Cześć,
Chciałabym poznać wasze opinie na temat tego, czy ludzie się zmieniają, czy to tylko frazes, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością?
Interesują mnie różne formy relacji w odniesieniu do zmian - przyjaźń, związki, rodzina, wszystko. Takze w ujeciu osobistym, może same zmieniłyście/zmieniliście się w wyniku jakiegos wydarzenia/postanowienia/terapii?
Chętnie poczytam o waszych doświadczeniach!
Czy ludzie się zmieniają?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Pamieculotna
- Tritonotti
- Posty: 193
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
- Blue Spirit
- GreckieWakacje
- Posty: 287
- Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am
Rdzeń się nie zmienia. Potrzeba lat pracy, determinacji, dlatego większości ludzi to nie dotyczy.
A nie, jednak to nie jedyna droga. Zapomniałam o trudnych doświadczeniach, one mogą doprowadzić do fundamentalnych zmian w człowieku. Tu z kolei trudniej jest te zmiany później odwrócić.
A nie, jednak to nie jedyna droga. Zapomniałam o trudnych doświadczeniach, one mogą doprowadzić do fundamentalnych zmian w człowieku. Tu z kolei trudniej jest te zmiany później odwrócić.
- Blue Spirit
- GreckieWakacje
- Posty: 287
- Rejestracja: sob wrz 03, 2022 5:15 am
Nie doczytałam dalszej części i napisałam ogólnikowo 
U mnie zaszły zmiany, ale to nie stało się ot tak
U mnie zaszły zmiany, ale to nie stało się ot tak
-
chleb_ze_smalcem
- MieszkankaPowiśla
- Posty: 936
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Z mojego doświadczenia to nie, nie zmieniają się. Chyba, że ktoś naprawdę nad sobą pracuje a i wtedy średnio się to udaje.
Oczywiście, że ludzie się zmieniają. Wiek i nasze doświadczenia na nas wpływają. Ciężko stwierdzić, że człowiek mając 40 lat i dzieci będzie dokładnie taki sam jak wtedy, kiedy mial lat 20 i spędzał czas na imprezach.
Ja sama widzę po sobie naprawdę dużo zmian. Widzę po znajomych, że jeżeli ktoś łapie dużo doświadczeń w życiu to one go zmieniają. Jednych bardziej, innych mniej.
Ja sama widzę po sobie naprawdę dużo zmian. Widzę po znajomych, że jeżeli ktoś łapie dużo doświadczeń w życiu to one go zmieniają. Jednych bardziej, innych mniej.
-
Dafneeee12
- Mokra Włoszka
- Posty: 74
- Rejestracja: sob paź 25, 2025 9:07 pm
Ja się zmieniłam. Naprawdę nie lubiłam siebie, byłam okropną osobą - w znaczeniu, że moje chamskie żarty uznawałam za zabawne, myślałam że ja mam zawsze racje, nie umiałam okazywać emocji itd. Wymagało to dużo pracy nad soba, żeby zmienić ten core. Mogę teraz o sobie powiedzieć, że naprawdę jestem wyważoną empatyczną osobą. Oczywiście nadal mam jakieś zachwiania, ale bardzo pilnuję siebie w emocjach - wolę coś przemyśleć niż powiedzieć jako “stara ja”. Zmiana jest możliwa, ale naprawdę trzeba wielkiej skruchy, na co nie każdemu pozwala ego.
Pewnie zależy od człowieka.
Mój narzeczony zmienił się odkąd go poznałam.
Gdy go poznałam był bardziej… potulny? Nie wiem czy to dobre określenie, ale często zamiast wyrazić swoje niezadowolenie to spuszczał głowę i przyjmował krytykę. Teraz natomiast potrafi powiedzieć gdy coś mu nie pasuje i nie da się tak łatwo.
Ja też się zmieniłam. Trochę łatwiej jest mi okazywać emocje, mniej się denerwuje, czasami ugryzę się w język.
Czy można się zmienić diametralnie, tak zupełnie? Pewnie tak. Ale nie jestem pewna, czy to wtedy jest szczere, zgodne z samym sobą. Przecież kształtujemy siebie całe życie, pewnie od jakiegoś tam momentu, ale jednak to nie jest takie „hop siup”.
Mój narzeczony zmienił się odkąd go poznałam.
Gdy go poznałam był bardziej… potulny? Nie wiem czy to dobre określenie, ale często zamiast wyrazić swoje niezadowolenie to spuszczał głowę i przyjmował krytykę. Teraz natomiast potrafi powiedzieć gdy coś mu nie pasuje i nie da się tak łatwo.
Ja też się zmieniłam. Trochę łatwiej jest mi okazywać emocje, mniej się denerwuje, czasami ugryzę się w język.
Czy można się zmienić diametralnie, tak zupełnie? Pewnie tak. Ale nie jestem pewna, czy to wtedy jest szczere, zgodne z samym sobą. Przecież kształtujemy siebie całe życie, pewnie od jakiegoś tam momentu, ale jednak to nie jest takie „hop siup”.
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
Oczywiście, że się zmieniamy. Może trudno o tym powiedzieć osobie, która ma 25 lat, ale jak ma się lat 46 (tak jak ja), to widzę przepaść między Magdą 18, 25, 30, a 46 letnią. Może nie będę pisać jak wewnętrznie ewoluowałam
, bo to temat rzeka, natomiast na pewno najbardziej zmieniają się osoby, które cały czas pracują nad sobą, czy to samemu, czy np. z pomocą terapii, jeżeli ktoś uznaje, że jest mu ona potrzebna. W ogóle uważam, że praca nad sobą to z jednej strony coś trudnego i żmudnego, a z drugiej masz naprawdę dużą satysfakcję, gdy w złóżmy na to jakiejś sytuacji nerwowej potrafisz nad sobą panować, nie dajesz się sprowokować, argumentami są słowa merytoryczne, a nie krzyk, obrażanie, fochy, itd., bo nawet, jeżeli sytuacja nie kończy się pomyślnym dla Ciebie rozwiązaniem, to masz poczucie, że postąpiłaś/eś w zgodzie z sobą. To tylko przykład.
Kompletnie inaczej wyglądały moje relacje z ludźmi, gdy miałam lat 20, a inaczej, gdy jestem 20 lat starsza.
Ale nawet jeżeli ktoś jest kompletnym ignorantem w kwestii swojego charakteru, to doświadczenia na pewno w jakiś sposób ludzi zmieniają. Chociaż szczerze?...Znam takich ludzi, którzy całe życie są turbo niereformowalni, wiecznie popełniają te same błędy, nie wyciągają żadnych wniosków z doświadczeń, w ogóle nie myślą.
Kompletnie inaczej wyglądały moje relacje z ludźmi, gdy miałam lat 20, a inaczej, gdy jestem 20 lat starsza.
Ale nawet jeżeli ktoś jest kompletnym ignorantem w kwestii swojego charakteru, to doświadczenia na pewno w jakiś sposób ludzi zmieniają. Chociaż szczerze?...Znam takich ludzi, którzy całe życie są turbo niereformowalni, wiecznie popełniają te same błędy, nie wyciągają żadnych wniosków z doświadczeń, w ogóle nie myślą.
-
yagodzianka
- RoyalBaby
- Posty: 29
- Rejestracja: śr wrz 16, 2026 8:23 am
Jak najbardziej sie zmieniają z czasem, nawet jeżeli tego nie do końca widzą. A jeżeli chodzi o zmianę np. złych nawyków to wiadomo że nie zawsze dotrze, ale jednak czasem ktoś ma silne refleksje co do siebie.