Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3653
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Re: Niepopularne opinie o życiu
Syndrom poaborcyjny to nie jest żaden mit i nie wiem czemu pewne środowiska próbują temu zaprzeczyć, aborcję nie wykonuje się jedynie w sytuacji kiedy kobieta nie chce dziecka lub jest ono z gwałtu, ale kiedy jest chore bądź ciąża jest zagrożona również. Jeśli kobieta bardzo długo starała się z partnerem o dziecko, bardzo o tym marzyła i nagle słyszy, że noo niestety musi Pani usunąć,bo jak nie to Pani umrze to może to naprawdę siąść na głowę. Znam osobę, która miała usunąć dziecko z przesłanek medycznych i uwierzcie, że traumę ma po tym do dziś,mimo, że ma dwójkę swoich dzieci, więc może to siąść na głowę. Ludzie myślą,że aborcja to takie hop siup, a to jednak jest również poważna i nieraz traumatyczna rzecz. "Wiem" czemu ma to służyć,ale skoro jest pomoc psychologiczna w takich społecznościach i fundacjach jak dziewuchy dziewuchom i inne to dlaczego dalej twierdzą, że to nic takiego. Każda kobieta reaguje inaczej i nie można mówić tylko o pozytywach, oczywiście w drugą stronę - ciąża, poród, macierzyństwo też to tak działa, ale tutaj już raczej to nie jest niepopularna opinia.
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3653
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Oj tak kierunki techniczne to katorga, podziwiam każdego kto jest na takich studiach również.takisobiejestem pisze: ↑pt sie 28, 2026 1:49 am Ja znowu najbardziej lubiłem matematykę, chemię, fizykę i języki obce. Siostra podobnie.
Twierdzi, że ludzie mają mylne wyobrażenie o medycynie. Mówi, że liczenia było tam mało, w większości jest bardzo dużo materiału do wykucia.
Ukończyłem informatykę, zawsze wydawało mi się, że medycyna jest o wiele trudniejsza, siostra wyprowadziła mnie z błędu mówiąc, że każdy informatyk przy odpowiednim samozaparciu ukończyłby medycynę, natomiast nie każdy lekarz ukończyłby informatykę nawet poświęcając na to całą swoją energię. Mówi że mechanika i budowa maszyn, informatyka, automatyka, robotyka czy mechatronika są o wiele cięższe, bo tam potrzeba dużo logicznego myślenia. Jej mąż (stomatolog) twierdzi podobnie.
-
takisobiejestem
- PrinTu
- Posty: 986
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Na studiach nie było źle. W liceum byłem w klasie o profilu językowym (więc plany były inne), na wakacjach poprzedzających klasę maturalną stwierdziłem, że jednak będę celować w polibudę. Zawsze lubiłem "grzebać" przy kompie i rozwiązywać zadania matematyczne. Informatyka okazała się strzałem w dziesiątkę. Jak ktoś ma ścisły umysł to polecam.Juliaturczyniak pisze: ↑pt sie 28, 2026 1:54 am Oj tak kierunki techniczne to katorga, podziwiam każdego kto jest na takich studiach również.![]()
-
boliwoda17
- BlondDoczep
- Posty: 128
- Rejestracja: sob mar 30, 2024 11:59 am
Przestałam umieć rozmawiać z osobami anglojęzycznymi i przestał mi się podobać język angielski. Większość rozmów w tym języku wydaje mi się bardzo powierzchowna, do tego dochodzi anglosaska kultura grzeczności i braku bezpośredniości, która to dodatkowo wyjaławia.
Mam tak samo, dla mnie język angielski jest tylko narzędziem w pracy, językiem czysto użytkowym. Jest okropny, wolę francuski. Też mam wrażenie,że rozmowy w angielskim są bardzo powierzchowne, dlatego nie lubię small talku w tym języku.boliwoda17 pisze: ↑pt sie 28, 2026 8:09 am Przestałam umieć rozmawiać z osobami anglojęzycznymi i przestał mi się podobać język angielski. Większość rozmów w tym języku wydaje mi się bardzo powierzchowna, do tego dochodzi anglosaska kultura grzeczności i braku bezpośredniości, która to dodatkowo wyjaławia.
Pewnie te organizacje chcą przechylić wahadło w drugą stronę. Wychodzi zaś groteskowo przez pokazanie abo jako jakiegoś „challenge“ posypanego różowym brokatem. W tej narracji pomija się sporą grupę kobiet, o której wspomniałaś.Juliaturczyniak pisze: ↑pt sie 28, 2026 1:52 am Syndrom poaborcyjny to nie jest żaden mit i nie wiem czemu pewne środowiska próbują temu zaprzeczyć, aborcję nie wykonuje się jedynie w sytuacji kiedy kobieta nie chce dziecka lub jest ono z gwałtu, ale kiedy jest chore bądź ciąża jest zagrożona również. Jeśli kobieta bardzo długo starała się z partnerem o dziecko, bardzo o tym marzyła i nagle słyszy, że noo niestety musi Pani usunąć,bo jak nie to Pani umrze to może to naprawdę siąść na głowę. Znam osobę, która miała usunąć dziecko z przesłanek medycznych i uwierzcie, że traumę ma po tym do dziś,mimo, że ma dwójkę swoich dzieci, więc może to siąść na głowę. Ludzie myślą,że aborcja to takie hop siup, a to jednak jest również poważna i nieraz traumatyczna rzecz. "Wiem" czemu ma to służyć,ale skoro jest pomoc psychologiczna w takich społecznościach i fundacjach jak dziewuchy dziewuchom i inne to dlaczego dalej twierdzą, że to nic takiego. Każda kobieta reaguje inaczej i nie można mówić tylko o pozytywach, oczywiście w drugą stronę - ciąża, poród, macierzyństwo też to tak działa, ale tutaj już raczej to nie jest niepopularna opinia.
To tak jak z tymi zwolennikami 56 płci - większość ludzi uważa te organizacje za ekstrema i za bardzo przegięte.
-
Aleksandra_18
- Koczkodan
- Posty: 109
- Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm
Medycyna na pewno nie jest łatwa, ale opinia który kierunek jest tym najtrudniejszym zależy w sumie od predyspozycji osoby, która taką opinię wygłasza.takisobiejestem pisze: ↑pt sie 28, 2026 1:29 am Opinia mojej siostry, która jest chirurgiem. Medycyna nie jest najtrudniejszym kierunkiem słów. Mówi, że nie wie dlaczego tak wiele osób postrzega ten kierunek za najtrudniejszy ze wszystkich. Twierdzi, że owszem musiała zdać bardzo dobrze maturę z chemii, biologii i matematyki, ale potem same studia nie były aż tak bardzo trudne. Były czasochłonne, ale większość kierunków technicznych wymaga dużo większych zdolności intelektualnych.
Skończyłam studia na uniwersytecie medycznym (nie lekarski ani stomatologia), więc siłą rzeczy miałam kontakt z osobami z wydziału lekarskiego i moim zdaniem, jako osoby która ma słabą wyobraźnię przestrzenną, najtrudniejsza u nich była anatomia. Nie dość że ona jest na 1 roku więc dochodzi ogólny stres związany z początkiem studiów, to obszar wiedzy, jaki trzeba się nauczyć, jest naprawdę duży. Ja też musiałam zaliczyć anatomię, na szczęście w okrojonym zakresie xd później, jeśli ktoś ma nutkę zainteresowania tematem i nie trafi na jakiegoś nienormalnego prowadzącego, idzie łatwiej.
Mój narzeczony ukończył kierunek inżynieryjny i o ile uważam, że na medycynie (hipotetycznie) jako tako bym sobie poradziła, tak u niego absolutnie nie. Jestem kiepska z matematyki, fizyki, tych wszystkich inżynieryjnych przedmiotów, zresztą podejrzewam u siebie jakąś łagodniejszą formę dyskalkulii. Jego materiał ze studiów to była istna czarna magia.
Tak samo za trudne uważam kierunki artystyczne (w tym architekturę, która łączy zdolności artystyczne z inżynierią), bo ja jestem w tym kompletnie lewa, nie mam żadnych zdolności manualnych czy muzycznych i podziwiam ludzi, którzy podostawali się na uczelnie artystyczne.
Mysle, ze kluczowym powodem jest to, ze te dzieci byly chciane i byly przesłanki do legalnej aborcji, a takim srodowiskom chodzi o te niechciane ciążę i dostęp do aborcji bez powodu (chociaz wg mnie samo to, ze nie chce jest juz wystarczającym powodem)Juliaturczyniak pisze: ↑pt sie 28, 2026 1:52 am Syndrom poaborcyjny to nie jest żaden mit i nie wiem czemu pewne środowiska próbują temu zaprzeczyć, aborcję nie wykonuje się jedynie w sytuacji kiedy kobieta nie chce dziecka lub jest ono z gwałtu, ale kiedy jest chore bądź ciąża jest zagrożona również. Jeśli kobieta bardzo długo starała się z partnerem o dziecko, bardzo o tym marzyła i nagle słyszy, że noo niestety musi Pani usunąć,bo jak nie to Pani umrze to może to naprawdę siąść na głowę. Znam osobę, która miała usunąć dziecko z przesłanek medycznych i uwierzcie, że traumę ma po tym do dziś,mimo, że ma dwójkę swoich dzieci, więc może to siąść na głowę. Ludzie myślą,że aborcja to takie hop siup, a to jednak jest również poważna i nieraz traumatyczna rzecz. "Wiem" czemu ma to służyć,ale skoro jest pomoc psychologiczna w takich społecznościach i fundacjach jak dziewuchy dziewuchom i inne to dlaczego dalej twierdzą, że to nic takiego. Każda kobieta reaguje inaczej i nie można mówić tylko o pozytywach, oczywiście w drugą stronę - ciąża, poród, macierzyństwo też to tak działa, ale tutaj już raczej to nie jest niepopularna opinia.
𝔑𝔦𝔢𝔠𝔥𝔞𝔧 𝔪𝔬𝔰𝔱𝔶, 𝔨𝔱ó𝔯𝔢 𝔰𝔭𝔞𝔩𝔢 𝔬ś𝔴𝔦𝔢𝔱𝔩𝔞 𝔪𝔦 𝔡𝔯𝔬𝔤ę
-
Aleksandra_18
- Koczkodan
- Posty: 109
- Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm
Tak, organizacje antyaborcyjne twierdzą, że syndrom poaborcyjny dotyczy wszystkich kobiet poddających się aborcji, że dokonanie zabiegu = syndrom. A to tak nie działa i nie ma żadnych dowodów, że takie objawy występują u większości kobiet, które usunęły niechcianą ciążę.
Nie zmienia to faktu, że w przypadkach takich jak wyżej opisany ten syndrom może się objawić i powinna być dostępna pomoc psychologiczna. Zresztą sama wiadomość, że ta wyczekiwana ciąża kwalifikuje się do usunięcia (czy to z przesłanek medycznych czy zagrożenia życia matki) albo że płód jest nieprawidłowy i urodzi się nieuleczalnie chore dziecko, jest ekstremalnie trudną sytuacją.
Jestem całkowicie za prawem do aborcji - niezależnie od przesłanek - natomiast uważam że narracja organizacji proabo jest absolutnie koszmarna, niedojrzała, generuje te tarcia społeczne i nie jest w stanie nikogo przekonać.Juliaturczyniak pisze: ↑pt sie 28, 2026 1:52 am Syndrom poaborcyjny to nie jest żaden mit i nie wiem czemu pewne środowiska próbują temu zaprzeczyć, aborcję nie wykonuje się jedynie w sytuacji kiedy kobieta nie chce dziecka lub jest ono z gwałtu, ale kiedy jest chore bądź ciąża jest zagrożona również. Jeśli kobieta bardzo długo starała się z partnerem o dziecko, bardzo o tym marzyła i nagle słyszy, że noo niestety musi Pani usunąć,bo jak nie to Pani umrze to może to naprawdę siąść na głowę. Znam osobę, która miała usunąć dziecko z przesłanek medycznych i uwierzcie, że traumę ma po tym do dziś,mimo, że ma dwójkę swoich dzieci, więc może to siąść na głowę. Ludzie myślą,że aborcja to takie hop siup, a to jednak jest również poważna i nieraz traumatyczna rzecz. "Wiem" czemu ma to służyć,ale skoro jest pomoc psychologiczna w takich społecznościach i fundacjach jak dziewuchy dziewuchom i inne to dlaczego dalej twierdzą, że to nic takiego. Każda kobieta reaguje inaczej i nie można mówić tylko o pozytywach, oczywiście w drugą stronę - ciąża, poród, macierzyństwo też to tak działa, ale tutaj już raczej to nie jest niepopularna opinia.
Sprowadzanie aborcji w zasadzie do całkiem luźnego zabiegu po którym zasługujesz na kubek matchy albo torebkę w nagrodę a inne kobietki (które też już pewnie ją miały wielokrotnie) obsypią cię brokatem, wybieranie absolutnie kontrowersyjnych ambasadorek które chwalą się trzepaniem aborcji za aborcją albo bo "jednak mieszkanie okazało się za małe' jest naprawdę zaproszeniem do pójścia na zwarcie z przeciwnikami. Pewnie lepiej by ta dyskusja się toczyła, gdyby normalnie o aborcji, jako o zabiegu medycznym, opowiadały panie w białych kitlach albo elegancko ubranych - merytorycznie i bez rozemocjonowania, rzeczowo z plusami i ryzykami, mniej więcej tak jak o usunięciu migdałków czy nawet pieprzyka - a nie julki z różowymi włosami drące się że "to moje ciało to mój wybór"!!, co oczywiście jest prawdą, ale znów przenosi ciężar na nieroztrzygalny grunt tzn. "czy to zlepek komórek w macicy i możesz o tym decydować, czy to człowiek w twojej macicy, i czy możesz decydować o sobie, a nie innym człowieku".
Tylko że to chodzi o aborcje chciane. Po chcianej aborcji nie ma syndromu.Juliaturczyniak pisze: ↑pt sie 28, 2026 1:52 am Syndrom poaborcyjny to nie jest żaden mit i nie wiem czemu pewne środowiska próbują temu zaprzeczyć, aborcję nie wykonuje się jedynie w sytuacji kiedy kobieta nie chce dziecka lub jest ono z gwałtu, ale kiedy jest chore bądź ciąża jest zagrożona również. Jeśli kobieta bardzo długo starała się z partnerem o dziecko, bardzo o tym marzyła i nagle słyszy, że noo niestety musi Pani usunąć,bo jak nie to Pani umrze to może to naprawdę siąść na głowę. Znam osobę, która miała usunąć dziecko z przesłanek medycznych i uwierzcie, że traumę ma po tym do dziś,mimo, że ma dwójkę swoich dzieci, więc może to siąść na głowę. Ludzie myślą,że aborcja to takie hop siup, a to jednak jest również poważna i nieraz traumatyczna rzecz. "Wiem" czemu ma to służyć,ale skoro jest pomoc psychologiczna w takich społecznościach i fundacjach jak dziewuchy dziewuchom i inne to dlaczego dalej twierdzą, że to nic takiego. Każda kobieta reaguje inaczej i nie można mówić tylko o pozytywach, oczywiście w drugą stronę - ciąża, poród, macierzyństwo też to tak działa, ale tutaj już raczej to nie jest niepopularna opinia.
Po abortowaniu wymarzonej ciąży jest żałoba, podobnie jak po poronieniu/śmierci małego dziecka, nie nazywałabym tego żadnym "syndromem", bo brzmi idiotycznie i umniejszająco. To jest żałoba.
Dodałabym, że to pokazywanie, ze aborcja to nic takiego, brokat, luz może wynikać z tego, że wiele kobiet mysli, ze to poważny, inwazyjny zabieg, a w rzeczywistości najczęściej to wyglada tak, ze bierzesz pigułki i masz coś ala mega bolesny okres i tyle. Nie oceniam czy taka forma przekazu jest spoko, tylko mam przemyślenia skad moze ona wynikać i co one chcą uświadomić.Barasia pisze: ↑pt sie 28, 2026 1:29 pm Tylko że to chodzi o aborcje chciane. Po chcianej aborcji nie ma syndromu.
Po abortowaniu wymarzonej ciąży jest żałoba, podobnie jak po poronieniu/śmierci małego dziecka, nie nazywałabym tego żadnym "syndromem", bo brzmi idiotycznie i umniejszająco. To jest żałoba.
𝔑𝔦𝔢𝔠𝔥𝔞𝔧 𝔪𝔬𝔰𝔱𝔶, 𝔨𝔱ó𝔯𝔢 𝔰𝔭𝔞𝔩𝔢 𝔬ś𝔴𝔦𝔢𝔱𝔩𝔞 𝔪𝔦 𝔡𝔯𝔬𝔤ę
-
takisobiejestem
- PrinTu
- Posty: 986
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Siostra mówi, że ten kierunek jest czasochłonny przez dużą ilość materiału do wykucia, ale dużo takich kierunków jest. Wykładowcy mówili studentom medycyny, że pielęgniarstwo jest traktowane przez prowadzących po macoszemu i że od przyszłych pielęgniarek niewiele się wymaga. Podkreślali, że tak jest na prawie każdej uczelni. Nie wiem ile w tym prawdy. Twierdzili, że niestety, ale później są niekompetentne.Aleksandra_18 pisze: ↑pt sie 28, 2026 10:24 am Medycyna na pewno nie jest łatwa, ale opinia który kierunek jest tym najtrudniejszym zależy w sumie od predyspozycji osoby, która taką opinię wygłasza.
Skończyłam studia na uniwersytecie medycznym (nie lekarski ani stomatologia), więc siłą rzeczy miałam kontakt z osobami z wydziału lekarskiego i moim zdaniem, jako osoby która ma słabą wyobraźnię przestrzenną, najtrudniejsza u nich była anatomia. Nie dość że ona jest na 1 roku więc dochodzi ogólny stres związany z początkiem studiów, to obszar wiedzy, jaki trzeba się nauczyć, jest naprawdę duży. Ja też musiałam zaliczyć anatomię, na szczęście w okrojonym zakresie xd później, jeśli ktoś ma nutkę zainteresowania tematem i nie trafi na jakiegoś nienormalnego prowadzącego, idzie łatwiej.
Mój narzeczony ukończył kierunek inżynieryjny i o ile uważam, że na medycynie (hipotetycznie) jako tako bym sobie poradziła, tak u niego absolutnie nie. Jestem kiepska z matematyki, fizyki, tych wszystkich inżynieryjnych przedmiotów, zresztą podejrzewam u siebie jakąś łagodniejszą formę dyskalkulii. Jego materiał ze studiów to była istna czarna magia.
Tak samo za trudne uważam kierunki artystyczne (w tym architekturę, która łączy zdolności artystyczne z inżynierią), bo ja jestem w tym kompletnie lewa, nie mam żadnych zdolności manualnych czy muzycznych i podziwiam ludzi, którzy podostawali się na uczelnie artystyczne.
- iksde12345
- Modna
- Posty: 401
- Rejestracja: pn mar 18, 2024 11:18 pm
Że od pielęgniarek się niewiele wymaga?takisobiejestem pisze: ↑pt sie 28, 2026 3:00 pm Siostra mówi, że ten kierunek jest czasochłonny przez dużą ilość materiału do wykucia, ale dużo takich kierunków jest. Wykładowcy mówili studentom medycyny, że pielęgniarstwo jest traktowane przez prowadzących po macoszemu i że od przyszłych pielęgniarek niewiele się wymaga. Podkreślali, że tak jest na prawie każdej uczelni. Nie wiem ile w tym prawdy. Twierdzili, że niestety, ale później są niekompetentne.
-
takisobiejestem
- PrinTu
- Posty: 986
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Nie wiem, mówili im tak wykładowcy z wydziału medycznego (mogli mieć przerośnięte ego), ale fakt, jedna znajoma, ledwo przechodziła z klasy do klasy, z biologii i chemii nie wiedziała nic (dosłownie xD), tragicznie zdała maturę (kilka razy ją poprawiała zanim zdała, reszta wyników była mega słaba), a pielęgniarstwo ukończyła z 4,5 na dyplomie i mówiła, że nie było ciężko pod względem nauki tylko, że "miała dużo zajęć".iksde12345 pisze: ↑pt sie 28, 2026 3:09 pm Że od pielęgniarek się niewiele wymaga?że po macoszemu? XDD CO?! Ja jako studentka pielęgniarstwa powiem, że to są kompletne bzdury
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3653
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Czyli nie jestem jedyną, też nienawidzę angielskiego,na szczęście w pracy częściej jest okazja gadania po rosyjsku niż po angielsku, choć ja mistrzem z rosyjskiego nie jestem, znam parę słówek na krzyż raptemboliwoda17 pisze: ↑pt sie 28, 2026 8:09 am Przestałam umieć rozmawiać z osobami anglojęzycznymi i przestał mi się podobać język angielski. Większość rozmów w tym języku wydaje mi się bardzo powierzchowna, do tego dochodzi anglosaska kultura grzeczności i braku bezpośredniości, która to dodatkowo wyjaławia.
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3653
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Kiedyś gdy o tym wspomniałam na pewnej grupie dla kobiet, to dostałam zablokowana jako osoba,która jest antykobieca,gdzie nawet nie wypowiedziałam się jakie mam stanowisko odnośnie aborcji tylko napisałam, że taki syndrom istnieje i, że babka w poście może się źle czuć po aborcji i, że może mieć takie zachowania i, żeby udała się do psychologa jeśli jeszcze tego nie zrobiła i tyle. Normalny luźny post, to nawet nie miało nic wspólnego z samym tematem aborcji czy strajków kobiet.Hunde pisze: ↑pt sie 28, 2026 10:10 am Pewnie te organizacje chcą przechylić wahadło w drugą stronę. Wychodzi zaś groteskowo przez pokazanie abo jako jakiegoś „challenge“ posypanego różowym brokatem. W tej narracji pomija się sporą grupę kobiet, o której wspomniałaś.
To tak jak z tymi zwolennikami 56 płci - większość ludzi uważa te organizacje za ekstrema i za bardzo przegięte.
-
stokrotkapolna1234
- Szarlotta
- Posty: 444
- Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm
Ale ze twoja znajoma tak miala to jest dowod na nic. Tam samo ze wykładowca tak mowil. Równie dobrze ta znajoma mogla zaczac sie uczyc na studiach, chodzic na zajęcia dodatkowe, starać itd tylko ci nic nie mówiła na ten temat. Zreszta sie nie dziwie bo w sumie sama na nia gadasz ze nic nie wiedziala z chemii i miala mega słabe wyniki. Wiem ze to forum wanda anonimowe ale pewnie to samo o niej gadasz innym znajomym i trochę to słabe.takisobiejestem pisze: ↑pt sie 28, 2026 3:13 pm Nie wiem, mówili im tak wykładowcy z wydziału medycznego (mogli mieć przerośnięte ego), ale fakt, jedna znajoma, ledwo przechodziła z klasy do klasy, z biologii i chemii nie wiedziała nic (dosłownie xD), tragicznie zdała maturę (kilka razy ją poprawiała zanim zdała, reszta wyników była mega słaba), a pielęgniarstwo ukończyła z 4,5 na dyplomie i mówiła, że nie było ciężko pod względem nauki tylko, że "miała dużo zajęć".
Ja tez moge powiedzieć cokolwiek i to jest dowod na nic.
Jest jakis wieczny konflikt między ludzmi na lekarskim którzy sie nabijają z pielęgniarstwa bo to wedlug nich osoby które na pewno chciały byc lekarzami i sie nie dostali wiec kazdy gada na każdego i tyle to warte
Ostatnio zmieniony pt sie 28, 2026 3:34 pm przez stokrotkapolna1234, łącznie zmieniany 1 raz.
- O Matyldo!
- Kciuk
- Posty: 880
- Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am
No naprawdę JAKIE TO WIELKIE SZCZĘŚCIE mieć okazję "gadać" po rosyjsku xDDDJuliaturczyniak pisze: ↑pt sie 28, 2026 3:25 pm Czyli nie jestem jedyną, też nienawidzę angielskiego,na szczęście w pracy częściej jest okazja gadania po rosyjsku niż po angielsku, choć ja mistrzem z rosyjskiego nie jestem, znam parę słówek na krzyż raptem
-
takisobiejestem
- PrinTu
- Posty: 986
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Chodziłem z nią do klasy, więc wiem jak się uczyła (byliśmy w tej samej klasie w podstawówce i gimnazjum, w liceum miała komisa). Ona otwarcie mówiła wszystkim znajomym, że bardzo dużo ściąga na studiach i że niewiele potrafi, więc nie obgaduję jej do wspólnych znajomych, ponieważ każdy o tym wie i nawet nie trzeba o tym mówić.stokrotkapolna1234 pisze: ↑pt sie 28, 2026 3:33 pm Ale ze twoja znajoma tak miala to jest dowod na nic. Tam samo ze wykładowca tak mowil. Równie dobrze ta znajoma mogla zaczac sie uczyc na studiach, chodzic na zajęcia dodatkowe, starać itd tylko ci nic nie mówiła na ten temat. Zreszta sie nie dziwie bo w sumie sama na nia gadasz ze nic nie wiedziala z chemii i miala mega słabe wyniki. Wiem ze to forum wanda anonimowe ale pewnie to samo o niej gadasz innym znajomym i trochę to słabe.
Ja tez moge powiedzieć cokolwiek i to jest dowod na nic.
Jest jakis wieczny konflikt między ludzmi na lekarskim którzy sie nabijają z pielęgniarstwa bo to wedlug nich osoby które na pewno chciały byc lekarzami i sie nie dostali wiec kazdy gada na każdego i tyle to warte
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3653
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Po polsku również mówię, jednak spora część moich współpracowników to osoby pochodzenia ukraińskiego i gruzińskiego. Ja nie znam ukraińskiego ani trochę mimo, że rozumiem, znam trochę rosyjski,bo się kiedyś go uczyłam i coś tam z siebie wydukam. Wiadomo człowiek by wolał mówić non stop po polsku, jednak idąc do takiej pracy nie zakładałam nawet w głowie, że będą sami polacy,bo praca na taśmie nie polega na rozmowie z klientem i nawet jak od jeżdżą za granicę to często nie znają języka. A po rosyjsku wolę mówić,bo podoba mi się ten język, miałam nawet w planach kiedyś iść na studia z nim związane, a angielski mimo, że znam to mi się nigdy nie podobał i nigdy nie czułam potrzeby by się z nim jakoś bardziej łączyć. Znam lepiej od rosyjskiego, ale to nie jest mój ulubiony język i jeśli mam do wyboru rozmawiać w pracy po angielsku, a po rosyjsku to wybieram opcję nr. 2.O Matyldo! pisze: ↑pt sie 28, 2026 3:34 pm No naprawdę JAKIE TO WIELKIE SZCZĘŚCIE mieć okazję "gadać" po rosyjsku xDDD
A jakbym chciała pracę gdzie się mówi tylko polsku i pracują sami Polacy to bym została w poprzedniej pracy czyli w sklepie.
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3653
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
No i nie zapominajmy, że w większości krajów byłego związku radzieckiego mówi się w języku rosyjskim albo jest to jako drugi język, a nie tylko w Rosji, więc jeśli chodzi ci obecną sytuację polityczną to nie powinna być on w to wplątywana
-
stokrotkapolna1234
- Szarlotta
- Posty: 444
- Rejestracja: ndz cze 21, 2026 4:25 pm
Jakiś czas temu byla tu dyskusja o wysokości kar w Polsce. To macie swoje kary. Facet zabił kobietę, jadl jej zwłoki ale jest biedny niepocztalny i zamkna go w ośrodku. Co pol roku bedzie opinia na jego temat i sie okaże magicznie ze jednak jego stan sie poprawił i za kilka lat, wyjdzie sobie na wolności.
Biedny niepoczytalny facet z siekiera. To skoro nie wiedział co robi i jak to po co brał siekierę? No chyba po to zeby kogoś zabić wiec jednak dzialal w jakims celu. Rodzice prawnicy. Coz za przypadek.
Śmieszy mnie to bardzo bo jesli ktos jest niepoczytalny, idzie do ośrodka, jego stan jego opiniowany to w przypadku gdy jego stan pozwala na opuszczenie ośrodka to powinien isc do więzienia za to co zrobil a nie zyc wsrod innych ludzi. No ale zaraz sie dowiem ze to sprawiedliwe itd. No nie jest. Ten caly Mieszko jest idealnym przykładem dlaczego powinna byc kara śmierci
Biedny niepoczytalny facet z siekiera. To skoro nie wiedział co robi i jak to po co brał siekierę? No chyba po to zeby kogoś zabić wiec jednak dzialal w jakims celu. Rodzice prawnicy. Coz za przypadek.
Śmieszy mnie to bardzo bo jesli ktos jest niepoczytalny, idzie do ośrodka, jego stan jego opiniowany to w przypadku gdy jego stan pozwala na opuszczenie ośrodka to powinien isc do więzienia za to co zrobil a nie zyc wsrod innych ludzi. No ale zaraz sie dowiem ze to sprawiedliwe itd. No nie jest. Ten caly Mieszko jest idealnym przykładem dlaczego powinna byc kara śmierci
- O Matyldo!
- Kciuk
- Posty: 880
- Rejestracja: pt maja 29, 2026 12:59 am
No ale w tej konkretnej sprawie chyba nie od dziś wiadomo, że znajomości tam decydują o tym gdzie skończy ten chłopak..stokrotkapolna1234 pisze: ↑pt sie 28, 2026 5:14 pm Jakiś czas temu byla tu dyskusja o wysokości kar w Polsce. To macie swoje kary. Facet zabił kobietę, jadl jej zwłoki ale jest biedny niepocztalny i zamkna go w ośrodku. Co pol roku bedzie opinia na jego temat i sie okaże magicznie ze jednak jego stan sie poprawił i za kilka lat, wyjdzie sobie na wolności.
Biedny niepoczytalny facet z siekiera. To skoro nie wiedział co robi i jak to po co brał siekierę? No chyba po to zeby kogoś zabić wiec jednak dzialal w jakims celu. Rodzice prawnicy. Coz za przypadek.
Śmieszy mnie to bardzo bo jesli ktos jest niepoczytalny, idzie do ośrodka, jego stan jego opiniowany to w przypadku gdy jego stan pozwala na opuszczenie ośrodka to powinien isc do więzienia za to co zrobil a nie zyc wsrod innych ludzi. No ale zaraz sie dowiem ze to sprawiedliwe itd. No nie jest. Ten caly Mieszko jest idealnym przykładem dlaczego powinna byc kara śmierci
-
takisobiejestem
- PrinTu
- Posty: 986
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Życie wiele razy pokazało mi że "najbardziej pobożni" ludzie, którzy co tydzień siedzą w pierwszej ławce w kościele to z reguły najgorsze osoby.