Start
Wiadomości
Ulubione
Mój profil

O co macie żal do Waszych rodziców?

Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry
Push
Dieta 600 kcal
Posty: 2186
Rejestracja: sob lis 25, 2023 7:25 pm

O co macie żal do Waszych rodziców?

Post autor: Push »

Jeśli ktoś chce się podzielić taką prywatą, to zapraszam.
chleb_ze_smalcem
MieszkankaPowiśla
Posty: 937
Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm

Post autor: chleb_ze_smalcem »

To taka litania by wyszła, że byśmy tu do jutra siedzieli 🤣
Ale najbardziej chyba o podążanie za tłumem i robienie rzeczy po bożemu, czyli „bo tak trzeba” i „bo każdy tak robił” zamiast za swoimi marzeniami.
Barasia
SushiRoll
Posty: 249
Rejestracja: sob lis 30, 2024 5:42 pm

Post autor: Barasia »

Za awantury między nimi, nerwową atmosferę w domu. Już chyba bym wolała, żeby się rozwiedli
Awatar użytkownika
wampiryna
BlondDoczep
Posty: 137
Rejestracja: sob sie 23, 2025 6:11 pm

Post autor: wampiryna »

Do taty, że: zaniedbał kilka kwestii zdrowotnych gdy byłam mała i chociaż nie jest najgorzej, to musze się z tym teraz męczyć, że zawsze dużo pił %, że tak bardzo dojechało go odejście matki i przez to pił, nie ruszył dalej z życiem ani z nikim się już nie związał, że gdy byłam nastolatką zabronił mi chodzić na terapię i przyjmować leki (tymczasem obecnie sam to robi dla siebie xd), że był i jest tak pogubiony w życiu, że „nie dał mi” niczego na start (mam tylko to, co sama zarobiłam w życiu, żadnego mieszkania na własność od niego lub po nim itp) - nie twierdzę, że musiał ale no… mógł, a wszystko przepijał.

Do matki to w sumie mam żal, że zabrała się i poszła w długą zostawiając mojego ojca i mnie samym sobie po roku od moich narodzin 🙃 poza tym to jej nie znam więc.

Tak czy siak kocham ojca swego, jaki by nie był, to zawsze miałam gdzie spać, co jeść, co na siebie włożyć. To też nie było tak, że totalnie biedowaliśmy, ale zawsze ten alkohol był obecny. Potrafił wspierać, potrafił pocieszać, potrafił pomagać gdy zaszła taka potrzeba.
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
LauraBacha3
KlasaBiznes
Posty: 560
Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am

Post autor: LauraBacha3 »

O brak miłości
Nandelle
RoyalBaby
Posty: 22
Rejestracja: śr paź 11, 2023 11:16 pm

Post autor: Nandelle »

Tata -bicie, awantury, zastraszanie, brak jakiegokolwiek uczucia w sosunku do mnie
Mama- za biernosć i przyglądanie się temu wszystkiemu, za obrażanie sie i nieodzywanie, ignorowanie mnie przez miesiąc z powodu jakiejś głupoty, zaniedbanie mnie zdrowotnie, faworyzowanie mojego brata, brak okazywania uczuć

Moje dzieciństwo to istna tragedia, nienawidzę wracać do tego okresu czasu.
CiotkaRewelacja
SkrzydełkaZhooters
Posty: 204
Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm

Post autor: CiotkaRewelacja »

Za absolutną bierność i oportunizm… moglibyśmy być w życiu ustawieni, ale nie. Gnieździliśmy się na 27 metrach w cztery osoby, chociaż mogliśmy mieć dom, ale rodzice mieli paranoję kredytową. Nigdy w życiu nic nie kupili na kredyt ze strachu, nie rozumieli jak działają kredyty i banki, jak brat 20 lat temu brał kredyt na mieszkanie, to go prawie z domu przez okno wyrzucili. Brat nie miał wyjścia, miał żonę i dziecko w drodze, wynajem kosztował więcej niż zakup na kredyt, a oni zrobili taką chryje że do dziś to pamiętam. Kompletnie im nie kliknęło w głowie że wychodziło to taniej, że spłacił w 15 lat, że mieszkanie zyskało na wartości, że spłacał swoje zamiast komuś itp itd. I tak było że wszystkim. Odkładanie pieniędzy szło im średnio bo lubili dobrze zjeść i wyglądać, ale często jeździliśmy rozpadającym się rzęchem bo przecież kredytu na auto nie wezmą. I aktualnie w dalszym ciągu jest o to wojna. Nie mówię że kredyty są dobre ale hipoteczne to konieczność a na solidne auto mają sens. Aktualnie jeżdżą takim rzęchem że się boję do niego wchodzić a na naprawy wydają więcej niż wynosiłaby ich rata kredytu za dość nowy samochód. Próbuje ich przekonać, bo ich stać na porządny samochód w kredycie, to już jest strach na starość jeździć czymś co może stracić koło w trakcie jazdy. Bo mówimy to u samochodzie o wartości 500 zł.

I z mieszkaniem było to samo, ile to ja ich namawiałam żeby zamienić na większe za dopłata… nie. Żadne dopłaty żadne wydawanie pieniędzy. W ogóle większej gotówki nie lubili nigdy wydawać, nie lubili inwestować. Do remontu łazienki zbierali się ćwierć wieku. Dosłownie nie robili nic żeby podnieść komfort życia chociaż mogli. Trzeba było żyć z tym co było. Dostali małe mieszkanie służbowe na 4 osoby to trzeba było tak mieszkać bo zmiany są straszne. Wszystkiego się bali. Za granicę nie jeździli, dopiero jako dorośli. Nie wiem ile mama miała lat jak była pierwszy raz za granicą. Myślę że 50, i to ja ją namówiłam. takie ale biuro podróży miało bardzo tanie wycieczki dwudniowe na Węgry, pojechałam z mężem pierwszą i rodziców namówiłam. Potem jeszcze Czechy Ukrainę i Niemcy zwiedzili. Po 50-60. I ich przeraża żeby jechać gdzieś dalej a co dopiero lecieć. A to są ludzie z dużego miasta niegłupi, z całkiem sensowną pracą. Po prostu mają jakieś ograniczenia w głowie z którymi ciężko walczyć.

Ja lata na terapii to przerabiałam, bo zaszczepili we mnie lęk przed wszystkim co nowe, przed wydawaniem dużych kwot, przed kredytem hipotecznym, przed podróżami. Jak jako dorosła osoba czekała mnie pierwsza samotna delegacja za granicę musiałam tygodnie to przerabiać na terapii bo przez matkę dostawałam histerii że czeka mnie lot łączony przez duże lotnisko w Amsterdamie, przez palpitacje mojej mamy.

Do tego tata wychował mnie w przekonaniu że on ma zawsze rację. I bardzo długo w to wierzyłam.
lalisa
Licówka
Posty: 3333
Rejestracja: śr lip 07, 2021 9:59 pm

Post autor: lalisa »

Do matki mam całą listę, chociaż nie są to już jakieś aktywne żale. Nie lubię rozpamiętywać. Przede wszystkim przemoc fizyczna dopóki nie byłam w stanie się obronić. Bicie ręką, pasem, szarpanie. Krzyki, awantury, ciągłe nerwy i oczekiwanie WDZIĘCZNOŚCI. Znałam na pamięć wywód o tym, że mnie rodziła ileś godzin, więc to tamto i sramto, i to był argument, że mam coś zrobić albo czegoś nie robić teraz. Zawsze musiałam rozumieć, że jej jest ciężko. Mi nie miało prawa być ciężko. Granie na emocjach, wywoływanie poczucia winy. Miałam osiem lat, dobrze to pamiętam, jak kłóciłam się z matką o jakąś pierdołę i używałam zdań typu "ja się na ten świat nie prosiłam". A ona mi tłumaczyła, że mam być wdzięczna, zwykle za pomocą wrzasków i czarnego paska z okrągłą klamrą. Zawsze wiedziałam, że muszę się szybko wyprowadzić i nigdy nie wracać. Tak zrobiłam. Obecnie nasza relacja jest poprawna, ale jak mi raz do roku wyskoczy z czymś w stylu "kocham cię" albo opowieścią pudrującą moje dzieciństwo, to całe moje ciało to neguje, nie mogę tego słuchać nawet. Nie mam takiego problemu z nikim innym.
Miauczurka
Channelka
Posty: 34
Rejestracja: pn paź 05, 2026 8:39 am

Post autor: Miauczurka »

Byłaby z tego litania, ale najbardziej to chyba do tego, że nigdy nie brali mojej strony i z góry zakładali, że wszystko jest tylko i wyłącznie moją winą. Jako dziecko zawsze miałam szok jak widziałam, że nawet gdy moi znajomi zrobili coś głupiego to ich rodzice zaczynali od uspakajania ich, że nic się nie stało i wspólnie naprawią jakiś problem.
CiotkaRewelacja
SkrzydełkaZhooters
Posty: 204
Rejestracja: wt wrz 29, 2026 4:47 pm

Post autor: CiotkaRewelacja »

Miauczurka pisze: ↑pn paź 05, 2026 10:41 am Byłaby z tego litania, ale najbardziej to chyba do tego, że nigdy nie brali mojej strony i z góry zakładali, że wszystko jest tylko i wyłącznie moją winą. Jako dziecko zawsze miałam szok jak widziałam, że nawet gdy moi znajomi zrobili coś głupiego to ich rodzice zaczynali od uspakajania ich, że nic się nie stało i wspólnie naprawią jakiś problem.
Oj bardzo się zgadzam i dodam do tego że mi nigdy nie wierzyli. Jak kiedyś bardzo się źle czułam to doszło do tego że wylądowałam w szpitalu za późno z rozlanym wyrostkiem i zamiast 3 dni spędziłam w szpitalu 2 tygodnie bo wydawało im się że przesadzam i dramatyzuję
Awatar użytkownika
Maciejewsky
Bagietka z szarlott
Posty: 169
Rejestracja: śr lut 05, 2025 10:18 pm

Post autor: Maciejewsky »

U mnie największym bólem dupy do rodziców jest brak zbudowania we mnie oraz w mojej siostrze poczucia własnej wartości i świadomości, że gdy coś robisz, to może przynieść to sukces.
Nie zrzucam całej winy na rodziców. Swój mózg przecież też miałem, a do tego byłem problematycznym dzieckiem, nastolatkiem i "młodym dorosłym" i aż dziw, że mnie nie utopili w rzece, która była niedaleko domu; ale brak chociażby częściowego ogarnięcia tego problemu skutkuje do dzisiaj.
VALERIA
RóżowePolo
Posty: 14
Rejestracja: czw kwie 06, 2023 10:50 am

Post autor: VALERIA »

do ojca mam najwiekszy, za to ze mnie nie kochal, ze byl taki okropny, ze znecal sie nad moja matka, manipulowal nia. jego rodzice tak samo, koszmar. w tym momencie nawet nie wiem co z nimi, czy zyja itp i w ogole mnie to nie interesuje poniewaz cala trojka sie na mnie wypiela kiedy bylam malym dzieckiem.
mama pomimo 22 lat byla bardzo niedojrzala i totalnie nie byla gotowa na posiadanie dziecka na dodatek z osoba ktora zostawila ja z tym sama... wychowywali mnie koniec koncow rodzice mamy w glownej mierze, w domu byla bieda i brak jakichkolwiek perspektyw na przyszlosc. z perspektywy czasu wiem ze popelnili wiele bledow wychowaczych, duzo zlych decyzji podjeli ale coz z tym teraz zrobic. zdarza mi sie myslec nad tym jakby wygladalo teraz moje zycie gdybym urodzila sie w normalnej rodzinie. czy bylabym szczesliwa, czy sama zalozylabym juz szczesliwa rodzine, czy kiedykolwiek bym chorowala na depresje...mozna wymieniac i wymieniac.
Awatar użytkownika
Anarcho_Occultist
Gacie z oceanu
Posty: 40
Rejestracja: ndz wrz 20, 2026 6:11 pm

Post autor: Anarcho_Occultist »

Push pisze: ↑wt wrz 15, 2026 5:22 pm Jeśli ktoś chce się podzielić taką prywatą, to zapraszam.
Brak zainteresowania moim zdrowiem co skutkuje tym że stałem się niepełnosprawny fizycznie w pewnym stopniu.
Największy koszmar Oli Jasianek
Push
Dieta 600 kcal
Posty: 2186
Rejestracja: sob lis 25, 2023 7:25 pm

Post autor: Push »

Anarcho_Occultist pisze: ↑ndz paź 11, 2026 11:04 pm Brak zainteresowania moim zdrowiem co skutkuje tym że stałem się niepełnosprawny fizycznie w pewnym stopniu.
O kurcze, nie umiem sobie tego nawet wyobrazić jak to się mogło stać, bo nie znam takich przypadków, ale oczywiście wierzę i współczuję.