Relacje w pracy
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherryRelacje w pracy
Jak w tytule - jak postrzegacie szeroko pojęte relacje w pracy? Czy raczej zachowujecie dystans do współpracowników, czy udało wam się nawiązać koleżeństwo poza pracą? Albo co myślicie o randkowaniu z kimś z pracy? Jestem ciekawa waszego podejścia 
Zdecydowanie jestem na nie.
Jestem zdania, że praca jest od zarabiania pieniędzy i tyle mnie to interesuje.
Już tłumaczę dlaczego. W jednej pracy okazało się, że niby spoko osoba obrabia tyłek wszystkim.
W drugiej zakolegowałam się z jedną z dziewczyn, pisałyśmy sporo na prywatnym czacie przez w sumie kilka lat (cały okres pracy w tamtym miejscu), pisałyśmy o pracy, o prywatnych sprawach — niby spoko znajomość. Do momentu, aż nie zorientowałam się, że pisze mi jedno, a robi zupełnie co innego (dotyczyło to pracy). Nie lubię takich ludzi. Nie lubię takiego zachowania. Nie lubię nieszczerości.
Dałam sobie spokój ze znajomościami w pracy. Zachowuje uprzejmy dystans. Znajomych mam swoich, więcej nie potrzebuje, a nie potrzebuje też krzywych akcji w pracy. Nie chce też pilnować się w tym co mówię, bo być może zostanie to wykorzystane albo rozpowiedziane w teamie. Po co, cenię sobie święty spokój.
Jestem zdania, że praca jest od zarabiania pieniędzy i tyle mnie to interesuje.
Już tłumaczę dlaczego. W jednej pracy okazało się, że niby spoko osoba obrabia tyłek wszystkim.
W drugiej zakolegowałam się z jedną z dziewczyn, pisałyśmy sporo na prywatnym czacie przez w sumie kilka lat (cały okres pracy w tamtym miejscu), pisałyśmy o pracy, o prywatnych sprawach — niby spoko znajomość. Do momentu, aż nie zorientowałam się, że pisze mi jedno, a robi zupełnie co innego (dotyczyło to pracy). Nie lubię takich ludzi. Nie lubię takiego zachowania. Nie lubię nieszczerości.
Dałam sobie spokój ze znajomościami w pracy. Zachowuje uprzejmy dystans. Znajomych mam swoich, więcej nie potrzebuje, a nie potrzebuje też krzywych akcji w pracy. Nie chce też pilnować się w tym co mówię, bo być może zostanie to wykorzystane albo rozpowiedziane w teamie. Po co, cenię sobie święty spokój.
𖦹:・゚⋆。°⭒✩・:*:。°.•☆•.°。:*:・✩⭒°。⋆・゚:𖦹
- Pamieculotna
- Bagietka z szarlott
- Posty: 163
- Rejestracja: pt mar 08, 2024 6:05 am
Randkowanie - zdecydowanie na nie.
Koleżeństwo- zazwyczaj się dystansuje, bo praca to praca, nie zależy mi na bliskich relacjach tam, przychodzę tylko zarobić pieniądze. Natomiast życie tak się złożyło, że mam ze swojej pierwszej pracy całą ekipę i spotykamy się raz na jakiś czas (odeszłam stamtąd jakieś 5 lat temu), a z innej pracy mam koleżankę. W obecnym miejscu mam dwie koleżanki z całego zakładu ok 250 osób, i są próby zorganizowania czegoś poza pracą tylko naszą 3
Podsumowując - koleżeństwo ok,
na przyjaźń bym nie liczyła, chociaż wiadomo, że wszystko zależy od osób/ pracy / otoczenia i wielu innych czynników, ale gdybym miała orzec jednostanowiskowo - to chyba nie miejece na takie relacje,
związek - totalnie odpada (to też nie miejsce na takie relacje...). I zawsze źle się kończy dla kogoś, lub obojga.
-
chleb_ze_smalcem
- RealDiamond
- Posty: 789
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Randkowanie totalnie odpada. Bardzo na nie.
Przyjaźń też odpada. Chyba żeby trafiła się osoba z którą naprawdę bardzo bym się chciała przyjaźnić ale spotkałam w dotychczasowej karierze może ze dwie takie osoby.
Koleżeństwo co najwyżej z dystansem w stylu, że pójdziemy razem na lunch i porozmawiamy o 100% neutralnych tematach. Typowy small talk. I to bardziej z uprzejmości niż z potrzeby koleżeństwa bo nie ma miejsca w mojej pracy na jakieś bliższe relacje. Nigdy nie pozwalam sobie na zbytnie spoufalanie i najlepiej to wychodzi dla kariery i świętego spokoju.
Przyjaźń też odpada. Chyba żeby trafiła się osoba z którą naprawdę bardzo bym się chciała przyjaźnić ale spotkałam w dotychczasowej karierze może ze dwie takie osoby.
Koleżeństwo co najwyżej z dystansem w stylu, że pójdziemy razem na lunch i porozmawiamy o 100% neutralnych tematach. Typowy small talk. I to bardziej z uprzejmości niż z potrzeby koleżeństwa bo nie ma miejsca w mojej pracy na jakieś bliższe relacje. Nigdy nie pozwalam sobie na zbytnie spoufalanie i najlepiej to wychodzi dla kariery i świętego spokoju.
Ja niby randkowaniu w pracy jestem przeciwna, ale z drugiej strony też znam parę fajnych par, które się w pracy poznały i się szykują do ślubu
A pytam z ciekawości, bo dla mnie naturalne jest budowanie relacji z ludźmi, z którymi spędzam 40 godzin w tygodniu. Nawet nie chodzi o przyjaźń, ale wyjść czasem na piwko i pogadać o tematach poza pracą - bardzo mało to kosztuje, a trwale poprawia atmosferę i o wiele lepiej się czuję w pracy, wiedząc, że nawet small talk może być barwniejszy, można zażartować i tak dalej.
-
chleb_ze_smalcem
- RealDiamond
- Posty: 789
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Może zależy gdzie pracujesz i jakich masz ludzi. W korpo lepiej się nie bratać za bardzo. Za dużo polityki wewnętrznej. Na piwo pójść można ale to tak jak z każdą inną integracją, trzeba po prostu trochę bardziej uważać co się mówi, bo łatwo stracić rekrutację budowaną latami jak jednak kolega czy koleżanka okaże się wredną żmija. A o to nie trudno jak przychodzi do awansów i podwyżek. Czasem nawet za mniej można dostać nóż w plecy.sovre77 pisze: ↑pn wrz 07, 2026 8:08 pm Ja niby randkowaniu w pracy jestem przeciwna, ale z drugiej strony też znam parę fajnych par, które się w pracy poznały i się szykują do ślubuA pytam z ciekawości, bo dla mnie naturalne jest budowanie relacji z ludźmi, z którymi spędzam 40 godzin w tygodniu. Nawet nie chodzi o przyjaźń, ale wyjść czasem na piwko i pogadać o tematach poza pracą - bardzo mało to kosztuje, a trwale poprawia atmosferę i o wiele lepiej się czuję w pracy, wiedząc, że nawet small talk może być barwniejszy, można zażartować i tak dalej.
Fakt faktem, nie pracuję w korpo i raczej nie mam takich perspektyw. Z uwagi na specifykę zawodu i branży to raczej praca w mniejszych zespołach i mniejszych firmach ogólnie. Myślę że taka firemka 5-20 osób to inny kaliber niż duże korpochleb_ze_smalcem pisze: ↑pn wrz 07, 2026 8:20 pm Może zależy gdzie pracujesz i jakich masz ludzi. W korpo lepiej się nie bratać za bardzo. Za dużo polityki wewnętrznej. Na piwo pójść można ale to tak jak z każdą inną integracją, trzeba po prostu trochę bardziej uważać co się mówi, bo łatwo stracić rekrutację budowaną latami jak jednak kolega czy koleżanka okaże się wredną żmija. A o to nie trudno jak przychodzi do awansów i podwyżek. Czasem nawet za mniej można dostać nóż w plecy.
- Oliwkowa888
- Tritonotti
- Posty: 177
- Rejestracja: sob paź 12, 2024 12:54 pm
Jako introwertyczką i nie mam problemu ;) Praca to praca. Relacje zawodowe. O 15:00 wyłączam komputer, zamykam drzwi i tyle mnie tam widzą.
Na szczęście część tygodnia pracuję zdalnie i omija mnie większość biurowych dram i opowieści przy kawusi.
Na szczęście część tygodnia pracuję zdalnie i omija mnie większość biurowych dram i opowieści przy kawusi.
Gdy rozpoczynałam pracę, moja starsza koleżanka, która mnie szkoliła, prócz tego, że przekazała mi część wiedzy, powiedziała "co by ci się nie zdawało, w pracy nie ma przyjaciół, są momenty które spędzasz z tymi ludźmi, nic więcej".
Na tamten czas nie chciałam w to wierzyć, lecz miałam te słowa w pamięci.
I już będąc trochę na rynku pracy, z perspektywy czasu mogę to potwierdzić. Koniec końców przeważnie znajdował się na mojej ścieżce "przyjaciel" , który, albo nie tolerował mojego awansu, premii, samochodu, ubioru, kręgu znajomych, wakacji, czy po prostu innego zdania.
Na tamten czas nie chciałam w to wierzyć, lecz miałam te słowa w pamięci.
I już będąc trochę na rynku pracy, z perspektywy czasu mogę to potwierdzić. Koniec końców przeważnie znajdował się na mojej ścieżce "przyjaciel" , który, albo nie tolerował mojego awansu, premii, samochodu, ubioru, kręgu znajomych, wakacji, czy po prostu innego zdania.
-
chleb_ze_smalcem
- RealDiamond
- Posty: 789
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Najmniejsza firma w której pracowałam miała ok 100 pracowników, więc to można uznać za małą firmę i tak szczerze to było chyba gorzej niż w korpo. Bo to były dopiero dramy przy kawce kto z kim gdzie i kiedy. Jak się trafi fajny zespół to pewnie jest inaczej i można się przyjaźnić ale mi się nie zdarzyło. Oprócz szefostwa, jedynie z dawnymi przełożonymi mam kontakt do dziś. Ale to raczej nie przyjaźń tylko właśnie wyjście na piwo jak jestem w okolicy powspominać stare czasy.
Ogólnie to relacje w pracy są trochę jak relacje w szkole. Niby spędzasz z tymi ludźmi 8+ godzin dziennie ale nie wybierasz ich sobie tak jak znajomych i przyjaciół tylko są to zupełnie randomowe osoby. W pracy każdy ma swoją agendę i jednak jest konkurencja. Myślę, że mogłabym mieć bliższe relacje tylko z ludźmi którzy są kompletnie z innego działu i nasze drogi zawodowe nigdy się nie przetną. Ale nie ma czasu ani okazji ich poznać bo moja praca jest w ogromnej większości zdalna i nie mam się kiedy integrować z ludźmi spoza mojego kręgu.