Hej!
Jestem na początku poszukiwań powodu moich problemów i wszystkie drogi prowadzą do niedoczynności tarczycy. Z różnymi dolegliwościami nietarczycowymi mierzę się od ponad roku i w zasadzie sama nie wiem, dlaczego mój lekarz nawet nie zaproponował zbadania tarczycy, ale na szczęście już jutro idę na swoje potężne badania w tym kierunku.
Powiedzcie mi jednak, te, które mają pewność co do swojej niedoczynności – jak zmieniał się Wasz wygląd? Czy po rozpoczęciu leczenia coś się poprawiło?
Właśnie ponad rok temu zaczęłam tyć z powietrza. Miałam silną anemię, więc musiałam zostać z niej wyprowadzona i mam już więcej energii na treningi, jednak od dłuższego czasu nie widzę żadnych efektów swoich starań.
Mam wrażenie, że po prostu przytyłam i zbrzydłam. Moje ciało nie jest już moje, jest ciężkie, niesprawne. Mam spuchnięte nogi i wystające żyły, jakby co najmniej miały mi się formować żylaki. Cellulit jak nigdy, jest nawet na łydkach. Brzuch wygląda codziennie tak, jakbym była w ciąży. Twarz spuchnięta, nawet zrobił mi się już drugi podbródek.
Na co dzień jestem aktywna, zrobienie tych utartych 10000 kroków dziennie to dla mnie coś normalnego. W diecie zmieniło się tylko to, że nigdy nie mam apetytu.
Czy przed diagnozą ktokolwiek miał podobnie i jest nadzieja, że odzyskam swoje ciało? Zdrowie to już swoją drogą, tak długo nad nim pracuję, że często już tracę nadzieję, że będzie lepiej. Chcę po prostu odzyskać swoją sprawność i wyglądać znów... ładnie.
Niedoczynność tarczycy – jak zmienił się Wasz wygląd?
Moderatorzy: KasandraCwir, verysweetcherry-
fantasmagorie
- Tritonotti
- Posty: 179
- Rejestracja: wt sty 20, 2026 6:33 pm
Jeszcze będzie dobrze, obiecuję! Hormony tarczycy naprawdę potrafią zdziałać cuda.
Ja przy TSH 7 sporo przytyłam, ale nie powiem że z powietrza, no bo po prostu miałam większy apetyt i więcej jadłam. Po uregulowaniu TSH do mniej więcej 2 nie schudłam magicznie, ale duuuuużo łatwiej było mi zarządzać apetytem. Nie jestem też taka senna. Da się z tym najnormalniej żyć, niektóre dolegliwości miną, do niektórych się przyzwyczaisz i będzie dobrze, naprawdę.
Ja przy TSH 7 sporo przytyłam, ale nie powiem że z powietrza, no bo po prostu miałam większy apetyt i więcej jadłam. Po uregulowaniu TSH do mniej więcej 2 nie schudłam magicznie, ale duuuuużo łatwiej było mi zarządzać apetytem. Nie jestem też taka senna. Da się z tym najnormalniej żyć, niektóre dolegliwości miną, do niektórych się przyzwyczaisz i będzie dobrze, naprawdę.
-
LauraBacha3
- LemonkowaCola
- Posty: 530
- Rejestracja: pt lip 21, 2023 9:04 am
Gdy zaczęłam chorować a nie byłam jeszcze zdiagnozowana dostałam dziwną twarz, miałam mocno opuchnięte powieki, brwi opadły. Zmieniła się skóra, z zawsze suchej stała się mocno tłusta (choć przy niedoczynności raczej jest sucha), całe ciało miałam opuchnięte, palce jak parówki. Było widać, że to nie jest tłuszcz tylko opuchlizna.
Do tego zmęczenie, senność. I też duszność wysiłkowa. Jak szłam gdzieś to byłam wiecznie zasapana, nawet gdy balsamowalam nogi musiałam robić przerwy, bo tak sapałam.
Wszystko zniknęło w ciągu kilku miesięcy od włączenia leków i do dziś, to już 16 lat, nie wróciło.
Wtedy TSH wynosiło 64 a lekarz w przychodni mnie olewał. Mówił, że jestem studentką więc imprezuję, jem kebaby i piję piwo. Zrobiłam badania prywatnie za ponad 300zl, co było wtedy dla mnie sporą kwotą i za drugie tyle poszłam do endokrynologa.
Trzymam kciuki! Będzie dobrze
Do tego zmęczenie, senność. I też duszność wysiłkowa. Jak szłam gdzieś to byłam wiecznie zasapana, nawet gdy balsamowalam nogi musiałam robić przerwy, bo tak sapałam.
Wszystko zniknęło w ciągu kilku miesięcy od włączenia leków i do dziś, to już 16 lat, nie wróciło.
Wtedy TSH wynosiło 64 a lekarz w przychodni mnie olewał. Mówił, że jestem studentką więc imprezuję, jem kebaby i piję piwo. Zrobiłam badania prywatnie za ponad 300zl, co było wtedy dla mnie sporą kwotą i za drugie tyle poszłam do endokrynologa.
Trzymam kciuki! Będzie dobrze