Czy każda zazdrość w związku jest zła czy może jej niewielka ilość jest wskazana?
Zawsze wychodziłem z założenia, że zazdrość nie jest czymś pozytywnym i starałem się trzymać na wodzy swoje emocje, nawet jeśli coś takiego czułem to starałem się nie dać po sobie poznać. Szczególnie, że nie chciałem by partnerka uznawała mnie za kontrolującego, ograniczającego ją tam gdzie nie potrzeba.
Jednak ostatnio dziewczyna próbowała we mnie wzbudzić zazdrość, ja to po prostu zbyłem i wydaje mi się, że jej się smutno zrobiło po tej rozmowie - dlatego zacząłem myśleć. Czy taka postawa nie wysyła wiadomości, że niby jest mi wszystko jedno, co będzie z tego związku? Że nie martwię się o to czy ktoś jej nie podrywa lub ona kogoś.
Ja się nie martwię, bo jej po prostu ufam, a jeśli się zawiodę to byłby jej wybór i tyle - tak zawsze myślałem - ale teraz zastanawiam się czy trochę nie powinno się choćby "udawać" zazdrości, albo coś w tym stylu.
Zazdrość?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Pamieculotna
- Tritonotti
- Posty: 193
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
Udawać to może nie, bo skoro czegoś nie czujesz to nie ma co robić wbrew sobie, ale z perspektywy kobiety mogę napisać, że delikatna zazdrość jest wskazana, pokazuje nam, że facet nie wyobraża sobie nas oddać komuś innemu, że jesteśmy "jego".koparka_walec pisze: ↑wt kwie 07, 2026 2:12 am Czy każda zazdrość w związku jest zła czy może jej niewielka ilość jest wskazana?
Zawsze wychodziłem z założenia, że zazdrość nie jest czymś pozytywnym i starałem się trzymać na wodzy swoje emocje, nawet jeśli coś takiego czułem to starałem się nie dać po sobie poznać. Szczególnie, że nie chciałem by partnerka uznawała mnie za kontrolującego, ograniczającego ją tam gdzie nie potrzeba.
Jednak ostatnio dziewczyna próbowała we mnie wzbudzić zazdrość, ja to po prostu zbyłem i wydaje mi się, że jej się smutno zrobiło po tej rozmowie - dlatego zacząłem myśleć. Czy taka postawa nie wysyła wiadomości, że niby jest mi wszystko jedno, co będzie z tego związku? Że nie martwię się o to czy ktoś jej nie podrywa lub ona kogoś.
Ja się nie martwię, bo jej po prostu ufam, a jeśli się zawiodę to byłby jej wybór i tyle - tak zawsze myślałem - ale teraz zastanawiam się czy trochę nie powinno się choćby "udawać" zazdrości, albo coś w tym stylu.
Co do pytania - owszem, całkowite zlanie tematu może być odczytane jako "wszystko jedno", jakby nie do końca Ci zależało. Z drugiej strony, skoro to ona "starała sie" wzbudzić zazdrość, a nie sama sytuacja w jakiej się naturalnie znaleźliście (z osobą trzecia), też może wpływać na to, ze sztucznie kreowane poczucie po prostu nie wystąpiło.
Coś jest w tym, że postrzeganie przez kobiety zazdrosci u faceta, jest równoznaczne z tym, że mu zależy (oczywiście w granicach rozsądku, nie mówię o skrajnych przypadkach i jakimś ograniczaniu). Brak reakcji to trochę jakbyś miał to gdzieś, i zaufanie nie ma tu nic do rzeczy :-) musi lekko szczypać serduszko:-)
- koparka_walec
- Gacie z oceanu
- Posty: 49
- Rejestracja: śr paź 29, 2025 6:51 pm
Dzięki za odpowiedź.Pamieculotna pisze: ↑wt kwie 07, 2026 10:32 am Udawać to może nie, bo skoro czegoś nie czujesz to nie ma co robić wbrew sobie, ale z perspektywy kobiety mogę napisać, że delikatna zazdrość jest wskazana, pokazuje nam, że facet nie wyobraża sobie nas oddać komuś innemu, że jesteśmy "jego".
Co do pytania - owszem, całkowite zlanie tematu może być odczytane jako "wszystko jedno", jakby nie do końca Ci zależało. Z drugiej strony, skoro to ona "starała sie" wzbudzić zazdrość, a nie sama sytuacja w jakiej się naturalnie znaleźliście (z osobą trzecia), też może wpływać na to, ze sztucznie kreowane poczucie po prostu nie wystąpiło.
Coś jest w tym, że postrzeganie przez kobiety zazdrosci u faceta, jest równoznaczne z tym, że mu zależy (oczywiście w granicach rozsądku, nie mówię o skrajnych przypadkach i jakimś ograniczaniu). Brak reakcji to trochę jakbyś miał to gdzieś, i zaufanie nie ma tu nic do rzeczy :-) musi lekko szczypać serduszko:-)
Skoro mam nie udawać, to co mogę zrobić? Wysłać ją samą z koleżankami singielkami do klubu?
W sumie to nie jest tak, że kompletnie nic nie czuję zazdrości, po prostu starałem się jej nie okazywać. Bywało, że wspominała o jakimś koledze częściej niż zwykle, i zaczynałem się wtedy zastanawiać czy coś tam się nie dzieje między nimi. Mam zrobić aferę w takiej sytuacji
-
yagodzianka
- RoyalBaby
- Posty: 29
- Rejestracja: śr wrz 16, 2026 8:23 am
Delikatna i nietoksyczna zazdrośc może być czymś pozytywnym i wskazanym bo wskazuje na zaangażowanie.
W sumie uważam, że jak osoba w związku próbuje wzbudzić zazdrość u swojego partnera, to znaczy, że czegoś jej brakuje/czuje się może niedoceniana czy coś podobnego, no ogólnie że czegoś brakuje od tej drugiej strony. I stąd właśnie te próby wzbudzania zazdrości: żeby zobaczyć, czy ci na niej zależy, bo może mało to okazujesz albo by poczuć się lepiej bo „zazdrosny to kocha, podobam mu się” itp.
Także ja bym z nią pogadała po prostu, czy czegoś jej brakuje w tym związku, czy jest coś co za mało jej dajesz.
Delikatna, łagodna zazdrość jest moim zdaniem normalna, jeśli też nie pojawia się non stop i jeśli nie przerodziła się w coś poważniejszego.
Także ja bym z nią pogadała po prostu, czy czegoś jej brakuje w tym związku, czy jest coś co za mało jej dajesz.
Delikatna, łagodna zazdrość jest moim zdaniem normalna, jeśli też nie pojawia się non stop i jeśli nie przerodziła się w coś poważniejszego.
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
Jak wyżej, delikatna, zdrowa i kontrolowana zazdrośc jest wręcz wskazana aby utrzymywac dynamikę związku - chyba nikt nie chciałby być w relacji, w której drugiej stronie już po prostu "nie zależy". Tylko, że to musi być właśnie taka zdrowa i nietoksyczna zazdrość, bo jak ta się pojawia to robi się już gorzej.