Ciężko nie podchodzić do tego emocjonalnie, kiedy czyta się o sprawach, w których kolejny sprawca zostaje uznany za niepoczytalnego i w konsekwencji nie ponosi odpowiedzialności karnej w takim znaczeniu, w jakim potocznie ją rozumiemy. Podobnie jest w przypadku młodocianych sprawców, którzy dopuścili się zbrodni, ale ze względu na wiek nie są sądzeni jak osoby dorosłe. Jak w takiej sytuacji ma się czuć ofiara albo jej bliscy? Czy z ich perspektywy taki finał można uznać za sprawiedliwy?gunernialne pisze: ↑pn sty 05, 2026 7:04 pm No i mamy to... dlatego tak ciężko objaśnia się zagadnienia prawne tego rodzaju komuś kto w tym nie siedzi. Niestety. Przykro mi, ale w prawie nie ma miejsca na moralność. Fakty. To się liczy. Przemawiające za tym, albo za tamtym.
Widzę co napisałam. I podtrzymuje. Skazywanie wszystkich, którzy popełnili zbrodnie (w tym tych, których dotyczą wyłączenia odpowiedzialności karnej) nie ma sensu.
Nie liczy się tylko popełnienie zbrodni. Popełnienie czynu jest ostatnim jej elementem. Najłatwiej byłoby patrzeć tylko na ten aspekt pomijając pozostałe.
Patrzenie na przesłanki nie jest śmieszne. Porządkuje wszystko, ułatwia wychwycenie błędów.
Skoro już powolujesz jakieś abstrakcyjne przykłady to i ja to zrobię, w mniejszej skali - kradniesz ze sklepu niezbędne produkty dla dziecka. Z jakiegoś powodu nie masz innego wyjścia. Naprawdę chciałabyś być skazana po prostu za kradzież? Nie chciałabyś sprawiedliwego procesu, możliwości wskazania swoich motywacji, które mogą umniejszyć winę?
Oczywiście. Zaraz pojawi się zarzut, że to inna, mniej poważna sytuacja. I tak rzeczywiście jest. Tylko ponownie - po to mamy procedury i przepisy, na które musimy zwracać uwagę, żeby każdy miał zapewniony sprawiedliwy proces. Nawet w przypadku zbrodni. Przykro mi to mówić i grać tu czarny charakter, ale tak - zbrodniarze też muszą mieć zapewniony sprawiedliwy proces, mają prawo do obrony, mają prawo do ochrony swoich praw człowieka.
Postarajcie się odsunąć swoje emocje i spojrzeć chłodno na sytuację. Szczerze polecam
Widać, że znasz się na tym temacie, więc być może studiowałaś prawo albo zajmujesz się nim zawodowo. Mnie jednak w tym wszystkim brakuje spojrzenia na ofiarę i jej bliskich. To oni często przez wiele lat, a czasem przez całe życie, muszą zmagać się ze skutkami tego, co zrobił sprawca. Rozumiem, że prawo wymaga określonych procedur, sprawiedliwego procesu, prawa do obrony i poszanowania praw człowieka również wobec sprawcy. Człowiek, który dopuścił się przemocy czy innego ciężkiego czynu, sam wcześniej podeptał prawa drugiego człowieka. A mimo to w dyskusji bardzo dużo miejsca poświęcamy jego prawom, jego motywacji i okolicznościom, podczas gdy człowiek, którego skrzywdził, jakby schodził na dalszy plan.
Matka kradnąca jedzenie dla dziecka łamie prawo, próbując zaspokoić podstawowe potrzeby swojego dziecka. A sprawca świadomie decyduje się skrzywdzić drugiego człowieka z własnych, egoistycznych pobudek.