Jak dla mnie nie wiem co ma wspólnego to ze teraz jestes na własnej działalności gospodarczej xD
Niepopularne opinie o życiu
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
chleb_ze_smalcem
- RealDiamond
- Posty: 753
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Tak. Obowiązkowe nie w znaczeniu, że są doliczone do menu, tylko każdy się spodziewa, że doliczysz przynajmniej 15% - znaczy, że było średnio, a opcja domyślna to 20% napiwku. Jak nie zostawisz, to nie jest to nielegalne ale będzie nieprzyjemnie. I może zakończyć się kłótnią z kelnerem.Juliaturczyniak pisze: ↑śr sie 26, 2026 1:43 pm Mieszkasz w USA czy gdzieś indziej też mają takie zasady?
-
chleb_ze_smalcem
- RealDiamond
- Posty: 753
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Ja wolę jak serwis jest wliczony w cenę i od razu piszą w menu, że doliczają z góry 10% dla obsługi. Przynajmniej wiem na czym stoję.
Tylko z drugiej strony z jakiej paki mam płacić 10% rachunku za obsługę? Czemu mam płacić drożej za to, że kelner przyniesie mi łososia niż gdyby niósł placki ziemniaczane?chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr sie 26, 2026 5:05 pm Ja wolę jak serwis jest wliczony w cenę i od razu piszą w menu, że doliczają z góry 10% dla obsługi. Przynajmniej wiem na czym stoję.
Ja akurat zwykle napiwki zostawiam, ale uważam to za wysoce pojebane, bo w sumie ani ich praca nie jest jakoś wynitnie trudna, ani to nie powinno być w mojej gestii żeby mieli płacone (tylko pracodawcy).
Naturalna pewność siebie to coś z czym niektórzy przychodzą na świat i takiej pewności siebie nie da się nabyć - albo ją masz, albo nie. Jasne, na przestrzeni czasu możesz nabyć pewności siebie, której ci brakowało, ale nigdy nie będzie ona na takim poziomie i tak naturalna jak u osoby, która ma ją w naturze.
Po co mam płacić za obsługę skoro nie wiem czy bedzie dobra i nie trafię na kogoś ze zblazowana mina xDMalutka84 pisze: ↑śr sie 26, 2026 6:53 pm Tylko z drugiej strony z jakiej paki mam płacić 10% rachunku za obsługę? Czemu mam płacić drożej za to, że kelner przyniesie mi łososia niż gdyby niósł placki ziemniaczane?
Ja akurat zwykle napiwki zostawiam, ale uważam to za wysoce pojebane, bo w sumie ani ich praca nie jest jakoś wynitnie trudna, ani to nie powinno być w mojej gestii żeby mieli płacone (tylko pracodawcy).
-
chleb_ze_smalcem
- RealDiamond
- Posty: 753
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
Też uważam to za pojebane. Ale jak już mam płacić ten napiwek to wolę 10% niż 20%. Jak zamawiasz jedno danie to jeszcze ok ale jak idziesz cała rodzina to jest chore ile kasy zostawisz extra tylko dlatego żeby kelner wykonał swoją pracę. Z drugiej strony w krajach gdzie napiwki w ogóle nie funkcjonują obsługa jest na zerowym poziomie.Malutka84 pisze: ↑śr sie 26, 2026 6:53 pm Tylko z drugiej strony z jakiej paki mam płacić 10% rachunku za obsługę? Czemu mam płacić drożej za to, że kelner przyniesie mi łososia niż gdyby niósł placki ziemniaczane?
Ja akurat zwykle napiwki zostawiam, ale uważam to za wysoce pojebane, bo w sumie ani ich praca nie jest jakoś wynitnie trudna, ani to nie powinno być w mojej gestii żeby mieli płacone (tylko pracodawcy).
W sumie nigdy o tym nie pomyślałam że to nie ma absolutnie sensu z tymi 10%Malutka84 pisze: ↑śr sie 26, 2026 6:53 pm Tylko z drugiej strony z jakiej paki mam płacić 10% rachunku za obsługę? Czemu mam płacić drożej za to, że kelner przyniesie mi łososia niż gdyby niósł placki ziemniaczane?
Ja akurat zwykle napiwki zostawiam, ale uważam to za wysoce pojebane, bo w sumie ani ich praca nie jest jakoś wynitnie trudna, ani to nie powinno być w mojej gestii żeby mieli płacone (tylko pracodawcy).
No i przede wszystkim dlaczego masz płacić za coś, wobec czego nie masz wyboru?
Skoro mam płacić za obsługę, że mi ktoś przyniesie talerz do stołu, to powinnam mieć opcję że sama sobie przyniosę do stołu (zwłaszcza, że to niekiedy nawet lepiej i szybciej ;p), albo nie dajemy pozoru "wyboru" i nie nazywamy tego "dobrowolnym napiwkiem" i po prostu wliczamy to w cenę dania.
Ja rozumiem że historycznie kelner doradzał, ogarniał żeby człowiek poczuł się dobrze, ale obecnie jak zapytasz się kelnera czy pizza hawajska zawiera ananasa to mówi, że musi iść na kuchnie się zapytać
-
chleb_ze_smalcem
- RealDiamond
- Posty: 753
- Rejestracja: pn lis 04, 2024 9:22 pm
W krajach gdzie to widziałam (Ameryka Środkowa i Południowa) było to argumentowane tym, że te napiwki pomagają pracownikom gastro bo prawa pracy tych krajów ich nie chronią i mają ciężko. Czy się z tym zgadzam? Nie. To ich rząd powinien ogarniać a nie turyści. Ale w moim kraju też prawo pracy jest do dupy ale mi napiwków nikt nie daje. I tak wole 10% niż 20. W taksówkach już jest 25% domyślny napiwek. To jest dopiero chore. Żeby go zmienić musisz się naklikac w terminalu.terrible pisze: ↑śr sie 26, 2026 9:34 pm W sumie nigdy o tym nie pomyślałam że to nie ma absolutnie sensu z tymi 10%
No i przede wszystkim dlaczego masz płacić za coś, wobec czego nie masz wyboru?
Skoro mam płacić za obsługę, że mi ktoś przyniesie talerz do stołu, to powinnam mieć opcję że sama sobie przyniosę do stołu (zwłaszcza, że to niekiedy nawet lepiej i szybciej ;p), albo nie dajemy pozoru "wyboru" i nie nazywamy tego "dobrowolnym napiwkiem" i po prostu wliczamy to w cenę dania.
Ja rozumiem że historycznie kelner doradzał, ogarniał żeby człowiek poczuł się dobrze, ale obecnie jak zapytasz się kelnera czy pizza hawajska zawiera ananasa to mówi, że musi iść na kuchnie się zapytaćnie chcę za coś takiego płacić (dlatego raczej nie jem na mieście ;p).
Brak napiwków w nowej zelandii skutkuje właśnie tym, że sama sobie ogarniasz zamawianie, sztućce i przynoszenie napojów, płacenie itd. Obsługa tylko ci przynosi danie z kuchni w lepszych restauracjach. Ogółem serwis tam jest żaden. Nie wiem w sumie co gorsze. U mnie napiwki są chore ale za to serwis jest pierwszą klasa. Ale 20% to za wiele.
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3651
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Dziękuję, tam w USA to w ogóle 3 świat,chleb_ze_smalcem pisze: ↑śr sie 26, 2026 5:04 pm Tak. Obowiązkowe nie w znaczeniu, że są doliczone do menu, tylko każdy się spodziewa, że doliczysz przynajmniej 15% - znaczy, że było średnio, a opcja domyślna to 20% napiwku. Jak nie zostawisz, to nie jest to nielegalne ale będzie nieprzyjemnie. I może zakończyć się kłótnią z kelnerem.
Dla mnie napiwki dla kelnerów nie powinny istnieć. Sorry, ale kasjerka, która kasuje mi zakupy się więcej narobi, niż kelner, który mi przyniesie talerz, później rachunek i na tym się kończy nasza interakcja
ogólnie ostatnio mam bardzo duży problem z restauracjami. Może nie stoluje sie w restauracjach z gwiazdką Michelin, ale budki z kebabem to też nie są i powiem szczerze, dawno nie byłam usatysfakcjonowana. Zawsze kończy się u mnie bólem brzucha, a nie jestem jakaś delikatna, ale ilość tłuszczu, która jest używana do smażenia, mnie dobija. Makarony czy serniki nie różnią się niczym od tych z żabki. Jedyne co, to wiadomo że mrożona pizza w domu i sushi ze sklepu nie będzie tak smakowało jak w restauracji, ale pozostałe dania to jest zawsze żart. Ogólnie uważam, że jakość obsługi i jedzenia naprawdę bardzo spadła na przestrzeni ostatnich kilku lat.
ogólnie ostatnio mam bardzo duży problem z restauracjami. Może nie stoluje sie w restauracjach z gwiazdką Michelin, ale budki z kebabem to też nie są i powiem szczerze, dawno nie byłam usatysfakcjonowana. Zawsze kończy się u mnie bólem brzucha, a nie jestem jakaś delikatna, ale ilość tłuszczu, która jest używana do smażenia, mnie dobija. Makarony czy serniki nie różnią się niczym od tych z żabki. Jedyne co, to wiadomo że mrożona pizza w domu i sushi ze sklepu nie będzie tak smakowało jak w restauracji, ale pozostałe dania to jest zawsze żart. Ogólnie uważam, że jakość obsługi i jedzenia naprawdę bardzo spadła na przestrzeni ostatnich kilku lat.
Sama lubię chodzić po restauracjach, mam dużo wyrozumiałości i empatii do pracowników i bardzo długo ten spadek jakości tłumaczyłam pandemią - fun fact, restauratorzy do tej pory zawyżone ceny tłumaczą pandemią xd ale kurde bez przesady, pierwsszy przykład z brzegu: karafka DOMOWEJ lemioniady za 30zł, a dostajesz rozwodniony syrop z cukrem i dwoma smutnymi listkami mięty. Ceny są po prostu z kosmosu, z obsługą też nie lepiej - przychodzi do ciebie naburmuszona panienka, zero uśmiechu, na jakiekolwiek pytania wywracanie oczami i ,,muszę zpytać na kuchni''. Ludzie przestali nagradzać takich ludzi napiwkami i teraz restauratorzy płaczą, że napiwki powinny być obowiązkowe xd śmiech na saliMualla pisze: ↑czw sie 27, 2026 8:25 am Dla mnie napiwki dla kelnerów nie powinny istnieć. Sorry, ale kasjerka, która kasuje mi zakupy się więcej narobi, niż kelner, który mi przyniesie talerz, później rachunek i na tym się kończy nasza interakcja
ogólnie ostatnio mam bardzo duży problem z restauracjami. Może nie stoluje sie w restauracjach z gwiazdką Michelin, ale budki z kebabem to też nie są i powiem szczerze, dawno nie byłam usatysfakcjonowana. Zawsze kończy się u mnie bólem brzucha, a nie jestem jakaś delikatna, ale ilość tłuszczu, która jest używana do smażenia, mnie dobija. Makarony czy serniki nie różnią się niczym od tych z żabki. Jedyne co, to wiadomo że mrożona pizza w domu i sushi ze sklepu nie będzie tak smakowało jak w restauracji, ale pozostałe dania to jest zawsze żart. Ogólnie uważam, że jakość obsługi i jedzenia naprawdę bardzo spadła na przestrzeni ostatnich kilku lat.
i am a god
- agbmrctorakwin
- LouiBag
- Posty: 319
- Rejestracja: sob mar 16, 2024 3:27 pm
Ja w napiwkach nie widzę niczego złego, gdy jestem zadowolona z obsługi zostawiam napiwek, jeśli nie jestem to nie zostawiam. Jeśli jesteśmy już w tematyce restauracyjnej to jako osoba, która pracowała w gastro nie lubiłam gdy goście restauracji "sprzątali po sobie" i układali stos talerzy na stole by "ułatwić pracę". W rzeczywistości było to tylko utrudnienie, bo w lepszych restauracjach taca kelnera nie powinna dotykać stołu, a niemożliwym jest wzięcie w jedną rękę stosu talerzy, nie da się tego wyważyć, więc finalnie i tak kelner musi się babrac z talerzami pobrudzonymi z każdej strony.
Nie wiem skąd obecnie napieprzanie na kobiety, które w wieku >40 lat decydują się na dziecko i sugerowanie, że to na pewno in vitro.
Co do chorób dziecka - prawdopodobieństwo ZD wcale jakoś drastycznie nie rośnie z wiekiem. Poznałam kiedyś 19 letnią mamę, której niemowlę miało ZD (tak wiem, zaraz ktoś się przyczepi, że to dowód anegdotyczny).
Kobiety w wieku naszych babć rodziły i do 50. oczywiście naturalne ciąże i przy dużo gorszym stanie medycznym. Gdy spojrzy się w drzewa genealogiczne rodzin lub na grobach, to rodzeństwo z różnicą wieku 15-20 lat nie jest niczym nietypowym.
Nie wiem dlaczego obecnie tak się gada, że ciąża tylko do 35, a najlepiej 35 lat.
Co do chorób dziecka - prawdopodobieństwo ZD wcale jakoś drastycznie nie rośnie z wiekiem. Poznałam kiedyś 19 letnią mamę, której niemowlę miało ZD (tak wiem, zaraz ktoś się przyczepi, że to dowód anegdotyczny).
Kobiety w wieku naszych babć rodziły i do 50. oczywiście naturalne ciąże i przy dużo gorszym stanie medycznym. Gdy spojrzy się w drzewa genealogiczne rodzin lub na grobach, to rodzeństwo z różnicą wieku 15-20 lat nie jest niczym nietypowym.
Nie wiem dlaczego obecnie tak się gada, że ciąża tylko do 35, a najlepiej 35 lat.
To "napieprzanie" rzeczywiście jest chore. Różnie się w życiu układa i te dzieci "przychodzą" też w innym czasie.
Sama urodziłam dziecko w wieku 35 lat i wydaje mi się jednak, że wcześniej byłabym fizycznie w lepsze dyspozycji, że by poradzić sobie z wyzwaniem, jakim jest maluch. Z pewnością, kiedy byłam młodsza, lepiej radziłam sobie z brakiem snu.
Ogólnie ten wiek rodzenia dzieci to jest ciekawy temat w naszym społeczeństwie. Jak urodzisz dziecko w wieku ok. 20 lat, to zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że jesteś puszczalska, Jak na studiach, to jesteś niepoważna. Jak zaraz po studiach, tez źle, bo kariery nie robisz. A jak robisz karierę, to jesteś później "stara".... no generalnie nie dogodzisz. A najgorsze jest to, że ludzie nadal roszczą sobie prawo do wygłaszania takich komentarzy do kobiet, chociaż temat ich bezpośrednio nie dotyczy.
Sama urodziłam dziecko w wieku 35 lat i wydaje mi się jednak, że wcześniej byłabym fizycznie w lepsze dyspozycji, że by poradzić sobie z wyzwaniem, jakim jest maluch. Z pewnością, kiedy byłam młodsza, lepiej radziłam sobie z brakiem snu.
Ogólnie ten wiek rodzenia dzieci to jest ciekawy temat w naszym społeczeństwie. Jak urodzisz dziecko w wieku ok. 20 lat, to zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że jesteś puszczalska, Jak na studiach, to jesteś niepoważna. Jak zaraz po studiach, tez źle, bo kariery nie robisz. A jak robisz karierę, to jesteś później "stara".... no generalnie nie dogodzisz. A najgorsze jest to, że ludzie nadal roszczą sobie prawo do wygłaszania takich komentarzy do kobiet, chociaż temat ich bezpośrednio nie dotyczy.
O to jest sedno problemu! W Polsce to jest nagminne takie wtrącanie się innym do życia i pouczanie. Czy w innych krajach Europy też to sie zdarza?Alessa pisze: ↑czw sie 27, 2026 12:57 pm
Ogólnie ten wiek rodzenia dzieci to jest ciekawy temat w naszym społeczeństwie. Jak urodzisz dziecko w wieku ok. 20 lat, to zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że jesteś puszczalska, Jak na studiach, to jesteś niepoważna. Jak zaraz po studiach, tez źle, bo kariery nie robisz. A jak robisz karierę, to jesteś później "stara".... no generalnie nie dogodzisz. A najgorsze jest to, że ludzie nadal roszczą sobie prawo do wygłaszania takich komentarzy do kobiet, chociaż temat ich bezpośrednio nie dotyczy.
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3651
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
A ja dałam napiwek kiedyś u fryzjera,po prostu szok. Cudowna fryzjerka to była, kawka, wszystko wytłumaczone, na wysokim poziomie wszystko. Polecaammm!!
- kiciakociaaa2137
- SushiRoll
- Posty: 248
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
Czyli zrobiła dokładnie to, za co ma płacone.Juliaturczyniak pisze: ↑czw sie 27, 2026 1:39 pm A ja dałam napiwek kiedyś u fryzjera,po prostu szok. Cudowna fryzjerka to była, kawka, wszystko wytłumaczone, na wysokim poziomie wszystko. Polecaammm!!
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3651
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Po pierwsze usługa na wysokim poziomie i obszerna wiedza, nie każdy fryzjer takową ma i nie każdy fryzjer słucha i umie doradzić wbrew pozorom,dlatego praktycznie nie korzystam z takich usług, a po drugie to nie jest standardem by fryzjer zaproponował coś do picia czy na ciepło czy na zimno i nie, to nie było wliczone do ceny. A dodam tylko, że to nie był salon premium tylko zwykły lokal fryzjerski,ja wiem, że jak płaci się 500,1000 i więcej za fryzjera to to może być normą,ale ja mówię o usłudze gdzie za farbowanie, podcięcie trochę włosów i wymodelowanie dałam niecałe 200 zł.
-
Aleksandra_18
- Koczkodan
- Posty: 109
- Rejestracja: pt sty 31, 2025 7:39 pm
Ja szczerze mówiąc nie zauważyłam jakiegoś wielkiego spadku w jakości dań restauracyjnych ani w jakości samej obsługi, ale może dlatego, że do restauracji nie chodzę jakoś bardzo często + raczej trzymam się swoich sprawdzonych miejsc i ewentualnie próbuję polecane miejsca przez osoby, które wiem, że mają podobny gust i oczekiwania do moich. Uważam, że po pandemii dobre miejsce takie pozostały, a przeciętne i złe mają wieczną wymówkę na kiepską jakość "bo pandemia".
Za to ceny po 2020 wystrzeliły w kosmos i to jest fakt.
Za to ceny po 2020 wystrzeliły w kosmos i to jest fakt.
- kiciakociaaa2137
- SushiRoll
- Posty: 248
- Rejestracja: śr paź 30, 2024 1:52 pm
Kawa była na pewno miłym gestem, ale czy wiedza na temat włosów i dopasowanie fryzury to są jakieś umiejętności wykraczające poza zakres obowiązków fryzjera? Nie zrozum mnie źle, mam wybimbane na to, ile, komu i za co płacisz, po prostu dziwi mnie logika - dałam fryzjerowi napiwek, bo zrobił mi ładną fryzurę. Jakby, tego oczekuję od fryzjera :DJuliaturczyniak pisze: ↑czw sie 27, 2026 1:57 pm Po pierwsze usługa na wysokim poziomie i obszerna wiedza, nie każdy fryzjer takową ma i nie każdy fryzjer słucha i umie doradzić wbrew pozorom,dlatego praktycznie nie korzystam z takich usług, a po drugie to nie jest standardem by fryzjer zaproponował coś do picia czy na ciepło czy na zimno i nie, to nie było wliczone do ceny. A dodam tylko, że to nie był salon premium tylko zwykły lokal fryzjerski,ja wiem, że jak płaci się 500,1000 i więcej za fryzjera to to może być normą,ale ja mówię o usłudze gdzie za farbowanie, podcięcie trochę włosów i wymodelowanie dałam niecałe 200 zł.
𝘭𝘪𝘷𝘦, 𝘭𝘢𝘶𝘨𝘩, 𝘭𝘰𝘣𝘰𝘵𝘰𝘮𝘺
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3651
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Może ja mam złe doświadczenia z fryzjerami i nigdy nikt się mną na tyle nie zaopiekował, że doceniłam.kiciakociaaa2137 pisze: ↑czw sie 27, 2026 2:22 pm Kawa była na pewno miłym gestem, ale czy wiedza na temat włosów i dopasowanie fryzury to są jakieś umiejętności wykraczające poza zakres obowiązków fryzjera? Nie zrozum mnie źle, mam wybimbane na to, ile, komu i za co płacisz, po prostu dziwi mnie logika - dałam fryzjerowi napiwek, bo zrobił mi ładną fryzurę. Jakby, tego oczekuję od fryzjera :D
-
takisobiejestem
- PrinTu
- Posty: 986
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Opinia mojej siostry, która jest chirurgiem. Medycyna nie jest najtrudniejszym kierunkiem słów. Mówi, że nie wie dlaczego tak wiele osób postrzega ten kierunek za najtrudniejszy ze wszystkich. Twierdzi, że owszem musiała zdać bardzo dobrze maturę z chemii, biologii i matematyki, ale potem same studia nie były aż tak bardzo trudne. Były czasochłonne, ale większość kierunków technicznych wymaga dużo większych zdolności intelektualnych.
- Juliaturczyniak
- Forma życia
- Posty: 3651
- Rejestracja: czw gru 19, 2024 8:36 pm
Dla mnie te przedmioty - biologia i chemia - to była zawsze czarna magia, więc podziwiam wszystkie kierunki związane z medycyną oraz farmaceutyką
-
takisobiejestem
- PrinTu
- Posty: 986
- Rejestracja: śr mar 18, 2026 10:43 pm
Ja znowu najbardziej lubiłem matematykę, chemię, fizykę i języki obce. Siostra podobnie.Juliaturczyniak pisze: ↑pt sie 28, 2026 1:36 am Dla mnie te przedmioty - biologia i chemia - to była zawsze czarna magia, więc podziwiam wszystkie kierunki związane z medycyną oraz farmaceutyką
Twierdzi, że ludzie mają mylne wyobrażenie o medycynie. Mówi, że liczenia było tam mało, w większości jest bardzo dużo materiału do wykucia.
Ukończyłem informatykę, zawsze wydawało mi się, że medycyna jest o wiele trudniejsza, siostra wyprowadziła mnie z błędu mówiąc, że każdy informatyk przy odpowiednim samozaparciu ukończyłby medycynę, natomiast nie każdy lekarz ukończyłby informatykę nawet poświęcając na to całą swoją energię. Mówi że mechanika i budowa maszyn, informatyka, automatyka, robotyka czy mechatronika są o wiele cięższe, bo tam potrzeba dużo logicznego myślenia. Jej mąż (stomatolog) twierdzi podobnie.