Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

Spotkania z rodzinami z dziećmi

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Awatar użytkownika
Zoltka_kapucynka
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: ndz lut 23, 2025 9:51 pm

Re: Spotkania z rodzinami z dziećmi

Post autor: Zoltka_kapucynka »

Echoidalia pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 2:47 pm Wszystko zaczyna się od dorosłych. Jeśli matka z ojcem nie umieją opanować dzieci, to, niestety, świadczy tylko o tych ludziach, że są niedojrzali i nieprzygotowani do tak odpowiedzialnej roli. Przykro mi, że tego doświadczacie, ale wyjście jest jedno: zero spotkań u was w domu albo co najwyżej spotkanie w miejscu publicznym, gdzie dorośli mogą zjeść przy stole, dzieci mają jakiś kącik zabaw/plac zabaw na terenie, ewentualnie jakieś animacje pod okiem doświadczonych pracowników.
Też mam wśród znajomych taka parę, która nie może ogarnąć kilkulatka. Ona pracuje w zawodzie pedagogicznym i chciałaby coś wymagać, ale mąż pajacuje z dzieckiem i o to też się kłócą. Przyszłam do nich na obiad, a synek łazi po kanapie, na której siedziałam w różne strony, przechodzi mi po kolanach, bo cały czas był w ruchu, wziął ketchup z lodówki i cała zawartość wywalił (przy radości ojca)na talerz bez potrzeby i wymieszał to z musztardą. Matka wściekła, bo to marnowanie produktów, ale nie mogła być ostra przy gościach. Jeden z zaproszonych mężczyzn to w ogóle raz przytrzymał, dzięki temu, że miał refleks, tego chłopca, bo tak wariował na kanapie, że upadłby na głowę.
Ojciec zabrał raz synka na spotkanie w galerii handlowej właśnie z tym mężczyzną - 'ratownikiem chłopca' (nasz wspólny bliski znajomy) i później mi ten mężczyzna opowiadał, co się działo. Nie dało się normalnie pogadać, bo mały w kółko chciał iść do różnych sklepów, wymuszał zabawki (nawet na poczcie będącej w tejże Galerii, bo były tam różne drobiazgi na sprzedaż). Rzucił się też na podłogę, bo tak mu się podobało i zaczął się drzeć oraz zwracać na siebie uwage. Znajomy skończył spotkanie, bo uznał, że w takich okolicznościach nie ma o czym w ogóle rozmawiać. Mały nie słuchał nikogo, za to jego ojciec słuchał jego i wykonywał jego polecenia, spełniał zachcianki. Masakra.
Raz spotkaliśmy się w naprawdę fajnej restauracji i w pewnym momencie,kiedy telefon małemu się znudził, zaczął biegać od stołu do kącika zabaw i z powrotem. Kelner zwrócił uwagę tym rodzicom,że chłopak stwarza zagrożenie dla kelnerów noszących szkła i ciężkie talerze - i tym samym dla siebie. To matka jeszcze się kłóciła z kelnerem,że co ona ma zrobić, przecież go nie przywiąże. Wstydziłam się za to też ja,choć to nie moja rodzina nawet.
Od tamtych sytuacji wiemy, że nieczęste spotkania mogą wchodzić w rachubę, ale zdecydowanie bez ich dziecka. Inaczej takie spotkanie przeradza się w walkę o uwagę, obawę, czy mały nie rozbije głowy, krzyk i zamieszanie i na koniec ulgę, kiedy już wracam do domu. To nie powinno tak wyglądać
Tragedia, ja generalnie nie mam pretensji do dzieci. One są skutkiem wychowania czyjegoś. Szkoda tylko, że często jest tak, że wszystkim dookoła jest wstyd za czyjeś dzieci, a rodzice są tak jakby dumni i nie widzą problemu- bo ciągła wymówka dla nich to, że to tylko dzieci ;(
Siatkarka
Awatar użytkownika
Echoidalia
VlogmasEnjoyer
Posty: 1378
Rejestracja: śr paź 02, 2024 6:26 pm

Post autor: Echoidalia »

Kufelpiwa pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 3:00 pm Tragedia, ja generalnie nie mam pretensji do dzieci. One są skutkiem wychowania czyjegoś. Szkoda tylko, że często jest tak, że wszystkim dookoła jest wstyd za czyjeś dzieci, a rodzice są tak jakby dumni i nie widzą problemu- bo ciągła wymówka dla nich to, że to tylko dzieci ;(
Niestety. I dodam, że to wszystko kiedyś tym bardziej obróci się przeciwko rodzicom, bo dzieci będą coraz gorsze i później w ogóle bez szacunku do kogokolwiek. Brak konsekwencji w wychowaniu czy respektowania zasad, a nawet jeszcze bronienie pewnych zachowań ('bo dzieci tak mają') to prosta droga do kłótni, nerwów i przyjmowania w życiu sporo stresu przez te dzieci. Jasne, raz na jakiś czas może dzieciak coś zepsuć, np. wybić szybę piłka, ale wtedy wiemy, że to było niechcący, ma przeprosić i rodzic musi pokryć szkodę. Natomiast nagminne takie rzeczy tylko psują atmosferę, odstręczają od takich znajomych i przyprawiaja o ból glowy. I później nauczyciel ma sobie poradzić z taką trzodą od rana do prawie wieczora, bo rodzicom nie spieszy się, by odebrać latorośl o odpowiedniej porze z przedszkola czy świetlicy, ponieważ sami chcą mieć spokój jak najdłużej na zakupy czy kawę na mieście.
Awatar użytkownika
Zoltka_kapucynka
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: ndz lut 23, 2025 9:51 pm

Post autor: Zoltka_kapucynka »

Echoidalia pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 3:12 pm Niestety. I dodam, że to wszystko kiedyś tym bardziej obróci się przeciwko rodzicom, bo dzieci będą coraz gorsze i później w ogóle bez szacunku do kogokolwiek. Brak konsekwencji w wychowaniu czy respektowania zasad, a nawet jeszcze bronienie pewnych zachowań ('bo dzieci tak mają') to prosta droga do kłótni, nerwów i przyjmowania w życiu sporo stresu przez te dzieci. Jasne, raz na jakiś czas może dzieciak coś zepsuć, wybić szybę piłka, ale wtedy wiemy, że to było niechcący, ma przeprosić i rodzic musi pokryć szkodę. Natomiast nagminne takie rzeczy tylko psują atmosferę, odstręczają od takich znajomych i przyprawiaja o bol glowy. I później nauczyciel ma sobie poradzić z trzodą od rana do prawie wieczora, bo rodzicom nie spieszy się, by odebrać latorośl o odpowiedniej porze z przedszkola czy świetlicy, bo sami chcą mieć spokój jak najdłużej na zakupy czy kawę na mieście.
No z tego co kojarzę problemy w szkole są, dzieciak wyzywa nauczycieli od głupich. Ma wyjebane co oni do niego mówią i sobie po klasie np chodzi w trakcie lekcji. Niestety wg mamy to nauczyciel sobie nie radzi i tylko mu uwagi wpisuje bo nie umie sobie z nim poradzić. Współczuję nauczycielom
Siatkarka
Awatar użytkownika
Neoonna
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 517
Rejestracja: pn maja 20, 2024 3:36 pm

Post autor: Neoonna »

Kufelpiwa pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 11:07 am Cześć mam pytanie na Wasz pogląd sytuacji.
Mam takich członków rodziny, którzy mają dwójkę dzieci w wieku szkolnym 1-3 podstawówki. Bardzo lubią u nas się gościć. Ich dzieci skaczą nam po kanapie, chodzą po stole - oni niby uwagę im zwracają ale te dzieci mają to w d… i robią ciągle to samo. Sama czasem zwrócę im uwagę by nie tupali bo pod nami mieszkają inni ludzie którym może to przeszkadzać - ja jestem taka, że szanuję innych i sama bym nie chciała by mi ktoś z sąsiadów tak życie uprzykrzał.
Od ich matki usłyszałam że przesadzam.
Często są też problemy z jedzeniem - cokolwiek nie przygotuje ciągle tym dzieciom coś nie pasuje - a to bułka z masłem nie taka, a to masło za mało maślane, a to że na stole nie ma płatków z mlekiem.
Zaglądają nam do lodówki i np pytają czy mogą zjeść jakiś jogurt - ja mówię, ze okej, ale niech zje ten jogurt. Dziecko mówi, że dobrze. W między czasie robię pizze i to dziecko pyta się mnie czy też będzie mogło zjeść tą pizzę. Ja, że oczywiście, ale niech zje najpierw jogurt bo ustaliliśmy, że może go wziąć, ale ma zjeść do końca. Niestety dziecko nie zjadło jogurtu i powiedziałam, że skoro nie może już jogurtu bo jest pełne to pizzy też nie będzie jadło bo jak się nie ma miejsca na jedną rzecz to na drugą też. Wjeżdża pizza na stół i pyta czy może pizzę - ja na to, tak jak zje jogurt- awantura - a mama mówi chodź dam Ci pizzę.
Zastanawiam się czy serio jest coś ze mną nie tak, czy się uwzięłam i jestem okropna, ale przestałam ich zapraszać i się odsunęłam bo czuję brak szacunku w moim własnym domu. Moje granice notorycznie są przekraczane.
Kolejna sprawa.
Czy to normalne że ktoś oferuje mi się że przyniesie mi ciasto jak przychodzi w gości i po wizycie przychodzi i mówi że zabiera je z powrotem?
Tak samo na wigilię, przyszli z ciastem zabrali, a potem mi wypomniano, że w ciąży dużo jem bo zjadłam 2 kawałki jakiegoś ciasta.
Zapraszają do siebie i mówią, że zrobili dużo jedzenia bo dużo jem, albo przy wszystkich, że dużo jem i ona by tyle nie zjadła (matka tych dzieci).
Mój mąż uważa, że przesadzam, że takie uwagi to nic złego, a zachowanie tych dzieci podsumowuje, że bez przesady to tylko dzieci i to normalne że czasem biegają po stole.

Dodam, że u innych zachowują się podobnie, łażą po kanapie za innych plecami, klepią po pupie ciocię i wujków, mojej córce kazały wąchać swoje stopy.

Raz teściowa zaprosila nas wszystkich na obiad do restauracji, oczywiście jedzenie dla dzieci, które sobie zamówiły było nie takie i ciągle coś nie pasuje- dostali na wynos to podrzucili nam te resztki i uciekli podsumowując, że jestem w ciąży i dużo jem to mam to zjeść.

Ich syn udawał że podstawia mi spluwę do głowy i strzela, a gdy zwróciłam mu uwagę, że to tak nie ładnie jego mama dla śmiechu zrobiła to samo.

Jestem z konserwatywnej rodziny i czasem mam bardziej surowy pogląd, ale no ja nie wiem czysto ze mną jest coś nie tak…
Jak lubią się gościć to to ukróć.

Jeśli ktoś przynosi coś na imprezę a potem zabiera to ze sobą to jest absolutnym bucem i prostakiem. Absolutnie nie robi się czegoś takiego.
Musisz przestać tych ludzi zapraszać, nie wiem, czy to rodzina męża czy twoja, ale nie musisz ich przyjmować i skakać nad nimi i jeszcze znosić bandy niewychowanych bachorów. A jesli to rodzina męża i on nalega na wizyty - nie gotuj nie szykuj nic nie rób. Odechce mu się gości. Natomiast jeśli ważniejsza jest dla niego ta rodzina niż ty - zastanów się dokładnie czy jest ci potrzebny mąż który ciebie nie szanuje.
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 937
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Waxap1 pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 2:54 pm Najgorszy sort człowieka ta bratowa - dzieci bez granic, ona też odhamowana, skoro pozwala tak się zachowywać dzieciom. Nie jesteś sztywna, w sumie podobny problem jak my mieliśmy tych znajomych, zwłaszcza w kwestii jedzenia oraz zachowania jak zwierzęta na wizytach. Później Ty ponosisz koszty - sprzątania, wyrzucania jedzenia, agresywnych zachowań i po spotkaniu czujesz się wyczerpana. O komentarzach odnośnie jedzenia, że ona to wprost mówi 🤯 że zjadłaś dwa kawałki, to już jest dla mnie wyższy level bycia spierd*lonym 🤯 trzeba mieć coś z głową, naprawdę.

Dobrze, że uciekłaś; jeśli resztę rodziny obgaduje, to Ciebie również, takim ludziom trzeba postawić mur obojętności, nie zapraszać, zachować polityczną poprawność. Cokolwiek byś jej nie powiedziała - że Ci przykro, że chciałabyś, żeby jej dzieci lepiej się w Twoim domu zachowywały, to ona by odwróciła kota ogonem, zrobiła z siebie ofiarę, wyciągnęłaby sytuacje z przeszłości kiedy to Twoje dzieci wg niej źle się zachowywały i czułabyś się jeszcze gorzej niż jakbyś tego nie powiedziała.

Trzymaj dystans, wszystko z Tobą ok 🫶
Dokładnie. Nie tłumaczyć się, nie tłumaczyć im nic absolutnie bo i tak odwrócą kota ogonem i wyjdziesz na tą złą przed rodziną. Po prostu nie zapraszać, nie chodzić do nich i udawać, że nie wiesz o co w ogóle chodzi jakby spytali czy się obraziłaś. Ignoruj ich w angielskim stylu. Niby neutralny kontakt w oczy ale trzymasz twardo dystans.
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 937
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

Echoidalia pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 2:47 pm Wszystko zaczyna się od dorosłych. Jeśli matka z ojcem nie umieją opanować dzieci, to, niestety, świadczy tylko o tych ludziach, że są niedojrzali i nieprzygotowani do tak odpowiedzialnej roli. Przykro mi, że tego doświadczacie, ale wyjście jest jedno: zero spotkań u was w domu albo co najwyżej spotkanie w miejscu publicznym, gdzie dorośli mogą zjeść przy stole, dzieci mają jakiś kącik zabaw/plac zabaw na terenie, ewentualnie jakieś animacje pod okiem doświadczonych pracowników.
Tak, tylko, że później chodzą tacy zjebani rodzice z dziećmi które wariują w restauracji czy kawiarni i psują posiłek wszystkim wkoło. Bo niestety kelnerzy nie zwracają uwagi bo jeszcze rodzic wariat będzie miał pretensje i kelner skończy z kłopotami. Dla takich ludzi nie powinni być miejsca w strefie publicznej. Niestety jest to tolerowane z jakiegoś powodu.
Awatar użytkownika
Zoltka_kapucynka
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: ndz lut 23, 2025 9:51 pm

Post autor: Zoltka_kapucynka »

Neoonna pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 6:11 pm Jak lubią się gościć to to ukróć.

Jeśli ktoś przynosi coś na imprezę a potem zabiera to ze sobą to jest absolutnym bucem i prostakiem. Absolutnie nie robi się czegoś takiego.
Musisz przestać tych ludzi zapraszać, nie wiem, czy to rodzina męża czy twoja, ale nie musisz ich przyjmować i skakać nad nimi i jeszcze znosić bandy niewychowanych bachorów. A jesli to rodzina męża i on nalega na wizyty - nie gotuj nie szykuj nic nie rób. Odechce mu się gości. Natomiast jeśli ważniejsza jest dla niego ta rodzina niż ty - zastanów się dokładnie czy jest ci potrzebny mąż który ciebie nie szanuje.
No ja już ich dawno nie zapraszam, po co mam się czuć źle w swoim domu. A jak chcą wpaść mówię że ja chętnie wpadnę i temat się urywa
Siatkarka
Awatar użytkownika
Zoltka_kapucynka
RóżowePolo
Posty: 11
Rejestracja: ndz lut 23, 2025 9:51 pm

Post autor: Zoltka_kapucynka »

chleb_ze_smalcem pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 6:29 pm Tak, tylko, że później chodzą tacy zjebani rodzice z dziećmi które wariują w restauracji czy kawiarni i psują posiłek wszystkim wkoło. Bo niestety kelnerzy nie zwracają uwagi bo jeszcze rodzic wariat będzie miał pretensje i kelner skończy z kłopotami. Dla takich ludzi nie powinni być miejsca w strefie publicznej. Niestety jest to tolerowane z jakiegoś powodu.
Żyjemy w dziwnych czasach gdzie kiedyś jakies rzeczy byłyby nie do pomyślenia, a aktualnie stają się coraz bardziej normalne. Mnie też wkurza jak siedzę sobie w restauracji czy gdziekolwiek a jakieś dziecko biega wszędzie i wszystkim przeszkadza. Ja nie wiem, sama bym się chyba ze wstydu spaliła jakby moje dziecko się tak zachowywało.
Siatkarka
Awatar użytkownika
Neoonna
Naczelny Zapierdalacz
Posty: 517
Rejestracja: pn maja 20, 2024 3:36 pm

Post autor: Neoonna »

Kufelpiwa pisze: ↑ndz wrz 27, 2026 6:58 pm No ja już ich dawno nie zapraszam, po co mam się czuć źle w swoim domu. A jak chcą wpaść mówię że ja chętnie wpadnę i temat się urywa
No i bardzo dobrze, tak trzymać.
Idalciks
Milion subskrypcji
Posty: 4274
Rejestracja: pt cze 21, 2024 1:12 pm

Post autor: Idalciks »

Albo przykłady z supermarketów- nagminne wożenie dużych dzieci w środku w wózku na zakupy. Przecież normalnemu człowiekowi byłoby zwyczajnie wstyd takie coś odwalać.
CiotkaRewelacja
SkrzydełkaZhooters
Posty: 202
Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm

Post autor: CiotkaRewelacja »

Ja tak unikam dzieci brata, moja bratowa jest odklejona. Mój największy horror był jak kiedyś mieszkałam za granicą i przyjechali do mnie z dziećmi lat… 6 i 9. Poszliśmy do parku krajobrazowego z kamieniami, klifami, wystającymi komarami drzew. Dzieci skakały po ogromnych skałach z jednego na drugi, zamiast iść ścieżką jak ludzie. Zwróciłam uwagę, żeby może jednak tak nie robiły to bratowa na mnie wsiadła. Tylko, że powiem szczerze trochę gdzieś miałam czy sobie złamią nogę czy nie, raczej martwiło mnie to że jako jedyna znam lokalny język a oni nie mają żadnego ubezpieczenia więc jak zaraz się coś ze*ra to ja będę dzwonić latać po szpitalach i spędzę noc na SOR a potem ja im będę papierologie przez miesiąc ogarniać. Dostałam wykład że nie mam dzieci a dzieci to są dzieci i one tak robią. Wszystko mi opadło. To było coś na zasadzie „mama zobacz wisze głową w dół nad kamienistym urwiskiem kręcąc śmigłem”
AKaBe93
Koczkodan
Posty: 120
Rejestracja: sob kwie 12, 2025 7:20 pm

Post autor: AKaBe93 »

O mój ulubiony temat, moja szwagier i szwagierka mają dzieci, spotkania z nimi u teściowej to istna mordęga. Dzieci przekrzykują dorosłych, ich rodzice oczywiście zero reakcji. Po obiedzie trzeba grać w gry dla dzieci, jak proponuję spacer i wychodzimy na niego z mężem to dziwne spojrzenia i oczekiwania ze wszystko ma być pod dyktando ich dzieci. Nie muszę mówić że przy stole nie spytają nawet co u nas, więc w sumie człowiek trochę nie wie co ze sobą robić😀 oczywiscie dzieci ani się witają ani nie żegnają, wpadają jak do chlewu i wszystko jest ok. Jak przychodzimy do nich bezpośrednio to jest to samo - kinder ball. Maz akurat trzyma moją stronę i ograniczamy raczej wizyty do minimum. W moim domu zawsze imprezy to był mix, część czasu bawilo się z dziećmi a potem było „teraz dorośli chcą trochę porozmawiać” i tyle i każdy to szanowal. Tutaj mam wrażenie że powiedzenie czegoś takiego to byłby koniec świata😂
CiotkaRewelacja
SkrzydełkaZhooters
Posty: 202
Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm

Post autor: CiotkaRewelacja »

AKaBe93 pisze: ↑pt paź 02, 2026 5:53 pm O mój ulubiony temat, moja szwagier i szwagierka mają dzieci, spotkania z nimi u teściowej to istna mordęga. Dzieci przekrzykują dorosłych, ich rodzice oczywiście zero reakcji. Po obiedzie trzeba grać w gry dla dzieci, jak proponuję spacer i wychodzimy na niego z mężem to dziwne spojrzenia i oczekiwania ze wszystko ma być pod dyktando ich dzieci. Nie muszę mówić że przy stole nie spytają nawet co u nas, więc w sumie człowiek trochę nie wie co ze sobą robić😀 oczywiscie dzieci ani się witają ani nie żegnają, wpadają jak do chlewu i wszystko jest ok. Jak przychodzimy do nich bezpośrednio to jest to samo - kinder ball. Maz akurat trzyma moją stronę i ograniczamy raczej wizyty do minimum. W moim domu zawsze imprezy to był mix, część czasu bawilo się z dziećmi a potem było „teraz dorośli chcą trochę porozmawiać” i tyle i każdy to szanowal. Tutaj mam wrażenie że powiedzenie czegoś takiego to byłby koniec świata😂
Też nie lubię tego dzieciocentryzmu w spotkaniach. To u mnie też właśnie rodzeństwo wymienione jest w tym mistrzem. Pięć dorosłych osób czeka na dziecko bo jak już wszyscy zeszliśmy do auta to 10 letniemu dziecku zachcialo sie do toalety, chociaż osiem razy wszyscy się pytali czy był każdy w toalecie. Pięć dorosłych osób na wycieczce idzie tam gdzie chce dziecko. Nie na kawę do kawiarni, na loda. Nie nad widoczek, ale do mini zoo. Unikam wyjść z nimi bo to nie są wyjścia z nimi tylko wyjścia dla ich dzieci a my jesteśmy tłem. Rodzinne spotkania tak samo, męczą mnie, wszyscy mają przerwać rozmowę i się patrzeć bo czeka nas piąty występ taneczno muzyczny. Rozumiem jeden czy dwa ale nie pięć. Moją mamę też to irytuje, tak jak mojego męża, więc raczej wszyscy unikamy. Kiedyś moja mama po prostu wyszła, bo dosłownie została sama przy stole, dziecko już z tych starszych ani dzień dobry ani mnie pocałuj w …, wzięli prezent poszło, wpadło tylko na chwilę zziajane zrobić szum wokół siebie i tyle, a dorośli byli zajęci sobą i dziećmi, olewając gości niedzieciatych w tym właśnie babcie. Dosłownie tak jak u ciebie.
AKaBe93
Koczkodan
Posty: 120
Rejestracja: sob kwie 12, 2025 7:20 pm

Post autor: AKaBe93 »

Tak brzmi bardzo podobnie, niestety u mnie teściowa jest po tej drugiej stronie, co prawda też bardziej potrafi zwrócić uwagę wnuczce o maniery niż rodzice, chociaż z drugiej strony mówi że to nie ona jest rodzicem i nie powinna się wtrącać (raz już wybuchnęłam bo nie dałam rady z ich zachowaniem i wtedy zaczęłyśmy o tym rozmawiać). Wracając do zaproszenia takich osób do swoich domów. Raz był szwagier z dziećmi u nas przelotem, pozamykałam wszystkie drzwi, żeby zaznaczyć granicę i siedziały dość grzecznie. Po jakiś czasie zaczęły bawić sie firanami - na zwrócenie uwagi szwagra nie miałam co liczyć - więc sama na nie huknęłam i grzecznie usiadły na dupę. Szwagier się śmiał oczywiście i nic więcej. Od tego czasu nie byli u nas😀
mariaow
Currently:Greece
Posty: 1263
Rejestracja: ndz lip 07, 2024 10:39 am

Post autor: mariaow »

Współczuję wam a jednocześnie dobrze to poczytać i wiedzieć, że nie ja jedna mam takie doświadczenia i myślę sobie, że to jest jakiś dramat. Nie wiem co się dzieje ze sposobem w jaki teraz „wychowuje” się dzieci. Niby w latach 80/90 było źle, ale szczerze to teraz jest chyba jeszcze gorzej. Mam np. koleżankę z jednym dzieckiem (co by było gdyby było więcej dzieci…) a mimo to nie da się z nią porozmawiać normalnie w obecności dziecka, cały czas przekrzykuje, terroryzuje wręcz żeby dostac to czego ono chce. Matka nieśmiało próbuje wtrącać że dorośli rozmawiają, że coś tam, ale to absolutnie nic nie daje. Młoda skacze, wymusza zabawy, ciągnie za rękaw, potrafi zatkać matce usta bo teraz ona mówi. Ma 5 lat, co będzie dalej? To jest normalne?
CiotkaRewelacja
SkrzydełkaZhooters
Posty: 202
Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm

Post autor: CiotkaRewelacja »

U mnie na szczęście nie wszystkie dzieci takie są, ale właśnie u rodzeństwa gdzie matka siedzi z dziećmi w domu dopóki nie są nastolatkami i wszystko się kręci wokół nich - to właśnie tam jest to najbardziej widoczne…
Aleksandra_18
Koczkodan
Posty: 114
Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm

Post autor: Aleksandra_18 »

W bliskiej rodzinie mojego partnera jest przypadek takiego "dzeciocentryzmu" (a piszę to jako osoba, która naprawdę lubi dzieci i sama planuję mieć dziecko w przyszłości), ale mam wrażenie że tam w ogóle jest głębszy problem. Ojciec tych dzieci jest praktycznie od nich odsunięty, mimo że z żoną nie są po rozwodzie, mieszkają razem a on nie ma wyjazdowej pracy. Dziadkowie (od strony matki) tych dzieci wręcz osaczają tę parę, tak to wygląda z boku. Przez to te dzieci mają słabą więź z ojcem, zresztą z własną mamą też nie jakąś super bliską. Dziadkowie oczywiście na wszystko pozwalają i wszystko za nie robią.
AKaBe93
Koczkodan
Posty: 120
Rejestracja: sob kwie 12, 2025 7:20 pm

Post autor: AKaBe93 »

Może to nie brzmi dobrze, ale cieszę się, że nie jestem w tym sama. Często czuję się jak czarna owca i mam wrażenie że tylko ja to widzę, ale serio takie spotkania to jest męka. Z drugiej strony mam bliską przyjaciółkę, której dziecko jest super, ma granice, jak rozmawiamy to zwraca uwagę, że teraz ciocia mówi i ma nie przekrzykiwać. Efekt jest taki, ze młodego da się lubić. Nie ma problemu ze siedzimy w trójkę przy stole. Czasem coś mi pokaże, czasem ja zagadam. Naprawdę się da, ale myślę że to też rodzice dzieci muszą mieć szacunek do innych osób wokół. Dla mnie takie nie zwracania uwagi to przede wszystkim brak szacunku rodziców do pozostałych, a efekt to tylko rozpieszczone dziecko.