Savoir-vivre i zachowania kulturalnego człowieka
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRe: Savoir-vivre i zachowania kulturalnego człowieka
Aż mi się przypomniała sytuacja z moją koleżanką. Umówiłyśmy się na kawę na mieście o dosyć wczesnej godzinie. Kawiarnia, którą wybrała koleżanka, była krótko po otwarciu. Koleżanka złożyła zamówienie, po czym wyciągnęła banknot 200 zł. Na to pani obsługująca (młoda dziewczyna) grzecznie powiedziała jej, że nie ma jak wydać, bo dopiero co otworzyła i nie ma drobniejszych nominałów. Koleżanka miała możliwość zapłacić kartą, ale preferowała gotówkę, więc uznała, że w takim razie wychodzi. Pani obsługująca na to, że już zdążyła nabić jej zamówienie. Koleżanka odparła: "na pewno sobie pani z tym poradzi" i wyszła. Zagotowało się we mnie, ale wyszłam za nią. Gdy tylko znalazłyśmy się na zewnątrz, koleżanka od razu skomentowała kelnerkę mówiąc, że była bardzo niemiła i oczekiwała potwierdzenia z mojej strony. Gdy jednak odpowiedziałam, że to ona była niemiła, nie przyjęła tego do wiadomości.
Myślę, że zasady dobrego wychowania możemy lepiej sprawdzić w zwykłych, codziennych interakcjach z innymi ludźmi niż na wielkich bankietach. Można poprawnie identyfikować wszystkie rodzaje sztućców i kieliszków, a jednocześnie być strasznym bucem na co dzień.
Myślę, że zasady dobrego wychowania możemy lepiej sprawdzić w zwykłych, codziennych interakcjach z innymi ludźmi niż na wielkich bankietach. Można poprawnie identyfikować wszystkie rodzaje sztućców i kieliszków, a jednocześnie być strasznym bucem na co dzień.
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 936
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Dokładnie tak jest. Do dzisiaj pamiętam urywek z jakiegoś dokumentu o hotelach brytyjskich jak dziad jadł śniadanie w hotelowej restauracji i chamsko i poniżający traktował kelnera. A to był jakiś tam hrabia czy inny książę. To był tak okropnie niemiły typ, że jako szef restauracji zakazałabym mu przychodzić jeśli tak traktuje moich pracowników i jeszcze bym nagłośniła wszędzie żeby ludzie wiedzieli jaki to buc. Dzisiaj by został zcancellowany i słusznie. Ale to było bardzo stare nagranie i wtedy pewnie słowa nie można było powiedzieć takiemu pierdowi. Jakby się kelner zbuntował to by wyleciał i jeszcze by później nie dostał żadnej pracy. A etykieta właśnie zakłada szacunek dla wszystkich niezależnie od ich stanu, to jest podstawa. Aż mi się nie chciało wierzyć, że tak okropny człowiek pochodzi z wyższych sfer.
Długie paznokcie oraz nail art jak najbardziej są nieeleganckie.chleb_ze_smalcem pisze: ↑wt wrz 15, 2026 5:47 pm Wczoraj YT podsunął mi filmiki takiej Francuzki z „old bourgeoisie” o elegancjii SV i w jednym z filmów mówiła o paznokciach. Że długie zawszą sa nieeleganckie, bo kojarzą się tanio i z dostępnością seksualną i inne bzdety ciotki klotki.
Pierwsze słyszę żeby paznokcie kojarzyły się seksualniedla mnie i chyba dla wszystkich kobiet w moim otoczeniu to po prostu kwestia preferencji ktora jakie nosi albo element stylu/ looku. Do tego dochodzi jeszcze nail art jak ktoś lubi. Nigdy w życiu długie paznokcie nie kojarzyły mi się, że są seksy i łamią jakieś tam zasady elegancji jak są w stonowanym kolorze. Chciaz kolorowe też nie, zależy jak się je zestawi. Chyba tylko dziecinny nail art albo jakieś neonowe kolory sprawiają, że kojarzą się mało elegancko ale reszta mnie zaskoczyła, że zawsze muszą być krótkie i w neutralnym kolorze. Strasznie to nudne. Czy tak też jest w Polsce, że według SV długie pazy kojarzą się z wiadomą profesją albo z byciem seksy i są nieeleganckie czy to znowu jakieś wymysły znudzonych „ekspertek” z neta?
Oczywiście, mogą się podobać, ale eleganckie nie są. Są uważane za kiczowate, przy czym długie paznokcie to takie, które wystają już dość znacznie za opuszki palców.
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 936
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 936
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Nail art to może i jest nieelegancki. Szczególnie jak to jakieś infantylne rzeczy. Ale normalne, zadbane, dłuższe paznokcie w jednym kolorze to nie wiem z której strony miały by być nieeleganckie. Moim zdaniem zadbane długie są o wiele bardziej estetyczne niż niezadbane krótkie. Jakby porównywać krótkie ale z suchymi zarośniętymi skórkami, obskrobane, połamane albo obgryzione to już bardziej elegancko wyglądają długie ale zadbane.
Ale też nie jestem ekspertką i najwidoczniej się nie znam, muszę się z tym pogodzić, że nigdy nie będę elegancka bo moje prawie zawsze wystają z 5 mm za opuszek. A obecnie to już w ogóle są szponiaste, prawie czarne i jestem nieelegancka karyna xd
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 936
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Myslam, ze ogolnie to tania marka dla ciebie. Oni w ostatnich latach chyba podnoszą ceny z tego co kojarzę a jakoś spadła.
Ta babka z YouTube nie pochodzi z takiej prawdziwej arystokracji. Wątpię, że chciałoby jej się kręcić filmiki na YT zamiast zajmować się „wyższymi” rzeczami gdyby pochodziła. Raczej z wyższej klasy średniej. Ale podkreśla w każdym filmiku, że wakacje spędzała w CHATEAU swoich dziadków na południu Francji i była prawnikiem na Champs-Élysées, żeby żaden plebejski widz nie pomyślał sobie, że to proletariacki kontent.
Kochana, ktos kto mowi „dŁugIe paZnKocIe Są nIeeLegAncKie” nie ma pojęcia o historii mody, nie wie, czym jest elegancja i nie bedzie umiał nawet uzasadnic dlaczego uważa tak, jak uważa, poza tym że „influ old money tak mowily”. Noś długie paznokcie, zadbane dłonie zawsze będą eleganckie.chleb_ze_smalcem pisze: ↑czw wrz 17, 2026 5:37 pm Nail art to może i jest nieelegancki. Szczególnie jak to jakieś infantylne rzeczy. Ale normalne, zadbane, dłuższe paznokcie w jednym kolorze to nie wiem z której strony miały by być nieeleganckie. Moim zdaniem zadbane długie są o wiele bardziej estetyczne niż niezadbane krótkie. Jakby porównywać krótkie ale z suchymi zarośniętymi skórkami, obskrobane, połamane albo obgryzione to już bardziej elegancko wyglądają długie ale zadbane.
Ale też nie jestem ekspertką i najwidoczniej się nie znam, muszę się z tym pogodzić, że nigdy nie będę elegancka bo moje prawie zawsze wystają z 5 mm za opuszek. A obecnie to już w ogóle są szponiaste, prawie czarne i jestem nieelegancka karyna xd
- gunernialne
- TłinkiBoss
- Posty: 3137
- Rejestracja: sob maja 17, 2025 7:22 pm
Nie trzeba znać się na historii mody, żeby wiedzieć, że ta moda się zmienia. Kiedyś niesamowicie modne były chociażby pudrowane peruki czy poulaine (obuwie z bardzo długimi noskami). Dziś uznalibyśmy je za mało eleganckie, żeby nie powiedzieć absurdalnie nietrafione tak naprawdę w przypadku każdej okazji, która nie jest balem przebierańców czy balem z zamysłem historycznym.Neoonna pisze: ↑pt wrz 18, 2026 10:21 am Kochana, ktos kto mowi „dŁugIe paZnKocIe Są nIeeLegAncKie” nie ma pojęcia o historii mody, nie wie, czym jest elegancja i nie bedzie umiał nawet uzasadnic dlaczego uważa tak, jak uważa, poza tym że „influ old money tak mowily”. Noś długie paznokcie, zadbane dłonie zawsze będą eleganckie.
To co kiedyś uznawane było za modne czy eleganckie z naszej dzisiejszej perspektywy może być uznawane za nieeleganckie. Świat się zmienia. Rzeczy nie stają się nieeleganckimi lub eleganckimi na zawsze.
Chociaż wciąż - długie paznokcie były kiedyś symbolem statusu (Chiny), ale czy one kiedykolwiek były eleganckie? Zwłaszcza w Europie? No raczej nie. Na pewno były tym elementem, który pozwalał na swobodne wyrażanie siebie. Przykładowo w zwariowanych latach 70, 80 czy niezapomnianym przełomie lat 90-2000. To już zbudowało ich współczesny obraz bliższy kiczowi i przesadzie niż elegancji.
Możemy postrzegać długie, zadbane paznokcie w jednolitych kolorach dalej jako symbol statusu - na zasadzie, że mogę mieć je tak długie i tak zadbane, ponieważ nie pracuje fizycznie, ale mimo to w kategorii "elegancji" z naszej aktualnej perspektywy one swojego miejsca nie mają
- Juliaturczyniak
- Vlog bez cięć
- Posty: 4927
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
- Juliaturczyniak
- Vlog bez cięć
- Posty: 4927
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Słucham,o czymś co mnie nie interesuje, a wiem, że dla kogoś jest ważne ;)
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 936
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Nawet jak nie są eleganckie, to trudno. Nie wszystko musi być wtłoczone w sztywne ramy. Ogólnie część z tych zasad wydaje mi się strasznie skostniała i przedawniona. Na przykład wszystko ma być w stonowanych beżowych albo burych barwach, kolory nieeleganckie. Straszna nuda. Jak ktoś nie lubi takiego stylu to będzie widać, że nie czuję się komfortowo i jest przebrany za old money a nie ubrany elegancko.Neoonna pisze: ↑pt wrz 18, 2026 10:21 am Kochana, ktos kto mowi „dŁugIe paZnKocIe Są nIeeLegAncKie” nie ma pojęcia o historii mody, nie wie, czym jest elegancja i nie bedzie umiał nawet uzasadnic dlaczego uważa tak, jak uważa, poza tym że „influ old money tak mowily”. Noś długie paznokcie, zadbane dłonie zawsze będą eleganckie.
Jestem raczej maksymalistka i często noszę dużą biżuterię z naturalnych minerałów w kolorze dopasowanym do ubrań. To nieeleganckie, bo biżuteria powinna być złota/srebrna i delikatna. Tylko nie wiem jak coś co pochodzi z ziemi i jest naturalne i ponadczasowe , np lapis lazuli, może być nieeleganckie.
Zauważyłam też, że te zasady nie przekładają się 1:1 z europy na stany. Te nieszczęsne paznokcie, dużo kobiet ma je zrobione, a przynajmniej pomalowane. W europie to te ekspertki powariowałyby na słowa rubber base overlay albo nie daj Boże gel-x.
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 936
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Co do zmieniającej się mody, to w tych zasadach eleganckiego ubioru chodzi przede wszystkim o to, żeby nie poddawać się trendom i nosić rzeczy tzw ponadczasowe oraz dobrze się czuć w swoim ciele. Czyli ta cała etykieta sama sobie przeczy. Z jednej strony masz wszystkim okazywać szacunek i nie patrzeć na nich przez pryzmat tego jak wyglądają ani skąd pochodzą. Masz się czuć komfortowo sama ze sobą i być pewna siebie.
Z drugiej strony masz setki sztywnych zasad i wytycznych co do tego jak możesz a jak nie możesz się ubierać i malować, bo inaczej jestes nieelegancka i na wygląd kładzie się ogromny nacisk - co obniża pewność siebie. Więc wcześniejsze założenia wyrzucamy do kosza, bo niby masz nie oceniać książki po okładce ale dokładnie to się robi tymi zasadami. Straszna obłuda.
Podobnie jest z makijażem. To nieeleganckie mieć mocny makijaż, bo to świadczy o braku pewności siebie i tym, że kobieta nie akceptuje swoich cech jeśli tak bardzo je tuszuje i próbuje zmienić. Ok, coś w tym może być. W tym samym filmie jest mówione o makijażu „dozwolonym” oraz o braku makijażu. Okazuje się, że brak makijażu również jest zły. Czyli kiedy jesteś pewna swoich naturalnych cech i lubisz swoją twarz do tego stopnia, że nie chcesz się malować lub po prostu nie lubisz make-upu, to też jesteś nieelegancka xd
Z drugiej strony masz setki sztywnych zasad i wytycznych co do tego jak możesz a jak nie możesz się ubierać i malować, bo inaczej jestes nieelegancka i na wygląd kładzie się ogromny nacisk - co obniża pewność siebie. Więc wcześniejsze założenia wyrzucamy do kosza, bo niby masz nie oceniać książki po okładce ale dokładnie to się robi tymi zasadami. Straszna obłuda.
Podobnie jest z makijażem. To nieeleganckie mieć mocny makijaż, bo to świadczy o braku pewności siebie i tym, że kobieta nie akceptuje swoich cech jeśli tak bardzo je tuszuje i próbuje zmienić. Ok, coś w tym może być. W tym samym filmie jest mówione o makijażu „dozwolonym” oraz o braku makijażu. Okazuje się, że brak makijażu również jest zły. Czyli kiedy jesteś pewna swoich naturalnych cech i lubisz swoją twarz do tego stopnia, że nie chcesz się malować lub po prostu nie lubisz make-upu, to też jesteś nieelegancka xd
Beia z myslenia ze mocny makijaz swiadczy o braku pewnosci siebie i nieakceptowaniu swojego wyglądu. Tak calkiem serio. Zeby zrobic sobie mocny makijaz i nie powiedziec sobie do lustra „boze wygladam jak klaun” trzeba miec pewnosc siebie i odwage wlasnie. No i malo kto, myslac „a zrobie sobie czarne smoky” chce wyglądać tak samo.chleb_ze_smalcem pisze: ↑pt wrz 18, 2026 12:57 pm Co do zmieniającej się mody, to w tych zasadach eleganckiego ubioru chodzi przede wszystkim o to, żeby nie poddawać się trendom i nosić rzeczy tzw ponadczasowe oraz dobrze się czuć w swoim ciele. Czyli ta cała etykieta sama sobie przeczy. Z jednej strony masz wszystkim okazywać szacunek i nie patrzeć na nich przez pryzmat tego jak wyglądają ani skąd pochodzą. Masz się czuć komfortowo sama ze sobą i być pewna siebie.
Z drugiej strony masz setki sztywnych zasad i wytycznych co do tego jak możesz a jak nie możesz się ubierać i malować, bo inaczej jestes nieelegancka i na wygląd kładzie się ogromny nacisk - co obniża pewność siebie. Więc wcześniejsze założenia wyrzucamy do kosza, bo niby masz nie oceniać książki po okładce ale dokładnie to się robi tymi zasadami. Straszna obłuda.
Podobnie jest z makijażem. To nieeleganckie mieć mocny makijaż, bo to świadczy o braku pewności siebie i tym, że kobieta nie akceptuje swoich cech jeśli tak bardzo je tuszuje i próbuje zmienić. Ok, coś w tym może być. W tym samym filmie jest mówione o makijażu „dozwolonym” oraz o braku makijażu. Okazuje się, że brak makijażu również jest zły. Czyli kiedy jesteś pewna swoich naturalnych cech i lubisz swoją twarz do tego stopnia, że nie chcesz się malować lub po prostu nie lubisz make-upu, to też jesteś nieelegancka xd
Smieszy mnie to udawanie wsród kobiet ze są eleganckie i mają wysoki status społeczny. Girl, masz źle przeszytą marynarke z Zary, ze spodni wystają ci nitki, masz suche blond strzępy kłaka i wynajęte mieszkanie w podrzednej dzielnicy, jaki status, jaka elegancja xd
Kobieta o faktycznie wysokim statusie nie bedzie sie przejmować tym czy czerwone pazy za opuszek są ok czy nie są ok.
Te cosplaye old money są równie żałosne. Laski robią z siebie stare maleńkie.
-
Jennifer
No ale jednak jesteśmy w wątku o savoir vivre, nie oszukujmy się, że wszystko, co nosimy, robimy i mówimy będzie od A do Z eleganckie. Są sytuacje, kiedy lepiej założyć coś w stonowanych kolorach, czy zrobić lżejszy makijaż - jakaś ważna uroczystość, rozmowa o pracę, itd., a są sytuacje, kiedy możesz sobie dokleić 5cm tipsy i zrobić tapetę jak klaun - festiwale, imprezy, cokolwiek, co nie jest formalną uroczystością. Sama noszę w dużej mierze sportowe ubrania i mocny makijaż - czy to eleganckie? Nie, ale nie będę z tego powodu płakać, bo myślę, że elegancja to też umiejętność dostosowania ubioru do odpowiedniej okazji.
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 936
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
To też jest duża umiejętność zrobić mocny makijaż tak żeby dobrze wyglądał. I szczerze to osobiście nie mam pojęcia dlaczego miałoby to świadczyć o braku pewności siebie a nie np o tym, że ktoś lubi robić sobie makijaż i traktuje to jakoś wyrażenie swojego stylu. „Eksperci” za dużo sobie dopowiadają albo projektują na innych.Neoonna pisze: ↑pt wrz 18, 2026 1:20 pm Beia z myslenia ze mocny makijaz swiadczy o braku pewnosci siebie i nieakceptowaniu swojego wyglądu. Tak calkiem serio. Zeby zrobic sobie mocny makijaz i nie powiedziec sobie do lustra „boze wygladam jak klaun” trzeba miec pewnosc siebie i odwage wlasnie. No i malo kto, myslac „a zrobie sobie czarne smoky” chce wyglądać tak samo.
Smieszy mnie to udawanie wsród kobiet ze są eleganckie i mają wysoki status społeczny. Girl, masz źle przeszytą marynarke z Zary, ze spodni wystają ci nitki, masz suche blond strzępy kłaka i wynajęte mieszkanie w podrzednej dzielnicy, jaki status, jaka elegancja xd
Kobieta o faktycznie wysokim statusie nie bedzie sie przejmować tym czy czerwone pazy za opuszek są ok czy nie są ok.
Te cosplaye old money są równie żałosne. Laski robią z siebie stare maleńkie.
Sama nie używam makijażu, dosłownie sporadycznie się zdarza przeważnie kiedy traktuje go jako część looku. Ale w 99% przypadków mój tzw statement piece to będzie jakaś biżuteria albo paznokcie a nie np pomadka czy makijaż oczu. I to nie jest dlatego, że nie umiem się malować albo nie chce mi się (chociaż trochę mi się nie chce xd) tylko dlatego, że mam inne preferencje. O mocno wymalowanej kobiecie nie pomyślałabym, o matko, jaka ma niska pewność siebie. Tylko, wow chciało jej się wstać wcześnie, skompletować wszystko, nauczyć się technik i zrobić sobie nienaganny makijaż, widzę to jako bycie ekstra, wkładasz w coś dodatkową energię. A jak to pasuje do jej stylu to już w ogóle wisienka na torcie. Natomiast mój styl jest całkiem inny. Mam swoją markę nad którą pracuje i nie ma w niej miejsca na mocny makijaż. Bo to nie jest coś czym jestem zainwestowana ani nie uważam, że tego potrzebuje. Jak ktoś ma problem z tym, że nie rozświetlam swojej twarzy podkładem a powinnam bo niby z wiekiem traci blask xd to to jest jego problem a nie mój. Ja swoją twarz lubię. Tylko nos chciałabym większy
Nie rozumiem skąd w tym wątku jakaś potrzeba wywodzenia, że w zasadzie to wszystko jest eleganckie. Nie wszystko jest eleganckie i zgodne z savoir-vivre i tyle. To jest w miarę sztywny zbiór zasad, a obecnie w większość miejsc nie ma żadnego wymogu stosowania się do wszystkich z nich, więc nie wiem po co upierać się, że coś jest zgodne z savoir-vivre, jeśli nie jest. To nie ma wpływu na nasze życie w większości. Nikt nas z lidla czy biedry nie wyprosi, bo nasz strój nie jest zgodny z zasadami. Ba, nawet z opery nikt nas już nie wyprosi, ani ogólnie nic nie powie. A jak powie nam coś, to znaczy, że sam savoir-vivre nie przestrzega, bo zgodnie z tymi zasadami nie należy sprawiać swoim zachowaniem, żeby ktoś poczuł się źle ze sobą.
No i nie, bardzo długie paznokcie (powyżej 5 mm) nie są uznawane za zgodne z savoir-vivre i nie są eleganckie. A jak jeszcze są krzykliwie pomalowane, to przywołują skojarzenia erotyczno-wulgarne. Ale w tym nie ma nic złego
, nie wiem dlaczego mieć problem z tym, żeby pogodzić się z tym, że nie przestrzegamy tych zasad, skoro ich nie przestrzegamy. Ja noszę praktycznie wszędzie i zawsze sportowe buty. Czy to eleganckie? Nie. Czy w zwiazku z tym zmierzam przerzucić się na obuwie uznawane za eleganckie? Absolutnie nie. Czy będę prowadziła krucjatę mającą na celu uznanie butów sportowych za eleganckie? Też nie, bo mi to zwisa.
No i nie, bardzo długie paznokcie (powyżej 5 mm) nie są uznawane za zgodne z savoir-vivre i nie są eleganckie. A jak jeszcze są krzykliwie pomalowane, to przywołują skojarzenia erotyczno-wulgarne. Ale w tym nie ma nic złego
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 936
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Nie wiem gdzie tym tam widzisz krucjatę mającą na celu uznanie czegokolwiek za eleganckie. Zdaje siebie sprawę z tego, że pewne rzeczy nie są uznawane za takie, co już napisałam ale to nie zmienia faktu, że nie rozumiem skąd się to wzięło, dlaczego tak jest i zastanawia mnie jak widzą to inni. Nie rozumiem potrzeby przychodzenia w miejsce które służy do dyskusji powiedzieć ludziom, że dyskusja jest zbędna, bo są takie a takie zasady, bo tak. Jak jesteś w kręgu ludzi poza internetem, to też tak robisz?Barasia pisze: ↑pt wrz 18, 2026 1:55 pm Nie rozumiem skąd w tym wątku jakaś potrzeba wywodzenia, że w zasadzie to wszystko jest eleganckie. Nie wszystko jest eleganckie i zgodne z savoir-vivre i tyle. To jest w miarę sztywny zbiór zasad, a obecnie w większość miejsc nie ma żadnego wymogu stosowania się do wszystkich z nich, więc nie wiem po co upierać się, że coś jest zgodne z savoir-vivre, jeśli nie jest. To nie ma wpływu na nasze życie w większości. Nikt nas z lidla czy biedry nie wyprosi, bo nasz strój nie jest zgodny z zasadami. Ba, nawet z opery nikt nas już nie wyprosi, ani ogólnie nic nie powie. A jak powie nam coś, to znaczy, że sam savoir-vivre nie przestrzega, bo zgodnie z tymi zasadami nie należy sprawiać swoim zachowaniem, żeby ktoś poczuł się źle ze sobą.
No i nie, bardzo długie paznokcie (powyżej 5 mm) nie są uznawane za zgodne z savoir-vivre i nie są eleganckie. A jak jeszcze są krzykliwie pomalowane, to przywołują skojarzenia erotyczno-wulgarne. Ale w tym nie ma nic złego, nie wiem dlaczego mieć problem z tym, żeby pogodzić się z tym, że nie przestrzegamy tych zasad, skoro ich nie przestrzegamy. Ja noszę praktycznie wszędzie i zawsze sportowe buty. Czy to eleganckie? Nie. Czy w zwiazku z tym zmierzam przerzucić się na obuwie uznawane za eleganckie? Absolutnie nie. Czy będę prowadziła krucjatę mającą na celu uznanie butów sportowych za eleganckie? Też nie, bo mi to zwisa.
Zakładam, że mamy więcej niż kilka lat i więcej niż dwie szare komórki i możemy się zastanawiać nad różnymi kwestiami oraz teoretyzować sobie bez bycia napominanym jak bardzo jest to bez sensu. Bo zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że nic się nie stanie jak złamie zasady SV i nikt nie wyprosi mnie z biedry. Nie potrzeba mi do tego hiperboli.
Podpisuję się i dorzucam swoje trzy gorsze. Większość rzeczy tu omawianych to elementy „dobrego wychowania”, tzw. Kindersztuby czyli jakieś tam mieszczańskie etykiety. A SV, który nazwijmy sobie po polsku elegancją dworską - tak stosuje duże uproszczenia- to w przeciwieństwie do „dobrego (mieszczańskiego) wychowania” straszne ciśnienie na skomplikowane obrządki.Barasia pisze: ↑pt wrz 18, 2026 1:55 pm Nie rozumiem skąd w tym wątku jakaś potrzeba wywodzenia, że w zasadzie to wszystko jest eleganckie. Nie wszystko jest eleganckie i zgodne z savoir-vivre i tyle. To jest w miarę sztywny zbiór zasad, a obecnie w większość miejsc nie ma żadnego wymogu stosowania się do wszystkich z nich, więc nie wiem po co upierać się, że coś jest zgodne z savoir-vivre, jeśli nie jest. To nie ma wpływu na nasze życie w większości. Nikt nas z lidla czy biedry nie wyprosi, bo nasz strój nie jest zgodny z zasadami. Ba, nawet z opery nikt nas już nie wyprosi, ani ogólnie nic nie powie. A jak powie nam coś, to znaczy, że sam savoir-vivre nie przestrzega, bo zgodnie z tymi zasadami nie należy sprawiać swoim zachowaniem, żeby ktoś poczuł się źle ze sobą.
No i nie, bardzo długie paznokcie (powyżej 5 mm) nie są uznawane za zgodne z savoir-vivre i nie są eleganckie. A jak jeszcze są krzykliwie pomalowane, to przywołują skojarzenia erotyczno-wulgarne. Ale w tym nie ma nic złego, nie wiem dlaczego mieć problem z tym, żeby pogodzić się z tym, że nie przestrzegamy tych zasad, skoro ich nie przestrzegamy. Ja noszę praktycznie wszędzie i zawsze sportowe buty. Czy to eleganckie? Nie. Czy w zwiazku z tym zmierzam przerzucić się na obuwie uznawane za eleganckie? Absolutnie nie. Czy będę prowadziła krucjatę mającą na celu uznanie butów sportowych za eleganckie? Też nie, bo mi to zwisa.
Dobre wychowanie jest po to, żeby było miło i łatwo.
Ale przyznaje, ze mnie trochę smutno jak ludzie do teatru przychodzą w swoich codziennych ciuchach, ale to moje i wynika z tego ze lubię rytuały i „specjalne” okazje.
Nie mam problemu z tym, ze ktoś je rybę zwykłym nożem tak długo jak ogarnia, ze ma do ust włożyć tyle ile śmieci na raz, jeść z zamkniętymi ustami i nie płuc na talerz ościami etc. Tyle naprawdę wystarczy, elegancja nie potrzebna. ;)
Aczkolwiek mój dziadek nigdy nie założył w mieście krótkich spodni, nie używa jeansów i jest mocno zniesmaczony tym, ze panowie potrafią po mieście paradować bez koszulki.
Co innego dyskutować, dlaczego i skąd się coś wzięło (chociaż w przypadku wielu zasad jak najbardziej pasuje powiedzenie "z dupy"), a co innego próbować udowodnić, że coś się wpisuje w określony zbiór zasad sv, skoro ewidentnie się nie wpisuje. Chyba mamy więcej niż dwie szare komórki i potrafimy dopasować kółko do okrągłego otworka, a sześcian do kwadratowego, więc potrafimy też rozpoznać co spełnia warunki jakiejś zasady, a co nie. Że tak się posłużę twoją superwredną retoryką.chleb_ze_smalcem pisze: ↑pt wrz 18, 2026 2:18 pm Nie wiem gdzie tym tam widzisz krucjatę mającą na celu uznanie czegokolwiek za eleganckie. Zdaje siebie sprawę z tego, że pewne rzeczy nie są uznawane za takie, co już napisałam ale to nie zmienia faktu, że nie rozumiem skąd się to wzięło, dlaczego tak jest i zastanawia mnie jak widzą to inni. Nie rozumiem potrzeby przychodzenia w miejsce które służy do dyskusji powiedzieć ludziom, że dyskusja jest zbędna, bo są takie a takie zasady, bo tak. Jak jesteś w kręgu ludzi poza internetem, to też tak robisz?
Zakładam, że mamy więcej niż kilka lat i więcej niż dwie szare komórki i możemy się zastanawiać nad różnymi kwestiami oraz teoretyzować sobie bez bycia napominanym jak bardzo jest to bez sensu. Bo zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że nic się nie stanie jak złamie zasady SV i nikt nie wyprosi mnie z biedry. Nie potrzeba mi do tego hiperboli.![]()
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 936
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Cóż jaka zaczepka, taka odpowiedź. Dalej nie wiem gdzie próbuje udowodnić, że coś wpisuje się w zasady SV skoro ewidentnie się nie wpisuje. I skąd masz autorytet żeby dyktować o czym można dyskutować a o czym nie, poza miejscem które przytoczyłaś, czuli z dupy właśnie.Barasia pisze: ↑pt wrz 18, 2026 4:15 pm Co innego dyskutować, dlaczego i skąd się coś wzięło (chociaż w przypadku wielu zasad jak najbardziej pasuje powiedzenie "z dupy"), a co innego próbować udowodnić, że coś się wpisuje w określony zbiór zasad sv, skoro ewidentnie się nie wpisuje. Chyba mamy więcej niż dwie szare komórki i potrafimy dopasować kółko do okrągłego otworka, a sześcian do kwadratowego, więc potrafimy też rozpoznać co spełnia warunki jakiejś zasady, a co nie. Że tak się posłużę twoją superwredną retoryką.
A czy ja Cię zacytowałam w moim pierwszym komentarzu, że uważasz, że cię zaczepiłam personalnie? Podczytuję wątek od jakiegoś czasu, długie pazy to nie pierwsze "coś" co średnio wpisuje się w sv, a ktoś próbuje udowodnić, że jak najbardziej. Akurat pazy były ostatnie, to się odniosłam, ale skoro nie cytuję, to chyba znaczy, że nie odpowiadam komuś konkretnie, tylko zabieram głos w rozmowie. Można?chleb_ze_smalcem pisze: ↑pt wrz 18, 2026 4:23 pm Cóż jaka zaczepka, taka odpowiedź. Dalej nie wiem gdzie próbuje udowodnić, że coś wpisuje się w zasady SV skoro ewidentnie się nie wpisuje. I skąd masz autorytet żeby dyktować o czym można dyskutować a o czym nie, poza miejscem które przytoczyłaś, czuli z dupy właśnie.
Uderz w stół...
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 936
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Nie cytujesz ale odnosisz się do dyskusji która rozpoczęłam więc to logiczne, że Uderz w stól, w sytuacji kiedy ktoś mówi coś co odnosi się do tego co powiedziałaś ale „obok ciebie” a nie do ciebie. Twoje zachowanie odpowiada temu jakbyś stała i słuchała o czym rozmawiają ludzie i nagle zaczęła mówić zupełnie z boku jak ty to widzisz ale nie do nich tylko obok nich, chociaż oni stoją obok ciebie, wszystko słyszą i zastanawiają się o co ci chodzi.Barasia pisze: ↑pt wrz 18, 2026 4:26 pm A czy ja Cię zacytowałam w moim pierwszym komentarzu, że uważasz, że cię zaczepiłam personalnie? Podczytuję wątek od jakiegoś czasu, długie pazy to nie pierwsze "coś" co średnio wpisuje się w sv, a ktoś próbuje udowodnić, że jak najbardziej. Akurat pazy były ostatnie, to się odniosłam, ale skoro nie cytuję, to chyba znaczy, że nie odpowiadam komuś konkretnie, tylko zabieram głos w rozmowie. Można?
Uderz w stół...![]()
Nie, odpowiada temu, że włączam się do dyskusji z grupą ludzi, nie konkretnie z jedną osobą. Mówiłam do grupy, nie do ciebie konkretnie. Kończę ten dziwny off-top, pa.chleb_ze_smalcem pisze: ↑pt wrz 18, 2026 4:52 pm Nie cytujesz ale odnosisz się do dyskusji która rozpoczęłam więc to logiczne, że Uderz w stól, w sytuacji kiedy ktoś mówi coś co odnosi się do tego co powiedziałaś ale „obok ciebie” a nie do ciebie. Twoje zachowanie odpowiada temu jakbyś stała i słuchała o czym rozmawiają ludzie i nagle zaczęła mówić zupełnie z boku jak ty to widzisz ale nie do nich tylko obok nich, chociaż oni stoją obok ciebie, wszystko słyszą i zastanawiają się o co ci chodzi.