
-
hajol42469
Ja kocham papierowe książki, ale już się nauczyłam, żeby kupować tylko takie, do których wracam (najczęściej są to książki popularnonaukowe i albumy o sztuce), a powieści obyczajowe (które prawie zawsze czytam tylko raz) kupować w formie ebooków, przynajmniej jak skasuję EPUBa z telefonu, to nikt mnie nie porówna do austriackiego malarza ;) No i myślę też o ludziach, którzy przejmą po mnie mieszkanie, nie chcę ich zostawić z ogromnym kłopotem i koniecznością spędzania miesięcy na próbach rozdania księgozbioru, a w razie, gdyby jakiejś części nikt nie chciał i trzeba było ją wrzucić do niebieskiego pojemnika - nakręceniem na nich nagonki przez śmietnikowych szeryfów.chleb_ze_smalcem pisze: ↑pn paź 05, 2026 3:07 am Ja mam niepopularną opinie taka, że w dobie cyfrowej powinno się ograniczać kupowanie papierowych książek i korzystać z ebooków/ audiobooków (poza klasykami, książkami naukowymi, poradnikami czy na faktach które warto mieć w domu). Ale na głupie romansidła, powieści z dolnej półki typu guilty pleasure czy następny poradnik jak zarobić a się nie narobić zwyczajnie szkoda drzew, papieru i energii. Tylko nie można o tym powiedzieć głośno, bo towarzystwo papierzakow zaraz sie odpala nad wyższością papieru nad każdą inną formą. Jakby tylko przewracanie papierowych kartek liczyło się jako czytanie. Prawda jest taka, że papierowe książki są niewygodne, zawalają miejsce jak już się przeczyta, zbierają kurz i śmierdzą jak są stare.
- Juliaturczyniak
- Vlog bez cięć
- Posty: 4927
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
To też prawda, nie ma żadnego złotego środka tak naprawdę. Albo mieszkanie,które jest "zrobione", ale i tak trzeba będzie je zrobić i wydasz na remont albo po prostu mieszkanie do całkowitego remontu..CiotkaRewelacja pisze: ↑pn paź 05, 2026 10:52 am Miałam kiedyś takie zdanie po dwóch gruntownych remontach i zakupie domu do remontu jest mi szkoda życia po prostu. Wolę kupić minimalistyczne ew w stanie deweloperskim wstawić podłogę i białe ściany i będę myśleć co dalej. Niestety mieszkanie typowo do remontu nie oznacza że pomalujesz ściany tylko kilka miesięcy nie da się mieszkać bo ryjesz całe ściany żeby zrobić elektrykę i hydraulikę. Nie zliczę ile lat życia zmarnowałam na remonty. Obiecałam sobie nigdy więcej
-
CiotkaRewelacja
- Tritonotti
- Posty: 198
- Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm
Pieniądze i przede wszystkim nerwy, stałe akcje typu projekt się nie zgadza bo czegoś się nie da zrobić, coś nie doszło w przesyłce a majster czeka, hydraulik zachorował więc elektryk nie może zacząć a kolejny termin za miesiąc itp masakra. Dlatego dla mnie złoty środek to stan deweloperski gdzie elektryka jest nowa i hydraulika też a my robimy tylko wykończenie. Inna sprawa że te zrobione minimalistyczne mieszkania przez flipperów często są paskudneJuliaturczyniak pisze: ↑pn paź 05, 2026 11:08 am To też prawda, nie ma żadnego złotego środka tak naprawdę. Albo mieszkanie,które jest "zrobione", ale i tak trzeba będzie je zrobić i wydasz na remont albo po prostu mieszkanie do całkowitego remontu..Cenowo to chyba wyjdzie podobnie, z tym, że do remontu pewnie tańsze,jeśli ktoś nie ma kogoś kto się zna na tym wśród bliskich, wiem ile fachowcy potrafią brać.
- Juliaturczyniak
- Vlog bez cięć
- Posty: 4927
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Ja na szczęście mam ten plus, że mój tata od ponad 20 lat ma swoją firmę budowlaną w Niemczech i potrafi zrobić dom od początku do końca samemu, tak samo mieszkanie, więc nie muszę się martwić o innych hydraulików czy elektryków,bo wiadomo jak to z nimi wygląda.
-
CiotkaRewelacja
- Tritonotti
- Posty: 198
- Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm
Tak oni to jedna część problematyczna ale druga dla mnie to projekty i sklepy, mam wrażenie że od covida wszystko się lekko zesrało, jest problem z łańcuchem dostaw i magazynami, coś miało być w 4 tygodnie przychodzi po 8 i zero kontaktu itp…Juliaturczyniak pisze: ↑pn paź 05, 2026 11:19 am Ja na szczęście mam ten plus, że mój tata od ponad 20 lat ma swoją firmę budowlaną w Niemczech i potrafi zrobić dom od początku do końca samemu, tak samo mieszkanie, więc nie muszę się martwić o innych hydraulików czy elektryków,bo wiadomo jak to z nimi wygląda.
- Juliaturczyniak
- Vlog bez cięć
- Posty: 4927
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Jezu pamiętam jak w połowie listopada 2 lata temu w Agata Meble zamówiliśmy kanapę, miała być od początku grudnia do max. świąt, skończyło się tak, że trzeba było kupić stacjonarnie w innym sklepie...CiotkaRewelacja pisze: ↑pn paź 05, 2026 11:21 am Tak oni to jedna część problematyczna ale druga dla mnie to projekty i sklepy, mam wrażenie że od covida wszystko się lekko zesrało, jest problem z łańcuchem dostaw i magazynami, coś miało być w 4 tygodnie przychodzi po 8 i zero kontaktu itp…
-
CiotkaRewelacja
- Tritonotti
- Posty: 198
- Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm
Oj tak mam dokładnie to samo z Agatą meble, jeszcze problemy z dostawą miałam typu zapłaciłam za wniesienie ale przyjechał jeden gość i nie miał jak wnieść i chciał tak zostawić kanapę. No ja mu jej nie mogłam pomóc wnosić, po to płaciłam za dostawę z wniesieniem, on ją zabrał z powrotem a potem miałam problem żeby ją odzyskać, skasowali mnie za dostawę bo facet przyjechał ale nie wniósł więc tylko tę końcówkę za wniesienie mi oddali, a ja na własną reke szukałam dostawy osobno. Cyrki takie że szok. Największe przeboje z Agatą meble mam właśnie i to od covidaJuliaturczyniak pisze: ↑pn paź 05, 2026 11:23 am Jezu pamiętam jak w połowie listopada 2 lata temu w Agata Meble zamówiliśmy kanapę, miała być od początku grudnia do max. świąt, skończyło się tak, że trzeba było kupić stacjonarnie w innym sklepie...Cyrk.
- agbmrctorakwin
- LouiBag
- Posty: 329
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Może i w wewnętrznych regulaminach różnych sieci kin jest zakaz wnoszenia własnych napojów i przekąsek na seans ale według UOKiK kina nie mają prawa bezpodstawnie zabraniać wnoszenia swoich produktów. No chyba, że wnoszone przekąski/napoje w jakiś sposób przeszkadzają innym osobom lub personelowi. Mimo, że sama raczej kupuje popcorn i napój w kinie to zdarzylo mi się wchodzić ze swoim napojem i nie było z tym problemu. W praktyce obsługa nie zabrania nikomu wchodzić z własnym napojem/jedzeniem no chyba, że ktoś ostentacyjnie próbowałby wejść z siatą ze sklepu wypełnioną po brzegi. A tym bardziej chyba jeszcze nie spotkałam się z tym żeby ktoś z obsługi zabronił wejść z własną wodą.Juliaturczyniak pisze: ↑pn paź 05, 2026 12:17 am Nie powinno być zakazu wnoszenia swojej żywności oraz napojów do kina. Oczywiście powinno być to ustalone odgórnie co można, że np. ciężkie zapachy odpadają, tak samo jakieś głośne, lepiące się rzeczy.Jeśli ktoś ma się napić coli to nie widzę tym bardziej problemu by miał przy sobie wodę..
Więc dla mnie te zapisy w regulaminie nie są takie złe, bo mogą powstrzymać kogoś przed wniesieniem kebaba czy innej śmierdzącej rzeczy na seans, a jak ktoś chce wziąć ze sobą orzeszki i napój to znajdzie sposób żeby to zrobić. Trudno byłoby stworzyć zapis, że można wnosić produkty z wyłączeniem: x,y,z. Bo zawsze znalazł by się de8il który wziąłby najbardziej smierdzaca rzecz i kłóciłby się że przecież można wnosić jedzenie. Taki zapis musiałby mieć wyszczególnione wszystkie produkty zabronione, dlatego ułatwili sobie i zabronili ogólnie wszystkiego - a w praktyce każdy wie jak to wygląda
Spotkałam się z taką opinią, że osoby o pochodzeniu wielonarodowym mają silniejsze/lepsze geny i tak jak widzę tego typu osoby w realu, to faktycznie zdaje się to być prawdą - te osoby dzięki pochodzeniu są często bardziej atrakcyjne, sprawiają wrażenie bardziej odpornych i witalnych, taki jakby mix genów wydobywał akurat te najlepsze. Nie mówię, że te osoby od razu lądują na półce geniuszy o wyjątkowym zdrowiu i zdolnościach, bo nie to nie to, ale jednak mam wrażenie, że takie mieszanki częściej tworzą mix lepszych cech. To chyba naprawdę NO, co o tym sądzicie?
Na pewno wiemy, że mnożenie się osób blisko spokrewnionych daje odwrotny skutek (Habsburgowie i ich brodyPush pisze: ↑pn paź 05, 2026 10:13 pm Spotkałam się z taką opinią, że osoby o pochodzeniu wielonarodowym mają silniejsze/lepsze geny i tak jak widzę tego typu osoby w realu, to faktycznie zdaje się to być prawdą - te osoby dzięki pochodzeniu są często bardziej atrakcyjne, sprawiają wrażenie bardziej odpornych i witalnych, taki jakby mix genów wydobywał akurat te najlepsze. Nie mówię, że te osoby od razu lądują na półce geniuszy o wyjątkowym zdrowiu i zdolnościach, bo nie to nie to, ale jednak mam wrażenie, że takie mieszanki częściej tworzą mix lepszych cech. To chyba naprawdę NO, co o tym sądzicie?
Spotkałam się z taką opinią na temat psów - że kundelki rzadziej chorują na jakieś poważne choroby genetyczne, są odporniejsze niż psy rasowe. Ale nie interesowałam się tym głębiej (nie mam psa). Chyba w sumie różnorodność genetyczna jest korzystna, mniejsza szansa wylosowania dwóch zestawów genów wadliwych w tych samych miejscach (?)Push pisze: ↑pn paź 05, 2026 10:13 pm Spotkałam się z taką opinią, że osoby o pochodzeniu wielonarodowym mają silniejsze/lepsze geny i tak jak widzę tego typu osoby w realu, to faktycznie zdaje się to być prawdą - te osoby dzięki pochodzeniu są często bardziej atrakcyjne, sprawiają wrażenie bardziej odpornych i witalnych, taki jakby mix genów wydobywał akurat te najlepsze. Nie mówię, że te osoby od razu lądują na półce geniuszy o wyjątkowym zdrowiu i zdolnościach, bo nie to nie to, ale jednak mam wrażenie, że takie mieszanki częściej tworzą mix lepszych cech. To chyba naprawdę NO, co o tym sądzicie?
Ta teoria często idzie też w parze z tym, że kundelki na wsiach jedzą resztki z obiadu i żyją po 15 lat, a rasowe muszą mieć specjalne karmy, bo inaczej od razu problemy xD Tylko nie do końca wiem, czy faktycznie tak jest, czy po prostu te wiejskie kundelki często biegają samopas i chodzą z różnymi dolegliwościami, tylko nikt ich nie diagnozujeBarasia pisze: ↑wt paź 06, 2026 11:03 am Spotkałam się z taką opinią na temat psów - że kundelki rzadziej chorują na jakieś poważne choroby genetyczne, są odporniejsze niż psy rasowe. Ale nie interesowałam się tym głębiej (nie mam psa). Chyba w sumie różnorodność genetyczna jest korzystna, mniejsza szansa wylosowania dwóch zestawów genów wadliwych w tych samych miejscach (?)
-
CiotkaRewelacja
- Tritonotti
- Posty: 198
- Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm
Nie chciałam tego pisać haha ale tak jest z psami. Przez lata i pokolenia mieszanych genów wygrywają najczęściej te najsilniejsze i większość problemów które mają rasowe psy związane z ich wzrostem, budowa kufy, sercem itp nie istnieją :D może tak jest z ludźmi z różnych krajów i pochodzeniaBarasia pisze: ↑wt paź 06, 2026 11:03 am Spotkałam się z taką opinią na temat psów - że kundelki rzadziej chorują na jakieś poważne choroby genetyczne, są odporniejsze niż psy rasowe. Ale nie interesowałam się tym głębiej (nie mam psa). Chyba w sumie różnorodność genetyczna jest korzystna, mniejsza szansa wylosowania dwóch zestawów genów wadliwych w tych samych miejscach (?)
No, właśnie też się zastanawiałam czy to nie jest tak, że kundelek to nawet nieraz w sumie nikt się nie zastanawia ile ma lat, czy zdrowy, czasem znika po prostu, bo biega samopas i nikt nie wie czy jeszcze żyje, czy może nie. Więc no...jenta pisze: ↑wt paź 06, 2026 11:08 am Ta teoria często idzie też w parze z tym, że kundelki na wsiach jedzą resztki z obiadu i żyją po 15 lat, a rasowe muszą mieć specjalne karmy, bo inaczej od razu problemy xD Tylko nie do końca wiem, czy faktycznie tak jest, czy po prostu te wiejskie kundelki często biegają samopas i chodzą z różnymi dolegliwościami, tylko nikt ich nie diagnozuje
-
Mitsukishipl
- RoyalBaby
- Posty: 20
- Rejestracja: czw mar 06, 2025 10:52 pm
Nie wiem czy niepopularna (Mam nadzieję, że nie), ale jeśli podobasz się mężczyźnie - (i oczywiście nie jesteś toksyczna ani nie masz problemów z psychiką) to nic mu nie stanie na przeszkodzie - czy mieszkacie 200 km od siebie czy nawet nie rozmwiacie w tym samym jezyku
-
XXyzZyxXyzZyxx
- ŚpioszkiKenzo
- Posty: 3
- Rejestracja: pn wrz 07, 2026 8:17 pm
Dokładnie się zgadzam. Wierzę również że związek na odległość może trwać i może się udać, jeżeli obu stronom zależy.Mitsukishipl pisze: ↑wt paź 06, 2026 6:42 pm Nie wiem czy niepopularna (Mam nadzieję, że nie), ale jeśli podobasz się mężczyźnie - (i oczywiście nie jesteś toksyczna ani nie masz problemów z psychiką) to nic mu nie stanie na przeszkodzie - czy mieszkacie 200 km od siebie czy nawet nie rozmwiacie w tym samym jezyku
Podobnie jest z facetem, który przez wiele lat jest w związku, ale ciągle „nie jest pewny” i nie potrafi się zadeklarować ani w jedną, ani w drugą stronę. Lata lecą, a on nadal nie wie, czego chce. Tylko że prawda jest taka, że gdyby naprawdę chciał, to już dawno podjąłby decyzję. Gdyby był pewny na sto procent, nie potrzebowałby kolejnych lat rozkmin i zastanawiania się.
Ile razy już widzieliśmy taki scenariusz? Facet ciągnie związek latami bez żadnej konkretnej deklaracji, potem coś się wydarza, dochodzi do rozstania, a rok później nagle jest już żonaty.
Mieliśmy nawet taką sytuację w naszym kręgu znajomych. Para była razem około dziesięciu lat. Jeździli na egzotyczne wakacje, wszystko z pozoru wyglądało świetnie, ale on nadal nie był pewny, czego chce, i nie potrafił się zdecydować. W końcu ona postawiła sprawę jasno: albo w prawo, albo w lewo. Pojechali jeszcze razem na egzotyczne wakacje i chyba liczyła, że wróci z pierścionkiem. Zamiast pierścionka było jednak rozstanie.
A najlepsze? Rok później facet był już żonaty. Dziecko, rodzina, pełna deklaracja. Czyli dość klasyczny przypadek.
To było jakieś dziesięć lat temu i niestety ona do dziś nie ułożyła sobie życia, więc patrząc na to, jak wszystko się potoczyło, jest w tym coś naprawdę smutnego.
A jeszcze bardziej niepojęte jest dla mnie to, że część wspólnych znajomych nadal utrzymuje z nim kontakt. Dla mnie to jest nie do pomyślenia.
Dlatego uważam, że jeżeli facet po trzech latach nie zrobił żadnej konkretnej deklaracji, to raczej nie rokuje to dobrze. Oczywiście, jeśli kobiecie taki układ odpowiada, nie potrzebuje deklaracji i sama nie chce się wiązać w bardziej formalny czy trwały sposób, to zupełnie inna sprawa, wtedy wszystko jest okej. Ale jeżeli ona ma inne oczekiwania i zależy jej na wspólnej przyszłości, to moim zdaniem po trzech latach najpóźniej powinna brać nogi za pas.
- Lapis_lazuri
- Channelka
- Posty: 36
- Rejestracja: pn sie 31, 2026 4:14 pm
To trochę tak jak z ludźmi. Można jeść syf przez lata, zarzekać się, że w niczym nie szkodzi, a jak się wykona jakieś badania, to wyjdzie, że wcale nie jest się takim okazem zdrowia.jenta pisze: ↑wt paź 06, 2026 11:08 am Ta teoria często idzie też w parze z tym, że kundelki na wsiach jedzą resztki z obiadu i żyją po 15 lat, a rasowe muszą mieć specjalne karmy, bo inaczej od razu problemy xD Tylko nie do końca wiem, czy faktycznie tak jest, czy po prostu te wiejskie kundelki często biegają samopas i chodzą z różnymi dolegliwościami, tylko nikt ich nie diagnozuje
1. Przed ślubem powinny być przeprowadzane obowiązkowo badania lekarskie pod kątem chorób wenerycznych, genetycznych i płodności.
2. Zamiast alimentów powinna być wprowadzona opieka naprzemienna (jeśli oczywiście żadnej z rodziców nie stosuje przemocy wobec dziecka), ponieważ w 99% opieka nad dzieckiem spada na jednego rodzica, głównie matkę, a drugi rodzic - głównie ojciec żyje jak kawaler z odzysku. Tak, wiem zaraz zlecą się tutaj specjaliści od psychologii dziecięcej, ale to moja opinia i nie zapraszam do dyskusji.
3. Rodzic, który bez powodu alienuje dziecko od drugiego rodzica i jego rodziny po rozstaniu - nie liczymy tu kwestii przemocy, a ze zwykłej złośliwości, bo druga strona ułożyła sobie już życie/nie lubi się nowego partnera drugiej strony itd. powinna za to odpowiadać karnie.
2. Zamiast alimentów powinna być wprowadzona opieka naprzemienna (jeśli oczywiście żadnej z rodziców nie stosuje przemocy wobec dziecka), ponieważ w 99% opieka nad dzieckiem spada na jednego rodzica, głównie matkę, a drugi rodzic - głównie ojciec żyje jak kawaler z odzysku. Tak, wiem zaraz zlecą się tutaj specjaliści od psychologii dziecięcej, ale to moja opinia i nie zapraszam do dyskusji.
3. Rodzic, który bez powodu alienuje dziecko od drugiego rodzica i jego rodziny po rozstaniu - nie liczymy tu kwestii przemocy, a ze zwykłej złośliwości, bo druga strona ułożyła sobie już życie/nie lubi się nowego partnera drugiej strony itd. powinna za to odpowiadać karnie.
Jestem za, chociaż za pewne mamy inne poglądy to uważam, że takie testy powinny być już w ciąży robione. Do tego już kiedyś pisałam tutaj - publiczny rejestr alimenciarzy.
W Norwegii jest to bardzo powszechne rozwiązanieiri1979 pisze: ↑śr paź 07, 2026 6:24 pm 2. Zamiast alimentów powinna być wprowadzona opieka naprzemienna (jeśli oczywiście żadnej z rodziców nie stosuje przemocy wobec dziecka), ponieważ w 99% opieka nad dzieckiem spada na jednego rodzica, głównie matkę, a drugi rodzic - głównie ojciec żyje jak kawaler z odzysku. Tak, wiem zaraz zlecą się tutaj specjaliści od psychologii dziecięcej, ale to moja opinia i nie zapraszam do dyskusji.
-
CiotkaRewelacja
- Tritonotti
- Posty: 198
- Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm
Dałam serduszko i śmiech bo się zgadzam ze wszystkim poza badaniami na płodność. Badania na płodność to bardzo bardzo szerokie spektrum badań niektóre są bardzo drogie np kariotyp genetyka czy immunologia inne bardzo bolesne np drożność więc to za duża ingerencja państwa, inna sprawa ślub nie ma związku z posiadaniem dzieci więc nie rozumiem po co. Tak naprawdę badania na płodność to jest lista na kilka stron a4, to jest niemożliwością żeby te badania wykonać wszystkie. A wybiórczo? Po co? Podstawowe badania typu Amh nic nie wniosą kompletnie bo z niskim amh się zachodzi w ciążę. Drożność to piekielnie bolesne badanie a prywatnie liczone w tysiącach zł.iri1979 pisze: ↑śr paź 07, 2026 6:24 pm 1. Przed ślubem powinny być przeprowadzane obowiązkowo badania lekarskie pod kątem chorób wenerycznych, genetycznych i płodności.
2. Zamiast alimentów powinna być wprowadzona opieka naprzemienna (jeśli oczywiście żadnej z rodziców nie stosuje przemocy wobec dziecka), ponieważ w 99% opieka nad dzieckiem spada na jednego rodzica, głównie matkę, a drugi rodzic - głównie ojciec żyje jak kawaler z odzysku. Tak, wiem zaraz zlecą się tutaj specjaliści od psychologii dziecięcej, ale to moja opinia i nie zapraszam do dyskusji.
3. Rodzic, który bez powodu alienuje dziecko od drugiego rodzica i jego rodziny po rozstaniu - nie liczymy tu kwestii przemocy, a ze zwykłej złośliwości, bo druga strona ułożyła sobie już życie/nie lubi się nowego partnera drugiej strony itd. powinna za to odpowiadać karnie.
Co do reszty się zgadzam. Mam dużo znajomych w Skandynawii i to jest „defaultowe” rozwiązanie. Pół na pół bez alimentów. Jak się chce inaczej to dopiero wtedy wkracza sąd żeby się dogadać. Normalne dla mojej koleżanki za ma dziecko dwa tygodnie w miesiącu. W Polsce jest taki kult matki że zapomnij, pobiją cię za ten pomysł. Powiedzą że zniszczysz dziecku psychikę itp itp :p
Ostatnio zmieniony śr paź 07, 2026 6:58 pm przez CiotkaRewelacja, łącznie zmieniany 1 raz.