Jhhn pisze: ↑śr paź 21, 2026 12:46 pm
Nienawidzę zakupów ubrań. Jestem strasznie niewymiarowa i 3/4 ubrań, które zamawiam są do zwrotu. Po centrach handlowych mogę chodzić godzinami i nic nie kupić. Jesień przyszła i chce mi się płakać na myśl, że znów trzeba kupić buty (a mam dużą, szeroka stopę, bo jestem dość wysoka) które nie będą jednocześnie wyglądać jak buty ortopedyczne oraz kurtkę, która będzie dobra w biuście, a jednocześnie nie szeroka w ramionach i talii. Szlag mnie z zazdrości trafia, jak chodzę po sklepach z przyjaciółką, która ma standardowa figurę - sylwetka bardziej kwadratowa u góry, mniejszy biust, średni wzrost. Większość, co zakłada, leży na niej dobrze. Przez te problemy wyglądam często jak uboga ciotka klotka, bo dopasowanie czegoś to katorga.
Mam podobnie. Jestem wysoka i wszystko jest na mnie za krótkie. Spodnie jak rybaczki, spódniczki ledwo zakrywają tyłek, długie sukienki do kostek u mnie są do połowy łydki jak dla babci, a z butami mam problem latem, bo mam dużą i wąską stopę. Wszystkie klapki i sandały są na mnie za szerokie i spadają. Jak już uda mi się kupić jakieś sandały to muszę nosić do szewca na zrobienie dziurki o dwa miejsca ciaśniej i zawsze obcierają, bo jednak wszystkie są trochę za luźne i nie przylegają tak jak powinny.
Jak coś kupuję to bardziej patrzę na rozmiar niż na wygląd. Aby nie za krótkie, aby nie za luźne, a chciałabym ładniej się ubierać. Jeszcze wkurzają mnie leniwe handlary na vinted, którym nie chce się podawać wymiarów tego co sprzedają, a jak poproszę o wewnętrzną długość nogawki spodni to podają zewnętrzną, która nic mi nie mówi. A jak ją poprawię, że prosiłam o wewnętrzną to się pultaią, albo w ogóle nie odpisują i biadolą w internecie, że ludzie chcą wiedzieć co kupują zamiast brać i tylko im płacić

Tzn. już przestałam kupować na vinted, bo to nie ma sensu, chyba że jakąś torebkę, ale czasami coś wpadnie w oko i aż szkoda, bo wiem, że na 99% i tak nie poznam wymiarów.